Pożary na budowach stanowią poważne zagrożenie, nie tylko dla samych obiektów i harmonogramów inwestycji, ale także dla bezpieczeństwa okolicznych mieszkańców i środowiska. W Polsce miały miejsce głośne przypadki pożarów, które dotknęły inwestycje deweloperskie, prowadząc do znaczących strat materialnych, opóźnień w oddawaniu mieszkań oraz skomplikowanych sporów między deweloperami a nabywcami. Niniejszy artykuł przedstawia dwa takie przypadki: pożar na osiedlu Belleville we Wrocławiu oraz incydent w Gdańsku, na ulicy Hokejowej.

Pożar na budowie osiedla Belleville we Wrocławiu (ul. Piękna 62)
Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Ogromny pożar we Wrocławiu wybuchł w piątek, 19 maja 2017 roku, około godziny 16:30. W płomieniach stanął budynek wielorodzinny w budowie przy ul. Pięknej 62, będący częścią osiedla Belleville. Ogień pojawił się na dachu, gdzie znajdowały się materiały łatwopalne. Nad Wrocławiem przez kilkadziesiąt minut unosiły się kłęby czarnego dymu, widoczne z odległych części miasta, takich jak Psie Pole czy Karłowice. W początkowej fazie pożaru można było zaobserwować płomienie na kilka metrów.
Jak relacjonował dyżurny wrocławskiej straży pożarnej: „Najpierw zaczął się palić dach nad patio, a później ogień wybuchł jeszcze w dwóch innych miejscach”. W chwili wybuchu pożaru na miejscu byli robotnicy, którzy zostali ewakuowani przez kierownika budowy jeszcze przed przyjazdem strażaków. W sumie ewakuowano około 100 osób, w tym kilkanaścioro dzieci z pobliskiego przedszkola ABC, pracowników jednej z pobliskich firm, a także okolicznych mieszkańców. W akcji gaszenia pożaru uczestniczyło 15 zastępów straży pożarnej. Strażacy opanowali sytuację przed godziną 18, ale jeszcze przez kilka godzin trwało dogaszanie miejsc, w których mogło być zarzewie ognia, między innymi pod elementami konstrukcyjnymi poddasza.
Potężne korki i ewakuacja kilkuset osób, w tym przedszkola, to bilans pożaru, do jakiego doszło na ul. Pięknej we Wrocławiu. Bardzo gęsty dym spowodował, że służby zdecydowały o ewakuacji mieszkańców okolicznych budynków. Wojciech Jabłoński z dolnośląskiej policji prosił, by kierowcy, ale też piesi, omijali to miejsce, wskazując na problem z dojazdem i brak pewności, czy unoszący się dym nie jest toksyczny. Na miejscu wciąż pracowali strażacy i policja, a akcja gaśnicza została już zakończona.
Charakterystyka inwestycji i szkody
Budynek wielorodzinny Belleville, w którym wybuchł pożar, należał do francuskiego dewelopera Bouygues Immobilier, obecnego na polskim rynku od 2001 roku. Inwestycja, inspirowana paryską dzielnicą Belleville, miała zostać oddana do użytku już w czerwcu 2017 roku. Na 27 maja zaplanowano dzień otwarty dla potencjalnych kupców. Jeszcze pod koniec kwietnia deweloper informował, że budowa osiedla, składającego się z dwóch połączonych ze sobą budynków, osiągnęła stan surowy zamknięty, a stolarka okienna była gotowa. Na większości kondygnacji zakończono wylewanie posadzki, a tynkowanie było na ukończeniu. Biuro sprzedaży dewelopera informowało, że sprzedano 70 procent ze 131 mieszkań o powierzchni od 27 m kw. do 95 m kw. Mieszkania na najwyższych piętrach miały posiadać przestronne tarasy, a wszystkie pozostałe - duże balkony. Wykonawcą była firma Karmar, a koszt mieszkań wynosił od 5849 zł za m kw.
Pożar strawił większą część budynku, ale, jak zapewnił deweloper, inwestycja miała być kontynuowana. "Inwestycja posiada stosowne ubezpieczenie, które pozwoli pokryć koszty naprawy szkód" - czytamy w oświadczeniu dewelopera. Budowa przy ul. Pięknej 62 we Wrocławiu miała być niezwłocznie kontynuowana.
Reakcja dewelopera i konflikt z nabywcami
W związku ze zdarzeniem, do którego doszło 19 maja 2017 roku, deweloper zapewniał, że na placu budowy przy ul. Pięknej 62 zachowane były wszelkie zasady bezpieczeństwa. Nadzór budowlany zareagował natychmiastowo, wzywając straż pożarną i ewakuując wszystkich pracowników z placu budowy jeszcze przed przyjazdem służb. Deweloper podkreślił, że zadziałały drzwi przeciwpożarowe i klapy oddymiające, które w dużej mierze zatrzymały ogień poza budynkiem. Pożar został ugaszony szybko i sprawnie, nie stanowiąc zagrożenia dla osób przebywających na terenie budowy oraz w sąsiedztwie. Deweloper podziękował pracownikom straży pożarnej oraz przedstawicielom innych służb za zaangażowanie i szybką interwencję, a także zadeklarował aktywną współpracę z właściwymi służbami w celu ustalenia przyczyn zdarzenia i wyjaśnienia wszelkich jego okoliczności.
Mimo zapewnień dewelopera, pożar o kilka miesięcy opóźnił termin oddania mieszkań, co doprowadziło do ciągle żywego konfliktu wrocławian z deweloperem. Chociaż inwestycja otrzymała pozwolenie na użytkowanie, a właściciele odbierali klucze do nowych domów, wielu z nich twierdziło, że zostali potraktowani niewłaściwie. Lokatorzy uważali, że mimo obietnic nie byli informowani o postępie prac, a sam deweloper nie wywiązał się z rekompensaty pieniężnej na czas wynajmowania mieszkań zastępczych. W odpowiedzi na zarzuty, deweloper Bouygues Immobilier zaznaczył, że sprawa dotyczyła dwóch grup klientów, a oddane mieszkania były "w pełni nowe", jak zapewnił Łukasz Paryś, dyrektor wrocławskiego oddziału Bouygues Immobilier Polska.
Jak wygląda Gazdówka w Żołędowie po pożarze?
Pożar w Gdańsku i spór dewelopera Hanza Grupa Inwestycyjna z nabywcami
Okoliczności pożaru i problemy z realizacją inwestycji
Kolejny wątek w sprawie konfliktów deweloperskich związany jest z pożarem, do którego doszło w Gdańsku przy ulicy Hokejowej 25. Budynek, którego budowa prowadzona była przez gdańskiego dewelopera Hanza Grupa Inwestycyjna sp. z o.o., spłonął, co skutkowało znacznymi opóźnieniami w oddaniu mieszkań. Sytuacja ta zapoczątkowała konflikt między spółką a nabywcami, który zyskał szeroki rozgłos. W tle całej sprawy toczyło się śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, mające na celu zbadanie przyczyn wybuchu pożaru, a także sprawa w Sądzie Okręgowym w Gdańsku przeciwko nabywcom.
Deweloper podkreślał, że w postępowaniu prokuratury spółka miała status pokrzywdzonego i to ona poniosła największe straty w związku z zaistniałą sytuacją. Informował, że nie ponosi odpowiedzialności za powstanie pożaru budynku D i konsekwencje, jakie spowodował, co oznaczało, że brak było podstaw do stwierdzenia odpowiedzialności spółki za nienależyte wykonanie umowy deweloperskiej i możliwość dochodzenia odszkodowania za niedotrzymanie terminów. Deweloper zaznaczył również, że na bieżąco informował klientów o sytuacji i podejmowanych czynnościach związanych z wystąpieniem pożaru budynku D.

Propozycje dewelopera i spór z nabywcami
Według relacji nabywców, spółka odmówiła wypłaty odszkodowań zawartych w umowie, a zamiast tego wysunęła trzy propozycje, które miały wiązać się z wielotysięcznymi stratami dla właścicieli mieszkań. Deweloper Hanza Grupa Inwestycyjna, w odpowiedzi na pytania "Dziennika Bałtyckiego", zaprzeczył, aby kiedykolwiek zastraszał właścicieli mieszkań i utrzymywał, że to nabywcy od dłuższego czasu mu grożą. Spółka utrzymywała, że podjęła kroki w celu minimalizacji negatywnych konsekwencji dla klientów i "zabezpieczenia ich interesów". W tym celu wycofała ze sprzedaży drugi etap inwestycji "Fauna", aby móc zaoferować przeniesienie umowy ze spalonego budynku na inny, co wydłużyłoby termin odbioru jedynie o kilka miesięcy.
Ponadto, 13 maja 2024 roku spółka wysłała pismo do Ministerstwa Rozwoju i Technologii - Departamentu Mieszkalnictwa z prośbą o wydanie zgody na aneksowanie trwających umów kredytowych w programie „Bezpieczny Kredyt 2% z gwarancją BGK”, polegającym na zmianie zabezpieczenia kredytu. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, skierowano pisma do wszystkich banków kredytujących zakup nieruchomości klientów z budynku D, prosząc o umożliwienie rozpoczęcia procesu aneksowania umów kredytowych. Każdy bank przychylił się do prośby spółki i ustalił specjalne procedury dla klientów.
W związku z całą sytuacją spółka postanowiła zaoferować swoim klientom trzy rozwiązania:
- Zamiana mieszkania na lokal w budynku E o takim samym metrażu lub o możliwie zbliżonych parametrach, przy czym ceny za m kw. w budynku E były wyższe, ale utrzymano cenę z pierwotnej umowy.
- Aneksowanie obecnej umowy, uwzględniające nowy harmonogram realizacji inwestycji.
- Rozwiązanie umowy deweloperskiej i zwrot wpłaconych środków.
W dniu pożaru obowiązywały 42 umowy. W znacznej większości nabywcy zdecydowali się zgodzić na jedno z trzech rozwiązań. Na 42 umowy, 31 klientów zdecydowało się przenieść umowy na budynek E, 5 umów zostało rozwiązanych, a 3 klientów podpisało aneks z nowym harmonogramem realizacji inwestycji. Jedynie 3 klientów nie zdecydowało się na żadną z oferowanych przez spółkę propozycji, żądając jedynie wypłaty odszkodowań.
Deweloper zaprzeczył, że właściciele mieszkań byli w jakikolwiek sposób zastraszani lub zmuszani do podpisania aneksów, twierdząc, że kierował do nich jedynie zaproszenia do zawarcia aneksu. Zauważono również, że to klienci grożą spółce zgłoszeniem sprawy do mediów, Rzecznika Praw Konsumenta, Inspekcji Handlowej oraz UOKiK, jeśli deweloper nie zgodzi się na ich żądania. Zdaniem pozwanych, pozew o zmianę treści umowy deweloperskiej (wydłużenie terminu realizacji inwestycji) lub jej rozwiązanie, złożony przez dewelopera, był elementem szantażu. Deweloper odpowiedział, że wystąpienie na drogę sądową było "ostatecznością", dopiero po wielomiesięcznych rozmowach z klientami. Brak uregulowania stosunków umownych blokował spółkę w dalszych działaniach związanych z odbudową budynku D. Sąd przychylił się do wniosku dewelopera i wydał decyzję o zabezpieczeniu roszczenia spółki.