Koncepcja tysiącletnich pożarów, choć kiedyś błędnie odnoszona do Słońca jako monstrualnej bryły węgla, znajduje swoje odzwierciedlenie w zjawiskach, które trwają na Ziemi przez setki, a nawet tysiące lat. Jeden z ojców termodynamiki, Julius von Mayer, wyliczył w 1848 roku, że nawet przy kolosalnej masie Słońce powinno wypalić całe swoje paliwo w zaledwie 5-6 tysięcy lat. Jak się okazuje, takie długotrwałe ognie, choć o innej genezie, istnieją w różnych zakątkach naszej planety, obok współczesnych, gwałtownych pożarów lasów i terenów przemysłowych, które niosą ze sobą globalne konsekwencje.
Pożary Amazonii: Płuca Świata w Zagrożeniu
Lasy Amazonii, powszechnie nazywane „płucami Ziemi”, są jednym z tych regionów na świecie, które najbardziej odczuwają skutki zmian klimatu oraz presję wywołaną działalnością człowieka. Odpowiadają za produkcję około 10-20 procent tlenu na świecie i zapewniają schronienie milionom zwierząt oraz roślin.
Skala i Dynamika Zniszczeń
W 2024 roku tropikalne lasy Amazonii znikały w tempie 18 boisk piłkarskich na minutę, co niemal dwukrotnie przewyższało tempo z roku poprzedniego. Tak wynika z najnowszego raportu Global Forest Watch, na który powołuje się Polska Agencja Prasowa. Amazonia przeżywa największy kryzys w historii prowadzonych tam pomiarów.
Po raz pierwszy w historii to właśnie pożary, a nie wycinka pod rolnictwo czy nielegalne górnictwo, odpowiadają za połowę zniszczeń lasów tropikalnych. W samej Brazylii ogień strawił aż 30 milionów hektarów puszczy - to więcej niż powierzchnia Włoch. „Do początków grudnia zanotowano 137 538 pożarów lasów, z których tylko część udało się opanować” - stwierdził Instytut Badań Kosmicznych Brazylii, dodając, że „gorszy był tylko rok 2007, kiedy doszło do 186 480 pożarów lasów brazylijskiej Amazonii”. W porównaniu z ubiegłym rokiem liczba pożarów na terenie Brazylii była większa aż o 43 procent.
Brazylia, odpowiadająca za 42 procent wszystkich lasów tropikalnych na świecie, straciła ich najwięcej. W Boliwii w 2024 roku zniknęło 1,5 miliona hektarów lasów, głównie przez wycinkę pod uprawy trzciny cukrowej i soi. W Kolumbii natomiast głównym problemem pozostaje nielegalne górnictwo i uprawy, które przyczyniły się do wzrostu wycinki o 50 procent.

Przyczyny i Czynniki Sprzyjające
Chociaż rekordowe temperatury i największa od 70 lat susza sprawiły, że ogień rozprzestrzeniał się szybciej niż kiedykolwiek - według raportu, aż 66 procent pożarów miało związek z ekstremalną suszą - eksperci podkreślają, że większość pożarów wywołali ludzie, często w związku z prowadzoną działalnością rolniczą. Christian Poirier z organizacji Amazon Watch w swoich wypowiedziach mówi o nieprzypadkowości tych wydarzeń, a nawet o bezpośredniej ingerencji ludzi. Brazylijskie lasy deszczowe nie są tak suche jak australijski busz, co wyklucza ich łatwy samozapłon. W wilgotnym, charakterystycznym dla dżungli klimacie o wzniecenie ognia trzeba się naprawdę postarać.
Problem w tym, że nie brakuje osób, które w pożarach widzą zysk lub wręcz je wywołują, nie zwracając uwagi na konsekwencje, których zasięg może objąć cały świat. Miejscowi w Brazylii traktują ogień jako stadium przygotowawcze zmiany lasu na pola uprawne i często pozostają bezkarni. Polityka prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, przymykającego oko na sytuację i zmniejszającego dotacje dla organizacji zajmujących się ochroną środowiska, przyczynia się do pogarszania klimatu na świecie. „Przyczyną większości pożarów lasów Amazonii są umyślne i niekontrolowane podpalenia dla celów związanych z hodowlą bydła i nielegalnym górnictwem” - stwierdził Instytut Badań Kosmicznych.
Walkę z ogniem utrudnia fakt, iż tylko 30 procent terytorium brazylijskiej Amazonii podlega bezpośrednio administracji rządu centralnego, podczas gdy jurysdykcję na pozostałych 70 procentach sprawują władze lokalne. Rząd federalny zawarł pakt z gubernatorami stanów na terenie Amazonii w sprawie zwalczania wielkich pożarów lasów, co pozwoliło na mobilizację środków do walki z żywiołem.
Konsekwencje Ekologiczne i Globalne
Kiedy puszcza płonie, cała pokrywa roślinna traci wilgotność, zniszczeniu ulega cały jej mikroklimat, a teren staje się coraz bardziej podatny na nowe pożary - wskazuje Felipe Martenexen, koordynator badań naukowych nad Amazonią. Straty dotykają nie tylko lasy, ale także uprawy na terenach przekształconych przez rolnictwo.
Nie wiadomo jeszcze, jakie typy lasów dokładnie płoną - te na gruncie mineralnym czy na torfowiskach. Jest to istotne, gdyż gleba lasów rosnących na torfowiskach zawiera bardzo dużo węgla. Podczas takiego pożaru płoną nie tylko drzewa, ale także ów węgiel, kumulowany tam przez setki tysięcy lat. Uwalnia to olbrzymie ilości dwutlenku węgla, który trafia do naszej atmosfery, co nieuchronnie przybliża świat do katastrofy ekologicznej. Już teraz jego emisja jest jednym z powodów gwałtownych zmian klimatycznych, których skutki stopniowo zaczynamy odczuwać.
Pożar całkowicie zmienia ekosystem, w którym występuje. Las ma szansę, by się odrodzić, lecz potrzebuje na to około 200-300 lat. Jednak w tym przypadku problemem tak naprawdę nie jest sam pożar, tylko to, że las nie będzie miał możliwości odrodzenia, gdyż w sprawę pożaru Amazonii zamieszany jest człowiek, przekształcający te tereny w pola uprawne. Istnieje ryzyko powstania w miejscu Amazonii sawanny, co doprowadzi do sytuacji, w której płuca naszej planety przestaną istnieć.
Bezpośrednie skutki pożarów odczuli już mieszkańcy São Paulo, oddalonego od Amazonii o ponad 2 tys. kilometrów, gdzie niebo zasnuły kłęby gęstego dymu. „Wielu mieszkańców Amazonii straciło wszystko, cały dorobek swego życia” - informuje Instytut Badań Kosmicznych Brazylii.
Płoną „płuca Ziemi” – pożary nie tylko w Amazonii
Reakcja Międzynarodowa i Wyzwania
Prezydent Boliwii, Luis Arce, ogłosił niezwłoczną mobilizację sił i środków państwa i społeczeństwa po zapoznaniu się z raportami służb państwowych i organizacji obywatelskich z rejonów kraju dotkniętych pożarami. Polityk oświadczył również, że liczy na „jeszcze większą niż dotąd międzynarodową pomoc w walce z pożarami wzmagającymi najgorszy od 2019 roku kryzys klimatyczny”. Boliwia w zmaganiach z ogniem otrzymuje już wsparcie krajów regionu, m.in. Chile, Brazylii i Wenezueli, a także Kanady, Hiszpanii i Francji. Kongres Narodowy (parlament Boliwii) będzie wkrótce debatował nad zaciągnięciem pożyczek na sumę 325 milionów dolarów, aby zwalczać pożary lasów.
Sprawa pożarów Amazonii stała się przedmiotem zainteresowania zarówno opinii publicznej, jak i polityków wymieniających się spostrzeżeniami na portalach społecznościowych. „Płonąca katedra Notre Dame była na czołówkach wszystkich wiadomości, od razu zorganizowano zbiórkę pieniędzy na jej odbudowę. Świat z opóźnieniem zareagował na pożary Amazonii, tak ważnego miejsca dla każdego z nas, choć znajdującego się w tak dużej odległości od Europy. To właśnie odległość sprawia, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia katastrofą ekologiczną, jakie niosą dla ludzkości te pożary” - wskazują obserwatorzy.
Nie wszystko jest jednak stracone, ponieważ po nagłośnieniu sprawy można zauważyć coraz większy odzewem ze strony społeczeństwa oraz wpływowych ludzi z całego świata. Przykładem może być reakcja Leonardo DiCaprio. Aktor od lat nawołuje do większej dbałości o środowisko i angażuje się w działania na rzecz ekologii; teraz chce wesprzeć lokalne organizacje kwotą 5 milionów dolarów. Z inicjatywą wyszły również państwa grupy G7 (USA, Japonia, Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania i Kanada), które zgodziły się na utworzenie funduszu w wysokości 20 milionów dolarów.
Wiele państw europejskich zdecydowało się na wysłanie armii do gaszenia ogarniętych ogniem terenów. Minister obrony Brazylii przekazał do walki z żywiołem 44 tysiące żołnierzy. Sekretarz generalny ONZ, Antonio Guterres, wyraził „głębokie zaniepokojenie” trwającymi pożarami. Również duchowni zaapelowali o interwencję: „To, co dzieje się w Amazonii, nie jest tylko sprawą lokalną, lecz wydarzeniem o globalnym zasięgu. Gdy cierpi Amazonia, cierpi cały świat” - ostrzegli członkowie Episkopatu Ameryki Łacińskiej (CELAM).
Inne Zniszczenia: Pożary w Europie
Globalna tendencja do wzrostu liczby i intensywności pożarów widoczna jest również poza Ameryką Południową, dotykając różne regiony, w tym Europę.
Incydenty w Hiszpanii: Wiry Ogniowe i Ewakuacje
We wschodniej Hiszpanii, w gminie Onda w prowincji Castellón, w ciągu doby wybuchły dwa groźne pożary w strefie przemysłowej. Do pożaru doszło w niedzielę po południu w zakładach produkujących palety. Pożar był niezwykle gwałtowny i trudny do opanowania, ogień strawił fabrykę palet.
W pewnym momencie ekipa gasząca ogień zauważyła i zarejestrowała na kamerze duży wir ogniowy na obszarze objętym pożarem. Ogniste tornada czy wiry - jakkolwiek nazwiemy to zjawisko - występują jedynie w określonych, sprzężonych ze sobą, warunkach atmosferycznych. Strażacy walczyli z pożarem wiele godzin. Okolica była bardzo zadymiona, dlatego też służby ewakuowały okoliczne domy, aby mieszkańcy nie byli narażeni na zatrucie. Pożar opanowano następnego dnia, w poniedziałek, w godzinach popołudniowych.

Z kolei kilka godzin później w tej samej okolicy, w strefie przemysłowej w gminie Onda, wybuchł kolejny pożar, który objął teren firmy zajmującej się recyklingiem.
Pożary w Czeskiej Szwajcarii: Trudności i Historia
W parku narodowym Czeska Szwajcaria płonie 900 hektarów lasu. Pożar wybuchł w Rynarticach, na terenie gminy Jetrzichovice. Strażacy zmagają się z ogniem w trudno dostępnym terenie. Płoną zarówno korony drzew, jak i ściółka leśna, co czyni akcję gaśniczą wyjątkowo trudną. Ogień rozprzestrzenia się również pod powierzchnią lasu, tworząc kilka ognisk na dotkniętym terenie.

W strefie pożaru wprowadzono zakaz lotów, obejmujący drony i inne bezzałogowe statki powietrzne. Obecne warunki pogodowe sprzyjają powstawaniu pożarów, stąd apel ze strony meteorologów o zachowanie szczególnej ostrożności. Czesi są proszeni o przestrzeganie zakazów dotyczących rozpalania ognisk oraz odpowiedniego pozbywania się niedopałków papierosów. Ministerstwo środowiska pozostaje w bliskim kontakcie ze strażakami oraz kierownictwem parku narodowego, obserwując rozwój sytuacji.
To nie pierwszy raz, kiedy ten region zmaga się z żywiołem. Latem 2022 roku park narodowy doświadczył największego pożaru w historii Czech, który rozprzestrzenił się na ponad 1000 hektarów. Zaangażowano wtedy 6000 strażaków przez 21 dni akcji. Pomoc wówczas nadeszła również z Polski, gdzie piloci helikopterów wspierali działania gaśnicze.
Wieczne Płomienie: Długotrwałe Pożary Podziemne i Powierzchniowe
Obok gwałtownych pożarów, które niszczą lasy i tereny przemysłowe, istnieją również zjawiska, gdzie ogień tli się nieprzerwanie przez dziesiątki, a nawet tysiące lat. Często są to pożary podziemnych złóż surowców.
Góra Wingen w Australii: Starodawny Pożar Węgla
W połowie XIX wieku brytyjscy osadnicy penetrujący Australię odkryli coś, co miejscowi Aborygeni z plemienia Wonnarua określali słowem Wingen, co oznaczało „ogień”. W odróżnieniu od sąsiednich wzniesień, zbocza tej góry nie porastała bujna roślinność, a z licznych szczelin buchała para niosąca drażniącą woń siarki. Początkowo sądzono, że to wulkan. Jednak już po roku, wielebny Charles Wilton (duchowny i geolog) zidentyfikował 30 metrów pod powierzchnią gruntu całkiem dorodne pokłady węgla. Tym samym potwierdził on, że to właśnie prastary pożar węgla sprawia, że na części wzniesienia niemal nie występuje flora, zaś glebę pokryła barwna mieszanka związków siarki, węgla i żelaza.
Odkryty wtedy pożar trwa po dziś dzień, przesuwając się na południe w ślimaczym tempie kilkudziesięciu centymetrów rocznie. Na tej podstawie naukowcy oszacowali, że do zapłonu doszło co najmniej 6 tysięcy lat temu. Oznacza to, że australijski ogień tlił się już w czasach, kiedy starożytni Sumerowie zakładali Ur, a egipskich piramid nie było nawet w planach. Chociaż nie można zupełnie wykluczyć, że zrobili to nieumyślnie (albo umyślnie, przy jakiejś starożytnej ceremonii) aborygeńscy tubylcy - najprawdopodobniej jest to dzieło samej Matki Natury. Większość badaczy obstawia piorun, który miałby uderzyć w jakiś odsłonięty fragment złoża.

Wrota Piekieł w Turkmenistanie: Ogień Gazowy
Bardziej spektakularnie prezentują się Wrota Piekieł, otwarte na pustyni Kara-kum w pobliżu turkmeńskiej wioski Derweze. Rozżarzony 60-metrowy lej powstał w czasach Związku Radzieckiego, podczas odwiertów sondujących złoża gazu ziemnego. Ponieważ z zapadliska zaczął ulatniać się metan, sowieccy uczeni wpadli na pomysł, aby go podpalić, co miało szybko załatwić problem. W efekcie pożar trwa nieprzerwanie od 1971 roku, stanowiąc dziś popularny cel podróżników.

Centralia w USA: Miasto Zniszczone przez Ogień
Bardziej ponury przykład stanowi miasteczko Centralia w amerykańskiej Pensylwanii. Zaczęło się w 1962 roku, od próby kontrolowanego puszczenia z dymem odpadów na terenie opuszczonej kopalni węgla. Ogień dotarł do starych korytarzy, inicjując pożar złóż wysokokalorycznego antracytu. Prawdziwą skalę katastrofy uświadomiono sobie dopiero dwie dekady później, kiedy pobliskie osiedle górnicze zaczęło się dosłownie zapadać, gleba nabrała podejrzanie wysokiej temperatury, a nad pękającymi ulicami zarejestrowano trujący tlenek węgla. Do lat 90. Centralia przekształciła się w małomiasteczkową wersję Mordoru. Finalnie doszło do ewakuacji prawie wszystkich mieszkańców.

Globalne Konsekwencje Wiecznych Pożarów
Tego rodzaju pożary rzadko są gaszone z powodu brutalnej ekonomii - koszty są ogromne, a w przypadku opuszczonych terenów łatwiej jest eksmitować mieszkańców. Ponad sto takich pożarów występuje w samych Stanach Zjednoczonych, a na całym świecie tysiące. Trudno o dokładną liczbę, bo nie są to statystyki, którymi każdy chce się chwalić.
Pożarów jest na tyle dużo, że łącznie mogą odpowiadać nawet za 3 procent światowej emisji dwutlenku węgla, a przy okazji również za wycieki metanu, siarki, benzenu, rtęci i mnóstwa innych szkodliwych substancji. Jest to również niewyobrażalne marnotrawstwo. Jak oszacowano, w samych Chinach niekontrolowany ogień trawi rocznie 200 milionów ton węgla.