Szwecja boryka się z narastającą falą podpaleń ośrodków przeznaczonych dla azylantów, co stanowi jeden z najbardziej dramatycznych przejawów kryzysu migracyjnego. Tylko w październiku odnotowano 11 podpaleń, a ostatnie miały miejsce w ośrodkach przewidzianych na pomieszczenia dla azylantów w Oskarshamn, Danderyd i Faringtofta. Policja podkreśla, że dochodzenie w sprawie podejrzeń o podpalenie jest niezwykle trudne do przeprowadzenia.
Kryzys migracyjny i jego wpływ na infrastrukturę
W całej Szwecji funkcjonuje ponad 8000 ośrodków dla uchodźców, a ich ochrona nie należy do najłatwiejszych zadań, biorąc pod uwagę nieustanny napływ imigrantów. W tym roku agencja ds. migracji ujawniła prognozę, że Szwecja może przyjąć do końca roku nawet do 190 tysięcy azylantów. Na początku października urząd ds. migracji Migrationsverket alarmował, że zaczyna już brakować miejsc noclegowych. Uchodźcy są tymczasowo lokowani w namiotach, halach sportowych, koszarach czy więzieniach, a w małych miasteczkach nagle ląduje po kilkuset imigrantów. Tydzień wcześniej przyjęcie uchodźców ogłosił nawet ośrodek narciarski w dalekiej Laponii.

Aby zapobiec podpaleniom, władze postanowiły utajniać przyszłe miejsca zamieszkania azylantów, niestety, bezskutecznie. Władze gminy Umeå, położonej na północy Szwecji, również zdecydowały o nieujawnianiu przyszłego miejsca pobytu uchodźców. Dodatkowo, miasteczka namiotowego pod Lund, przygotowanego dla kolejnych 375 osób, strzeże policja. Według statystyk, od początku roku w Szwecji podpalono kilkanaście ośrodków dla uchodźców, w ciągu dwóch ostatnich tygodni - cztery. Przykładem jest podpalony w nocy z piątku na sobotę ośrodek dla 60 uchodźców w Eskilstunie, 90 km na zachód od Sztokholmu, który był dawniej ośrodkiem wypoczynkowym i spłonął niemal całkowicie. W weekend płomienie strawiły też starą szkołę w Onsala pod Göteborgiem, a kilka dni wcześniej gmachy w Ljungby i Arlöv, gdzie miało zamieszkać 235 imigrantów. Doszło także do próby podpalenia kolejnej szkoły w miejscowości Upplands Väsby, 30 km od Sztokholmu, która miała przyjąć uchodźców.
Zmiana retoryki i nastrojów społecznych
Jeszcze kilka miesięcy temu posłużenie się słowem „masy” na określenie napływających do kraju azylantów było nie do pomyślenia. Minister migracji w poprzednim, centroprawicowym rządzie, ośmielił się powiedzieć o „masie” imigrantów i konieczności jej ograniczenia, co spotkało się z reprymendą premiera i oskarżeniami o dehumanizowanie uchodźców ze strony redaktora gazety „Expo”. Obecnie sytuacja ta uległa zmianie. Dawniej głoszono tezę, że migracja to dobra inwestycja, by potem stwierdzić, że kryzys z azylantami „rozwala budżet kraju”.
Atak w szkole Kronan w Trollhättan
Debata na chwilę przycichła, gdy wydarzyła się tragedia, która wywołała falę gróźb wobec innych placówek. Do szkoły Kronan w Trollhättan, w jednej z najbardziej zgettoizowanych dzielnic na świecie - Kronogarden, wtargnął 21-letni Anton Lundin Petterson, porównywany z Breivikiem. Szwed śmiertelnie pociął mieczem 17-letniego ucznia i 20-letniego asystenta, który próbował rozbroić napastnika. Ranił też dwie inne osoby, a sam zmarł na skutek ran od kul szwedzkiej policji. Zamach został zakwalifikowany przez SÄPO nie jako terrorystyczny, lecz jako zbrodnia na tle nienawiści rasowej, ponieważ aby atak można było zdefiniować jako akt terrorystyczny, sprawcy musi przyświecać cel: sianie strachu. Co ciekawe, Mona Sahlin, narodowa koordynatorka ds. ekstremizmu akceptującego przemoc, oceniła, że mord w szkole to czyn terrorystyczny i dostrzega związek między brutalnymi czynami ostatnich tygodni z zaostrzeniem retoryki wobec azylantów. Przemysłowe miasto Trollhättan, liczące około 50 tys. mieszkańców, jest w znacznej części zamieszkane przez ludność imigrancką. Według ustaleń policji, napastnik kierował się pobudkami rasistowskimi.

Wzrost poparcia dla Szwedzkich Demokratów
Na tle kryzysu imigracyjnego wzrasta również poparcie dla antyimigranckiej partii Szwedzkich Demokratów (SD), która w dwóch październikowych sondażach osiągnęła 25 procent. Z wielkim potępieniem spotkała się mowa wygłoszona w Trelleborgu przez posła SD Kenta Ekerotha, który opisał swoją partię jako „ruch oporu”, a zgromadzoną publiczność jako „napastnika, który musi odzyskać zagrożoną przez lawinę uchodźców ojczyznę”.
Związki z przestępczością zorganizowaną
Szwecja od kilku miesięcy boryka się z nową falą przemocy. We wrześniu w wyniku strzelanin zginęło 11 osób, a przypadkową ofiarą śmiertelną eksplozji ładunku wybuchowego została młoda kobieta. W Szwecji, o ile w ostatnich trzech latach spadła liczba strzelanin, to notuje się wzrost przypadków eksplozji. W 2025 roku doszło do 189 detonacji, wobec 136 rok wcześniej. Granaty są podrzucane przez gangi najczęściej celem zastraszenia lub wymuszenia okupu.
Szwedzka policja dokonała serii aresztowań w środowisku przestępczym w związku ze znalezieniem oprzyrządowania do drona, pozwalającego na zrzucanie granatów. Lokalna gazeta „LT” z miasta Soedertaelje pod Sztokholmem uściśliła, że urządzenie do drona, które umożliwia przenoszenie i odpalanie granatów ręcznych za pomocą pilota, znajdowało się w samochodzie młodych ludzi, powiązanych z tzw. gangiem Foxtrot. W Soedertaelje ostatnio doszło do kilku eksplozji i jednego podpalenia, jednak niejasne jest, czy udział w tym mógł mieć dron. O sprawie napisała również duńska gazeta „Berlingske”, która zastanawia się, „czy działające w Szwecji gangi nie mają żadnych granic?”. Wcześniej ich pomysłem na działalność była rekrutacja przez internetowe komunikatory dzieci do podkładania bomb i morderstw. Szwedzkie Radio przypomniało niedawne raporty Europolu i Komisji Europejskiej, w których ostrzeżono, że drony mogą wpaść w ręce przestępców, przemytników lub terrorystów, wzywając państwa członkowskie do podjęcia działań. Gazeta „Aftonbladet” zauważa, że ostatnie podpalenia to nowy sposób zastraszania w wojnie gangów. Nieznani sprawcy rzucali również rodzaj koktajlu Mołotowa w okna willi lub mieszkań, a do najpoważniejszych strat doszło w Racksta na przedmieściach Sztokholmu, gdzie ogień zajął klatkę schodową, co wymusiło ewakuację mieszkańców.
Szwecja zmaga się z problemem przestępczości wśród migrantów. Rząd ma pomysł. Relacja red. Handkusa
Incydent w Nynäshamn: aresztowania za planowanie ataku
Czternastu mężczyzn - trzynastu Polaków i jednego Ukraińca - zatrzymano w poniedziałek wieczorem w Nynäshamn, niespełna 60 kilometrów na południe od stolicy Szwecji. Są oni podejrzani o przygotowywanie podpalenia pobliskiego ośrodka dla uchodźców i napaści na jego mieszkańców. W samochodach zatrzymanych funkcjonariusze znaleźli pałki, noże, metalowe pręty i siekiery. Sąd podjął decyzję o dwumiesięcznym areszcie dla dwóch Polaków, w wieku 22 i 31 lat, oraz 33-letniego Ukraińca pod zarzutem przygotowywania aktu przemocy. Najmłodszego z zatrzymanych, 17-latka, zwolniono ze względu na wiek, jednak ma on status podejrzanego. Wszyscy zatrzymani nie przyznali się do winy, choć nie zaprzeczali, że wcześniej kontaktowali się ze sobą. Nie potrafili jednak wyjaśnić, co robili w Nynäshamn. Nieoficjalnie niektóre szwedzkie media i polskie portale podawały, że planowany atak miał być zemstą za napaść imigranta na młodą Polkę w lokalnym pociągu. Policjanci otrzymali informację o planowanym ataku z kilku niezależnych źródeł, również dzięki infiltracji Internetu. Trzech z zatrzymanych Polaków miało już kontakt z policją 30 stycznia, gdy w stolicy Szwecji poturbowali kilku obcokrajowców podczas demonstracji przeciwko imigrantom, ale zostali wówczas wypuszczeni na wolność bez postawienia zarzutów. Ambasada Rzeczpospolitej w Sztokholmie jest w stałym kontakcie ze szwedzką policją i prokuratorem. Przed budynkiem sądu zebrało się około stu Polaków, którzy domagali się wypuszczenia na wolność wszystkich zatrzymanych.
Kontekst historyczny i perspektywy
Obecne ataki porównuje się do wydarzeń z lat 90., kiedy to przez kraj przeszła fala rasizmu, z kulminacją w 1992 roku, kiedy przeprowadzono 52 zamachy na budynki dla uchodźców, a siał postrach Lasermannen. Policja jednak uspokaja, że pożary w ośrodkach dla uchodźców będą maleć, ponieważ obiekty są teraz lepiej strzeżone. Tymczasem tylko jednej nocy podpalono dwa kolejne budynki przeznaczone dla uchodźców. Wszczęto również śledztwo mające wykryć ewentualne powiązania między trzema pożarami w Onsala, Ljungby i Arloev. Wielu Szwedom nie podoba się sytuacja związana z napływem uchodźców, co dodatkowo zaostrza społeczne podziały.
tags: #podpalenie #agencji #w #szwecji