Wydarzenia, które rozegrały się podczas **Marszu Niepodległości** 11 listopada 2013 roku w Warszawie, doprowadziły do poważnego kryzysu dyplomatycznego między Polską a Rosją. Incydent polegający na podpaleniu budki strażniczej przy ambasadzie Federacji Rosyjskiej wywołał falę potępień, oficjalnych przeprosin oraz politycznych kontrowersji.

Przebieg incydentu podczas Marszu Niepodległości 2013
11 listopada 2013 roku, podczas organizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe (m.in. **Młodzież Wszechpolska** i **Obóz Narodowo-Radykalny**) **Marszu Niepodległości**, doszło do serii burd. W czasie przemarszu doszło do ataku na squat przy ulicy księdza Skorupki, a gmach ambasady Federacji Rosyjskiej został obrzucony petardami i racami. Przed ambasadą podpalono także budkę strażnika. Na ogrodzeniu placówki wywieszono transparent, a nieznani sprawcy podpalili również tęczę znajdującą się na pl. Zbawiciela.
W starciach z demonstrantami rannych zostało 12 policjantów. Marsz Niepodległości, na wniosek policji, został rozwiązany około godziny 17 po tym, jak część uczestników demonstracji starła się z funkcjonariuszami.
Marsz Niepodległości 2013 - Jak media kreują rzeczywistość. Zamieszki
Reakcje polityczne i kontrowersje
Incydent wywołał szerokie echa w polskiej polityce. **Jacek Kurski**, były europoseł, skomentował publikację tygodnika "Do Rzeczy", z której wynikało, że ówczesny minister spraw wewnętrznych, **Bartłomiej Sienkiewicz**, miał stać za podpaleniem budki. Stwierdził on, że państwo używa służb do podpalenia i prowokacji, aby oskarżyć własnych obywateli, a następnie prezydent Komorowski przeprasza. Kurski nazwał to "niebywałym" i oskarżył o "dzielenie Polski na lepszych i gorszych". **Prawo i Sprawiedliwość** domagało się nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z tymi doniesieniami.
Krytykę słów Kurskiego wyraził **Michał Kamiński**, wskazując na "oszołom-show", który zaprezentował były europoseł. Tygodnik "Do Rzeczy" opublikował zapis rozmowy między szefem CBA, Pawłem Wojtunikiem, a ówczesną wicepremier, Elżbietą Bieńkowską, nagranej w restauracji Sowa & Przyjaciele. W rozmowie tej Wojtunik miał stwierdzić, że spalenie budki przed ambasadą rosyjską podczas Marszu Niepodległości było prowokacją zorganizowaną przez **Bartłomieja Sienkiewicza**. Fragmenty rozmów przytaczał serwis 300polityka.pl, gdzie padły słowa: "tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką wiesz z takiego".
Dyplomatyczne konsekwencje i stanowisko Rosji
W związku z wydarzeniami, Polska wyraziła **głębokie ubolewanie** i zapowiedziała wystosowanie noty dyplomatycznej, która miała zostać potraktowana jako oficjalne przeprosiny. Rzecznik MSZ, Marcin Wojciechowski, podkreślił, że strona polska chce konstruktywnie rozwiązać sprawę i ma nadzieję, że incydent nie zaszkodzi relacjom między krajami.
Ze strony rosyjskiej, ambasador Rosji w Polsce, **Aleksandr Aleksiejew**, wręczył wiceminister Ewie Figiel notę z prośbą o wyjaśnienia dotyczące zajścia, wskazując na niedostateczną ochronę placówki. Rosyjski resort spraw zagranicznych w Moskwie zakomunikował, że Rosja oczekuje **oficjalnych przeprosin**, gwarancji bezpieczeństwa dla wszystkich przedstawicielstw dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej w Polsce, ukarania winnych oraz odszkodowania za straty materialne. Zdaniem Rosjan, atak na ambasadę był brutalnym pogwałceniem konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku.
Ambasador Polski w Rosji, Wojciech Zajączkowski, został wezwany do MSZ w Moskwie, gdzie przekazano mu stanowczy protest z powodu burd. Po wyjściu z rosyjskiego resortu dyplomacji, gdzie spędził zaledwie dwadzieścia minut, nie odezwał się do dziennikarzy.
Wydarzenia przed rosyjską placówką w Warszawie stały się tematem numer jeden w rosyjskich mediach. Agencja ITAR-TASS pisała o "ataku" na rosyjską ambasadę, informując o wrzucaniu rac, butelek i petard oraz podpaleniu budki policyjnej. RIA-Nowosti podała, że "terytorium ambasady nie ucierpiało", a policja użyła armatek wodnych. Anglojęzyczna telewizja Russia Today donosiła o użyciu gazu łzawiącego. Popularny portal NEWSru.com zauważył, że "już w przeszłości bezpieczeństwo rosyjskiej misji dyplomatycznej w Polsce pozostawiało wiele do życzenia".

Działania władz polskich i śledztwo
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło "głębokie ubolewanie" w związku z agresywnym zachowaniem i incydentami. Rzecznik MSZ, Marcin Wojciechowski, podkreślił, że "Tego typu zachowanie w stosunku do misji dyplomatycznej zasługuje na zdecydowane potępienie i nie licuje z godnymi obchodami święta niepodległości 11 listopada".
Prezydent **Bronisław Komorowski** pytany w Radiu ZET, czy przeprosi władze rosyjskie, odpowiedział: "Oczywiście, że tak. W imieniu państwa polskiego trzeba przeprosić, mając jednocześnie świadomość, że gigantyczne straty wizerunkowe dla Polski już są faktem". Nazwał wydarzenie pod ambasadą rosyjską "absolutnie skandalicznym, którego nie da się niczym usprawiedliwić". Prezydent zapowiedział również powrót do propozycji zmian w Prawie o zgromadzeniach, która zakłada zakaz zakrywania twarzy podczas demonstracji, co poparły główne partie polityczne.
W Kontrwywiadzie RMF FM, ówczesny szef MSW, **Bartłomiej Sienkiewicz**, poinformował, że wśród 72 zatrzymanych uczestników marszu są osoby podejrzewane o atak na ambasadę Rosji i o spalenie tęczy na pl. Zbawiciela. Trzy osoby były podejrzewane o agresję na terenie ambasady. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że po burdach zarzuty postawiono 29 osobom.
W sprawie podpalenia budki wartowniczej przy ambasadzie Rosji aresztowano 22-letniego **Kamila Z.** z Radomska, członka Brygady Łódzkiej ONR. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura postawiła mu zarzut zniszczenia mienia (budki przy ambasadzie i śmietnika) oraz udziału w nielegalnym zbiegowisku. Adwokat Kamila Z., Szymon Zyberyng, wskazał na utrudniony dostęp do dowodów i brak przesłanek do aresztowania. Warszawski sąd rejonowy aresztował Kamila Z. na dwa miesiące. Poza nim, zatrzymano także dwóch innych mężczyzn w tej sprawie, lecz po przesłuchaniu zostali zwolnieni bez przedstawienia zarzutów. Sąd rejonowy skazał również na 3 miesiące więzienia dwóch mężczyzn za znieważenie policjantów pilnujących bezpieczeństwa podczas Marszu Niepodległości.

Incydent odwetowy w Moskwie
Wkrótce po wydarzeniach w Warszawie, doszło do incydentu pod ambasadą RP w Moskwie. Aktywiści ugrupowania "Inna Rosja" wrzucili race i świece dymne na teren polskiej ambasady, rozpostarto także transparent z napisem "Rosja od Warszawy do Port Artur". Interweniowała policja, zatrzymując trzech uczestników manifestacji. Polskie MSZ wyraziło "głębokie zaniepokojenie" z powodu tego ataku, a sprawa została poruszona podczas spotkania z ambasadorem Aleksiejewem. Aleksiejew, choć potępił incydent, sugerował, że wydarzenia w Warszawie były "o wiele gorsze" niż incydent w Moskwie.
tags: #podpalenie #budki #ambasady #rosyjskiej #przeprosiny