Historia Pożarów i Tragedii w Jaworniku Polskim

Wydarzenia z Okresu II Wojny Światowej

Pacyfikacja niemiecka w kwietniu 1944 roku

Równolegle z operacją w okolicach Makowa Podhalańskiego, Niemcy zamierzali nad ranem 4 kwietnia 1944 r. przeprowadzić działania w rejonie Jawornika Polskiego. Niemiecki plan powstał w Krakowie, gdzie Armia Krajowa miała wielu informatorów. Ci z kolei zdołali ostrzec miejscowe struktury terenowe podziemia. Lokalny dowódca AK, Józef Fijałkowski „Odwet”, zaalarmował podkomendnych o niemieckiej aktywności i podjął decyzję o zorganizowaniu zasadzki na nadjeżdżających okupantów w rejonie Rudnika i Jawornika.

Razem akowcy dysponowali ponaddwudziestoosobową grupą uzbrojonych ludzi, która rozłożona wzdłuż szosy wyczekiwała nadjeżdżającej kolumny wroga. W nocy z 3 na 4 kwietnia 1944 r. księżyc był w pełni, a niebo bezchmurne, na polach bieliły się pozostałe po zimie płaty śniegu. Nocną ciszę przerwały, już po północy 4 kwietnia, strzały i detonacje granatów. Zaskoczone oddziały policji niemieckiej, poruszające się kilkoma samochodami, poszły w rozsypkę i w pierwszych minutach poniosły istotne straty.

Niemcy przegrupowali siły i rozwinęli tyralierę, którą otoczyli najbliższą szosie kolonię Jawornika. W odwecie za poniesione straty podpalili część zabudowań, wyciągając przebudzonych mieszkańców z domów lub łapiąc uciekających. Zginęło kilkanaście osób, w tym troje dzieci: Maria Tomal, Rozalia Tomal, Anna Tomal, Eugeniusz Pustelnik, Maria Pustelnik, Rozalia Kasperczyk (z pobliskiej Borzęty), Andrzej Węgrzyn, Anna Węgrzyn, Andrzej Węgrzyn (syn), Jan Węgrzyn oraz jeden nieznany z nazwiska mężczyzna, podejrzewany o działalność partyzancką. 4 kwietnia 2024 r. na zbiorowej mogile ofiar niemieckiej pacyfikacji oraz pod pomnikiem złożono kwiaty.

Zdjęcie przedstawiające miejsce pamięci lub pomnik ofiar pacyfikacji w Jaworniku Polskim, 1944 rok

Początek Wojny w Jaworniku Przedmieście we Wrześniu 1939 roku

Miesiąc wrzesień dla wielu jest szczególny, pozostawia zawsze jakieś wspomnienia. W 1939 roku w miejscowości Jawornik Przedmieście w ówczesnym powiecie rzeszowskim, choć nie było znaczących walk wojsk polskich z najeźdźcą niemieckim, towarzyszyły chwile grozy i niepewność jutra, które towarzyszyły wkraczaniu wojsk okupanta.

O wybuchu II wojny światowej mieszkańcy dowiadywali się z radia słuchawkowego. Początkowo były to informacje słowne, po kilku dniach nadawano zaszyfrowane informacje literowo-cyfrowe. Niedługo potem umilkło radio Warszawa, co spowodowało brak wiadomości o froncie i losie bliskich powołanych do wojska. Wspomniano o spotkaniu z pracownikiem banku z Rzeszowa, który próbował uciekać w kierunku Przemyśla, jednak wrócił, przyznając rację, że samotny cywil bez broni nie miał szans przejść przez tereny zamieszkałe przez Ukraińców. Dodał również, że był świadkiem ostrzelania uciekającej ludności cywilnej przez samoloty niemieckie.

Duże wrażenie wywarł na mieszkańcach wycofujący się oddział żołnierzy polskich. Odpoczywali oni pod sadem, rozmawiając z lokalnymi mieszkańcami i częstując się jabłkami. Pewnego dnia, w oddali przed Łysą Górą w Szklarach, zauważono pożar. Okazało się, że był to płonący czołg niemiecki, który został ostrzelany z działka przeciwpancernego przez polskich żołnierzy. Ich niewielki oddział niespodziewanie znalazł się na trasie przemarszu wojsk niemieckich. Zginął niemiecki żołnierz, który był w czołgu, reszta załogi przebywała wówczas w pobliskim domu.

Armia niemiecka, prowadząc wojnę błyskawiczną, poruszała się głównymi drogami, w tym tzw. gościńcem na trasie Rzeszów-Dylągówka-Szklary z rozjazdem na Dynów i Jawornik Polski. Lokalne domostwa przy bocznych drogach były bezpieczniejsze, gdyż Niemcy rzadziej pojawiali się w tych rejonach. Tą drogą najbezpieczniej poruszali się uciekinierzy i zagubieni żołnierze.

Jednym z ostatnich obrazów z września 1939 roku było spotkanie z polskim żołnierzem, którego oddział został rozbity. Zdezorientowany, chciał iść w kierunku Przemyśla, wierząc, że "tam są nasi". Ojciec przekonał go, że nie ma szans, gdyż Niemcy opanowali już całą okolicę (13 września zajęli Dynów). Żołnierz przebrał się w cywilne ubranie i bezpiecznie wrócił do domu, gdzie czekała na niego żona z małym dzieckiem. Z perspektywy minionych 70 lat wysoko oceniono upór tego żołnierza, który chciał dołączyć do swoich i bronić kraju.

Fotografia lub ilustracja przedstawiająca niemiecki czołg w płomieniach lub scenę z września 1939 roku

Pożary w Czasach Współczesnych

Tragiczny Pożar Zabytkowej Plebanii (Marzec)

W nocy z 12 na 13 marca doszło do tragicznego pożaru zabytkowej plebanii z 1917 roku w Jaworniku Polskim, wpisanej do rejestru dziedzictwa kulturowego. Plebania w Jaworniku Polskim to nie tylko budynek, to symbol wspólnoty i miejsce o ogromnym znaczeniu dla mieszkańców. Przez ponad 100 lat była świadkiem wielu ważnych wydarzeń, miejscem spotkań, wsparcia i działalności społecznej.

Ogień, który wybuchł na poddaszu plebanii w środę po godzinie 2:00 w nocy, błyskawicznie rozprzestrzenił się, zagrażając całemu budynkowi. Mimo szybkiej interwencji licznych strażackich zastępów - na miejsce natychmiast ruszyło 13 jednostek PSP i OSP, łącznie około 40 strażaków - szybko rozprzestrzeniające się płomienie doprowadziły do spłonięcia dachu, a także schodów prowadzących na strych. Ogień objął całość dachu oraz poddasze.

Zniszczeniu uległ dach budynku oraz schody prowadzące na strych. Nikt jednak nie ucierpiał w wyniku tego zdarzenia. W akcji gaśniczej brały udział różne służby ratunkowe, którymi kierowali dowódcy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej z Przeworska. Na miejscu obecna była również Ochotnicza Straż Pożarna z miejscowości Gać, Jawornik Polski, Zagórze, Hucisko Jawornickie, Manasterz, Widaczów, Kańczuga oraz Urzejowice.

Koszt odbudowy plebanii szacowany jest na około 1 500 000 zł. Jest to kwota, której lokalna społeczność nie jest w stanie udźwignąć samodzielnie, dlatego apeluje się o wsparcie w udostępnianiu informacji o zbiórce.

Zdjęcie przedstawiające zniszczoną przez pożar plebanię w Jaworniku Polskim

W Jaworniku Polskim powstaje bajkowe miasteczko

Śmiertelny Pożar Domu Rodzinnego

W Jaworniku Polskim doszło do tragicznego pożaru, w którym małżeństwo straciło życie. Tragedia wydarzyła się wczoraj późnym popołudniem w jednym z domów w powiecie przeworskim. Ogień objął kuchnię - spłonęły meble i sprzęt. Toksyny zawarte w dymie śmiertelnie zatruły 68-letnią kobietę i jej 70-letniego męża, którzy byli wówczas w domu.

Wstępne ustalenia wskazują, że pożar powstał na skutek nieostrożnego obchodzenia się z kuchenką gazową zasilaną z przenośnej butli.

Zdjęcie przedstawiające akcję straży pożarnej lub skutki pożaru w domu jednorodzinnym

tags: #podpalenie #jawornik #polski