Głośna i bulwersująca sprawa podpalenia luksusowego lokalu przy ulicy Foksal w Warszawie miała miejsce jesienią 2019 roku. Do zniszczenia doszło dokładnie 16 września, niespełna 10 dni przed planowanym otwarciem klubu. Straty oszacowano na przeszło 5 mln złotych, a poszkodowani wskazywali nawet na kwotę 5,5 mln złotych.
Nowe miejsce, nazwane FHouse Warsaw, miało otworzyć się trzy dni później w zabytkowej kamienicy przy Foksal 19, będącej dawniej siedzibą Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Na czterech kondygnacjach budynku planowano uruchomienie restauracji, klubu, galerii i butiku. Właściciele intensywnie przygotowywali się do hucznego otwarcia.

Przebieg podpalenia i pierwsi podejrzani
Podpalenie nastąpiło około godziny 5 nad ranem. Kamery monitoringu zarejestrowały, jak sprawcy dostali się do środka przez wbite okno, a następnie biegali po pomieszczeniach, rozlewając łatwopalną ciecz. Ustalono, że sprawcy weszli do klubu, wyłamując okno i "wykorzystując mieszaninę łatwopalnych cieczy, które zostały wcześniej przygotowane", po czym "wzniecili pożar poprzez zainicjowanie wielu ognisk ognia".
W połowie listopada 2019 roku nastąpił przełom w śledztwie, kiedy rozbito grupę przestępczą kierowaną przez 41-letniego mężczyznę o pseudonimie "Fama". Miał on na swoim koncie zabójstwo i napady rabunkowe. U zatrzymanych podczas przeszukania znaleziono również nielegalną broń i środki odurzające. Pięciu mężczyzn z grupy powiązano z podpaleniem klubu.
Stołeczna policja, dwa miesiące po zdarzeniu, poinformowała o zatrzymaniu czterech mężczyzn podejrzewanych o podpalenie. Prokuratura postawiła zarzuty zarówno podpalaczom, jak i ich zleceniodawcom.
Zleceniodawcy i motyw
Według prokuratury i zeznań świadków, całą akcją miał kierować Krzysztof U. "Fama", gangster wywodzący się z Pruszkowa. Polecenie podpalenia otrzymał od właścicieli konkurencyjnego klubu "The View" - Roberta P. i Zbigniewa L., dla których klub na ulicy Foksal w Warszawie stanowiłby olbrzymią konkurencję. Jak podał portal TVN Warszawa, to 50-letni właściciel jednego z klubów w centrum Warszawy oraz jego o rok starszy wspólnik mieli zlecić podpalenie grupie przestępczej "Famy". Ich działania miały doprowadzić do wyeliminowania biznesu konkurencji jeszcze przed jego otwarciem.
Śledczy połączyli sprawców ze sprawą pożaru na Foksal dzięki nagraniom z monitoringu oraz wyjaśnieniom tzw. małego świadka koronnego, jednego z zatrzymanych 2 października wspólników "Famy". To on przekazał śledczym, że Krzysztof U. ps. "Fama" kilka dni przed podpaleniem klubu dostał się do środka, aby zapoznać się z rozkładem budynku. "Fama" miał osobiście pilnować, żeby lokal spłonął, zanim ktoś podejmie interwencję.
SKANDAL! Black Hawki uziemione przez Tuska? Płoną lasy, a minister się tłumaczy! | Michał Rachoń
Krzysztof U. "Fama" - przeszłość i zatrzymanie
Krzysztof U. "Fama" przebywał wówczas na wolności na przerwie w odsiadywaniu wyroku za brutalne przestępstwa, takie jak włamanie, rozboje i zabójstwo. Wiosną 2019 roku przyznano mu przerwę w odbywaniu kary więzienia, m.in. za zaprzestanie grypsowania. Według ustaleń prokuratury, Krzysztof U. spędził niemal całe dorosłe życie w zakładach karnych. Pierwszy raz trafił do więzienia w wieku 17 lat za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie kalectwa, za co został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Mimo to, korzystał z przerw w odbywaniu kary, wchodząc w tym czasie w konflikt z prawem.
W marcu 2019 roku "Fama" opuścił więzienie po uzyskaniu zgody na przerwę w odbywaniu kary, rzekomo wykazując postępy w resocjalizacji. Oskarżony twierdził, że przed zatrzymaniem prowadził firmę i zarabiał 14 tys. zł miesięcznie. Jednak z ustaleń policjantów ze stołecznego "terroru" wynika, że bezpośrednio po odzyskaniu wolności Krzysztof U. założył zorganizowaną grupę przestępczą, z którą dopuścił się przestępstw, za które później został skazany. "Fama" został zatrzymany 2 października 2019 roku w Gołdapi wraz z czterema innymi mężczyznami. Mieli przy sobie pistolety na plastikowe kulki, do złudzenia przypominające broń palną, oraz kamizelki i legitymacje policyjne. Z ustaleń operacyjnych wynikało, że grupa zamierzała dokonać wymuszenia rozbójniczego w prywatnym mieszkaniu.
"Mały świadek koronny" 23 października 2019 roku dostarczył prokuraturze wiedzy również o innych przestępstwach, których dokonali "Fama" i jego grupa.
Proces i wyroki
Proces "Famy" ruszył 17 listopada 2019 roku w warszawskim sądzie. W ręce służb wpadli także biznesmeni - Zbigniew L. i Robert P., podejrzani o zlecenie podpalenia. W toku śledztwa Robert P. usłyszał kolejny zarzut dotyczący podżegania do pobicia kobiety - Marii O., mieszkanki kamienicy przy placu Grzybowskim, która aktywnie walczyła z hałasem i miała w tej sprawie status oskarżycielki posiłkowej.
Akt oskarżenia we wrześniu 2020 roku trafił do sądu. 9 lutego 2021 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w sprawie "Famy" i sześciu innych osób.
- Sąd uznał Krzysztofa U. ps. "Fama" za winnego wszystkich zarzucanych mu aktem oskarżenia czynów i wymierzył mu karę łączną 25 lat pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 450 stawek dziennych (jedna stawka po 200 zł). Krzysztof U. został również zobowiązany, solidarnie z innymi współoskarżonymi, do zapłaty kwoty ponad 2,8 mln złotych tytułem obowiązku naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych przestępstwem spółek.
- Robert P. i Zbigniew L. zostali uznani za winnych zlecenia pożaru klubu przy Foksal. Sąd Okręgowy w Warszawie wymierzył Robertowi P. łączną karę 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę, zaś Zbigniewowi L. łączną karę 4 lat pozbawienia wolności i grzywny. Robert P. został skazany także za pomocnictwo do rozboju i pobicia.
- Sąd Okręgowy w Warszawie uznał również winę Karola T. i skazał go na 8 lat więzienia, Damiana A. na 15 lat pozbawienia wolności, a Wojciecha S. na 8 lat pozbawienia wolności.
- Łukasz G. miał odbyć karę 3 lat i 6 miesięcy więzienia. Sąd wymierzył mu także grzywnę oraz przepadek korzyści osiągniętej z przestępstwa w kwocie 5 tys. zł.
Kontrowersje wokół wsparcia z Tarczy Antykryzysowej
Mimo poważnych zarzutów i toczących się spraw, jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", spółki Roberta P. i Zbigniewa L. nadal działały i, co więcej, korzystały na sytuacji wywołanej pandemią koronawirusa i lockdownem. Firmy Zbigniewa L. i Roberta P. miały w 2020 roku otrzymać wsparcie w ramach rządowej tarczy antykryzysowej, przeznaczonej dla biznesów zamkniętych w pandemii. Zarówno kluby nocne, puby, jak i restauracje decyzją rządu zostały wówczas zamknięte, a ich właściciele mogli ubiegać się o pomoc.
Z informacji "Wyborczej" wynika, że w czerwcu 2020 roku do dwóch spółek trafiły mikropożyczki w ramach tarczy antykryzysowej w kwocie po 5 tys. zł. Sprawę nagłośnił warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości Krystian Suchecki, który domagał się odpowiedzi na pytanie, czy w związku z tak poważnymi zarzutami, pieniądze otrzymane przez właścicieli klubu zostaną im odebrane. Suchecki podkreślał, że "przy przekazywaniu publicznej pomocy powinien być zastosowany jakiś mechanizm kontrolny", wskazując na lukę, którą należy pilnie załatać.
Problem polegał na tym, że przedsiębiorca ubiegający się o pomoc z tarczy antykryzysowej musiał oświadczyć, że nie naruszał obostrzeń rządowych związanych z koronawirusem, oraz zobowiązać się, że wykorzysta pieniądze zgodnie z ich przeznaczeniem. Właściciel biznesu nie miał natomiast obowiązku przedstawiać oświadczenia o niekaralności. Rzeczniczka warszawskiego Urzędu Miasta Karolina Gałecka przyznała "Wyborczej", że co najmniej jedna ze spółek związana z Robertem P. otrzymała takie wsparcie.
Dalsze losy współoskarżonych: sprawa zabójstwa na Nowym Świecie
Łukasz Goławski, jeden ze skazanych za współudział w podpaleniu klubu przy Foksal, został na początku maja 2022 roku prawomocnie skazany za ten czyn. Sąd Okręgowy w Warszawie w lutym 2021 roku skazał Goławskiego na karę 3 lat i 6 miesięcy więzienia, a także grzywnę. Według ustaleń PAP, 6 maja 2022 roku sąd drugiej instancji (Sąd Apelacyjny w Warszawie) zmniejszył mu wyrok do 3 lat więzienia.
Dwa dni po uprawomocnieniu się tego wyroku, Łukasz Goławski wspólnie z Sebastianem Włodarczykiem brał udział w zabójstwie, do którego doszło na Nowym Świecie w Warszawie w nocy z 7 na 8 maja 2022 roku. Ranny mężczyzna wszedł do sklepu, a mimo udzielonej pomocy medycznej zmarł. Policjanci Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, poszukiwali obu mężczyzn. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie sąd zastosował wobec nich tymczasowe aresztowanie.
Szef Ministerstwa Sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro, przekazał, że śledczy ustalili tożsamość podejrzanych, jednak ci "ukrywali się przed organami ścigania". Policja ostrzegała, że za ukrywanie poszukiwanego grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.
Perspektywa właścicieli FHouse Warsaw
Właściciele podpalonego klubu FHouse Warsaw zapowiedzieli, że odbudują lokal i otworzą go w pierwszym kwartale 2020 roku. W swoim oświadczeniu wyrazili głębokie rozczarowanie i ból:
"Tuż po tej tragedii przemknęło nam przez głowę, że zleceniodawcą mogła być nasza konkurencja. Szybko jednak odrzuciliśmy myśl o tym, że ktoś zastosowałby tak bandyckie rozwiązanie. Jest to dla nas bardzo bolesne - nasz team włożył w powstanie FHouse całe serce. To naprawdę ogrom pracy włożonej w planowe otwarcie klubu. Cieszyliśmy się na Halloween, Sylwestra, na wszystkie piękne kolacje wigilijne, które byście u nas - jesteśmy tego pewni - zorganizowali. Nie chodzi tylko o zyski, chodzi o fakt, że po tak intensywnych przygotowaniach chcieliśmy w końcu zobaczyć Was w naszych murach. Straciliśmy nie tylko dużo pieniędzy, ale również okazję, by zaskoczyć Was po raz pierwszy."

tags: #podpalenie #klubu #przy #foksal