Grudzień 1970 na Wybrzeżu: Geneza, Przebieg i Skutki Protestów

Grudzień 1970 roku był jednym z największych kryzysów politycznych i wstrząsów społecznych w historii Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Fala strajków i protestów wystąpiła w sposób najbardziej gwałtowny w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Elblągu, rozprzestrzeniając się później na inne miasta w Polsce. Bezpośrednią przyczyną tych dramatycznych wydarzeń była wprowadzona 12 grudnia 1970 roku podwyżka cen detalicznych mięsa, przetworów mięsnych oraz innych artykułów spożywczych, w czasach gdy obowiązywały ceny regulowane urzędowo.

Geneza i Przyczyny Protestów

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku ekipa Władysława Gomułki, sprawująca władzę w Polsce od października 1956 roku, zdecydowała się na przeprowadzenie ograniczonej reformy gospodarczej. Wzrost dochodu narodowego był niemal nieodczuwalny, a płace realne rosły symbolicznie - o około 1% rocznie. System gospodarczy stawał się coraz bardziej niewydolny. W kierownictwie partyjno-państwowym przygotowywano reformę, której jednym z elementów miało być silniejsze uzależnienie wysokości zarobków pracowników od ich wydajności pracy.

Częścią tej reformy, przygotowywanej przez zespół pod kierunkiem członka Biura Politycznego, sekretarza KC PZPR Bolesława Jaszczuka, była planowana podwyżka cen wielu artykułów pierwszej potrzeby, w tym przede wszystkim żywności. Nie przewidywano żadnych rekompensat finansowych. W zamian miały zostać obniżone abonamenty radiowo-telewizyjne, podwyższone dodatki rodzinne dla rodzin o najniższych dochodach, a w przypadku rolników zwiększone ceny skupu produktów rolnych. Planowano również obniżki cen produktów rzadko kupowanych, takich jak telewizory, lodówki, pralki oraz pończochy, rajstopy i ubrania z tworzyw sztucznych.

Decyzję o podwyżce podjęto 30 listopada 1970 roku na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR. Początkowo planowano wprowadzić ją na przełomie listopada i grudnia, ale na prośbę I sekretarza KW PZPR w Katowicach Edwarda Gierka, który uważał, że byłby to zły prezent dla górników na Barbórkę, akcję przesunięto. Ostatecznie, 12 grudnia wieczorem, za pośrednictwem radia i telewizji, społeczeństwo poinformowano o podwyżkach cen żywności, średnio o 23% (mąka o 17%, ryby o 16%, dżemy i powidła o 36%). Nowe ceny miały obowiązywać od następnego dnia.

Tabela porównująca ceny produktów przed i po podwyżce w grudniu 1970 roku

Przygotowania Władz do Tłumienia Protestów

Od 8 grudnia w Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych rozpoczęto przygotowania w ramach „ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego”. 8 grudnia 1970 roku minister obrony narodowej generał Wojciech Jaruzelski podpisał rozkaz „W sprawie zasad współdziałania Ministerstwa Obrony Narodowej (MON) i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MSW) w zakresie zwalczania wrogiej działalności, ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz przygotowań obronnych”. W milicji i wojsku wstrzymano urlopy, skoncentrowano funkcjonariuszy w komisariatach, wprowadzono całodobowe dyżury. 11 grudnia jednostki MSW zostały postawione w stan pełnej gotowości. Władze przewidywały społeczne protesty przeciwko planowanej podwyżce cen i chciały zapobiec zaskoczeniu.

Początek Protestów w Gdańsku (14 Grudnia)

13 grudnia ludzie w sklepach oglądali nowe, wyższe ceny, wyrażając niezadowolenie. Nazajutrz, we wczesnych godzinach rannych, 14 grudnia 1970 roku, wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Około godziny 7 rano, około 60 pracowników wydziałów S-3 i S-4 przerwało pracę, żądając cofnięcia podwyżek i zmiany norm pracy. Około godziny 10, przed budynkiem dyrekcji, zebrało się ponad 2500 strajkujących, domagając się rozmowy z dyrektorem Stanisławem Zaczkiem, zmian w kierownictwie partyjno-państwowym, w tym usunięcia I sekretarza PZPR Władysława Gomułki. Postulaty robotników nie zostały spełnione, a dyrekcja zakładu nie była władna cofnąć podwyżek ani zagwarantować podwyżek płac.

Po przerwaniu łączności telefonicznej stoczni z miastem, o godzinie 11, około 700 stoczniowców udało się pochodem w kierunku pobliskiej siedziby Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Do manifestantów, śpiewających pieśni patriotyczno-religijne, dołączali przechodnie, głównie młodzież. W tłum skierowano również pięćdziesięcioosobową grupę tajnych funkcjonariuszy, którzy mieli prowadzić „działalność dezintegracyjną” - robili zdjęcia, kierowali pochód i rejestrowali najaktywniejszych uczestników. Pod gmachem KW robotników nikt nie przyjął, gdyż I sekretarz Alojzy Karkoszka był w Warszawie na VI Plenum Komitetu Centralnego.

Ponieważ pod gmachem KW stoczniowcy nic nie wskórali, postanowili przejść przez Stocznię, zbierając pracowników innych zakładów, i udać się na teren Politechniki Gdańskiej (PG), aby namówić studentów do przyłączenia się do protestu. Próbowano również nakłonić kierownictwo gdańskiego oddziału Polskiego Radia do nadania komunikatu o sytuacji w mieście, ale bez rezultatu. Robotniczy pochód przemieszczał się ulicami Gdańska między jedenastą a szesnastą, nie dokonując rabunków ani zniszczeń. Dopiero krótko przed szesnastą, wracający pod budynek Komitetu Wojewódzkiego pochód, został zaatakowany granatami łzawiącymi i petardami przez funkcjonariuszy Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej (ZOMO). Doszło do gwałtownych starć ulicznych, które trwały do późnych godzin wieczornych.

Tego dnia „siły porządkowe” nie używały jeszcze broni palnej; nie było ofiar śmiertelnych ani osób z ranami postrzałowymi. Tłum bezskutecznie próbował podpalić gmach Komitetu Wojewódzkiego. Podpalono natomiast kilka milicyjnych pojazdów, były również pierwsze osoby ranne i zatrzymane. Na przykład na skrzyżowaniu ulic Heweliusza i Rajskiej protestujący wzniecili ogień, palono m.in. propagandowe wydawnictwa PZPR, podpalano samochody, kiosk Ruchu, dewastowano sklepy, budynek Domu Prasy, Banku Inwestycyjnego oraz Teatru Wybrzeże. Istnieje opinia, że część z tych działań stanowiła prowokację ze strony partyjno-rządowej. W czasie zajść 14 grudnia aresztowano 329 osób, które były brutalnie traktowane podczas przewożenia i przesłuchań.

Eskalacja Konfliktu i Podpalenie KW PZPR w Gdańsku (15 Grudnia)

Następnego dnia, we wtorek 15 grudnia, nastąpiła eskalacja konfliktu. Strajk objął kolejne wydziały Stoczni Gdańskiej oraz inne zakłady, takie jak Zakład nr 1 Gdańskich Fabryk Mebli, Fabryka Konserw Rybnych, Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego i Stocznia Północna. Po godzinie 7 rano sformowano kolejny pochód, który tym razem ruszył przed gmach Komendy Wojewódzkiej MO w celu uwolnienia aresztowanych poprzedniego dnia. Około trzytysięczna manifestacja, złożona z pracowników Stoczni Gdańskiej, Remontowej i Północnej, skierowała się ulicą Doki w stronę Węzła Piastowskiego. W centrum Gdańska komunikacja miejska została wstrzymana, a tłum manifestantów osiągnął między 9:00 a 9:20 około 20 000 osób, gromadząc się na przestrzeni pomiędzy ulicą Hucisko, KW PZPR a Dworcem Głównym PKP.

Podczas gwałtownych walk ulicznych przy budynku Komendy Wojewódzkiej MO padł pierwszy śmiertelny strzał z broni starszego sierżanta Mariana Zamroczyńskiego. Pod wpływem wieści o śmierci stoczniowca, przystąpiono do ataku na gmach KW PZPR w Gdańsku, który około godziny 9:45 stanął w płomieniach, wraz z sąsiadującym budynkiem Naczelnej Organizacji Technicznej. Nie dopuszczono straży pożarnej do gaszenia, co spowodowało, że gmach, nazwany wówczas przez gdańszczan Reichstagiem, do godzin wieczornych całkowicie się wypalił.

Zdjęcie płonącego budynku Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, grudzień 1970

O godzinie 9 rano u Władysława Gomułki odbyła się narada, w której uczestniczyli m.in. premier Józef Cyrankiewicz, przewodniczący Rady Państwa marszałek Marian Spychalski oraz ministrowie obrony narodowej Wojciech Jaruzelski i spraw wewnętrznych Kazimierz Świtała. Zapadła decyzja o wprowadzeniu do miasta dużych sił wojskowych. W południe Gomułka podjął oficjalną decyzję w sprawie użycia broni przez siły porządkowe i wojsko w sytuacji bezpośredniego atakowania milicjantów i żołnierzy, podpalania lub niszczenia obiektów, stwarzania zagrożenia dla życia ludzkiego.

Na ulicach Gdańska pojawiły się kolumny wozów bojowych (czołgi PT-76 i transportery opancerzone Topas), atakowane przez demonstrantów kamieniami, łomami i łańcuchami. Do południa w płomieniach stanął również Dworzec Główny PKP. Od godziny 18 do 5 rano Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku wprowadziło na terenie Trójmiasta godzinę milicyjną. Według oficjalnego komunikatu, 15 grudnia w Gdańsku zginęło sześciu manifestantów, około 300 odniosło rany. Aresztowano około 500 osób, a 134 oskarżono o grabież mienia społecznego i podpalenia.

Tragedia Grudniowa w Gdyni: "Czarny Czwartek" (17 Grudnia)

Tego samego dnia, 15 grudnia, zastrajkowała również Stocznia im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Tam wydarzenia przebiegły odmiennie niż w Gdańsku - nie było rabunków, gwałtów ani podpaleń. Demonstranci udali się pochodem pod gmach Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, gdzie jej przewodniczący, Jan Mariański, przyjął delegację robotników. Doszło tam do podpisania porozumienia, a Główny Komitet Strajkowy miasta Gdyni został uznany i otrzymał prawo działania w Morskim Domu Kultury. Późnym wieczorem do Domu Marynarza wkroczyli umundurowani funkcjonariusze milicji, którzy brutalnie pobili i aresztowali członków Komitetu Strajkowego, wywożąc ich do więzień. 16 grudnia w Gdyni panował spokój, a strajk miał charakter okupacyjny na terenie Stoczni im. Komuny Paryskiej i w innych zakładach przemysłowych.

Jednak do największej tragedii Grudnia 1970 doszło 17 grudnia w Gdyni, dzień ten przeszedł do historii jako "Czarny Czwartek". Wieczorem poprzedniego dnia wicepremier Stanisław Kociołek wezwał w telewizji ludzi, aby rankiem stawili się w pracy. W odpowiedzi na ten apel tysiące ludzi wyruszyło do pracy. Na stację kolejową Gdynia Stocznia, ważnego węzła komunikacyjnego dla pracowników Stoczni im. Komuny Paryskiej i portu, przybywały pociągi pełne ludzi. Droga do portu i Stoczni była zablokowana przez wojsko i milicję. W porannej szarówce, około szóstej rano, ludzie idący do pracy zostali ostrzelani przez wojsko i milicję. Rozgorzały gwałtowne walki, a po mieście krążyły samochody i śmigłowce, z których wyrzucano granaty łzawiące i petardy, a według niektórych przekazów, strzelano także do manifestantów.

Zdjęcie historyczne ukazujące tłum robotników idących do pracy w Gdyni, 17 grudnia 1970

W mieście uformowało się kilka pochodów, na których czele na drzwiach niesiono ciała zabitych młodych ludzi. Symbolem tych wydarzeń stał się Janek Wiśniewski - postać, która miała kilka pierwowzorów w prawdziwych ofiarach, m.in. Zbigniewa Godlewskiego. Autor ballady wybrał popularne imię i nazwisko, tworząc coś na kształt Nieznanego Żołnierza. Janek Wiśniewski, którego imię nosi dziś jedna z ulic w Gdyni, jest postacią symboliczną Grudnia. Walki uliczne w Gdyni trwały tylko jeden dzień, ale były szczególnie krwawe. Miasto zostało okrutnie spacyfikowane. W tym samym gmachu, w którym dwa dni wcześniej Jan Mariański podpisywał porozumienie ze strajkującymi, milicja urządziła "katownię", gdzie z niezwykłą brutalnością torturowano zatrzymanych. Według oficjalnych danych, w ciągu jednego dnia - 17 grudnia - zastrzelono tam na ulicach 18 osób.

Prostytucja w Waszyngtonie podczas wojny secesyjnej

Protesty w Szczecinie i Innych Miastach

Tego samego dnia, 17 grudnia, bunt społeczny rozszerzył się na Pomorze Zachodnie. Do najgwałtowniejszych walk doszło w Szczecinie, gdzie spłonął Komitet Wojewódzki PZPR, podpalono Komendę Wojewódzką Milicji Obywatelskiej i usiłowano podpalić prokuraturę. W wielu miejscach toczyły się gwałtowne walki uliczne. W mieście proklamowano strajk. Około 10-tysięczny tłum nie doczekawszy się na spotkanie z I sekretarzem Antonim Walaszkiem, wtargnął do wnętrza KW PZPR, demolując je i podpalając. Następnie protestujący robotnicy, sprowokowani próbą rozproszenia zgromadzenia, ruszyli w pogoń za oddziałem ZOMO, a obiekt KW MO także został zaatakowany kamieniami i podjęto próbę jego podpalenia. Wówczas milicja i wojsko otworzyło do tłumu ogień. Kres zamieszkom w tym rejonie miasta położyły serie z broni maszynowej czołgów 12 Dywizji Zmechanizowanej. Tego dnia w Szczecinie poległo 13 osób, w tym przypadkowe ofiary.

18 grudnia rano pochód wychodzący ze Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie został ostrzelany przez wojsko, dwie osoby zostały zabite, kilka innych odniosło rany postrzałowe. W Stoczni uformował się Ogólnomiejski Komitet Strajkowy, który w szczytowym okresie strajku (19-20 grudnia) skupiał blisko 120 zakładów aglomeracji szczecińskiej. Do miast północnej Polski przyłączyły się także Białystok, Nysa, Oświęcim, Warszawa i Wrocław, gdzie zorganizowano nowe strajki. W Elblągu zdecydowano się na użycie siły, co zaowocowało starciami z demonstrantami. W sobotę trwał już tylko strajk w Szczecinie, który dobiegł końca 22 grudnia.

Reakcja Władz i Pacyfikacja

Władze PZPR (Biuro Polityczne w składzie: Władysław Gomułka, Marian Spychalski, Józef Cyrankiewicz, Ignacy Loga-Sowiński, Mieczysław Moczar, Wojciech Jaruzelski, Alojzy Karkoszka, Zenon Kliszko, Kazimierz Świtała, Tadeusz Pietrzak) na wieść o wydarzeniach na Wybrzeżu wydały rozkaz użycia broni palnej przeciwko demonstrującym. Strzały, po ostrzegawczej salwie w górę, zgodnie z rozkazem Gomułki miały być oddawane w nogi. Jednak wielu milicjantów i żołnierzy, których informowano, że jadą tłumić wystąpienia „gdańskich Niemców”, strzelało na wprost. Strzały oddawane w bruk uliczny, pod nogi manifestantów, rykoszetowały i powodowały poważne, również śmiertelne, rany. Nastąpiła interwencja 550 czołgów i 700 transporterów opancerzonych 8 Dywizji Zmechanizowanej.

Do walki z demonstrantami ruszyło 5 tysięcy milicjantów i 27 tysięcy żołnierzy, a całą akcję nadzorował osobiście wiceminister MON gen. broni Grzegorz Korczyński. Wybrzeże zostało spacyfikowane. Trzeba do tego dodać jeszcze kilka tysięcy funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, ORMO oraz Straży Więziennej i Straży Pożarnej, którzy byli wykorzystywani do pacyfikowania ulicznych demonstracji. W trakcie zamieszek Prymas Polski Stefan Wyszyński był zaniepokojony możliwością interwencji wojskowej w Polsce ze strony sił radzieckich i wschodnioniemieckich.

Ofiary i Konsekwencje

W wyniku represji w grudniu 1970 roku zostało zabitych 41 osób: 1 w Elblągu, 6 w Gdańsku, 16 w Szczecinie i 18 w Gdyni. Ranne zostały 1164 osoby. Zatrzymano przeszło 3 tysiące osób. W wyniku starć oraz wypadków zginęło też kilku funkcjonariuszy MO oraz żołnierzy LWP, a kilkudziesięciu zostało rannych. Zniszczeniu uległo kilkanaście pojazdów wojskowych, w tym transportery BTR i czołgi, a także 54 sklepy.

Rozgrywki Polityczne i Zmiana Władzy

Równolegle do wybuchu społecznego niezadowolenia toczyła się polityczna rozgrywka, która doprowadziła do wymiany znacznej części kierownictwa partyjno-państwowego. Niektórzy historycy twierdzą, że ze względu na liczbę ofiar, wewnątrzpartyjne rozgrywki w PZPR posłużyły do skompromitowania Władysława Gomułki i w efekcie odsunięcia go od władzy. Hipotezy te potwierdza do pewnego stopnia fakt rozbicia ośrodka decyzyjnego na zwalczające się stronnictwa (Kliszko, Kociołek i Pietrzak), reprezentujące partię. 20 grudnia funkcję I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, w miejsce W. Gomułki, zajął Edward Gierek.

Zmiana na stanowisku I sekretarza kończyła najbardziej gwałtowną, krwawą fazę kryzysu. Strajk w Stoczni im. Warskiego w Szczecinie zakończono ostatecznie dopiero przed południem 22 grudnia. W styczniu robotnicy szczecińscy zastrajkowali ponownie, wymuszając przyjazd nowego kierownictwa partii z Edwardem Gierkiem na czele. Potem Gierek z Jaroszewiczem złożyli również wizytę w Gdańsku, gdzie padły sławne słowa „Pomożecie?”. Jednak, wbrew temu co się utarło, nie padła chóralna odpowiedź stoczniowców „Pomożemy!” - była to odpowiedź dopisana przez propagandę.

31 grudnia Służba Bezpieczeństwa (SB) rozpoczęła akcję operacyjną o kryptonimie „Jesień ’70”, której celem było ustalenie pełnej listy członków komitetów strajkowych oraz „elementów zdecydowanie wrogich”, a także pozyskiwanie informacji o nastrojach w zakładach pracy. W ramach tej akcji SB zarejestrowała 3300 osób uważanych za aktywnych uczestników wydarzeń, z których około 1000 poddano inwigilacji, represjom i próbom zastraszenia.

Pamięć i Upamiętnienie

Grudzień 1970 roku, mimo że strajki wybuchły głównie na ekonomicznym podłożu, stanowił zalążek przyszłej walki o wolność w Polsce. Tragedia na Wybrzeżu była jednym z najważniejszych i najbardziej ponurych wydarzeń w historii PRL. Pamięć o tych wydarzeniach pozostaje żywa w świadomości mieszkańców Trójmiasta, Elbląga i Szczecina.

  • Raper Tadek stworzył utwór „Ballada grudniowa”, wydany na płycie Niewygodna prawda (2012).
  • Zespół Holy Smoke z Tczewa skomponował utwór zatytułowany „Janek”.
  • Zuzanna Janin, artystka sztuk wizualnych, włączyła fragmenty archiwów i kronik z wydarzeń grudnia 1970 do wideo „Majka z Filmu. Revolution & Heroines”, 2008-2012.
  • W 2020 roku powstał spektakl „Cena władzy”, opowiadający o dramatycznych dniach, które doprowadziły do upadku Władysława Gomułki.
  • 16 grudnia 2022 roku na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie uroczyście odsłonięto pomnik upamiętniający ofiary Grudnia 1970 roku.
Zdjęcie pomnika upamiętniającego ofiary Grudnia 1970 w Szczecinie

Do wydarzeń gdyńskich symbolicznie nawiązuje powstały 10 lat później kolaż gdyńskiego artysty Maksymiliana Kasprowicza, zatytułowany Tragedia gdyńska II (1980), znajdujący się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni. Dzieło przedstawia umownie zaznaczoną sylwetkę robotnika, stworzoną z niebieskich rękawic, unoszącą się nad wyciągniętymi w górę brązowymi rękawicami. Artysta posłużył się prostymi środkami wyrazu, wykorzystując zwykłe robotnicze rękawice, które stały się częścią dzieła sztuki, wnosząc w nie silny ładunek emocjonalny. Las brązowych rękawic oddaje masowość gdyńskich protestów, w których uczestniczyli nie tylko stoczniowcy, ale także pracownicy wielu innych przedsiębiorstw, w tym portu czy „Dalmoru”.

Zdjęcie kolażu

5 grudnia 2025 roku Sejm RP przyjął uchwałę o ustanowieniu dni 16-18 grudnia „Dniami Pamięci Grudnia 1970”.

Brak Rozliczenia i Prawne Konsekwencje

Do upadku ustroju socjalistycznego nikt z decydentów nie poniósł odpowiedzialności za wydarzenia grudniowe 1970 roku. Jedynym oficjalnym gestem było przeproszenie za błędy i obietnica „ludzkich rządów” podczas spotkania Gierka z robotnikami w Gdańsku po zajściach na Wybrzeżu. Władysław Gomułka również nie wziął na siebie odpowiedzialności, obarczając nią część członków plenum KC, choć w liście do Gierka wyznał, że zajął stanowisko wobec brutalnego gwałcenia porządku publicznego. Zmiana ustroju umożliwiła zmianę tego podejścia.

W 1995 roku ówczesna Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku wniosła do Sądu Wojewódzkiego akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu, Stanisławowi Kociołkowi, gen. Tadeuszowi Tuczapskiemu oraz dowódcom wojsk tłumiących protest. Pierwsza rozprawa odbyła się w marcu 1996 roku. Procesy te były długotrwałe i skomplikowane, a prawne rozliczenie tych wydarzeń do dziś budzi kontrowersje.

tags: #podpalenie #komitetu #gdynia