W nocy z wtorku na środę, 16 października, doszło do pożaru w jedynej muzułmańskiej świątyni w Trójmieście, zlokalizowanej przy ulicy Polanki w Gdańsku. Ogień, który na szczęście szybko udało się ugasić strażakom, strawił m.in. boczne drzwi, fragment elewacji oraz elementy wyposażenia meczetu. Śledztwo wykazało, że przyczyną pożaru było celowe podpalenie, jednak sprawca i jego motywacja pozostają nieznane, co doprowadziło do umorzenia postępowania przez prokuraturę.

Ustalenia biegłych: mechanizm podpalenia
Dzięki analizie zabezpieczonych śladów przez ekspertów i biegłych z zakresu chemii i pożarnictwa udało się zrekonstruować przebieg zdarzeń. Ogień pojawił się w budynku około godziny 4.10 nad ranem, przy bocznym wejściu. Ustalono, że pożar był efektem podpalenia z użyciem zapalnika czasowego. Sprawca umieścił w meczecie urządzenie złożone z mechanicznego zegara, baterii alkalicznej oraz benzyny. Konstrukcja tego urządzenia nie była skomplikowana i nie wymagała specjalistycznej wiedzy, a instrukcje dotyczące jego budowy można łatwo znaleźć w Internecie.
Prokuratura prowadziła śledztwo pod kątem art. 163 Kodeksu karnego, dotyczącego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. W trakcie postępowania przesłuchano ponad 200 świadków i przeanalizowano zapisy z kamer monitoringu, w tym z okolic meczetu. Mimo tych działań, nie udało się ustalić ani sprawców, ani motywów ich działania.

Motywy podpalenia: hipotezy i spekulacje
Jedną z głównych hipotez śledczych, która przewijała się w doniesieniach medialnych, był odwet za przeprowadzenie uboju rytualnego przez muzułmanów w czasie Święta Ofiarowania w Bohonikach (Podlaskie), które miało miejsce dzień przed pożarem. W tym wydarzeniu obrońcy praw zwierząt próbowali uniemożliwić ubój, co spotkało się z krytyką ze strony społeczności muzułmańskiej. Imam gminy muzułmańskiej w Gdańsku, Hani Hraish, również wiązał pożar z tym incydentem, określając go jako "zemstę".
Prokuratorzy brali pod uwagę różne motywy, w tym wandalizm oraz działania motywowane waśniami na tle wyznaniowym. Nie wykluczano nawet zarzutów o charakterze terrorystycznym, zwłaszcza jeśli potwierdziłaby się informacja o użyciu materiałów wybuchowych, a nie tylko łatwopalnej cieczy i zapalnika czasowego. Śledczy zabezpieczyli materiał biologiczny, który mógł należeć do jednego ze sprawców, co miało ułatwić jego identyfikację.
Warto jednak zaznaczyć, że nie wszyscy zgadzali się z bezpośrednim powiązaniem pożaru ze zdarzeniami w Bohonikach. Mufti Tomasz Miśkiewicz stwierdził, że nie można tego podpalenia bezpośrednio wiązać z tamtymi wydarzeniami.
Reakcje społeczne i polityczne
Podpalenie meczetu wywołało szerokie potępienie ze strony społeczeństwa i przedstawicieli życia publicznego. Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów w wydanym oświadczeniu potępiła ataki na miejsca modlitwy muzułmanów, podkreślając, że agresja i przemoc nie przyczyniają się do rozwiązywania problemów.
Sejmowa komisja mniejszości narodowych i etnicznych zdecydowanie potępiła akt podpalenia. Minister administracji i cyzfryzacji Michał Boni na jednym z portali społecznościowych napisał: "Szanujmy odmienności. To wstyd, że rosną uprzedzenia i prowadzą do zła, jak podpalenie świątyni w Gdańsku".
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz określił czyn jako "podłość" i wyraził wstyd jako mieszkaniec miasta, w którego tradycję wpisana jest tolerancja. Zadeklarował wpłatę na rzecz Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku na naprawę zniszczeń i zapowiedział możliwość zorganizowania zbiórki publicznej. Podobne deklaracje otrzymali od innych osób, w tym od byłego prezydenta Gdańska Jacka Starościaka.
Głębokie oburzenie i smutek wyraził również zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Gdańsku, łącząc się w bólu i solidarności z muzułmanami.
Skutki pożaru i odbudowa
Pożar spowodował straty materialne, które wstępnie oszacowano na około 50 tysięcy złotych. Uszkodzone zostały drzwi, fragment elewacji, elementy wyposażenia, w tym ławki. Dym dotarł wszędzie, co wymagało gruntownego czyszczenia i malowania wnętrza świątyni. Sala modlitewna pozostała nienaruszona.
Gmina muzułmańska w Gdańsku rozpoczęła zbiórkę na renowację meczetu. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz sam wpłacił 2 tysiące złotych, a na subkonto stworzone przez gminę wpłynęło do tej pory około 16 tysięcy złotych. Ofiarodawcy przynosili również pieniądze bezpośrednio gdańskiemu imamowi, co pozwoliło zebrać dodatkowe ponad 3 tysiące złotych.
Do odbudowy meczetu zaapelował prezydent Gdańska Piotr Adamowicz, jednocześnie podkreślając potrzebę pomocy w tym procesie.
DRAMAT W GDAŃSKU! DWIE KAMIENICE W OGNIU, JEST OFIARA ŚMIERTELNA
tags: #podpalenie #meczetu #w #gdansku