Na terenie Chełma i okolic odnotowano szereg poważnych incydentów związanych z podpaleniami, często prowadzącymi do tragicznych konsekwencji. Od zabójstw ze szczególnym okrucieństwem po zniszczenie mienia - przypadki te budziły i nadal budzą niepokój społeczny, angażując lokalne służby w intensywne działania śledcze i sądowe.
Tragedia na Chełmskiej Górce (2010 rok)
Jedna z najbardziej wstrząsających spraw miała miejsce 3 października 2010 roku. Dwóch przechodniów zauważyło ogień na tzw. Chełmskiej Górce. Gdy podeszli bliżej, zobaczyli, że pali się człowiek. Mężczyźnie nie można było już pomóc. Ofiarą okazał się 53-letni emeryt Kazimierz O., który mieszkał u brata w Putnowicach Wielkich, pod Chełmem. Według zeznań bliskich, był to bardzo spokojny człowiek, który nigdy nikogo nie zaczepiał.
Śledczy ustalili, że w dniu zabójstwa Kazimierz O. pojechał do Chełma, aby odebrać emeryturę. Przed jednym ze sklepów spożywczych spotkał 19-letniego wtedy Mateusza G., który niósł dwie puszki piwa. Na nagraniach z miejskiego monitoringu widać, jak mężczyźni idą razem w kierunku parku "Na Górce". Starszy z mężczyzn był już wtedy bardzo pijany, wielokrotnie potykał się i przewracał. O tym, co stało się później, wiadomo jedynie z zeznań złożonych przez zabójcę. Emeryt prosił chłopaka o pieniądze, wielokrotnie powtarzając: "Daj 5 złotych!", wyrzucił jednak do kosza na śmieci bochenek chleba, który 19-latek kupił dla niego.
Sąd Okręgowy w Lublinie orzekł, że Mateusz G., działając z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia, bił Kazimierza O. rękami i łokciami po głowie i jej okolicach. Następnie oblał go nieustaloną substancją łatwo palną i podpalił. Mateusz G. próbował uciec wymiarowi sprawiedliwości, jednak policja zatrzymała go niebawem w jednej z miejscowości pod Warszawą. Jak relacjonował Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, Mateusz G. był bardzo zaskoczony wizytą policjantów. Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Mateusza Sławomira G. na 15 lat pozbawienia wolności za skatowanie i podpalenie Kazimierza O.

Podwójne zabójstwo i podpalenie przy ulicy Narutowicza w Chełmie (marzec)
W marcu doszło do kolejnej dramatycznej zbrodni w mieszkaniu przy ul. Narutowicza w Chełmie. Do tego tragicznego zdarzenia, za które trzej chełmianie odpowiadają przed sądem, doszło 24 marca. W toku działań gaśniczych strażacy odnaleźli wewnątrz lokalu nadpalone zwłoki 42-letniego mężczyzny. W środku był też 66-latek, który miał rozległe oparzenia II i III stopnia, obejmujące ponad 50% ciała, oraz uraz głowy. Został przewieziony do Wschodniego Centrum Oparzeń w Łęcznej, jednak pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarł w szpitalu.
Przebieg zdarzenia
Z ustaleń śledczych i policji wynika, że podejrzani mężczyźni w momencie zdarzenia przebywali w tym mieszkaniu wraz z pokrzywdzonymi. Było to przypadkowe spotkanie, podczas którego wszyscy spożywali wspólnie alkohol. W pewnym momencie doszło do awantury. Powodem miały być oskarżenia wobec jednego z obecnych w mieszkaniu mężczyzn, który według krążących plotek miał być pedofilem. Sprawcy w pewnej chwili zaczęli bić i kopać obu mężczyzn. Najbardziej agresywny okazał się Tomasz B., który, jak ustaliła prokuratura, kopał i bił pięściami jedną z ofiar, a także uderzył ją krzesłem w tułów.
Gdy pobici mężczyźni stracili przytomność, znalezione w mieszkaniu materiały tekstylne oraz meble brutalni mężczyźni ułożyli w stos, położyli w nim pokrzywdzonych i podpalili. Jak wynika z opinii biegłych, młodszy z mężczyzn, 42-latek, zginął na miejscu. Jego ciało było niemal całkowicie zwęglone, a w drogach oddechowych znaleziono sadzę, co wskazuje, że żył w chwili wybuchu pożaru. Pierwszą osobą, która zauważyła pożar, był emerytowany funkcjonariusz policji mieszkający naprzeciwko. To on zobaczył dym i mężczyzn opuszczających kamienicę. Jak się później okazało, znał ich z wcześniejszej pracy w zakładzie karnym.
Kolejny dzień walki z żywiołem na Lubelszczyźnie. Szef MSWiA: obszar pożaru jest pod kontrolą
Sprawcy i zarzuty
Dyżurny komendy policji w Chełmie otrzymał zgłoszenie dotyczące pożaru mieszkania w kamienicy w centrum miasta. Policjanci kryminalni z chełmskiej komendy od początku byli przekonani, że ogień nie pojawił się w mieszkaniu w sposób przypadkowy. Niedługo potem zatrzymano trzech mężczyzn w wieku od 35 do 39 lat. Prokuratura oskarżyła dwóch braci: 39-letniego Tomasza B. i 35-letniego Krzysztofa B. oraz 37-letniego Piotra B. o zabicie ze szczególnym okrucieństwem mężczyzn w wieku 42 i 66 lat.
Z odczytanych w sądzie wcześniejszych wyjaśnień Piotra B. wynika, że po pobiciu dwóch mężczyzn - 66-letniego Henryka K. i 42-letniego Sylwestra - oskarżeni ułożyli ich na stosie z mebli i materiałów, które następnie podpalili. Piotr B. relacjonował: „Widziałem, jak zaczyna się palić, byłem w szoku. Wyszedłem z mieszkania razem z braćmi. W środku zostali ci dwaj. Jeden jeszcze się ruszał”.
Trójka zatrzymanych została doprowadzona do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty zabójstwa oraz spowodowania pożaru zagrażającego zdrowiu i życiu wielu osób oraz mieniu. Według policji, będą odpowiadać w warunkach recydywy wielokrotnej, gdyż byli już karani za podobne przestępstwa. Za popełnione czyny grozi im nawet dożywotnie pozbawienie wolności.
Proces sądowy
Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie, która wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami Chełma, odbyło się 22 października. Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces trzech mężczyzn. Na ławie oskarżonych zasiadali Tomasz B., Krzysztof B. i Piotr B. Oskarżeni przed sądem nie przyznali się do zarzucanych im czynów, odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na jakiekolwiek pytania. Bracia B. nie przyznają się do winy. Piotr B. przyznał się jedynie do pobicia i nieudzielenia pomocy.

Inne przypadki podpaleń w regionie Chełma
Podpalenie sterty słomy
Chełmscy kryminalni ustalili i zatrzymali sprawcę podpalenia sterty słomy, które miało miejsce w nocy. Okazał się nim 30-letni mieszkaniec gminy Chełm. Pokrzywdzony oszacował wartość strat na kwotę 1200 złotych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 5.
Seria podpaleń niezamieszkałych budynków
Chełmscy policjanci zatrzymali trzech młodych mężczyzn do sprawy kilku podpaleń niezamieszkałych budynków. Zatrzymani to mieszkańcy powiatu chełmskiego w wieku od 17 do 21 lat. W ostatnim czasie na terenie jednej z gmin powiatu chełmskiego doszło do trzech pożarów drewnianych niezamieszkałych budynków. Ogień strawił dwa niezamieszkałe budynki oraz stodołę. Na miejscu prowadzone były działania gaśnicze przez straż pożarną. W każdym z tych zdarzeń ogień nie pojawił się przypadkowo. Chełmscy kryminalni typowali, że za podpaleniami mogą stać mieszkańcy powiatu chełmskiego.
W miniony wtorek doszło do kolejnego pożaru - spaleniu uległ drewniany niezamieszkały dom, który ogień strawił doszczętnie. Również w tym przypadku stwierdzono podpalenie. Już kilka godzin po tym zdarzeniu kryminalni zatrzymali trzech mężczyzn. Ustalono, że jeden z nich działał w ochotniczej straży pożarnej i uczestniczył w gaszeniu kilku ostatnich podpaleń. Wstępne ustalenia policjantów wskazują, że wszystkie podpalenia były wynikiem działania zatrzymanych mężczyzn.
tags: #podpalenie #naa #gorze #chlmskirej