Dnia 19 października 2017 roku, około godziny 16:30, na parkingu przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, od strony ulicy Marszałkowskiej, doszło do dramatycznego zdarzenia. Starszy mężczyzna oblał się łatwopalną substancją, a następnie podpalił.
Natychmiastowa reakcja służb i świadków
Na miejscu zdarzenia szybko pojawili się strażacy i załoga pogotowia ratunkowego, którzy udzielali mu pomocy. "Gazeta Wyborcza" poinformowała o sprawie, a doniesienia potwierdziła policja. Magdalena Bieniak z Komendy Stołecznej Policji przekazała, że mężczyznę ugasili świadkowie zdarzenia, prawdopodobnie gaśnicami. Wojciech Kopczyński ze stołecznej straży pożarnej relacjonował, że strażacy przystąpili do udzielania pierwszej pomocy, a potem przekazali mężczyznę załodze karetki pogotowia. Z informacji wynika, że mężczyznę ugasili ochroniarze pracujący na placu Defilad.

Stan poszkodowanego i trwające śledztwo
Poparzony mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala. Jego stan był na tyle poważny, że nie było możliwe jego przesłuchanie bezpośrednio po zdarzeniu. Policja zaznaczała, że pomocne w wyjaśnieniu motywacji 54-latka mogą być znalezione przy nim ulotki. Asp. szt. Robert Koniuszy z komendy policji Warszawa-Śródmieście poinformował, że gromadzono materiał dowodowy, zabezpieczano monitoring i przesłuchiwano świadków. Funkcjonariusze przesłuchali co najmniej cztery osoby, w tym pracowników ochrony Pałacu Kultury. Sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Policji udało się potwierdzić tożsamość mężczyzny, a jego dane potwierdził członek rodziny.
Motywy działania - protest polityczny
Trwa ustalanie motywów postępowania mężczyzny. Wszystko wskazywało na to, że zrobił to z powodów politycznych. Choć policja początkowo nie potwierdzała tego wątku, fakt pozostawienia listu i nagrania, w którym mężczyzna prosił, by go nie ratować oraz to nagrywać i upowszechniać, silnie wskazywał na protest polityczny. Tomasz Sybilski ze stowarzyszenia Inicjatywa Polska, który był świadkiem zdarzenia, zamieścił fragment listu w internecie. W liście czytamy: "Chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach. Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych, którzy decydują o tym, kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję".

Treść manifestu
Mężczyzna odczytał przez megafon antyrządowy manifest i rozrzucił ulotki, w których wyraził sprzeciw m.in. wobec:
- Łamania przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP.
- Sprawowania władzy, gdzie osoby na najwyższych stanowiskach realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności.
- Dzielenia, umacniania i pogłębiania podziałów, w szczególności budowania "religii smoleńskiej".
- Całkowitego ubezwłasnowolnienia telewizji publicznej i niemal całego radia, robienia z nich tub propagandowych władzy.
- Marginalizowania roli Polski na arenie międzynarodowej.
- Zniszczenia Trybunału Konstytucyjnego.
- Niszczenia systemu niezależnych sądów.
- Wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.
Informacje o tożsamości i stanie zdrowia
Nieoficjalnie Radio RMF FM podało, że mężczyzna miał 54 lata i pochodził z Niepołomic z Małopolski. Od kilku lat miał leczyć się na depresję. Rodzina pochodzącego z Niepołomic mężczyzny zgłosiła jego zaginięcie policji i przekazała informacje, że może on próbować popełnić samobójstwo. Ratownicy medyczni informowali, że mężczyzna jest nieprzytomny, ale żyje.
Dlaczego musieli zginąć? Pożar szpitala psychiatrycznego w 1980 roku
Reakcje polityków i publicystów
Samopodpalenie 54-letniego mężczyzny wywołało szerokie komentarze polityków i publicystów. Apelowano o modlitwę i niewykorzystywanie tragedii do bieżącej walki politycznej. Wiceprzewodniczący Sejmu Joachim Brudziński z PiS napisał: "Przy grobie bł. Ks. Jerzego modlę się o zdrowie dla człowieka, który targnął się na swoje życie przed PKiN i za tych, którzy z tej tragedii i choroby próbują uczynić pretekst i okazję do walki politycznej i podsycania nienawiści. Błogosławiony Księże Jerzy módl się za nami!".
Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej" apelowała: "Proponuję, aby tragicznego i smutnego wydarzenia spod Pałacem Kultury i Nauki w ogóle nie rozpatrywać w kategoriach politycznych". Marcin Makowski z tygodnika "Do Rzeczy" stwierdził: "Wiele osób i organizacji już się pod to podpina, ale naprawdę powinniśmy uspokoić emocje wokół tego biednego człowieka spod PKiN. Oby przeżył". Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" ocenił list: "Od wczoraj jestem wstrząśnięty po przeczytaniu listu człowieka, który podpalił się pod PKiN. Racjonalny do bólu, ani cienia histerii". Były polityk Marek Migalski apelował: "Nie wiem, co się stało pod PKiN, ale jeśli ten człowiek zrobił to w geście politycznym, to nie zamilczajcie tego. Usłyszcie ten głos". Publicysta Rafał Ziemkiewicz napisał: "Czułem, że histeryczna propaganda "totalnej opozycji" w końcu jakiegoś biednego wariata do czegoś takiego popchnie". Witold Głowacki z "Polski The Times" podsumował: "Nadal mam nadzieję, że jednak nie jesteście gotowi ginąć przeciw Kaczyńskiemu lub za Kaczyńskim. Proponuję głosowanie w wyborach. Dobranoc."
Najwięcej kontrowersji wywołał tekst prof. Jana Hartmana zatytułowany "Podziękowanie dla samobójcy", opublikowany w portalu polityka.pl. Hartman przywołał wydarzenie z 1968 roku, gdy Ryszard Siwiec spalił się na Stadionie X-lecia, protestując przeciwko inwazji na Czechosłowację. W swoim tekście profesor stwierdził: "Nikt dotąd nie potraktował pisowskiej dewastacji naszej demokracji z taką powagą, śmiertelną powagą. [...] Jeśli ten człowiek umrze, nasz niemrawa i nierówna walka z reżimem PiS będzie miała nowy symbol i nowego bohatera. Stanie się odtąd poważniejsza - bo w polityce powaga jest następstwem czyjejś śmierci. I za to - niezależnie od tego, czy samobójca przeżyje, czy nie - chciałbym mu już dziś z uszanowaniem podziękować".
Wsparcie w kryzysie
Jeśli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, możesz zgłosić się do Ośrodków Interwencji Kryzysowej (OIK), które są dostępne w każdym większym mieście. Oferują one bezpłatną pomoc psychologiczną, prawną i materialną. Część OIK-ów jest czynna całą dobę i prowadzi noclegownie. W przypadku uporczywych i silnych myśli samobójczych, można zgłosić się do każdego szpitala psychiatrycznego, gdzie ubezpieczenie zdrowotne nie jest wymagane. Dostępne są również bezpłatne kryzysowe telefony zaufania:
- dla dorosłych: 116 123 (czynny codziennie, w godzinach 14:00-22:00)
- dla młodzieży: 116 111 (czynny codziennie, w godzinach 14:00-22:00)
tags: #podpalenie #przed #placem #defilad