W ostatnich latach Dolny Śląsk stał się miejscem wielu niepokojących zdarzeń związanych z populacją pszczół. Jednym z najbardziej drastycznych incydentów było celowe podpalenie pasieki we Wrocławiu, które wstrząsnęło lokalną społecznością. To tragiczne wydarzenie uwypukla szersze problemy, z jakimi borykają się pszczelarze w regionie.
Tragiczne podpalenie pasieki we Wrocławiu
W niedzielę 30 kwietnia 2017 roku, około godziny 17:00, na wrocławskim Strachocinie przy ulicy Narciarskiej, doszło do celowego podpalenia rodzinnej pasieki Władysława Andryszczaka. Pan Władysław prowadził pasiekę wspólnie z synem, a wcześniej zajmowali się nią jego ojciec i brat. Incydent ten spowodował niebywałą tragedię dla pszczelarza, który przyznał, że pierwszy raz w życiu spotkało go coś takiego.
Szczegóły zdarzenia i ogrom strat
Sprawcy polali wszystkie ule środkiem łatwopalnym - świadkowie wskazują, że były to pozostałości po benzynie lub rozpuszczalniku, których zapach był wyczuwalny na miejscu. Alarm podnieśli sąsiedzi, a kiedy na miejsce dotarł pan Władysław, pasieka była już w ogniu. Widok był przerażający: niektóre ule spalone całkowicie, inne nadpalone, a dookoła leżały martwe pszczoły.
W pożarze doszczętnie spłonęło 18 uli, a kolejnych 15, choć niezasiedlonych, zostało poważnie uszkodzonych. Według wstępnych szacunków w pożarze mogło zginąć od 300 tysięcy do nawet pół miliona pożytecznych owadów. Pan Władysław Andryszczak, dla którego pszczoły to kawał życia, stracił blisko 300 tysięcy pszczół, a straty materialne oszacowano na co najmniej 20 tysięcy złotych. Pszczoły, które przeżyły, były otumanione i kręciły się bez celu, szukając bezpiecznego miejsca, by ostatecznie padać pod zwęglonymi ulami, gdzie unosił się jeszcze zabójczy dla nich zapach benzyny.

Dochodzenie i poszukiwanie sprawców
Sprawców tego bestialskiego czynu szuka policja. Na miejscu funkcjonariusze przeprowadzili oględziny, a obecnie prowadzone jest postępowanie mające na celu dotarcie do osób mogących mieć związek z tym zdarzeniem. Policja ustala dokładny rodzaj użytego środka łatwopalnego.
Reakcja społeczności i pomoc pszczelarzowi
Tragiczne wydarzenie odbiło się szerokim echem w lokalnej społeczności Strachocina. Pan Władysław często przeznaczał miód na cele charytatywne i uczył pszczelarstwa dzieci z pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 53, co sprawiło, że zyskał sympatię mieszkańców. Sąsiedzi ze Strachocina natychmiast postanowili mu pomóc, rozpoczynając zbiórkę pieniędzy na odbudowę pasieki. Zbierają również materiały, głównie styrodur i drewno, do budowy nowych uli.
Zorganizowano także szereg akcji wsparcia:
- Na portalu pomagam.pl trwa zbiórka pieniędzy.
- Mieszkańcy Strachocina zamierzają przyjść z pomocą poprzez festyn osiedlowy.
- 27 maja odbył się festyn osiedlowy, a zebrane środki zostały przeznaczone na odbudowę pasieki.
- W Parku Strachocińskim zorganizowano specjalną akcję społeczną na rzecz pszczół i ich roli w życiu ludzi, połączoną ze sprzedażą miodu z pasieki pana Władysława (sprzedaż miodu odbywała się przy ulicy Rolniczej 39).
- Grupa z Pasją przygotowała krótki filmik zachęcający do pomocy.
Apelowano także do wszystkich, którzy widzieli podejrzane osoby lub samochody kręcące się przy pasiece w niedzielne popołudnie, o kontakt z policją lub właścicielem.
Szerszy kontekst: masowe wymieranie pszczół na Dolnym Śląsku
Incydent na Strachocinie to jeden z wielu przykładów problemów, z jakimi borykają się pszczelarze na Dolnym Śląsku i w całej Polsce. Od lat obserwuje się masowe wymieranie pszczół, co jest poważnym zagrożeniem ekologicznym i ekonomicznym.
Przyczyny pomoru pszczół
Pszczelarze i eksperci wskazują na kilka głównych przyczyn dramatycznego spadku populacji pszczół:
1. Opryski chemiczne w rolnictwie
- Pszczelarze winią głównie plantatorów rzepaku, którzy za dnia, w porze oblotu pól, opryskują kwiaty chemicznymi preparatami, mimo że zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa powinni to robić po zachodzie słońca.
- Wiesław Krupski z Nowego Kościoła, doświadczony pszczelarz, stracił w ubiegłym roku 75% pszczół na rzepakach. Zatrute chemią młode owady przynoszą skażony pyłek do uli, co po kilku miesiącach prowadzi do wymierania całych rodzin.
- Na Dolnym Śląsku zanotowano przypadki masowego wytrucia pszczół, m.in. w Pasieczniku i Barcinku, gdzie pola spryskano wycofanym z rynku Regentem.
- Feralne preparaty wciąż są w obrocie, a koncerny na Zachodzie próbują pozbyć się szkodliwych środków, które w ich krajach są już zakazane lub wkrótce będą.
2. Imidaklopryd w nasionach buraków cukrowych
- Plantatorzy buraków cukrowych korzystają z nasion zaprawionych imidakloprydem, który pszczelarze uznają za przyczynę wymierania pszczół.
- Imidaklopryd z ziaren przenika do korzenia buraków i kumuluje się w cukrze. Dla człowieka jest nieszkodliwy, ale dla pszczół - pozbawionych narządów filtrujących - jest zabójczy, powodując porażenie układu nerwowego, utratę orientacji i niemożność powrotu do ula.

3. Opryski lasów
- W rejonie Sławy Lasy Państwowe spryskały drzewa środkiem Rimon 100 EC z samolotów, nie bacząc na okoliczne pasieki. Interwencja Polskiego Związku Pszczelarskiego ma zapobiec powtórce takich incydentów.
4. Rośliny genetycznie modyfikowane (GMO)
- Genetycznie modyfikowana kukurydza wytwarza trujące białko, które chroni ją przed szkodnikami. Pszczoły, zbierając jej pyłek, przenoszą truciznę do uli, co również przyczynia się do wymierania rodzin.
Ludzie z pasją. Pszczoły – życie i zagrożenia
Skala problemu na Dolnym Śląsku i w Polsce
Od 2008 roku padło prawie 15 tysięcy pszczelich rodzin w regionie, a od dwóch lat masowo giną pszczoły. Wymarło ponad 17% z 84 873 pszczelich rodzin żyjących na Dolnym Śląsku w 2007 roku. Największe szkody zanotowano w regionie jeleniogórskim (9800 rodzin), a także w Kotlinie Kłodzkiej i powiecie wołowskim. W skali kraju straty materialne idą w miliony złotych (koszt jednej wymarłej rodziny to 1650 zł).
Ubytek pszczół ma wpływ na całą gospodarkę, powodując nie tylko wzrost cen miodu, ale też słabsze plony i gorszą jakość owoców, ponieważ pszczoły są kluczowymi zapylaczami. Przy ministrze rolnictwa powstał specjalny zespół zajmujący się pomorem wśród pszczół, co świadczy o powadze sytuacji.
Syndrom masowego ginięcia pszczół (CCD)
Z całego świata napływają sygnały o wymieraniu pszczół, określanym jako zespół gwałtownej zapaści (CCD - Colony Collapse Disorder). W USA od 2006 roku pszczoły nagle porzucają ule z niewiadomych powodów, pozostawiając jedynie matkę z czerwiem i zapasami pokarmu. W 35 stanach Ameryki pszczelarze utracili od 50 do 90% hodowli. Naukowcy rozważają różne hipotezy dotyczące przyczyn CCD: od zmian klimatycznych, przez telefonię komórkową, po nadmierne użycie chemii w rolnictwie. Tajemnicza choroba rozszerza się na inne kraje i dotarła również do Polski, z sygnałami podejrzeń o CCD m.in. z Dolnego Śląska.
Podobne zjawiska zaobserwowano na świecie:
- We Francji liczebność pszczół spadła o połowę, a zbiory miodu zmniejszyły się o 35-40%.
- W kanadyjskiej prowincji Quebec wyginęło 40% pszczół.
Kolejne tragedie na Dolnym Śląsku
Niedawno, w Krzewiu Wielkim pod Gryfowem Śląskim, właściciele pasieki zastali tysiące martwych pszczół przed ulami. Prawdopodobną przyczyną było źle przeprowadzone opryskanie pól przez jednego z rolników. Pszczelarze z Krzewia Wielkiego stracili ponad 40 uli, co oznaczało niemal 2 miliony owadów. Policja prowadzi czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie, pod kątem używania środków ochrony roślin w niedozwolonym czasie. Rolnik miał zbyt wcześnie rozpocząć oprysk insektycydem, kiedy pszczoły nadal oblatywały uprawy, co doprowadziło do ich zatrucia i masowej śmierci. Właściciel pasieki wstępnie wycenił straty na około 100 tysięcy złotych.
Problemy pszczół na Dolnym Śląsku są złożone i wymagają systemowych rozwiązań oraz świadomości społecznej, aby zapobiec ekologicznej katastrofie, takiej jak ta, która ma miejsce w Chinach, gdzie w wielu rejonach drzewa muszą być zapylane ręcznie.
tags: #podpalenie #pszczol #dolnoslaskie