Zdarzenia na Al. Ujazdowskich, w Kolonii Staw Ujazdowski i kryzys w PZPN

Próba Samospalenia w Alejach Ujazdowskich

W Al. Ujazdowskich w Warszawie, przy wejściu do Łazienek, doszło do próby samospalenia się mężczyzny, o czym poinformowała warszawska straż pożarna. Na miejscu zdarzenia pracowali policyjni technicy.

Miejsce interwencji służb w Al. Ujazdowskich

Jak przekazał kpt. Wojciech Kapczyński z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie, strażacy odebrali zgłoszenie o zdarzeniu. Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że osoba dokonała samopodpalenia, jednak gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, sytuacja była już opanowana, a mężczyzna znajdował się w stanie przytomności. Poszkodowany został przekazany pogotowiu ratunkowemu i zabrany do szpitala.

Kom. Sylwester Marczak, rzecznik prasowy KSP, potwierdził zdarzenie. Świadkowie twierdzili, że poszkodowany zostawił list.

Podpalenie Stodoły w Kolonii Staw Ujazdowski

W Kolonii Staw Ujazdowski wybuchł pożar, w wyniku którego całkowitemu spaleniu uległa stodoła należąca do małżeństwa w wieku 62 i 72 lat, wraz ze znajdującymi się w niej maszynami rolniczymi. Straty materialne oszacowano na 30 tysięcy złotych.

Spalona stodoła w Kolonii Staw Ujazdowski

Pomimo zaangażowania pięciu jednostek straży pożarnej w akcję gaśniczą, dobytku nie udało się uratować. O podpalenie budynku podejrzewany jest 40-letni syn gospodarzy, mieszkaniec gm. Nielisz. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. W momencie zatrzymania był nietrzeźwy - w jego organizmie stwierdzono 2,66 promila alkoholu.

Zgodnie z kodeksem karnym, za zniszczenie mienia grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Kontrowersje wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN)

Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) mierzy się z poważnym kryzysem wizerunkowym i finansowym. Oficjalny sponsor reprezentacji Polski, firma Tarczyński S.A., ogłosiła zakończenie współpracy i podjęcie kroków w celu natychmiastowego zerwania umowy.

Sponsorzy reprezentacji Polski

Problemy rozpoczęły się po meczu z Mołdawią, kiedy na pokładzie samolotu do Kiszyniowa, wraz z działaczami związku, podróżował Mirosław Stasiak - biznesmen skazany za korupcję. W toku śledztwa sprzed kilkunastu lat ujawniono, że 55-latek współpracował z Ryszardem Forbrichem, znanym jako „Fryzjer”, ówczesną szarą eminencją polskiej piłki.

Federacja zareagowała na sytuację, jednak jej oficjalny komunikat, w którym przeproszono za zdarzenie, jednocześnie sugerował, że Stasiak pojawił się w samolocie na specjalne zaproszenie jednego z nieujawnionych sponsorów, co wywołało falę oburzenia.

Prezes sponsora strategicznego kadry, firmy InPost, Rafał Brzoska, wezwał PZPN do natychmiastowych wyjaśnień, grożąc zakończeniem współpracy. Grupa Tarczyński S.A. nie czekała i ogłosiła zakończenie współpracy w obecnej formule, a także nieprzedłużanie umowy zawartej we wrześniu minionego roku. Dział prawny firmy analizuje możliwości natychmiastowego wypowiedzenia umowy.

W oświadczeniu podpisanym przez prezesa Jacka Tarczyńskiego, firma wyraziła swoje stanowisko:

„Wyrażamy oburzenie oświadczeniem PZPN sugerującym, że osoba prawomocnie skazana za korupcję weszła w skład oficjalnej delegacji do Mołdawii na zaproszenie jednego z partnerów lub sponsorów. Firma Tarczyński S.A. jest Oficjalnym Sponsorem Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej, a nasze produkty to Oficjalna Przekąska Reprezentacji Polski. Czujemy się więc w obowiązku stanowczo i natychmiastowo zdementować te informacje. Tworzymy najważniejsze sportowe wydarzenia dla Polaków, a zasady fair play, sportowa rywalizacja i uczciwe współzawodnictwo pozostają dla nas nadrzędne. Traktujemy aktualną sytuację bardzo poważnie, dlatego podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z PZPN w obecnej formule. Nie przedłużymy umowy, którą podpisaliśmy we wrześniu 2022 roku, a nasz dział prawny aktualnie analizuje możliwości jej wypowiedzenia w trybie natychmiastowym w obliczu zaistniałych sytuacji. Budujemy markę Tarczyński od ponad 30 lat nie tylko zgodnie z prawem, ale przede wszystkim zgodnie z zasadami, którymi kierujemy się zarówno w biznesie, jak i w życiu. Od 23 lat co roku otrzymujemy certyfikat i statuetkę programu Przedsiębiorstwo Fair Play, który promuje etykę i pozytywny wizerunek biznesu. Nasza firma jest również laureatem wyróżnienia Semper Fidelis Fair Play, wręczonego z okazji 20-lecia obecności i wyróżnień w programie, co podkreśla, jak ważna jest dla nas etyka i rzetelność w prowadzeniu działań biznesowych, relacji z klientami, kontrahentami, pracownikami i społecznością. Naszej firmie ufają miliony klientów, tysiące pracowników i setki partnerów. Dlatego nie możemy pozwolić, aby dorobek wielu lat naszej ciężkiej pracy był w tak skandaliczny sposób wiązany z działaniami, z którymi nie mamy nic wspólnego i z którymi się stanowczo nie zgadzamy.”

Incydenty podczas Marszu Niepodległości w Warszawie

Obchody Święta Niepodległości w Warszawie, w ramach zorganizowanego przez środowiska narodowe "Marszu Niepodległości", zostały zakłócone przez burdy i zamieszki, które miały miejsce m.in. w pobliżu budynku ambasady rosyjskiej. Zatrzymano 32 osoby, a siedmiu policjantów zostało rannych. Zniszczono także mienie.

Warszawa: Początek zamieszek podczas Marszu Niepodległości

Zgromadzenie, które na pl. Defilad przed godz. 15 liczyło co najmniej kilka tysięcy osób (organizatorzy szacowali kilkanaście tysięcy), rozpoczęło się od krótkich wystąpień. Uczestnicy nieśli biało-czerwone flagi, a także pojedyncze flagi Ukrainy i Słowacji. Wielu było ubranych w koszulki i szaliki w polskich barwach. Rzecznik ONR apelował o zachowanie, a Ryszard Bender mówił o haśle "Bóg, honor i ojczyzna", krytykując Traktat lizboński jako "zdradę i wstęp do rozbiorów".

Podczas marszu często słychać było wybuchające petardy, a uczestnicy nieśli płonące race, mimo że warszawski ratusz pouczył organizatorów o zakazie używania materiałów pirotechnicznych. Z głośników rozbrzmiewały pieśni patriotyczne, a tłum skandował hasła takie jak "Ole to my kibole" czy "Donald matole, twój rząd obalą kibole".

Wkrótce po rozpoczęciu manifestacji doszło do przepychanek między uczestnikami przy ulicy księdza Skorupki, gdzie przerwano kordon ochronny. Lech Marcinczak z TVN Warszawa relacjonował na antenie TVN24, że była to "regularna bitwa". Podczas zamieszek podpalono jeden samochód, a w kilku innych wybito okna. Kilkuset zamaskowanych uczestników odłączyło się od marszu i rzucało kamieniami i butelkami w okno jednego z budynków przy ul. Skorupki.

Planowana trasa marszu wiodła ulicami: Marszałkowską, Waryńskiego, Puławską, Goworka, Spacerową, Belwederską, Al. Ujazdowskimi do pl. na Rozdrożu. Po drodze miały zostać złożone kwiaty pod pomnikami Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego. Organizatorzy zapowiedzieli udział nawet 50 tysięcy osób. Marsz został rozwiązany przez ratusz przed godziną 17 na żądanie policji. Do zamieszek doszło m.in. przed tzw. skłotami przy ul. ks. Skorupki i ul. Wilczej, na pl. Zbawiciela oraz w okolicach ambasady Federacji Rosyjskiej.

tags: #podpalenie #pzpn #ujazdowskie