Podpalenia instalacji "Tęcza" na Placu Zbawiciela w Warszawie

Instalacja artystyczna "Tęcza", która stała się charakterystycznym elementem Placu Zbawiciela w Warszawie, wielokrotnie padała ofiarą aktów wandalizmu i podpaleń. Zdarzenia te budziły szerokie kontrowersje, szczególnie w kontekście obchodów Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada, stając się symbolem podziałów społecznych i ideologicznych.

Instalacja "Tęcza" - geneza i symbolika

"Tęcza" to instalacja artystyczna autorstwa Julity Wójcik, przygotowana we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza. Ma dziewięć metrów wysokości i 26 metrów rozpiętości, a zdobi ją ponad 20 tysięcy sztucznych kwiatów. Początkowo konstrukcja zdobiła plac przed Parlamentem Europejskim w czasie polskiej prezydencji w UE. Do Warszawy, na Plac Zbawiciela, została przeniesiona w czerwcu 2012 roku.

Według autorki, jej symbolika miała być pozytywnym wezwaniem do tolerancji, poszanowania godności ludzkiej oraz prawa do posiadania własnych przekonań i poglądów. Mimo to, w środowiskach konserwatywnych i narodowych, instalacja często była postrzegana jako kontrowersyjny symbol, co prowadziło do jej dewastacji.

Zdjęcie instalacji artystycznej

Podpalenia w kontekście Marszów Niepodległości

Historia Marszu Niepodległości a "Tęcza"

Historia Marszu Niepodległości, który jest organizowany 11 listopada w Warszawie, rozpoczęła się kilka lat wcześniej niż umieszczenie "Tęczy" na Placu Zbawiciela. Pierwszy Marsz Niepodległości odbył się w 2010 roku, choć już w 2008 roku na ulice stolicy wyszli pierwsi działacze skrajnych organizacji nacjonalistycznych, takich jak Obóz Narodowo-Radykalny i Narodowe Odrodzenie Polski. Rok później maszerowało już pół tysiąca osób, skandujących hasła takie jak "Precz z żydowskim szowinizmem!" i "Wielka Polska katolicka!".

W 2011 roku podczas Marszu Niepodległości dochodziło do zamieszek, gdy kibole rzucali kostką brukową i butelkami, a policja użyła armatek wodnych i gazu. Instalacja "Tęcza" wielokrotnie stawała w ogniu, zazwyczaj z powodu podpaleń, choć raz przyczyną były fajerwerki.

Incydent 11 listopada 2013 roku

11 listopada 2013 roku instalacja artystyczna "Tęcza" stała się punktem zapalnym zamieszek, które towarzyszyły Marszowi Niepodległości. Mimo że według autorki, Julity Wójcik, "Tęcza" miała być symbolem pojednania i miłości, to właśnie tego dnia spłonęła doszczętnie. Uczestnicy marszu obrzucili kamieniami i flarami walczących z ogniem strażaków, a także zaatakowali squaty.

Bilans "Marszu Niepodległości" zorganizowanego w 2013 roku był poważny: 19 rannych, 12 poszkodowanych policjantów, 72 zatrzymane osoby, zniszczone auta oraz doszczętnie spalona "Tęcza". Stołeczny ratusz wycenił szkody na 120 tysięcy złotych.

Rafał Pankowski z NIGDY WIĘCEJ komentuje zamieszki podczas tzw. Marszu Niepodległości, 12.11.2013.

W reakcji na te wydarzenia Krzysztof Bosak domagał się pisemnego uzasadnienia decyzji o rozwiązaniu marszu, aby można było zastanowić się nad odpowiedzialnością. Kontrowersje wzbudziły również wypowiedzi Magdaleny Żuraw, byłej kandydatki Prawa i Sprawiedliwości, która nawoływała do ponownego podpalenia "Tęczy", twierdząc, że jej ustawienie "zasłania Kościół" i jest "wandalizmem".

Po doszczętnym spaleniu, konstrukcja została zdemontowana i gruntownie odnowiona. Na Plac Zbawiciela wróciła 1 maja 2014 roku, w 10. rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, z którą jest ściśle związana.

Późniejsze incydenty i próby podpaleń

Podpalenie w nocy z soboty na niedzielę (Kamil S.)

Kolejny incydent podpalenia "Tęczy" miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Około godziny 1 w nocy na Placu Zbawiciela policjanci interweniowali w sprawie dwóch mężczyzn stojących na jezdni, kiedy to zauważyli innego mężczyznę przy konstrukcji. Ten podpalił ją i zaczął uciekać. Funkcjonariusze zareagowali natychmiast, szybko ugasili płonące elementy, zapobiegając rozprzestrzenieniu się ognia, i ruszyli za podpalaczem. Dołączyli do nich strażnicy miejscy.

Po krótkim pościgu sprawca, 25-letni Kamil S., został zatrzymany. Był pod wpływem alkoholu, mając 1,4 promila w organizmie. Trafił do izby wytrzeźwień i prawdopodobnie usłyszy zarzuty zniszczenia mienia o charakterze chuligańskim, za co grozi mu do pięciu lat więzienia. Tym razem spaleniu uległ tylko niewielki fragment "Tęczy".

Inne zatrzymania i konsekwencje prawne

Zarzuty za podpalenie instalacji artystycznej "Tęcza" usłyszał również 19-letni Maciej O., którego zatrzymano w poniedziałek. W związku z innym podpaleniem "Tęczy" zatrzymano także dwóch mężczyzn: 41-letniego Marcina W. i 47-letniego Romana S., którzy w chwili zatrzymania mieli ponad 2 promile alkoholu we krwi. Grozi im do pięciu lat więzienia za uszkodzenie mienia.

Według wstępnych szacunków ratusza, koszty naprawy Tęczy po jednym z tych incydentów wyniosły 30,5 tysiąca złotych. Chodziło między innymi o usunięcie spalonych kwiatów, oczyszczenie konstrukcji, naprawę systemu zraszania oraz nową siatkę i kwiaty. Władze miasta, w tym zastępca prezydenta Warszawy Michał Olszewski, zapewniły, że instalacja zostanie odbudowana. Pani prezydent zapowiedziała, że tyle razy, ile będzie dochodziło do chuligańskich wybryków, nie tylko wobec "Tęczy", ale w jakiejkolwiek przestrzeni publicznej, za każdym razem będziemy postępowali tak samo - "Tęczę" będziemy odbudowywali i dochodzili swoich roszczeń.

Zabezpieczenia i reakcja służb

Wdrożone rozwiązania prewencyjne

Po kolejnych podpaleniach miasto wdrożyło nowe rozwiązania, które miały zapobiec kolejnym pożarom. Konstrukcja została pokryta specjalną emalią ognioodporną. Aktom wandalizmu ma również zapobiegać monitoring, którym objęty jest cały Plac Zbawiciela, co pozwala służbom na szybszą reakcję.

Na "Tęczy" zamontowano także specjalny "system nawadniania trawnika", który miał działać również przy próbie ewentualnego podpalenia. Jednak w przypadku jednego z incydentów system ten nie zadziałał. Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego Ratusza, wyjaśnił, że stało się tak, ponieważ system ten, podobnie jak inne instalacje nawodnieniowe, jest wyłączany na sezon zimowy, gdyż niskie temperatury mogłyby spowodować jego uszkodzenie.

Infografika przedstawiająca zabezpieczenia Tęczy (monitoring, system zraszania, emalia ognioodporna)

Kontrowersje wokół interwencji straży miejskiej

W związku z jednym z podpaleń, pojawiły się kontrowersje dotyczące interwencji straży miejskiej. Świadkowie opowiadali, że w pobliżu "Tęczy" było dwóch strażników miejskich, którzy widzieli podpalaczy, ale nie podjęli działań. Podjęto decyzję o zwolnieniu funkcjonariuszy, którzy pracowali w tym czasie w rejonie Placu Zbawiciela. Zastępca prezydenta Warszawy Michał Olszewski oczekiwał wyjaśnień od straży miejskiej, podkreślając, że sytuacja jest co najmniej zastanawiająca.

Rzeczniczka straży miejskiej poinformowała, że niepodjęcie interwencji przez funkcjonariuszy jest podstawą do wyciągnięcia konsekwencji służbowych, choć wewnętrzne czynności sprawdzające były w toku. Podkreśliła również, że do tej pory nie było zastrzeżeń co do działań strażników miejskich w związku z zabezpieczeniem Placu Zbawiciela, a w poprzednich miesiącach strażnicy kilkakrotnie udaremniali próby dewastacji lub podpalenia i ujmowali sprawców.

Dalsza przyszłość instalacji

Instalacja artystyczna "Tęcza" stanęła na Placu Zbawiciela w czerwcu 2012 roku i pierwotnie miała zniknąć do końca stycznia 2013 roku. Ostatecznie władze Warszawy postanowiły roztoczyć opiekę nad barwnym łukiem. Oficjalnie konstrukcja ma stać na Placu Zbawiciela do końca przyszłego roku, a Instytut Adama Mickiewicza, właściciel instalacji, ma podpisaną umowę z miastem na jej eksponowanie.

tags: #podpalenie #teczy #11 #listopada