Incydent podczas Marszu Niepodległości
Spalona tęcza na placu Zbawiciela, zdemolowana Warszawa, burdy w pobliżu budynku ambasady rosyjskiej i kolejne pełne nienawiści deklaracje na warszawskiej Agrykoli - to bilans poniedziałkowego Marszu Niepodległości w stolicy. W wydarzeniu wzięło udział 66 tysięcy osób, według stołecznej policji. Tradycyjnie najgłośniej w mediach było jednak o zorganizowanym przez narodowców Marszu Niepodległości.
Na początku Marszu, w okolicy ulic ks. Skorupki i Wilczej doszło do zamieszek. Demonstrujący zaatakowali squaty Przychodnia i Syrena, spalono samochód, wybito szyby. Na placu Zbawiciela podpalono tęczową instalację, którą kilka dni wcześniej odrestaurowano.
Do burd doszło również w okolicach ulicy Spacerowej: podpalono budkę policyjną przy rosyjskiej ambasadzie, na teren ambasady rzucano petardy i race. Rosyjski MSZ w oficjalnej notce zarzucił policji „bierność i opóźnioną reakcję, co umożliwiło atak bandytów na ambasadę”.

Konsekwencje i reakcje
72 osoby zostały zatrzymane, a 12 policjantów odniosło obrażenia - poinformowała we wtorek rano policja. Zatrzymano również osobę podejrzaną o podpalenie tęczy. Szkody wyceniono na 120 tysięcy złotych, a ratusz zapowiedział dochodzenie zwrotu należności od organizatorów marszu.
Pomimo rozwiązania Marszu Niepodległości przez ratusz, demonstracja przeszła ulicami miasta. Swój finał miała w parku na Agrykoli, gdzie na scenie pojawili się liderzy Ruchu Narodowego. Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, odciął się od spalenia tęczy, ale dodał, że „spłonął symbol zarazy. Ten symbol to wielkie zagrożenia dla Polski, to symbol rewolucji lewackiej”.
Wśród komentarzy pojawiła się wypowiedź posła Bartosza Kownackiego, który napisał na publicznie dostępnym profilu: „Płonie pedalska tęcza na Placu Zbawiciela. Ciekawe ile jeszcze kasy wyda bufetowa na jej renowacje zanim zdecyduje się ją usunąć!”. Wysłano zapytanie do PiS z prośbą o ustosunkowanie się do tej wypowiedzi.
W związku ze zdarzeniami, toczyły się postępowania sądowe. Trzy osoby zostały skazane na trzy miesiące więzienia, a kolejna na pół roku. Zarzuty w sprawie nielegalnego zgromadzenia usłyszał także 19-latek podejrzany o podpalenie tęczy na Placu Zbawiciela.
Historia i symbolika instalacji "Tęcza"
Instalacja "Tęcza" na Placu Zbawiciela w Warszawie była dziełem artystki Julity Wójcik, powstałym na zlecenie Instytutu Adama Mickiewicza. Praca ta była częścią większego projektu prezentującego trzech polskich artystów w przestrzeni publicznej Brukseli w ramach przedsięwzięcia Fossils and Gardens. Od 24 września do 2 grudnia 2011 roku instalacja była eksponowana na placu przed budynkiem Parlamentu Europejskiego w Brukseli, a 8 czerwca 2012 roku została przeniesiona na warszawski plac Zbawiciela.
Instalacja miała 9 metrów wysokości i 26 metrów szerokości, a jej konstrukcja była inspirowana zjawiskiem optycznym tęczy. Pierwotnie stworzono ją z 16 tysięcy różnokolorowych, sztucznych kwiatów umieszczonych na metalowym szkielecie. Artykuł z 2012 roku na portalu culture.pl opisywał "Tęczę" jako odwołanie do tradycji pozytywnych skojarzeń z tęczą, takich jak przymierze, miłość, pokój, nadzieja, a także jako symbol ruchów emancypacji mniejszości seksualnych.
Julita Wójcik wielokrotnie podkreślała, że miała nadzieję, iż instalacja będzie symbolem wolnym od narzuconych znaczeń, pojawiającym się po deszczu wraz z pierwszymi promieniami słońca, podobnie jak tęcza na niebie. Jezuita Dariusz Kowalczyk w artykule poświęconym "Tęczy" w tygodniku "Idziemy" przypomniał, że tęcza od tysięcy lat jest symbolem przymierza Boga z ludźmi, jednocześnie opowiadając się przeciwko przejmowaniu tego symbolu przez aktywistów LGBT.

Instalacja "Tęcza" była wielokrotnie obiektem ataków. Podczas eksponowania na placu Zbawiciela została siedmiokrotnie podpalona. W nocy z 26 na 27 sierpnia 2015 roku została zdemontowana w celu przeprowadzenia renowacji. W 2025 roku projekt odtworzenia instalacji na placu Zbawiciela uzyskał finansowanie z budżetu obywatelskiego.
Tęcza o sześciu barwach, w odróżnieniu od klasycznej siedmiokolorowej, jest symbolem ruchu LGBT. W marcu 2013 roku Olga Johann, wiceprzewodnicząca Rady m.st. Warszawy z ramienia PiS, postulowała przeniesienie "Tęczy" w inne miejsce, argumentując, że zasłania ona zabytkowy kościół Najświętszego Zbawiciela i może budzić zgorszenie wśród wiernych.
Akcje solidarności i reakcje społeczne
Nazajutrz po spaleniu "Tęczy" 11 listopada 2013 roku, na jej szkielecie pojawiły się kwiaty przyniesione przez mieszkańców Warszawy oraz cytaty z Pisma Świętego nawiązujące do przymierza z Bogiem. Wśród osób uczestniczących w tej akcji była m.in. piosenkarka Edyta Górniak.
Kilka dni po podpaleniu, około 300 osób zebrało się na Placu Zbawiciela, aby w geście solidarności całować się pod konstrukcją spalonej tęczy. Wśród uczestników były pary różnej i tej samej płci, a także osoby wymieniające uściski w grupach. Przyniesiono kwiaty i tęczowe chorągiewki z logo Kampanii Przeciw Homofobii.
Organizatorzy manifestacji podkreślali, że chcą pokazywać dobre wzorce i szerzyć ciepłe emocje, sprzeciwiając się nienawiści i nietolerancji. Wskazywali, że siła fizyczna nie powinna być sposobem na zastraszenie mieszkańców Warszawy.
Podpalenie tęczy skrytykował także Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, choć jednocześnie nazwał ją "symbolem zarazy" i "rewolucji lewackiej". Komentarza w sprawie podpalenia udzielił również Tadeusz Rydzyk, mówiąc, że "takie symbole nienormalności, zboczeń, nie powinny być tolerowane i nie powinny być za pieniądze wszystkich ludzi".
Historia Marszu Niepodległości i jego kontekst
Marsz Niepodległości, organizowany od 2010 roku, niemal każdego roku wywołuje kontrowersje i incydenty. Jego historia sięga jednak wcześniejszych lat, kiedy to w 2008 roku na ulice stolicy wyszli pierwsi działacze skrajnych organizacji nacjonalistycznych. W kolejnych latach liczba uczestników rosła, a hasła stawały się coraz bardziej radykalne.
W 2011 roku kibice rzucali kostką brukową i butelkami, a policja użyła armatek wodnych i gazu. W 2013 roku punktem zapalnym zamieszek stała się instalacja artystyczna "Tęcza", która, mimo że miała być symbolem pojednania i miłości, stała się symbolem nienawiści i agresji.
W 2013 roku stołeczny ratusz wycenił szkody na 120 tysięcy złotych. Krzysztof Bosak, jeden z organizatorów Marszu Niepodległości, stwierdził wówczas, że jeśli miasto wyda pisemne uzasadnienie decyzji o rozwiązaniu marszu, można będzie rozważać odpowiedzialność za zdarzenia.
W 2013 roku, po pożarze tęczy, funkcjonariusze Straży Pożarnej zostali niedopuszczeni do gaszenia instalacji i obrzuceni kamieniami i flarami przez manifestantów. Tego dnia uczestnicy marszu zaatakowali również squaty.

Artystka Julia Wójcik, tworząc tak duże dzieło, powołała specjalnie Spółdzielnię Rękodzieła Artystycznego "Tęcza". Pożar "Tęczy" na Placu Zbawiciela w 2013 roku wiązał się z licznymi zatrzymaniami i obrażeniami policjantów.
Artykuł przytacza również inne wydarzenia związane z Marszem Niepodległości i jego kontekstem historycznym, w tym marsze ku czci Żołnierzy Wyklętych oraz patriotyczne marsze w Szczecinie.
tags: #podpalenie #teczy #marsz #niepodleglosci