Przebieg zdarzenia w Samociążku
28 marca 2015 roku w miejscowości Samociążek (woj. kujawsko-pomorskie) doszło do wstrząsającego aktu przemocy. 31-letni Marcin Ch., mieszkaniec okolic Koronowa, dokonał podpalenia swojej 30-letniej żony, Natalii Ch. Dramat rozegrał się w kotłowni domu jednorodzinnego wczesnym rankiem. Mężczyzna oblał głowę i klatkę piersiową swojej żony substancją łatwopalną, prawdopodobnie rozpuszczalnikiem, a następnie podłożył ogień.
Kobieta, będąca w płomieniach, wybiegła z domu, próbując się ugasić. Sąsiedzi relacjonowali, że wyglądała jak „słup ognia”. W tym czasie sprawca usiadł na schodach i obserwował męczarnię swojej żony. Po wszystkim Marcin Ch. sam powiadomił pogotowie i policję, a w chwili zatrzymania miał prosić funkcjonariuszy, by go zastrzelili.

Stan ofiary i działania ratunkowe
Natalia Ch. w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Doznała poparzeń obejmujących 70 proc. powierzchni ciała, w tym głowy, tułowia, ramion oraz dróg oddechowych. Mimo wysiłków lekarzy i przygotowań do transportu do Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej w Gryficach, kobiety nie udało się uratować. Przed śmiercią zdołała przekazać personelowi medycznemu, że to mąż oblał ją substancją chemiczną i podpalił.
Śledztwo i motywy zbrodni
W momencie tragedii w domu przebywała dwójka dzieci pary w wieku 5 i 10 lat. Śledczy badali możliwość przesłuchania małoletnich w obecności psychologa. Marcin Ch. w chwili zatrzymania był pod wpływem metamfetaminy. Choć początkowo przyznał się do winy, w toku dalszych przesłuchań wycofał zeznania i utrzymywał, że jest niewinny.
Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ prowadziła śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a po śmierci ofiary kwalifikację zmieniono na zabójstwo. Prokurator Małgorzata Krzyżanowska w mowie końcowej podkreślała trudności w ustaleniu jednoznacznego motywu - nie było jasne, czy zbrodnia wynikała z chęci odejścia żony od męża, czy z konfliktu na tle jej odmowy wyprowadzki z domu.
Uznanie za niegodnego dziedziczenia
Prokurator Marek Heise podjął dodatkowe kroki prawne na rzecz dzieci ofiary, występując do sądu o uznanie Marcina Ch. za niegodnego dziedziczenia po zamordowanej żonie. Sąd przychylił się do tego wniosku.
Wyrok sądu
W sierpniu 2016 roku Marcin Ch. został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Mimo złożonej apelacji, Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy, potwierdzając winę mężczyzny oraz fakt, że zbrodnia nosiła znamiona szczególnego okrucieństwa, wynikającego zarówno z metody ataku, jak i skali cierpień ofiary.
tags: #podpalenie #zony #bydgoszcz