W ostatnich latach na całym świecie dochodziło do wielu incydentów pożarowych w parkach - zarówno tych typowo rozrywkowych, jak i narodowych czy przyrodniczych, stanowiących ważne atrakcje turystyczne. Poniżej przedstawiamy przegląd wybranych zdarzeń, ich przebieg i skutki.
Pożar w Kolibki Adventure Park w Gdyni
Przebieg zdarzenia i straty
W czwartek w nocy w Adventure Park w Kolibkach w Gdyni spłonął drewniany budynek, w którym mieściła się kawiarnia, kasy oraz sprzęt do paintballa i alpinizmu. Z ogniem walczyło 15 zastępów straży pożarnej. Pożar wybuchł w drewnianej wiacie po godzinie 23, a płomienie objęły znaczną część stropu i konstrukcji dachu. Akcję gaśniczą i ratowanie dobytku utrudnił fakt, że w pewnym momencie konstrukcja zawaliła się do środka. Łącznie pożar objął budynek o powierzchni 10 na 15 metrów, a akcja gaśnicza trwała ponad 6 godzin. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Wstępnie straty oszacowano na około 200 tysięcy złotych.

Możliwe przyczyny i plany odbudowy
Maciej Szulwach z Kolibki Adventure Park, mimo zniszczeń, jest pewny, że budynek uda się odbudować i otworzyć jeszcze przed sezonem. „Mieliśmy w planach remont tego budynku, ale nie wiedzieliśmy, że trzeba będzie go odbudować od podstaw. Nie załamujemy się i od dziś zabieramy do pracy” - powiedział. Nie wyklucza, że do pożaru mogły przyczynić się myszy. „Od jesieni walczyliśmy z plagą myszy, ostatnio czytałem, że w Stanach to one wywołują najwięcej pożarów na farmach. Niewykluczone, że i u nas się do tego przyczyniły, ale nie chcę niczego przesądzać” - dodał Szulwach. Strażacy również nie ustalili jednoznacznej przyczyny zdarzenia.
Pożary w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria
Historyczny kontekst: pożar z lata 2022 roku
Park Narodowy Czeska Szwajcaria, położony na zachodzie Czech, ma za sobą historię zmagań z potężnymi pożarami. Latem 2022 roku doszło tam do największego pożaru w historii Czech, który objął wówczas ponad 1000 hektarów lasu. Z żywiołem walczyło 6000 strażaków przez 21 dni. Wówczas ogień zniszczył osiem domów, a walkę z nim utrudniał silny wiatr, który pokrzyżował plany czeskich strażaków i przenosił pożar na nowe tereny.
Ogromny pożar lasu na Lubelszczyźnie. Rozbił się samolot gaśniczy, nie żyje pilot. Relacja strażaka
Bieżący pożar i akcja gaśnicza
W parku narodowym Czeska Szwajcaria od sobotniego popołudnia trwał poważny pożar lasu, który objął około 100 hektarów. Pożar wybuchł w miejscowości Rynartice, będącej częścią gminy Jetrzichovice. Z żywiołem walczyło 50 jednostek straży pożarnej, a do akcji gaśniczej zaangażowano cztery śmigłowce. Według informacji przekazanych przez strażaków, płonęły zarówno drzewa z koronami, jak i ściółka leśna. Ogień rozprzestrzeniał się także pod powierzchnią lasu, co powodowało powstawanie kilku ognisk na dotkniętym obszarze. Ministerstwo środowiska monitorowało sytuację i pozostawało w stałym kontakcie ze strażą pożarną oraz kierownictwem parku narodowego.
Wsparcie z Polski i trudności w gaszeniu
W walce z ogniem w Czeskiej Szwajcarii wspierała także zagraniczna ekipa, w tym śmigłowiec z Polski. Polski śmigłowiec S-70i Black Hawk, wyposażony w specjalny zbiornik na wodę tzw. Bambi Bucket o pojemności około 3 tysięcy litrów, przyleciał we wtorek wieczorem i od razu przystąpił do akcji. Jak podają czeskie media, do zapadnięcia zmroku wykonał kilkanaście lotów. Policjanci i strażacy wykonali 42 zrzuty wody po 3000 litrów, co dało około 120 000 litrów. Polski śmigłowiec dokonuje do 30 zrzutów wody na godzinę. Polska grupa złożona z policjantów i strażaków wykonała od godziny 9 do 10:45 35 zrzutów wody każdy około 3000 litrów, co średnio na godzinę dawało 25 zrzutów. Akcję z powietrza koordynuje czeska policja, natomiast równolegle trwa akcja strażaków na ziemi.
Tomasz Traciłowski z opolskiej straży pożarnej, uczestnik akcji, opisał trudne warunki: „Mamy kilkudziesięciometrowe ściany skalne, a właściwie zbocza poprzerastane odstępami skalnymi i pożar rozwija się między tym. Są to takie tereny, gdzie w zasadzie działań gaśniczych z ziemi nie da się poprowadzić - więc nalatujemy i zrzucamy wodę w miejsca, gdzie ten pożar się rozwija”. Dodatkowym utrudnieniem były zabudowania stojące na części wzgórz i skał. Na razie nie było wiadomo, jak długo potrwa gaszenie ognia. Strażacy i pracownicy parku nie wiedzieli, w jakim stanie jest największa atrakcja Czeskiej Szwajcarii - kamienny most, należący do największych w Europie. Podejrzewało się, że pod wpływem gorąca mógł popękać piaskowiec, z którego została wykonana przeprawa. Policja zamknęła drogi dojazdowe do Parku Narodowego Czeska Szwajcaria. Wprowadzono dwutygodniowy zakaz wstępu do lasów na terenie całego kraju usteckiego na północnym zachodzie Czech.
Apel o ostrożność
W związku ze zwiększonym ryzykiem pożarów meteorolodzy apelowali do mieszkańców Czech o zachowanie szczególnej ostrożności - nie należy rozpalać ognisk w lasach, wyrzucać niedopałków papierosów ani używać przenośnych kuchenek.
Pożary w Parkach Rozrywki na Świecie
Incydent w parku Epcot w Orlando, USA
W sobotnie popołudnie w parku Epcot w Orlando na Florydzie, będącym częścią Disney World, wybuchł pożar, zmuszając tłumy do ewakuacji. Grube kłęby dymu unosiły się nad francuskim pawilonem w sekcji World Showcase. Nagrania z kolejki linowej pokazywały dziesiątki osób opuszczających jedną z najpopularniejszych atrakcji parku. Pożar miał miejsce w trakcie przerwy wiosennej, jednego z najbardziej ruchliwych okresów w roku. Pożar został ugaszony około godziny 19:20. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a goście relacjonowali, że sytuacja została szybko opanowana. Na razie nie podano dodatkowych informacji na temat przyczyn pożaru ani dokładnego momentu jego wybuchu.

Tragiczny pożar w parku rozrywki w Rajkot, Indie
Bilans ofiar i dochodzenie
Potężny pożar wybuchł w parku rozrywki w zachodnich Indiach, w mieście Rajkot w stanie Gujarat. Do zdarzenia doszło w sobotę 25 maja po południu. Zginęły co najmniej 24 osoby, wśród ofiar były dzieci, o czym poinformowały tamtejsze media. Pożar został opanowany, jednak w trakcie akcji ratunkowej napotkano na trudności, ponieważ tymczasowa konstrukcja uległa zawaleniu, co utrudniało działania gaśnicze. Rozpoczęto przeszukiwania terenu.
Ze wstępnych informacji wynika, że dokładna przyczyna pożaru nie została jeszcze ustalona. Raju Bhargava, komisarz policji w Rajkot, przekazał, że właściciel strefy gier, Yuvraj Singh, oraz zarządca obiektu zostali zabrani na przesłuchanie w ramach dochodzenia w sprawie zaniedbania. Główny minister stanu Gudźarat, Bhupendra Patel, powołał specjalny zespół śledczy (SIT), który ma wyjaśnić wszystkie okoliczności pożaru. Rząd stanowy zapowiedział wsparcie finansowe dla rodzin zmarłych (400 tys. rupii, czyli około 19 tys. zł) oraz dla rannych (50 tys. rupii, czyli około 2 tys. zł).

Pożar Połoniny Caryńskiej w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Akcja gaśnicza i jej przebieg
W poniedziałek, 8 kwietnia, w godzinach wieczornych, Państwowa Straż Pożarna w Ustrzykach Dolnych otrzymała zgłoszenie o pożarze na Połoninie Caryńskiej w Bieszczadach. Ogień strawił prawdopodobnie około 1,45 hektara traw, choć wstępne szacunki mówiły o 5 hektarach. Wieczorne szacunki były nieco zawyżone ze względu na łatwo rozniecane przez mocny wiatr rozproszone zarzewia ognia. W trwającej trzy godziny akcji przeciwpożarowej udział wzięło 84 osoby z Państwowej Straży Pożarnej, Ochotniczej Straży Pożarnej, Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Nadleśnictwa. Strażakom działania gaśnicze utrudniał silny wiatr, który po wstępnym opanowaniu sytuacji sprawił, że ogień ponownie zaczął się rozprzestrzeniać. W związku z tym, że żywioł zajął rejon kopuły szczytowej, ratownicy na miejsce musieli dojechać quadami. Pożar został ugaszony około godziny 21:10, a następnie przystąpiono do dogaszania pożarzyska. Jak zdradził bryg. Krzysztof Brudek z PSP w Rzeszowie, pożar był gaszony tłumicami, czyli podręcznym sprzętem gaśniczym, wykorzystywanym do tłumienia ognia. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

Przyczyny i skutki dla przyrody
Na razie nie są znane oficjalne przyczyny pojawienia się ognia, jednak niewykluczone, że przyczynili się do tego lekkomyślni turyści. Bieszczadzki Park Narodowy podaje, że pożar suchych traworośli powstał najprawdopodobniej od niedopałka papierosa. Na pożarzysku nie zaobserwowano strat przyrodniczych wśród zwierząt kręgowych, choć liczba zniszczonych bezkręgowców jest trudna do oszacowania. Do podobnego zdarzenia w tym samym miejscu doszło 30 lat temu, a wówczas roślinność dość szybko się zregenerowała z uwagi na mało uszkodzone części podziemne. Skutki obecnego pożaru będą obserwowane w kolejnych miesiącach.
Bieszczadzki Park Narodowy podziękował wszystkim służbom za szybką akcję i powstrzymanie przeniesienia się ognia na las. Szczególne podziękowania należały się pracownikom Parku, którzy całą noc czuwali nad pożarzyskiem i tłumili potencjalne zarzewia ognia. Wszystkie obszary połoninowe są wyposażone w specjalne skrzynie z tłumicami, które najlepiej służą do gaszenia pożarów traw, co przyczyniło się do niewielkiego rozmiaru pożaru. Pracownicy BPN ponownie zaapelowali: „Używanie otwartego ognia jest zabronione w parku narodowym. Nie wyrzucajcie niedopałków w darń roślinną - jest to wykroczenie wobec zapisów Ustawy o ochronie przyrody”. Szlak w okolicy, gdzie doszło do pożaru, pozostał otwarty dla turystów.