W niedzielę 4 maja, około godziny 17:37, do łódzkich strażaków dotarła informacja o pożarze na terenie dawnych zakładów bawełnianych przy ulicy Starorudzkiej w Łodzi. Płonęła hala magazynowa, a dym był widoczny z odległości kilku kilometrów od miejsca zdarzenia.

Przebieg pożaru i działania służb
Rzecznik łódzkich strażaków poinformował, że płonęła wiata magazynowa, dwa samochody ciężarowe z naczepami oraz składowisko palet. Na miejscu z ogniem walczyło 14 zastępów straży pożarnej. Sytuacja pożarowa początkowo nie była opanowana, a na terenie magazynu doszło do kilku eksplozji. Były to odgłosy wybuchów pięciu butli z gazem LPG o wadze 11 kg każda.
Ogień pojawił się po godzinie 3 w hali o wymiarach 20 na 40 metrów, najmniejszej z trzech, które spłonęły. Prawdopodobnie doszło tam do wybuchu butli z gazem, zasilającej wózek widłowy. Przed przyjazdem strażaków, pracownicy nocnej zmiany próbowali ugasić ogień, jednak bezskutecznie. Na szczęście, nikt z nich nie doznał obrażeń, a 17 osób zdążyło się ewakuować.
Gdy strażacy dotarli na miejsce, budynek stał już w ogniu, który przedostawał się na sąsiednie obiekty. W jednej z hal znajdował się warsztat samochodowy, w kolejnych zgromadzone były maszyny i materiały do produkcji wyrobów z tworzyw sztucznych, folii spożywczej, kartony oraz inne łatwopalne produkty, co przyczyniło się do bardzo szybkiego rozprzestrzeniania się ognia. Nad miastem przez kilka godzin unosiła się
Łódź - Pożar magazynu - chmura dymu nad centrum
Trudności w akcji gaśniczej
Strażacy mieli problemy ze zbyt małym ciśnieniem wody, którą dowożono z całego miasta cysternami i samochodami pożarniczymi. To powodowało duże utrudnienia w ruchu w okolicach pożaru. Rzecznik łódzkich strażaków przyznał, że był to największy pożar w Łodzi od kilku lat. Strażacy uważają, że gdyby zostali wcześniej powiadomieni, pożar byłby szybciej ugaszony.

Skutki pożaru
W całości spaleniu uległy trzy stojące obok siebie hale, czwarta uległa częściowemu spaleniu. Mimo wysiłków strażaków, ogień przedostał się na nią przez skład półproduktów do wytwarzania tworzyw sztucznych. Łączna powierzchnia spalonych hal to około 7 tys. mkw. Straty mogą wynieść wiele milionów złotych.
W trakcie akcji ewakuowano około 50 osób z pobliskiego hotelu. Nad ranem pracownicy i właściciele hurtowni, między innymi tkanin, znajdujących się w sąsiednich budynkach, ratowali towary. Według służb medycznych, kilka osób doznało niegroźnych stłuczeń czy poparzeń. Jeden ze strażaków doznał urazu oka i lekkiego poparzenia twarzy, ale po przebadaniu został zwolniony do domu. Podtruciu dymem uległa także jedna z pracownic firmy, w której wybuchł ogień.
Łódź - Pożar magazynu - chmura dymu nad centrum
Dochodzenie w sprawie przyczyn
Łódzka prokuratura ustala przyczyny i okoliczności pożaru, bada też, czy zapewnione zostały zasady bezpieczeństwa na terenie firm, gdzie pojawił się ogień. Według śledczych, prawdopodobną przyczyną pożaru był wybuch butli z gazem zasilającej wózek widłowy. Rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania poinformował, że badane są wszelkie reguły bezpieczeństwa. Sprowadzenie pożaru w takich rozmiarach jest przestępstwem, za którego nieumyślne spowodowanie grozi kara do 5 lat, a za umyślne - do 10 lat więzienia. Przesłuchani zostali pierwsi świadkowie, a gdy będzie to możliwe, przeprowadzone zostaną oględziny z udziałem ekspertów. Budynki hal trzeba będzie rozebrać.
Wpływ na środowisko
W związku z ogromną chmurą dymu, która unosiła się nad miastem, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi wydał komunikat. Wynika z niego, że w związku z pożarem nie stwierdzono zauważalnego stężenia zanieczyszczeń w powietrzu.