Pożar Dawnego Budynku Parlamentu w Canberze

W czwartek 30 grudnia w Canberze doszło do incydentu, w którym podpalono dawny budynek parlamentu Australii. Zdarzenie miało miejsce podczas demonstracji na rzecz suwerenności Aborygenów.

Przebieg incydentu i reakcje

Protestujący wzniecili pożar przy głównym wejściu do budynku, w wyniku czego ogień objął drzwi. Na szczęście, nikt nie został ranny, a ogień został szybko ugaszony przez służby.

Zdjęcie przedstawiające wejście do Starego Parlamentu Australii z widocznymi śladami pożaru

Przedstawiciele policji poinformowali, że incydent był następstwem dwutygodniowych protestów, które odbywały się przed Starym Parlamentem. W Australii tego typu przemoc podczas demonstracji była dotychczas rzadkością, jednak od wybuchu pandemii obserwuje się wzrost podobnych sytuacji.

Krytyka ze strony władz

Premier Scott Morrison stanowczo potępił zajście. Powiedział: „Nie tak działa Australia. Jestem zniesmaczony i zbulwersowany zachowaniem, które sprawiło, że Australijczycy przybyli i podpalili taki symbol demokracji w tym kraju”. Wezwał również władze do szybkiego działania, aby osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje.

Inni przedstawiciele rządu także skrytykowali atak, określając go mianem ataku na demokrację. Konserwatywny poseł Michael McCormack odniósł się do wydarzeń, mówiąc: „Stary budynek parlamentu płonie, a protestujący krzyczą: ‘Niech się pali! Niech się pali!’. To haniebne. To skandaliczny atak na naszą demokrację, naszą historię, naszą suwerenność”.

Kontekst protestów

Stary Parlament, czyli były budynek australijskiego parlamentu, w którym obecnie mieści się Muzeum Demokracji Australijskiej, został podpalony przez protestujących na rzecz praw rdzennej ludności.

Powodem protestów była nadchodząca 50. rocznica ustanowienia Tubylczej Ambasady Namiotowej na trawnikach przed dawnym parlamentem. Od 1992 roku Ambasada Namiotowa jest stałym elementem otoczenia budynku, choć nie zawsze jest ona uczęszczana.

Wcześniej, 20 grudnia, Muzeum Demokracji Australijskiej było zmuszone do zamknięcia działalności podczas demonstracji określonej mianem pokojowego sit-in. Przedstawiciele muzeum informowali wówczas, że uznali prawa protestujących do pokojowego protestu. Policja w Canberze przekazała, że rozpoczęło się dochodzenie w sprawie przyczyny pożaru.

Zdjęcie historycznej Tubylczej Ambasady Namiotowej przed Starym Parlamentem Australii

Dystansowanie się Ambasady Namiotowej

Namiotowa „ambasada aborygenów” zdystansowała się od osób odpowiedzialnych za podpalenie. W oświadczeniu przekazano: „Chociaż popieramy koncepcję pozbawionej przemocy akcji bezpośredniej, nie akceptujemy niszczenia własności publicznej i prywatnej”.

Historyczne tło walki o prawa rdzennej ludności

W ostatnich latach w Australii nasiliła się dyskusja dotycząca praw rdzennej ludności. Przez długi czas problem Aborygenów był marginalizowany.

Do połowy XX wieku Australijczycy ignorowali problemy Aborygenów. Wcześniej prowadzono politykę „białej Australii”, a w latach 1910-1970 obowiązywała polityka „asymilacji”, która w praktyce nie miała nic wspólnego z prawdziwą asymilacją.

„Asymilacja” polegała na odbieraniu Aborygenom dzieci i umieszczaniu ich w specjalnych ośrodkach, sierocińcach czy kościelnych misjach. Najczęściej dotyczyło to dzieci z mieszanych związków, które oceniano jako najbardziej „obiecujące”. W ośrodkach i sierocińcach często padały one ofiarą przemocy i wykorzystywania seksualnego, co doprowadziło do powstania tzw. Skradzionych Pokoleń.

13 lutego 2008 roku premier Australii wygłosił w parlamencie przemówienie, w którym przeprosił Aborygenów za dyskryminację i prześladowania, w tym praktyki prowadzące do powstania Skradzionych Pokoleń.

W sierpniu tego samego roku rząd australijski podjął decyzję o naprawieniu krzywd, zapowiadając wypłacanie odszkodowań żyjącym członkom Skradzionych Pokoleń. Jednorazowa wypłata wyniosła 55 tysięcy dolarów australijskich.

tags: #pozar #budynku #parlamentu #australii