Historia Dawida Szydły, polskiego turysty, który latem 2017 roku zagubił się w lasach Czarnogóry i nieumyślnie wywołał duży pożar, wstrząsnęła opinią publiczną zarówno w Polsce, jak i na Bałkanach. Poniższa artykuł przedstawia szczegółowo przebieg tych dramatycznych wydarzeń, proces sądowy, apele o pomoc oraz ostateczne ułaskawienie przez Prezydenta RP.
Dramatyczne wakacje: Zagubienie i wywołanie pożaru
Pod koniec sierpnia 2017 roku 27-letni Dawid Szydło wybrał się na wakacje do Czarnogóry. Podczas wycieczki w okolicach miasta Bar na półwyspie Lustica zabłądził w lesie, który opisał jako zaniedbaną i wymagającą trasę. Po tym jak stoczył się ze zbocza w gęste chaszcze, z których nie mógł się wydostać, i skończyła mu się woda w upalny dzień, zadzwonił na numer alarmowy 112.
Zgodnie z relacją Szydły, po tym, jak ratownikom nie udało się go zlokalizować za pomocą innych sygnałów (machanie koszulką), służby ratunkowe miały mu polecić rozpalenie ogniska w celu zasygnalizowania swojego położenia. Mimo że jako skaut zdawał sobie sprawę z ekstremalnego zagrożenia w panujących warunkach - braku deszczu od kilku miesięcy i wysuszonej roślinności - Szydło zorganizował małe palenisko z kamieni i rozpalił patyki, suchą trawę oraz liście, aby wytworzyć dym. Twierdził, że grupa ratunkowa "kategorycznie" nalegała na rozpalenie większego ognia, zapewniając, że płomienie pójdą w górę zbocza i będzie bezpieczny. Kiedy tylko rozpalił zebrany chrust, płomienie w ciągu kilku sekund przeskoczyły i zajęły sąsiednie rośliny. Ogień szybko wymknął się spod kontroli, rozprzestrzenił się i zajął sporą część lasu.

Ostatecznie Szydło musiał uciekać przed ogniem, spuszczając się nawet 20 metrów w dół, co spowodowało obrażenia pleców. Z lasu wydostali go dwaj lokalni myśliwi, zaalarmowani przez Polaków szukających swojego towarzysza.
Aresztowanie i początkowe zarzuty
Jak wynika z listu Dawida Szydły do prezydenta, dramat nie zakończył się wraz z jego uratowaniem. Następnego dnia został przesłuchany przez miejscową policję, która miała go poinstruować, by zeznał, że pożar powstał nieumyślnie i że działał na wyraźne polecenie ratowników. Mimo to, Szydło został natychmiast zatrzymany i aresztowany. Trzy noce spędził w areszcie w Barze, a następnie został skazany na 30-dniowy areszt w Podgoricy pod zarzutem spowodowania zagrożenia dla zdrowia publicznego.
Początkowo polski turysta został oskarżony o umyślne spowodowanie pożaru i stworzenie zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Władze oszacowały wstępnie, że straty powstałe wskutek pożaru mogą wynieść około 68 tys. euro, choć w mediach pojawiały się również doniesienia o szkodach rzędu 3 mln euro. W pożarze szczęśliwie nikt nie ucierpiał, a żaden budynek mieszkalny nie spłonął. Po ponad miesiącu czarnogórskim areszcie, sąd w Podgoricy wyznaczył kaucję w wysokości 10 tys. euro. Dzięki rodzinie udało się zebrać potrzebną kwotę i Dawid Szydło został zwolniony z aresztu, wracając do kraju.

Proces sądowy i wyrok
Po trwającym osiem miesięcy procesie, w 2018 roku czarnogórski sąd skazał Dawida Szydło na rok bezwzględnego pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie pożaru i podpalenie lasu. Wyrok, który zapadł bez obecności 27-latka (za pozwoleniem sądu), był dla niego zaskoczeniem. "Nie przypuszczałem, że kara będzie tak wysoka. Mój prawnik twierdził, że prawdopodobnie zasądzona zostanie tylko grzywna. Jestem w szoku" - skomentował decyzję. Zapowiedział wówczas, że będzie odwoływał się od wyroku.
Apele o pomoc i interwencje
Już we wrześniu 2017 roku Dawid Szydło napisał emocjonalny list do Prezydenta Andrzeja Dudy, opisując swoją sytuację i prosząc o pomoc. "Z ofiary ratującej własne życie stałem się kryminalistą, terrorystą - podpalaczem. Odłączony od swojego kraju, języka, rodziny, bliskich i Kościoła. Zamknięty. Skazany bez wyroków" - pisał. Podkreślał, że nie jest zbrodniarzem, a został potraktowany w "nieludzki sposób". Wyrażał wdzięczność konsulowi Ryszardowi Michalskiemu za wsparcie. W lutym kontaktował się również w swojej sprawie ze Zbigniewem Ziobrą, Beatą Szydło oraz stowarzyszeniami Amnesty International i Helsińską Fundacją Praw Człowieka.
Przeniesienie wyroku do Polski i ułaskawienie
7 marca 2019 roku krakowski sąd, na mocy konwencji Rady Europy o przekazywaniu osób skazanych z 1983 roku, zdecydował o przeniesieniu wyroku do Polski. Od 14 czerwca 2019 roku Dawid Szydło odbywał karę w Zakładzie Karnym w Wadowicach, skąd został później przeniesiony do Trzebini. W tym czasie złożył wniosek o zamianę kary więzienia na dozór elektroniczny oraz prośbę o ułaskawienie.
Teoria deterministycznego procesu zasad wykładni prawa oraz semantycznej reprezentacji prawa
Na początku lipca 2019 roku Kancelaria Prezydenta RP poinformowała o wszczęciu procedury udzielenia prawa łaski. W sierpniu tego samego roku Szydło opuścił zakład karny na czas rozpatrywania wniosku o ułaskawienie. Ostatecznie, 20 września 2019 roku, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda postanowił zastosować prawo łaski w stosunku do Dawida Szydły. Informacja o tej decyzji została przekazana przez Sąd Okręgowy w Krakowie 15 października 2019 roku.
Prezydent, podejmując decyzję o skorzystaniu z prawa łaski, miał na uwadze względy humanitarne, a w szczególności: "tragiczny splot zdarzeń, które doprowadziły do nieumyślnego zdarzenia, dotychczasową niekaralność, odbycie części kary pozbawienia wolności, obecne zachowanie i wiek osoby skazanej".
Komentarze i przeprosiny Dawida Szydły
Po otrzymaniu wiadomości o ułaskawieniu, Dawid Szydło wyraził ogromną radość i wdzięczność. "Bardzo się cieszę, ogromnie dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie za taką decyzję oraz wszystkim, którzy przez ten cały czas mi pomagali, wspierali mnie i moją rodzinę. Dziękuję za wszelkie ofiary i modlitwy" - skomentował w rozmowie z Onetem, dodając: "Mam nadzieję, że to faktycznie już koniec... i początek nowego rozdziału".
Szydło skierował również przeprosiny do mieszkańców Czarnogóry i Baru: "Chciałbym wszystkich was, i państwo Czarnogórę, i mieszkańców miejscowości Bar prosić o wybaczenie tej nieroztropnej wyprawy, tego, co się wydarzyło w tę noc. To nie było umyślne. Przepraszam, że naraziłem was na takie niebezpieczeństwo. Przepraszam, że tymi wszystkimi decyzjami naraziłem was na niebezpieczeństwo, na stratę życia, zdrowia, straty w waszych majątkach, domach. Przepraszam za cały strach, który spowodowałem, to napięcie, które widziałem, kiedy ratownicy sprowadzili mnie z góry." Zaznaczył również, że szum medialny wokół jego zatrzymania mógł sugerować niesłuszne oskarżenie, ale podkreślił: "Co nie jest prawdą."
tags: #pozar #czarnogora #polak