Tragedia w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Pułaskiego
Późnym wieczorem, w jednym z pokoi na piętrze domu pomocy społecznej przy ul. Pułaskiego 5 w Wadowicach, wybuchł pożar. Tragiczne zdarzenie pochłonęło jedno życie - zginął starszy mężczyzna, mimo podjętej reanimacji. W wyniku pożaru rannych zostało 11 osób, które zostały przetransportowane do szpitali w Wadowicach, Suchej Beskidzkiej, Myślenicach i Oświęcimiu. Według informacji przekazanych przez RMF FM, cztery z osób poszkodowanych to pracownicy placówki.
Przyczyny pożaru nie są na chwilę obecną znane. Ogień został już ugaszony. Mieszkańcy domu pomocy społecznej noc spędzili w budynku starostwa. Pożar wybuchł w nocy ze środy na czwartek, a jego skutkiem była śmierć jednej osoby i konieczność ewakuacji ponad stu chorych mieszkańców. Zidentyfikowano ofiarę jako 82-letniego mężczyznę.

Przebieg Akcji Ratunkowej
Ogień został zauważony w środę około godziny 23:00. Płomienie, choć niewidoczne z zewnątrz budynku, wydobywały się przez okno na pierwszym piętrze w lewym skrzydle DPS-u. Początkowo akcja ratownicza na zewnątrz budynku odbywała się w trudnych warunkach, w ciemnościach. Strażacy, wyposażeni w maski tlenowe, kolejno wyprowadzali mieszkańców na zewnątrz, gdzie oczekiwali na pomoc medyczną ratowników i lekarzy.
Gdy okazało się, że cały budynek jest wypełniony gryzącym dymem, podjęto decyzję o ustawieniu agregatów prądotwórczych i lamp, co przyspieszyło proces ewakuacji. Dowódca akcji podkreślił, że działania były niezwykle trudne ze względu na silne zadymienie pomieszczeń i konieczność ewakuacji chorych pacjentów, w tym osób leżących. Mimo wysiłków ratowników, 82-letni mieszkaniec zmarł pomimo akcji reanimacyjnej. Przyczyna jego zgonu zostanie dokładnie wyjaśniona podczas sekcji zwłok.
Ewakuacja Kijowa, czy może ewakuacja Moskwy?
W celu wyjaśnienia przyczyn pożaru powołano specjalnego biegłego. Część ewakuowanych osób, wymagających pomocy medycznej, została przewieziona do szpitali w Wadowicach, Oświęcimiu, Suchej Beskidzkiej i Myślenicach. W akcji gaśniczej brało udział 21 jednostek straży pożarnej, zarówno zawodowej, jak i ochotniczej. Na miejsce zdarzenia skierowano również specjalną grupę operacyjną z Krakowa, a z Nowego Targu sprowadzono kontener sypialny wyposażony w 60 śpiworów.
Pożar przy ul. Tatrzańskiej w Wadowicach
W sobotę, 11 kwietnia, około godziny 19:15, w Wadowicach, nieopodal Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, przy ul. Tatrzańskiej wybuchł pożar budynku mieszkalnego. Ogień pojawił się na poddaszu i szybko się rozprzestrzeniał. Na miejsce zdarzenia natychmiast zadysponowano zastępy z JRG Wadowice, a do akcji dołączyły liczne jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z okolic.
Do gaszenia pożaru wykorzystano samochód gaśniczy wyposażony w drabinę, umożliwiający prowadzenie działań na wysokościach. Pożar został ugaszony, a strażacy przystąpili do czynności sprawdzających. Policja rozpoczęła dochodzenie mające na celu wyjaśnienie przyczyn zdarzenia.

W wyniku pożaru jedna z rodzin z Wadowic stanęła w obliczu dramatycznej sytuacji. Ogień pojawił się nagle, gdy w środku przebywała kobieta, która na szczęście zdążyła opuścić budynek przed rozprzestrzenieniem się płomieni. Nikt nie odniósł obrażeń. W domu mieszkali również jej mąż, 13-letni syn, ojciec i brat. Oprócz zniszczeń spowodowanych przez ogień, znaczące szkody wyrządziła również woda użyta do gaszenia. Dach budynku wymaga całkowitej wymiany, a wnętrza gruntownego remontu. Wiele przedmiotów codziennego użytku zostało bezpowrotnie utraconych.
Rodzina stanęła przed koniecznością odbudowy życia od podstaw. Skala potrzebnych prac i kosztów wciąż nie jest w pełni znana. Mimo dramatycznych okoliczności, poszkodowani nie tracą determinacji i zapowiadają, że zrobią wszystko, aby przywrócić dom do stanu umożliwiającego normalne funkcjonowanie. Odbudowa ma przebiegać stopniowo, w miarę dostępnych środków i możliwości.
Dla rodziny dom ten stanowił przestrzeń codziennych spotkań, rozmów i wspólnie spędzanego czasu. Pożar przerwał tę ciągłość, pozostawiając nie tylko straty materialne, ale również poczucie utraty stabilizacji. Najważniejszym celem jest powrót do normalności.