W piątek, 13 stycznia 2023 roku, nocą, Zduńską Wolą wstrząsnęła tragedia - pożar w kamienicy przy ulicy Łaskiej 55. Wydarzenie to pociągnęło za sobą ofiary śmiertelne i rannych, a także doprowadziło do głośnego procesu sądowego, który ujawnił motywy sprawcy i skutki jego celowego działania.
Przebieg Zdarzenia i Akcja Ratunkowa
Do tragicznego pożaru doszło w Zduńskiej Woli nocą 13 stycznia 2023 roku. Paliło się w kamienicy przy ul. Łaskiej 55. Straż pożarna otrzymała najpierw zgłoszenie o zadymieniu na klatce schodowej w budynku. Skierowano tam kilka wozów strażackich, ale na miejscu okazało się, że szalejący już pożar wymaga użycia większych sił.
Na miejscu okazało się, że pożarem objęte jest mieszkanie na drugim piętrze budynku i potrzebne są dodatkowe zastępy straży. Łącznie przy zdarzeniu działało 11 zastępów straży pożarnej. Zgłoszenie wpłynęło kilka minut po godzinie 13:00, co postawiło liczne służby na nogi. Na miejsce zadysponowano pierwsze zastępy z JRG PSP w Zduńskiej Woli oraz OSP z gminy Zapolice. Ze względu na problemy z siecią hydrantową, dowódca poprosił o więcej jednostek z zapasem wody. Pożar został ugaszony przed godziną 4 w nocy. Akcja straży pożarnej trwała do wczesnych godzin porannych.

Ofiary i Poszkodowani
W wyniku pożaru w kamienicy w Zduńskiej Woli zginęły dwie osoby na miejscu. Trzecia ofiara pożaru zmarła w szpitalu. Łącznie poszkodowanych zostało siedem osób. Dwie osoby zginęły na miejscu, a pięć poszkodowanych zostało zabranych przez karetki do szpitali.
Poszkodowane osoby, z poparzeniami oraz z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla, zostały przewiezione do szpitali w Sieradzu, Łodzi, Pabianicach i Siemianowicach Śląskich. Ewakuowano piętnastu mieszkańców. Pomocy udzielało także siedem zespołów pogotowia ratunkowego.
Tragiczny finał pożaru na ul. Browarnej. W kamienicy zginął 63-letni mężczyzna.
Śledztwo i Proces Sądowy
Przed obliczem Temidy stanął 33-letni Robert S., któremu prokuratura zarzuciła celowe działanie, w efekcie prowadzące do zabójstwa. Na ławie oskarżonych zasiadł 33-letni Robert S., któremu w pierwszej fazie śledztwa zarzucono "sprowadzenie zdarzenia, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu ludzi oraz mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru, w wyniku którego śmierć na miejscu poniosły 2 osoby, a 5 wymagało hospitalizacji”.
Ostatecznie prokuratura wytoczyła wobec niego cięższe zarzuty, stwierdzając, że działał celowo i można mówić o zabójstwie trzech osób. Robert S. odmówił składania wyjaśnień w sprawie, więc odczytano te, które złożył na różnych etapach w trakcie prowadzonego postępowania. Jak z nich wynikało, z kobietą, która zginęła w pożarze, był w związku, ale ta postanowiła wrócić do poprzedniego partnera, co stało się zarzewiem dalszych tragicznych wydarzeń.
Na sali sądowej Robert S. początkowo przyznał się do postawionych mu przez prokuraturę zarzutów w całości, ale potem zmienił zdanie, gdy obrońca zapytał 33-latka, czy rozumie, że formalnie przyznaje się do zabójstwa. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 15 czerwca.
Motywy Sprawcy i Skala Zbrodni
Prokurator Tomasz Gąsorowski argumentował na sali sądowej, że Robert S. "działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia dokonał zabójstwa" trzech ofiar pożaru. Wśród ofiar pożaru znalazła się jego partnerka, którą w dniach przed pożarem pobił i kierował pod jej adresem groźby pozbawienia życia. Awantury, pobicia, gróźby, a ostatecznie podpalenie i śmiertelny w skutkach pożar były konsekwencją konfliktu.
Feralnego dnia Robert S. pił od rana denaturat, racząc się alkoholem ze spotkanym kolegą. Potem zaczął krążyć na rowerze przy kamienicy, bo - jak wynikało z jego słów - był zazdrosny o partnerkę. "Biłem się z myślami, chciałem, aby wróciła do mnie. Wypity alkohol powodował, że rosła we mnie agresja. Byłem zły, że jest z innymi mężczyznami i nie chce ze mną rozmawiać. W pewnym momencie przyszła mi do głowy myśl, że podpalę drzwi wejściowe do tego mieszkania" - wyjaśniał, jednocześnie zapewniając: "nie chciałem nikomu zrobić krzywdy. Chciałem, aby oni wyszli z mieszkania."
Sprawca oblał wcześniej przygotowaną substancją łatwopalną w postaci denaturatu, a następnie podpalił zapalniczką drewniane drzwi wejściowe w mieszkaniu, w którym przebywały wspomniane osoby, odcinając im tym samym drogę ucieczki. Powyższe zarzuty znalazły swoje potwierdzenie w materiale dowodowym, który w sposób jednoznaczny wskazał na jego sprawstwo i winę. Oskarżyciel dodał, że Robert S. działał w warunkach recydywy.

Wyrok i Konsekwencje Prawne
Robert S., wielokrotnie karany w przeszłości, został skazany na karę dożywotniego więzienia z możliwością ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie po 30 latach. Mężczyzna dopuścił się zbrodni, chcąc zemścić się na mieszkance kamienicy przy ul. Łaskiej, z którą próbował się wcześniej nieskutecznie umówić.
Jak informują śledczy, 33-latek zakradł się do budynku i podpalił drzwi do mieszkania kobiety, upewniając się, że wybuchł pożar, po czym opuścił budynek, nikogo nie ostrzegając. W zdarzeniu zginęły dwie osoby, w tym niedoszła dziewczyna oskarżonego, a pięć innych trafiło z ranami do szpitala, z których jedna ostatecznie zmarła.
Sąd przyznał również zadośćuczynienie finansowe poszkodowanym:
- Rannemu mieszkańcowi, który uciekając przed żywiołem wyskoczył przez okno, przysługuje 40 tys. zł.
- Dwóch kolejnym osobom sąd przyznał zadośćuczynienie w wysokości 6 tys. zł.
- Wszystkim pozostałym lokatorom kamienicy przyznano po 5 tys. zł.
tags: #pozar #domu #handlowego #zdunska #wola