Sześcioosobowa rodzina z miejscowości Kąkolówka została bez dachu nad głową po pożarze domu, do którego doszło 21 marca. W ciągu zaledwie dwóch godzin stracili dobytek całego życia.
Dramatyczne Chwile Pożaru
Pożar w drewniano-murowanym domu rodziny Szarków w Kąkolówce, w powiecie rzeszowskim, wybuchł późnym wieczorem. Płomienie szybko dotarły na poddasze.
Córka Sylwia relacjonuje: „Na początku nie wiedziałam, co się dzieje. Dopiero kiedy poświeciłam przed siebie, zobaczyłam coś na kształt mgły. Wtedy zdałam sobie sprawę, że chyba się pali. Byłam w szoku, pytałam mamę, co mam zabrać. Zdążyłam tylko wrzucić na siebie kurtkę. Na podwórko wybiegłam boso. Kozaki ubierałam już na zewnątrz.”
Parter domu był już całkowicie zadymiony. Pan Szark wspomina: „Wydostałem się z domu tylko dlatego, że pamiętałem, gdzie są przejścia między pomieszczeniami.” Natychmiast zadzwoniono na straż pożarną.

Akcja Ratunkowa w Trudnych Warunkach
Dom Szarków stoi na wzniesieniu. Akurat trwała gwałtowna śnieżyca, co dodatkowo utrudniało akcję gaśniczą. Adam Słaby z OSP w Kąkolówce mówił: „Akcja była bardzo trudna, większość ścian była drewniana. Ponieważ dodatkowo mocno wiało, ogień szybko się rozprzestrzeniał. Bogu dzięki, że nikomu nic się nie stało. Pamiętam, jak kilka lat temu po przeciwnej stronie drogi w pożarze zaczadził się mężczyzna.”

Skutki Tragedii i Widok Zgliszczy
Rodzina Szarków wróciła na miejsce tragedii. Widok jest przygnębiający. Między resztkami ścian leżą pozostałości po meblach i domowych sprzętach. Na podwórku znaleziono nadpalone podręczniki szkolne, stłuczone figurki, zwęglone koce i ubrania.
Pan Szark z bólem stwierdził: „Dom remontowałem cztery lata, wkładałem w niego wszystkie oszczędności. Wprowadziliśmy się tu w lipcu. Co dalej?”

Organizowana Pomoc
Rodzina z czworgiem dzieci straciła cały majątek i teraz potrzebuje pomocy. Anna Chlebek, dyrektor DPS w Kąkolówce, zaoferowała wsparcie: „Rodzina ma u nas dwa pokoje, z własnym telefonem, łazienkę i ciepłe posiłki. Mogą tu zostać tak długo, jak będzie to potrzebne.”
Pomoc organizują również uczniowie Zespołu Szkół Samochodowych i Mechanicznych w Rzeszowie, gdzie uczą się Marcin i Sylwia, oraz firma Hartbex, w której pracuje pan Bogdan. Caritas obiecał już między innymi nową pralkę, lodówkę, kuchenkę i pościel.
Rodzice nie mają oszczędności, ale wierzą, że z pomocą sąsiadów i dobrych ludzi uda im się dom odbudować. „Z jednej pensji to jednak niemożliwe. Wierzę, że znajdą się dobrzy ludzie, którzy nam w tym pomogą” - mówi rodzina.