W sobotę, 17 lutego 2018 roku, w jednym z domów w miejscowości Śliwnica, położonej w powiecie przemyskim (województwo podkarpackie), wybuchł pożar. Początkowo zdarzenie traktowano jako tragiczny wypadek, jednak szybko ujawnione fakty wskazały na dramatyczne okoliczności, w tym zabójstwo dwuletniego chłopca.
Akcja ratunkowa i pierwsze ofiary

Zgłoszenie o pożarze dotarło na stanowisko kierowania Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu około godziny 18:40 lub 19:00. Na miejsce natychmiast zadysponowano od pięciu do sześciu zastępów straży pożarnej, w składzie których znajdowało się ponad 20-25 ratowników z Przemyśla, Birczy i Krasiczyna.
Pierwszy do akcji ratunkowej wkroczył strażak po służbie, mieszkaniec okolicznych terenów. To on wyniósł z płonącego domu nieprzytomnego, dwuletniego chłopca. Następnie strażacy, którzy przybyli na miejsce, ewakuowali nieprzytomną 35-letnią kobietę, matkę dziecka. Poszkodowanym natychmiast udzielono pierwszej pomocy, po czym zostali przekazani zespołowi pogotowia ratunkowego.
Do szpitala przetransportowano trzy osoby: 2-letniego chłopca, jego matkę oraz jednego ze strażaków, który doznał urazu nogi. Pożar był nieduży, obejmował jedno z pomieszczeń na pierwszym piętrze budynku, ale w domu panowało silne zadymienie, co utrudniało akcję ratunkową.
Nieoczekiwane obrażenia i śmierć dziecka
W szpitalu dokonano szokującego odkrycia - zarówno chłopiec, jak i jego matka, mieli na ciele liczne rany kłute oraz cięte. Niestety, mimo intensywnych działań reanimacyjnych, życia dwuletniego Wiktorka nie udało się uratować. Chłopiec zmarł w szpitalu. Stan kobiety lekarze początkowo określali jako ciężki, lecz z czasem uległ stabilizacji.
Wstępne ustalenia śledczych szybko wykazały, że śmierć dziecka nie była przypadkowa. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu poinformowała, że Wiktorek miał rany kłute klatki piersiowej zadane nożem. Sekcja zwłok potwierdziła, że chłopiec został zraniony ośmiokrotnie.
Podejrzenia i zarzuty wobec matki
W obliczu tych dramatycznych odkryć, w niedzielę w szpitalu została zatrzymana matka chłopca, Andrea P.. W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Przemyślu postawiła jej zarzut zabójstwa dziecka. Marta Pętkowska z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu potwierdziła, że matka jest podejrzewana o pozbawienie życia 2-latka, u którego stwierdzono rany kłute klatki piersiowej.
Beata Starzecka-Skrzypiec, zastępca Prokuratora Okręgowego w Przemyślu, podczas konferencji prasowej stwierdziła: „Matka musiała być w pozycji siedzącej i trzymać dziecko na kolanach. Nie ma żadnych wątpliwości, że to ona zadała ciosy.” Dodatkowo ustalono, że kobieta również miała obrażenia, które zadała sobie sama, raniąc się nożem w klatkę piersiową. Nieoficjalnie, pożar mógł być próbą zatuszowania zabójstwa dziecka.
LEGNICA. PROKURATURA STAWIA ZARZUTY W SPRAWIE POŻARU KAMIENICY PRZY ULICY GŁOGOWSKIEJ
Tło wydarzeń i konflikty rodzinne
Śledczy ustalili, że 35-letnia Andrea P., obywatelka Brazylii, pod nieobecność męża zamknęła drzwi z klatki schodowej prowadzącej do pomieszczeń na pierwszym piętrze, gdzie mieszkała. Następnie miała zadać kilka ciosów nożem swojemu dwuletniemu synowi i wzniecić pożar, po czym usiłowała popełnić samobójstwo. Straż pożarną zawiadomili członkowie rodziny.
Andrea P. przyjechała do Polski około pięciu lat wcześniej. W małżeństwie polsko-brazylijskim dochodziło do nieporozumień. Mąż kobiety miał stanąć po stronie swojej matki (teściowej Andrei). Kobieta zeznała, że pokłóciła się z mężem w noc poprzedzającą tragedię. Ponadto, w styczniu tego roku teściowa Andrei złożyła doniesienie do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (GOPS) na swoją synową, mając zastrzeżenia do sposobu wychowywania wnuka, w tym do kwestii żywienia.
W momencie tragedii mąż Andrei P. był na ćwiczeniach Wojsk Obrony Terytorialnej. Wojciech Kiełtyka z miejskiej policji w Przemyślu poinformował, że wcześniej nie było sygnałów o przemocy czy sytuacjach kryzysowych w tej rodzinie.
Sąsiedzi byli w szoku, opisując Wiktorka jako "ślicznego i wesołego chłopczyka". Znali kobietę słabo, a barierą była kwestia językowa - Andrea P. znała zaledwie kilkanaście polskich zwrotów, a z mężem rozmawiała po angielsku. Poznali się w pracy, a po narodzinach synka Wiktorka zamieszkali na wsi i wzięli ślub.
Grożące konsekwencje prawne
Andrea P. przebywa w szpitalu w Przemyślu, gdzie jest pilnowana przez policję. Jej stan jest stabilny. Kobieta zostanie przesłuchana, gdy poprawi się jej stan zdrowia i zostanie ustalony język, w którym będzie mogła się porozumieć. Za zarzucane jej zabójstwo dziecka grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.