Wczoraj, 10 października, w miejscowości Lipy w gminie Stara Kiszewa doszło do pożaru domku letniskowego. Na miejsce zdarzenia zadysponowano pięć zastępów straży pożarnej, w tym jednostki z JRG Kościerzyna oraz Ochotniczej Straży Pożarnej ze Starej Kiszewy, Górnych Malik i Konarzyn. Wstępnie straty oszacowano na około 10 tysięcy złotych.
Szczegóły interwencji strażaków
Ogień wybuchł wczoraj (10.10.) przed godziną 18:00. Po przybyciu na miejsce zdarzenia zastępów jednostek ochrony przeciwpożarowej stwierdzono pożar w domku letniskowym. W środku panowało silne zadymienie, jednak na szczęście nikt nie ucierpiał.
Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, wprowadzeniu dwóch rot do środka obiektu i zlokalizowaniu źródła ognia. W trakcie akcji wyniesiono z domku dwie butle propan-butan, które nie zostały poddane działaniu ognia, co zapobiegło eskalacji zagrożenia. Oficer prasowy KP PSP w Kościerzynie, Mateusz Szmaglik, zaznaczył, że ze względu na ukrycie się pożaru w ścianie przy kominie niezbędne okazały się prace rozbiórkowe jednej ze ścian, aby całkowicie ugasić zarzewie ognia.

Wcześniejsze incydenty z udziałem OSP Górne Maliki
To nie jedyna interwencja jednostki OSP Górne Maliki w ostatnim czasie. Wcześniej, 21 kwietnia po południu, druhowie z OSP: Bartoszylas, Nowe Polaszki, Górne Maliki, Konarzyny, Stare Polaszki oraz Stara Kiszewa zostali zadysponowani do pożaru lasu i przylegającej do niego łąki, również w miejscowości Lipy. Po dotarciu na miejsce zastali oni rozwinięty pożar, który przez silny wiatr szybko się rozprzestrzeniał.
Ogólne zagrożenie pożarowe i apel o ostrożność
Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii. Strażacy i leśnicy alarmują, że sytuacja w lasach jest bardzo poważna. Przy obecnej suszy wystarczy niedopałek lub iskra, by doszło do pożaru, który w kilka minut wymknie się spod kontroli.
Brak opadów sprawia, że ściółka leśna jest ekstremalnie wysuszona. W wielu miejscach wystarczy przejść się po lesie, by spod nóg unosił się pył. To sygnał, że warunki do rozprzestrzeniania się ognia są idealne. Strażacy podkreślają: "W takich warunkach naprawdę nie trzeba wiele. Jedna iskra może wywołać pożar, który w krótkim czasie obejmie duży obszar".
Ogień w lesie rozwija się błyskawicznie, szczególnie przy wietrze. Zagraża nie tylko drzewostanom i zwierzętom, ale też ludziom oraz pobliskim zabudowaniom. Choć mogłoby się wydawać, że pożary to efekt upałów czy burz, statystyki są jednoznaczne - zdecydowana większość z nich powstaje przez człowieka.

Skutki lekkomyślności: Przykład z Borów Tucholskich
Niedawny pożar w Parku Narodowym Bory Tucholskie pokazał, jak niewiele trzeba, by doszło do groźnej sytuacji. Wybuchł w miejscu wyłączonym z ruchu turystycznego, w obszarze ochrony zwierząt, z dala od szlaków, dróg i infrastruktury. "Pożaru nie wywołały zjawiska przyrodnicze, jak chociażby wyładowania atmosferyczne. Nie miał związku ze zwarciem linii elektrycznej (...). Spowodował go człowiek, który uznał, że lepiej wie od innych, gdzie może chodzić, nocować i rozpalać ogniska" - informowali strażnicy Parku Narodowego Bory Tucholskie.
Skutki tej lekkomyślności były natychmiastowe. Do walki z ogniem skierowano ogromne siły: 11 wozów strażackich, dwa samoloty gaśnicze oraz kilkudziesięciu strażaków i pracowników parku. Gaszenie trwało kilka godzin, a przez kolejne trzy doby prowadzono dogaszanie pogorzeliska i stały monitoring terenu. Pożar strawił ściółkę leśną, trzcinowiska oraz drzewa, a największe straty dotknęły przyrody, której nie da się odbudować w krótkim czasie. "To była ostoja zwierząt, ucierpiały już gniazdujące ptaki, jak chociażby żurawie" - mówią strażnicy.
Ćwiczenia "Bory Tucholskie 2025"
Inne poważne pożary w regionie
Poważne incydenty miały miejsce także w innych częściach regionu. Największy pożar odnotowano 28 kwietnia po południu na terenie Nadleśnictwa Lipusz, w Leśnictwie Żółno. Aby ugasić pożar, do akcji skierowano aż 30 jednostek PSP i OSP, wspieranych przez dwa samoloty ratownictwa gaśniczego z lotniska w Borsku i Rytlu. Ostatecznie po ugaszeniu okazało się, że ogień zniszczył ponad 6 hektarów lasu. Odnotowano również pożar lasu na terenie powiatu kartuskiego, do którego doszło w nocy 23 kwietnia w okolicach Mezowa w gminie Kartuzy, gdzie działali druhowie z OSP Dzierżążno.
Wnioski i podsumowanie apeli
Strażacy i leśnicy apelują o rozsądek - szczególnie teraz, gdy wiele osób planuje weekendowe wypady do lasu. "Większości pożarów można zapobiec. Wszystko zależy od naszego zachowania" - przypominają służby.
Las to nie tylko miejsce wypoczynku, ale i skomplikowany ekosystem, który odtwarza się przez dziesięciolecia. Raport Związku Ochotniczej Straży Pożarnej z 25 kwietnia br. wskazuje, że niemal cała Polska znajduje się w strefie wysokiego i bardzo wysokiego zagrożenia pożarowego. Służby apelują o niewypalanie traw, nierozpalanie ognisk poza wyznaczonymi miejscami, nierozrzucanie niedopałków papierosów, nieużywanie otwartego ognia w lesie i jego pobliżu, zabieranie ze sobą wszystkich śmieci oraz natychmiastowe reagowanie, jeśli zauważy się dym lub ogień i powiadomienie służb.