Pożar hałdy śmieci w firmie Empol w Gorlicach

Kłęby gryzącego dymu, niczym mgła, pokryły okolice firmy Empol w Gorlicach, kiedy w niedzielę kolejny raz na jej terenie wybuchł pożar. Tym razem płonęła wielka sterta śmieci w okolicach sortowni.

zdjęcie dymu unoszącego się nad terenem przemysłowym, widoczne hałdy śmieci

Akcja gaśnicza i zaangażowane siły

Oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach, Dariusz Surmacz, poinformował: "Otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze hałdy śmieci na wolnym powietrzu". W pobliżu pożaru znajdowała się hala sortowni śmieci, co stwarzało ryzyko przeniesienia się ognia na ten obiekt.

Prezes OSP w Kobylance, Piotr Stawiarski, wspominał: "Byliśmy przy wszystkich pożarach Empolu. Tym razem na miejscu akcji dojechaliśmy tuż po wozach bojowych z gorlickiego JRG". Strażacy z Kobylanki wyjechali z remizy kilka minut po alarmie, przed godziną 11, a do bazy wrócili około godziny 13. Służby zbudowały wodną linię zasilającą, wykorzystując zbiornik przeciwpożarowy znajdujący się na terenie pobliskiej firmy. "Pożar był powierzchniowy, więc szybko udało się go opanować" - dodał Dariusz Surmacz. Dłużej trwało natomiast przelewanie całej zawartości płonącej hałdy, aby dogasić zarzewia ognia.

Strażacy gaszą prawdziwy pożar (dla dzieci)

Monitorowanie zagrożeń dla środowiska

Zapytany o zagrożenie dla okolicznych mieszkańców, Dariusz Surmacz jednoznacznie stwierdził, że takich nie było. "Przez cały czas akcji monitorowaliśmy dwoma urządzeniami stan powietrza" - podkreślił. "Nasze czujniki nie wykazały, by było zagrożenie lotnymi produktami spalania". Zainstalowane w Gorlicach urządzenia pomiarowe również nie wykazały podwyższonego poziomu zanieczyszczeń.

Opinię strażaka w pełni potwierdziła Ewa Gondek, szefowa sądeckiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ). Stwierdziła, że "zanieczyszczenia w czasie takiego gwałtownego zjawiska, jakim jest pożar, oczywiście przedostają się do środowiska". Jednak tym razem długość trwania tej emisji nie spowodowała żadnych innych następstw, ani nie była konieczna ewakuacja mieszkańców. Właśnie te działania spółki Empol sprawiły, że pożar się nie rozprzestrzenił.

Działania firmy Empol i przyczyny pożaru

Pożar zauważyli pracownicy firmy Empol, jak przekazał Marcin Chrobak, kierownik gorlickiego oddziału. To oni również pierwsi podjęli akcję gaśniczą. "Od momentu jej podjęcia do zdławienia płomieni nie minęło więcej niż kwadrans" - zaznaczył. W firmie Empol wprowadzone są bardzo rygorystyczne zasady ochrony.

Marcin Chrobak podkreślił: "My nie mamy żadnych dowodów na umyślne działania jakichś osób na terenie naszej firmy". Zwrócił uwagę na różnorodność odpadów trafiających na sortownię: "To, co znajdujemy w tego rodzaju odpadach, przyprawia o deszcze. To są, chociażby akumulatory, wypełnione kwasem, schowane w starych meblach". Obszar Empolu jest również penetrowany przez złomiarzy, którzy przedostają się tam przez ciągle niszczone ogrodzenie od strony elektrociepłowni. Na terenie sortowni trwa kontrola WIOŚ, która ma dać odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę się tam paliło.

tags: #pozar #empolu #rmf #fm