Przebieg nocnego dramatu
Do tragicznego w skutkach pożaru doszło w nocy z 26 na 27 sierpnia w zabytkowym budynku przy ulicy Dworcowej w Olzie. Ogień wybuchł około godziny 1:40, rozprzestrzeniając się w błyskawicznym tempie. Dzięki wzajemnej pomocy mieszkańców, którzy budzili się ze snu, oraz szybkiej reakcji służb, wszyscy z 21 lokatorów zdołali opuścić budynek o własnych siłach.

Na miejsce skierowano 16 jednostek straży pożarnej, w tym pododdział z drabiną mechaniczną z Jastrzębia-Zdroju. Akcja gaśnicza trwała do godziny 7:30. Nikt z mieszkańców nie odniósł obrażeń, co zgodnie określono mianem „prawdziwego cudu”, biorąc pod uwagę łatwopalną konstrukcję budynku - drewniane stropy, trzcinowe sufity oraz starą instalację elektryczną wykonaną z aluminium.
Sytuacja pogorzelców i lokale zastępcze
W wyniku pożaru spłonęło poddasze oraz jedno z mieszkań. Dach nad głową stracili lokatorzy 14 lokali. Cztery rodziny znalazły schronienie w mieszkaniach zastępczych zorganizowanych przez gminę, pozostali trafili do rodzin i sąsiadów. Sytuacja osób poszkodowanych jest trudna. Mieszkańcy skarżą się na brak jasnych informacji ze strony Spółdzielni Mieszkaniowej „Orłowiec” w kwestii przydziału lokali zastępczych. Choć prezes spółdzielni, Mariusz Ganita, zapewnia, że wszyscy podpisali stosowne oświadczenia, a część lokali jest już rozdysponowana lub przygotowywana, poszkodowani wskazują na rozbieżności między obietnicami a rzeczywistością. Niektórzy z nich odmówili przyjęcia zaproponowanych mieszkań, wskazując na ich fatalny stan techniczny lub znaczną odległość od miejsca pracy.
Stan techniczny budynku i dochodzenie
Obecnie teren wokół budynku jest odgrodzony taśmą, a wejścia do klatek zabezpieczone kłódkami. Wokół czuć zapach spalenizny, a pod oknami leżą zniszczone przedmioty codziennego użytku. Przyszłość zabytkowego familoka, będącego częścią osiedla siedmiu budynków, stoi pod znakiem zapytania. Spółdzielnia dysponuje już wstępnymi ekspertyzami, z których wynika, że obiekt nadaje się do rozbiórki. Dokumenty zostały przekazane Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego w Wodzisławiu Śląskim, którego decyzja będzie kluczowa dla dalszych losów nieruchomości.

Przyczyny pożaru
Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu Śląskim. Choć wstępnie rozważano awarię instalacji elektrycznej, hipoteza ta budzi wątpliwości, gdyż w mieszkaniu, w którym wybuchł ogień, dopływ prądu został odcięty z powodu zaległości płatniczych. Obecnie śledczy oczekują na kluczową opinię biegłego z zakresu pożarnictwa, która ma wyjaśnić dokładne przyczyny pojawienia się ognia.
tags:
#pozar #familok #olza