W nocy z 19 na 20 sierpnia 2017 roku w Chorzowie doszło do pożaru fosforu na terenie zakładu firmy Italmatch Polska. Incydent wzbudził niepokój wśród mieszkańców okolicznych miast, jednak zarówno spółka, jak i służby ratownicze zapewniały o braku zagrożenia dla zdrowia i środowiska.

Przebieg zdarzenia
Wypadek w firmie Italmatch Polska
Wypadek miał miejsce na terenie firmy Italmatch Polska Sp. z o.o. przy ulicy Narutowicza 15, w chorzowskiej dzielnicy Chorzów Stary. Podczas normalnej pracy zakładu, w nocy z 19 na 20 sierpnia, doszło do zapalenia się bębna (stalowej beczki) z białym fosforem. Szczegółowe ustalenia wskazują, że około godziny 23:13 podczas transportu 250-kilogramowej beczki z żółtym fosforem, łańcuch suwnicy zerwał się. W konsekwencji beczka wywróciła się, rozszczelniła, a fosfor rozlał się i w kontakcie z powietrzem zaczął płonąć.
Pracownicy Italmatch Polska natychmiast podjęli środki izolujące ognisko pożaru. Gdy możliwości gaszenia przekroczyły ich siły, wezwano na pomoc Państwową Straż Pożarną. W wyniku wypadku nie ucierpiała żadna osoba.
Firma Italmatch Polska wyjaśniła, że pożar nie miał miejsca w Zakładach Azotowych Chorzów SA, z którymi jedynie sąsiaduje i współpracuje, a które są spółką zależną Grupy Azoty Puławy. Także Grupa Azoty Puławy zaakcentowała, że nie ma z tym zdarzeniem nic wspólnego i nie poniosła żadnych strat.
Akcja ratunkowa służb
Na miejsce pożaru skierowano 16 zastępów straży pożarnej, w tym ratownictwo chemiczne z Katowic. Straż pożarna uporała się z pożarem i zakończyła akcję o godzinie 2:37 w nocy. Pożar został ugaszony, a sytuacja opanowana około godziny 23:45.
Spaleniu uległo około 50 kg fosforu z przewróconej 200 kg beczki. Cała akcja ratownicza, w której brało udział 41 strażaków, zakończyła się o 2:37.
Strażacy poprosili chorzowskich policjantów o pomoc w zabezpieczeniu pożaru. Dyżurny katowickiej komendy wojewódzkiej skierował na miejsce kompanię alarmową Oddziału Prewencji Policji w Katowicach i powiadomił policjantów z okolicznych jednostek. W sumie w akcji wzięło udział kilkudziesięciu policjantów.
Na miejsce zdarzenia skierowano specjalną jednostkę ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Funkcjonariusze na bieżąco monitorowali stężenie substancji szkodliwych. Wykonane pomiary nie wykazały przekroczeń stężeń substancji niebezpiecznych, zarówno wewnątrz hali, jak i na zewnątrz. Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach informowała o braku zagrożenia skażenia środowiska na obszarze Chorzowa i okolicznych miejscowości.
Oświadczenia i zapewnienia firmy Italmatch Polska
Brak zagrożenia dla zdrowia
W oświadczeniu opublikowanym po pożarze, spółka Italmatch Polska zapewniła, że w wyniku zdarzenia nie zostało zagrożone zdrowie okolicznych mieszkańców ani pracowników okolicznych zakładów. Firma podkreśliła, że głośna i widowiskowa, ale przede wszystkim profesjonalna akcja połączonych służb publicznych, to rutynowe działanie w takiej sytuacji.
Przedstawiciele Italmatch Polska zaznaczyli: "Zdajemy sobie sprawę, że kłęby dymu, obcowanie z nieznaną substancją oraz głośna akcja połączonych służb publicznych może rodzić pytania, wątpliwości i niepokój o własne życie i zdrowie. Jednakże pragniemy uspokoić, że w wyniku wypadku nie zostało nawet w niewielkim stopniu zagrożone zdrowie czy życie okolicznych mieszkańców czy pracowników okolicznych zakładów".
Charakterystyka białego fosforu i jego emisji
Spółka wyjaśniła, że biały fosfor, paląc się, emituje charakterystyczny biały dym, którego głównym składnikiem jest pięciotlenek fosforu. Substancja ta, w pewnych i jasno określonych warunkach stężenia i czasu ekspozycji, stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzi. Stężenie groźne dla zdrowia i życia wynosi 50 tys. ppm (części na milion), a czas ekspozycji na działanie tak stężonego tlenku fosforu (V) musiałby wynosić jedną godzinę.
W odniesieniu do warunków wypadku, zagrożona mogłaby być osoba przez godzinę stojąca w odległości do 25 metrów od płonącego bębna z fosforem - przy założeniu, że nie podjęto by żadnej akcji gaśniczej. Tymczasem badania stężenia tej substancji dokonywane w pobliżu miejsca pożaru dawały wyniki poniżej progu oznaczalności, tj. poniżej 1 ppm. Firma podkreśliła również, że "nieprawdziwe są wszelkie doniesienia o rzekomym złym samopoczuciu spowodowanym wdychaniem zapachu fosforu".
Gotowość i procedury bezpieczeństwa
Italmatch zapewnił o wzorcowym zastosowaniu trenowanej wielokrotnie procedury bezpieczeństwa. Wskazano, że pracownicy Italmatch Polska, służby Zarządzania Kryzysowego, Straż Pożarna, Ratownictwo Chemiczne oraz Policja wielokrotnie ćwiczyły podobne akcje ratownicze podczas manewrów i ćwiczeń terenowych w zakładzie.
Spółka zaapelowała: "Prosimy przyjąć do wiadomości, że akcja (...) to wielokrotnie ćwiczone i pieczołowicie zaplanowane z wyprzedzeniem działania, które podlegają ścisłym normom", odsyłając m.in. do dostępnych na stronach właściwych organów "instrukcji postępowania dla ludności cywilnej na wypadek awarii" w jej zakładzie.
Działania służb publicznych i monitorowanie sytuacji
Informowanie mieszkańców
W związku z akcją pożarową, w nocy z soboty na niedzielę policja informowała mieszkańców okolicznych domów o zdarzeniu - poprzez megafony. Dowódca straży pożarnej podjął decyzję, aby policjanci za pomocą systemów nagłośnienia prewencyjnie ostrzegali mieszkańców przyległych ulic oraz dzielnic Siemianowic Śląskich o możliwym skażeniu powietrza, ponieważ istniało takie ryzyko. Policjanci przez megafony apelowali do mieszkańców, aby pozamykali drzwi i okna oraz nie wychodzili z mieszkań.
Również po ugaszeniu pożaru służby kryzysowe sąsiednich Siemianowic Śląskich apelowały do mieszkańców przyległych dzielnic o zamykanie okien i niewychodzenie z domów.
Reakcja Rzecznika Praw Obywatelskich
Biuro pełnomocnika terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach "podjęło z urzędu do prowadzenia sprawę pożaru fosforu". Pismo RPO zostało zatytułowane: "Dlaczego służby nie ostrzegły mieszkańców o możliwym skażeniu w czasie sobotniego pożaru fosforu w Chorzowie?". W komunikacie RPO wskazano, że istniało ryzyko zaistnienia skażenia na terenie Chorzowa, Siemianowic i Piekar Śląskich, jednak syreny alarmowe nie zostały włączone, a mieszkańcy nie dostali ostrzeżeń z Regionalnego Systemu Ostrzegania.
Rzeczniczka śląskiej straży pożarnej, Aneta Gołębiowska, poinformowała, że do tego czasu do komendanta wojewódzkiego nie wpłynęło pismo RPO. Zaznaczyła, że to nie straż pożarna jest odpowiedzialna za informowanie o zagrożeniu - w tym wypadku jedynie potencjalnym. Komendant akcji współpracował w tym zakresie ze służbami kryzysowymi wojewody i policją.
Potwierdzenie braku skażenia
Policjanci zaznaczyli, że specjalna jednostka ratownictwa chemicznego straży pożarnej na bieżąco monitorowała stężenie substancji szkodliwych, wykazując, że nie doszło do ich przekroczenia. Po zakończeniu akcji ratowniczej, gdy Pluton Ratownictwa Chemicznego odwołał zagrożenie, policja poinformowała okolicznych mieszkańców, że nie doszło do skażenia i wszyscy są bezpieczni.
Mieszkańcy Chorzowa, Piekar Śląskich i Siemianowic Śląskich mogli być spokojni, ponieważ dopuszczalne stężenie gazu nie było przekroczone zarówno podczas akcji, jak i po niej. Pomiary stężeń niebezpiecznych substancji w powietrzu nie wykazały zagrożenia, co potwierdziły służby kryzysowe wojewody śląskiego.