Powieści Lucy Maud Montgomery z serii „Ania z Zielonego Wzgórza” to klasyka literatury młodzieżowej, ceniona za ciepło, humor i subtelne opisy życia na Wyspie Księcia Edwarda. Od czasu pierwszego wydania w 1908 roku doczekały się wielu adaptacji, a jedną z najnowszych i budzących najwięcej emocji jest serial Netflixa „Ania, nie Anna” (ang. „Anne with an E”). Adaptacja ta wprowadziła szereg znaczących zmian w fabule, wśród których znalazł się między innymi pożar domu Ruby Gillis.
Kontekst: „Ania z Zielonego Wzgórza” i Serial Netflixa
„Ania z Zielonego Wzgórza” opowiada historię osieroconej Ani Shirley, która przypadkowo trafia do rodzeństwa Cuthbertów na Zielone Wzgórze. Tam poznaje mieszkańców Avonlea, w tym swoją najlepszą przyjaciółkę Dianę Barry oraz koleżanki ze szkoły, takie jak Ruby Gillis. Książki o młodości Ani Shirley są pełne spokoju, ciepła i radości. Jej młodość była zupełnie inna niż ta, która przypadła w udziale jej dzieciom - z pokolenia Hemingwaya - nazywanego „straconym pokoleniem”. Twórcy serialu „Ania, nie Anna” stwierdzili jednak, że akcja na wyspie księcia Edwarda musi być bardziej wartka i obudzić sennych widzów, dlatego zdecydowali się na wprowadzenie wielu dramatycznych wątków.
Ania, nie Anna | Sezon 2 — główny zwiastun [HD] | Netflix
Kim Była Ruby Gillis? Postać w Książce
Ruby Gillis to uczennica szkoły w Avonlea i jedna z koleżanek Ani Shirley. Początkowo uważała Anię za gorszą z powodu jej sieroctwa, ale z czasem przekonała się do niej i została jej przyjaciółką. W powieści Ruby jest przedstawiona jako bardzo wrażliwa dziewczynka, która „lubi się rozczulać nad sobą, często płacze, wpada w histerię”. Jest „uduchowiona” i potrafi być „zarówno wredna (choć to w dużej mierze poza), jak i rozczulająco sympatyczna i uczuciowa”. W okresie dojrzewania pragnie jak najszybciej dorosnąć i stać się pociągającą kobietą, lecz z racji wychowania niewiele wie o relacjach damsko-męskich. W książce Ruby jest także częścią szkolnej grupy, która organizuje zabawy, takie jak odgrywanie sceny z wiersza o Elaine: „Ty masz cerę równie jasną jak Ruby - rzekła Djana poważnie - a włosy twoje znacznie ściemniały, odkąd je podcięłaś.”. Sama Ruby „nie potrafiłaby nigdy” udawać umarłej, „umarłaby naprawdę ze strachu”.

Pożar Domu Ruby Gillis: Wątek Wyłącznie Serialowy
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian wprowadzonych w serialu „Ania, nie Anna” jest pożar domu Ruby Gillis. W samym Avonlea dochodzi do tragicznych wydarzeń - płonie dom Ruby Gillys, koleżanki Ani. To wydarzenie, które w książce w ogóle nie miało miejsca, zostało dodane do adaptacji. Widzowie często wyrażali swoje zaskoczenie, a nawet złość, z powodu takich odstępstw od oryginału. Jak zauważyła jedna z fanek, „zniosłam pożar domu Ruby (jako wstęp do nawiązania przyjaźni)”, co sugeruje, że dla twórców serialu mogło to być narzędzie do rozwoju relacji między bohaterkami. Inny widz podkreśla: „Moim zdaniem serial spokojnie mógłby się obyć bez tych dramatów, szczególnie że żaden z nich nie nastąpił w książce.”.
Twórcy serialu mogli dążyć do uwypuklenia wątków feministycznych, które w powieści również są obecne, choć w subtelniejszej formie. W kontekście pożaru, Ania gasi ogień w domu swojej koleżanki Ruby. Jak zauważa jeden z komentatorów: „Rozumiem, że chciano udowodnić, że kobieta - szczególnie ta czytająca i miłująca naukę - może być równie odważna jak mężczyźni, ale chyba to trochę naiwne zakładać, że kilkunastoletnia dziewczynka wie lepiej od strażaków, jak ugasić ogień?”. To pokazuje, że choć intencje mogły być dobre, realizacja tego wątku spotkała się z krytyką ze względu na brak realizmu i odejście od charakteru pierwowzoru.

Szerszy Kontekst Zmian w Serialu „Ania, nie Anna”
Serial „Ania, nie Anna” proponuje „Anię z Zielonego Wzgórza w wersji dickensowskiej”, pokazując dzieciństwo Ani w dramatycznych barwach. „Jakie ubogie, pozbawione miłości miało to dziecko życie!… Pełne ciężkiej pracy, ubóstwa i sieroctwa!”. Netflix poszedł o kilka kroków dalej, przedstawiając życie Ani w Domu Sierot jako „najgorsze”. Twórcy wprowadzili też inne dramatyczne zwroty akcji, takie jak akcja z odesłaniem Ani, choć „przecież w książce - było to wystarczająco dramatyczne!”. Zmieniono również wątek ojca Gilberta, który w serialu umiera, pozostawiając młodego chłopca samego: „A - i zapomniałam o 14-letnim Gilbercie, którym, po śmierci ojca - jakoś nikt się nie przejmuje!!!”. W książce rodzice Gilberta żyli spokojnie o wiele dłużej.
Kolejne zmiany obejmują wątek zadłużenia farmy Cuthbertów. W serialu staje się on długotrwałym problemem, podczas gdy w książce „sprawa z bankiem - w książce jest naprawdę nagła (!) i jest to jeden z najwspanialszych rozdziałów całej powieści. Jak można tak pozbawiać serial dramatyzmu???”. Serial również „wtłoczył w postać Gilberta trochę życia”, czyniąc go sierotą, co w książce nie miało miejsca. W adaptacji uwypuklono wątki feministyczne - Ania wykrzykuje do Maryli, że dziewczynki są tak samo dobre jak chłopcy. Dodano też sceny, w których dorastające panienki rozmawiają o menstruacji. Maryla w serialu to nie tylko samotna stara panna; stała się ona wzorem do naśladowania dla Ani. Z żalem jednak zauważono brak postaci nauczycielki, panny Stacey, która w książce była kolejnym wzorem dla Ani i zainspirowała ją do zostania nauczycielką.

Fani oryginału zwracają uwagę na brak humoru w serialu. „Brakuje mi bardzo w nowej wersji humoru, tak przecież obecnego w całej twórczości Lucy Maud Montgomery.”. Książki Montgomery są pełne delikatnego humoru, ironicznych opowiastek i śmiesznych momentów, takich jak scena, w której Ania farbuje włosy na zielono, lub Mateusz wraca do domu z grabiami zamiast sukienki. Taki humorystyczny dystans został pominięty w serialu, co jest prawdopodobnie efektem świadomej decyzji twórców. Za produkcję odpowiada Moira Walley-Beckett, znana z mrocznych produkcji jak „Breaking Bad”, co może tłumaczyć bardziej poważny i dramatyczny ton.
Odbiór Serialu Wśród Fanów
Mimo tak wielu zmian i odejść od oryginału, serial „Ania, nie Anna” zdobył rzesze zwolenników. „Wartka akcja, zmiany w historii - to wszystko wprowadzono, żeby serial był bardziej nowoczesny i przemawiał do młodszej publiki.”. Opinie są jednak podzielone. Niektórzy fani serialu doceniają to, że produkcja „nie chce być jedynie kopią słynnej książki” i podziwiają, że „tworzy postać Gilberta, który w książce jest nie bohaterem, a satelitą. Lata sobie wokół Ani, praktycznie nie posiadając własnej historii.” Inni są oburzeni tym, jak wiele wątków zostało zmienionych lub dodanych bez sensu, nazywając serial „straszną szmirą”. Jednak nawet ci, którzy preferują inne adaptacje, jak film z Megan Follows, nie skreślają serialu Netflixa, widząc w nim "dobrze zrobioną" produkcję.