Wielogodzinna walka z ogniem w województwie wielkopolskim
W niedzielny poranek w Tarnowie Podgórnym (woj. wielkopolskie) wybuchł pożar hali magazynowej. Z żywiołem walczyło wiele zastępów straży pożarnej, w tym Grupa Operacyjna Wielkopolskiego Komenda Wojewódzkiego PSP. Na szczęście, według pierwszych informacji, nie było osób poszkodowanych.
O poranku z żywiołem walczyło 30 zastępów straży pożarnej. Z najnowszych informacji wynika, że obecnie na miejscu zdarzenia pracuje blisko 50 zastępów. Pożarem objęta jest hala o powierzchni ok. 11 tys. m2. Strażacy obronili część biurową oraz kilka naczep zaparkowanych przy hali.
Rzecznik prasowy wielkopolskiej straży pożarnej mł. asp. Martin Halasz poinformował, że nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Służby otrzymały informację o pożarze o godz. 6:36 w niedzielę. Ogień wybuchł w budynku magazynowym o wymiarach 200 × 60 metrów.

Wyzwania podczas akcji gaśniczej
Poważnym utrudnieniem dla strażaków była aura pogodowa. Niska temperatura i zamarzająca woda nie ułatwiały działań funkcjonariuszom. Jak czytamy w komunikacie KW PSP w Poznaniu, w hali o powierzchni ok. 11 tys. metrów kwadratowych znajdowały się liczne wózki widłowe i butle z gazem propan-butan. Na chwilę obecną pożar nie stanowił jednak zagrożenia dla sąsiednich budynków.
Według pierwszych informacji przekazanych przez Komendę Wojewódzką Państwowej Straży Pożarnej z Poznania, na miejsce zdarzenia wysłanych zostało 30 wozów strażackich oraz Grupa Operacyjna Wielkopolskiego Komenda Wojewódzkiego PSP. Na miejscu cały czas pracują służby. Później służby poinformowały o 50 zastępach walczących z żywiołem.
Konstrukcja hali została rozebrana. Około godziny 11 strażakom udało się opanować ogień. Cały czas trwało dogaszanie, które najprawdopodobniej potrwa kilka godzin. Na miejscu pracowało blisko 50 zastępów straży pożarnej, około 150 strażaków. Spaleniu uległa część hali o całkowitej powierzchni ok. 11 tys. m kw. Na miejsce kierowany był ciężki sprzęt, który pomógł w rozbiórce konstrukcji budynku, co pozwoliło na ugaszenie pożaru i zakończenie akcji gaśniczej.
Akcję gaśniczą utrudniały warunki pogodowe. Ze względu na panujący mróz, zamarzała woda. Na miejscu pracowała również piaskarka. Nie było zagrożenia dla sąsiednich budynków. Cały obiekt był zatowarowany, w hali znajdowały się między innymi wózki widłowe i butle z gazem propan-butan.

Apel do mieszkańców i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa
W związku z ogniem trawiącym kompleks, przedstawiciele gminy Tarnowo Podgórne zaapelowali do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności. Ze względu na duże zadymienie apelowano o pozamykanie okien i niewychodzenie z domów.
Specjalne ostrzeżenie w tej sprawie wystosowało również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Z uwagi na skalę pożaru, mieszkańcy Poznania i powiatu poznańskiego byli proszeni o niezbliżanie się do miejsca zdarzenia. Dodatkowo RCB apelowało, by pozamykać w domach wszystkie okna, a jeśli to możliwe - pozostać w miejscu zamieszkania do czasu całkowitego opanowania pożaru.
Ze względu na duże zadymienie w okolicy, lokalny urząd gminy wydał komunikat, w którym zaapelował do mieszkańców o nieotwieranie okien i unikanie przebywania na zewnątrz. Ze względu na duże zadymienie apelowano do mieszkańców o pozamykanie okien i niewychodzenie z domów.
Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym - 11 stycznia 2026 roku
Przyczyny pożaru i ogromne straty
W poniedziałek, sytuacja była na tyle opanowana, że swoje czynności na pogorzelisku mogli wykonać policjanci z grupy śledczej i biegły z zakresu pożarnictwa. Znane są już przyczyny pożaru. Biegły z zakresu pożarnictwa wyraził opinię dotyczącą przyczyny pożaru, wskazując, że jedynym źródłem ognia była znajdująca się w hali przesyłka z zawartością baterii do hulajnóg. Biegły wykluczył udział osób trzecich w zdarzeniu.
Cały czas trwa ustalanie wartości strat. Wiadomo, że są one ogromne. Wstępnie policja mówiła nawet o kilkuset milionach złotych. Obiekt był zatowarowany "po sufit". Straty są ogromne - mowa nawet o kilkuset mln zł. Jak się okazuje, wszystko to przez jedną przesyłkę z Niemiec.
Ogień w hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pojawił się w niedzielę, 11 stycznia, wczesnym rankiem. Pożar błyskawicznie się rozwinął, zajmując cały obiekt o powierzchni 12 tys. m kw. Przez wiele godzin z żywiołem walczyło prawie 200 strażaków.
W niedzielę 11 stycznia 2026 roku w godzinach porannych doszło do pożaru zespołu hal magazynowych, połączonych ze sobą funkcjonalnie, w Tarnowie Podgórnym (pow. poznański). Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do strażaków o godz. 6:36. W momencie przybycia pierwszych zastępów straży pożarnej pożar był w pełni rozwinięty. Nie objął budynku administracyjno-biurowego, który stanowił odrębną strefę pożarową.
Z informacji uzyskanych od ochrony obiektu oraz po przeprowadzonym rozpoznaniu wynikało, że w halach nie przebywały żadne osoby. Strażacy potwierdzili to podczas przeszukania budynku administracyjno-biurowego. Ze względu na stalową konstrukcję hali i bardzo dużą intensywność pożaru istniało realne zagrożenie utraty stateczności obiektów. Dlatego działania prowadzone były wyłącznie z zewnątrz, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa ratowników.
Biorąc pod uwagę dynamikę rozwoju pożaru, na miejsce zdarzenia skierowano kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Tak intensywne działania ratownicze wymagały sprawnej koordynacji i zarządzania siłami i środkami walczącymi z pożarem, dlatego na miejscu zdarzenia powołano sztab, w którego skład weszli m.in. funkcjonariusze Grupy Operacyjnej Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, a kierowanie działaniami ratowniczymi na poziomie strategicznym objął st. bryg. Tomasz Wiśniewski, zastępca wielkopolskiego komendanta wojewódzkiego PSP.
Teren akcji został podzielony na odcinki bojowe. Część sił prowadziła bezpośrednie działania gaśnicze, natomiast jeden z odcinków realizował działania obronne, mające na celu ochronę sąsiedniego budynku administracyjno-biurowego. Do działań wykorzystywano przede wszystkim samochody-drabiny i podnośniki mechaniczne, a sytuacja była na bieżąco monitorowana także z powietrza przy użyciu dronów (bezzałogowych statków powietrznych).
Gęsty dym i gazy pożarowe wydobywające się z płonącej hali stanowiły niebezpieczeństwo dla sąsiadujących mieszkańców, dlatego jedną z pierwszych decyzji kierującego działaniem ratowniczym było nawiązanie kontaktu z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, za pośrednictwem Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, by wystosować alert RCB do mieszkańców Poznania i okolicy.
Zaopatrzenie wodne realizowano z kilku niezależnych źródeł, w tym z hydrantów, zbiornika przeciwpożarowego, cysterny oraz zbiornika naturalnego. Po opanowaniu głównej fazy pożaru do działań włączono ciężki sprzęt, który umożliwił usunięcie zawalonej konstrukcji i dotarcie do ukrytych zarzewi ognia. W poniedziałkowe przedpołudnie kilka zastępów straży pożarnej wciąż pozostało na miejscu zdarzenia, by dozorować obiekt objęty pożarem i eliminować ewentualne zarzewia ognia.