Przebieg tragicznego zdarzenia
8 lipca 2012 roku największy zakład produkcyjny w regionie, firma Imka, została dotknięta ogromnym pożarem. Było to jedno z największych zdarzeń tego typu na Dolnym Śląsku w ciągu ostatniej dekady. Z ogniem walczyło 68 jednostek straży pożarnej, w tym 250 strażaków wyposażonych w 40 wozów bojowych, jednak mimo ogromnego wysiłku zakładu produkującego materiały higieniczne nie udało się uratować.

W pożarze zniszczeniu uległa jedna hala magazynowa i jedna hala produkcyjno-magazynowa. W zdarzeniu ucierpiało 6 osób: dwóch pracowników, trzech strażaków oraz policjantka - na szczęście wszyscy doznali jedynie lekkich obrażeń. Straty materialne zostały wstępnie oszacowane na około 100 mln zł.
Skala zniszczeń w infrastrukturze produkcyjnej
Pożar przyniósł dotkliwe skutki dla parku maszynowego oraz budynków spółki:
- Produkcja mokra: Budynki oraz park maszynowy produkcji mokrej I i II uległy zniszczeniu w 100%. Uszkodzeniu uległa również mieszalnia oraz magazyn płynów.
- Produkcja sucha: Budynek produkcyjny został całkowicie zniszczony, a park maszynowy uległ częściowemu uszkodzeniu.
Spłonęły również magazyny surowców. Przez wiele godzin sytuacja była krytyczna, a ok. godz. 15.00 pożar rozniecił się na nowo, zagrażając sąsiadującym pomieszczeniom. Dopiero późnym wieczorem udało się opanować sytuację i przywrócić ruch na drodze krajowej nr 30.
Strategia przetrwania i odbudowa
Patrząc na zgliszcza fabryki tuż po pożarze, trudno było uwierzyć w możliwość jej odbudowy, co wywołało liczne pogłoski o definitywnym wycofaniu się firmy z Lubania. Zarząd spółki stanowczo jednak zdementował te doniesienia.
- W imieniu całego zarządu mogę państwa zapewnić, że nasza fabryka jest ściśle związana z miastem Lubań i dlatego nie planujemy żadnych zmian dotyczących lokalizacji naszej spółki - zapewniał Paul Stanek, wiceprezes zarządu. Kluczowym wsparciem dla firmy okazało się natychmiastowe dofinansowanie od głównego współudziałowca, niemieckiej firmy Dr. Schumacher GmbH.
Działania operacyjne po katastrofie
Aby utrzymać kontrahentów i ciągłość produkcji, zarząd podjął szereg działań:
- Przeniesienie produkcji mokrej do podwykonawców oraz do wynajętych hal w Wykrotach.
- Przeniesienie produkcji suchej do wynajętych pomieszczeń w Lubaniu.
- Odbudowa parku maszynowego.
Nowy rozdział: Nowoczesna fabryka
Firma zainwestowała 100 milionów złotych w budowę nowego zakładu od podstaw. Nowoczesny, dwupiętrowy budynek, w którym mieszczą się produkcja, magazyny i biura, stanowi fundament przyszłego rozwoju.

- Chcę podkreślić, że będzie to zupełnie nowa fabryka. Na starych terenach wybudowaliśmy nowe obiekty, a zakład w przyszłości będzie miał jeszcze większy potencjał - dodaje Paul Stanek. Istotnym aspektem rozwoju jest zwiększenie zatrudnienia - docelowo w zakładzie pracę znajdzie 750 pracowników, podczas gdy przed pożarem firma zatrudniała około 500 osób.
Znaczenie kapitału ludzkiego
Wiceprezes podkreśla, że największym atutem lokalizacji w Lubaniu są pracownicy. Ich zaangażowanie i identyfikacja z zakładem pozwoliły w przeszłości na podwojenie obrotów w ciągu roku. To właśnie dzięki determinacji załogi, która w trakcie kryzysu wykazała się ogromnym poświęceniem, firma zdołała przetrwać najtrudniejszy okres i wrócić na ścieżkę dynamicznego wzrostu.