Na przestrzeni lat na terenie Białegostoku i okolicznej Kalinówki dochodziło do licznych pożarów, które niszczyły zarówno budynki mieszkalne, gospodarcze, jak i cenne zabytki. Niektóre z nich budziły kontrowersje ze względu na okoliczności ich powstania oraz tło związane z planami deweloperskimi czy zaniedbaniami.

Pożary w Kalinówce
Nocny pożar w Kalinówce Kościelnej
W Kalinówce Kościelnej, niedaleko Moniek, doszło do nocnego pożaru domu i budynku gospodarczego. Straty po zdarzeniu szacowane są na 300 tys. zł. Strażacy dostali wezwanie o godzinie 2:13. Kiedy przybyli na miejsce, ogniem objęty był już cały budynek gospodarczy. Ogień najpierw pojawił się w przybudówce, a następnie przeniósł się na poddasze domu. Dwie mieszkające tam osoby były na zewnątrz w chwili przyjazdu strażaków, jednak jednej - starszej osobie - strażacy musieli pomóc w ewakuacji z domu. W akcji gaśniczej uczestniczyło 11 zastępów straży pożarnej. Całkowicie spłonęła przybudówka i nieużytkowane poddasze.
Pożar domu jednorodzinnego w Kalinówce
Dnia 12 stycznia w Kalinówce pożar strawił dom jednorodzinny, pozostawiając rodzinę bez dachu nad głową. Ogień całkowicie zniszczył budynek i całe jego wyposażenie. Pani Zofia Komar, mieszkająca w domu z synem, wspomina: „Ogień zniszczył nasz dom w stopniu całkowitym. Zostaliśmy pozbawieni swojego miejsca do życia, wyposażenia, mebli i ubrań. Dosłownie wszystkiego, co mieliśmy. Podczas wybuchu pożaru nie było nas w budynku. Piotr był w pracy, a ja w szpitalu i być może to uchroniło nas od jeszcze większej tragedii, jaka mogłaby się wydarzyć”. Pogorzelcy, mimo trudnej sytuacji, nie poddają się, ale nie są w stanie odbudować domu sami. Obecnie mieszkają u najbliższych, zdając sobie sprawę, że jest to rozwiązanie tymczasowe, i potrzebują wielu rzeczy codziennego użytku.

Pożary zabytkowych budynków w Białymstoku: kontekst i kontrowersje
W Białymstoku od lat obserwuje się powtarzający się problem pożarów zabytkowych budynków, często opuszczonych, których losy splatają się z planami deweloperskimi i ochroną dziedzictwa. Demony mrocznej przeszłości Białegostoku wracają po latach, w postaci destrukcji zabytków.
Przypadek pustostanu przy ulicy Młynowej 63
3 grudnia 2024 r. przed czwartą nad ranem strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze domu przy ul. Młynowej 63. Na miejscu stwierdzili rozwinięty pożar pustostanu. Czterema prądami wody nacierali na jego ognisko, ochraniając bezpośrednio zagrożony drewniany budynek tuż obok płonącego domu. Przez ponad 3 godziny przy Młynowej pracowało 19 strażaków. Szybko okazało się, że dwa tygodnie wcześniej prezydent Białegostoku zarządzeniem włączył ten dom do gminnej ewidencji zabytków. Budynek z lat międzywojennych, już bez dachu, stoi na działce między ulicami Mohylowską i Witebską. Miejski konserwator zabytków zgłosił prokuraturze przestępstwo zniszczenia w wyniku podpalenia i pożaru zabytku. Nieużytkowany dom był również włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków. W ostatnich latach siedem podobnych zawiadomień trafiło do prokuratury, ale tylko jedno zakończyło się karą finansową nałożoną na sprawcę dewastacji zabytku.

Pożar kamienicy przy Dąbrowskiego 14
W kwietniu 2024 r. strażacy gasili pożar dwupiętrowej neorenesansowej kamienicy z oficynami z końca XIX w. przy ul. Dąbrowskiego 14, naprzeciwko kościoła św. Rocha, w centrum Białegostoku. Od lat kamienica stoi pusta i niszczeje. Miasto sprzedało ją w prywatne ręce w marcu 2014 r., a remont planowany na koniec 2015 r. nigdy się nie rozpoczął. Kilka miesięcy po pożarze dwóch pomieszczeń kamienicy prokuratura umorzyła postępowanie z powodu niewykrycia sprawcy. Biegły z zakresu pożarnictwa stwierdził, że najprawdopodobniej było to podpalenie, ponieważ przy jednej ze ścian od strony podwórza znalazł miejsce, gdzie zaczął się pożar, a po drugiej stronie kamienicy, od strony ulicy, ujawniono pojemnik z łatwopalną cieczą.
Płonące Bojary: dziedzictwo na celowniku
Bojary, historyczna dzielnica Białegostoku, niegdyś podbiałostocka wieś, stała się świadkiem serii pożarów, które budzą pytania o celowość i związek z rozwojem deweloperskim.
Dom Józefa Piłsudskiego przy Wiktorii 6/1
Na ulicy Wiktorii stał kiedyś drewniany dom pod numerem 6/1, w którym w 1905 r. kilka razy przebywał Józef Piłsudski. Z zakonspirowanego tu mieszkania, na potrzeby ewentualnej ucieczki, prowadził specjalny podkop na sąsiednią parcelę przy równoległej ul. Koszykowej. W 2010 r. miasto sprzedało działkę razem z domem. Dwa lata później, w 2012 r., dom stanął w płomieniach. Był jednym z najokazalszych na Bojarach. Pożar wybuchł nagle, a w środku nie koczowali bezdomni. Ogień zagrażał sąsiednim zamieszkałym drewnianym domom, a temperatura była tak wysoka, że u sąsiada rozpuściła się papa pokrywająca ganek. Przez kolejne sześć lat ruina przy Wiktorii 6/1 straszyła przechodniów, aż zniknęła. Dziś na miejscu znajduje się dwujęzyczna tablica informacyjna i punkt na turystycznej ścieżce spacerowej Szlak Bojar. Tuż nad tablicą na ogrodzeniu ktoś napisał czerwoną, ściekającą farbą: „podpalacze i władza to jedno”. To zdanie odzwierciedla nastroje społeczne związane z serią podejrzanych pożarów.

Inne incydenty pożarowe na Bojarach
- 4 lutego 2012 r., godz. 5:20: Pożar opuszczonego drewnianego budynku z 1902 r. przy ul. Skorupskiej 19. Przez prawie 3 godziny, w temperaturze -25 st. C, ogień gasiło sześć zastępów straży pożarnej. Straty oszacowano na 200 tys. zł. Całkowicie spłonęło poddasze, częściowo parter domu. Dwa dni później rzecznik prasowy podlaskich strażaków przekazał, że "przypuszczalną przyczyną pożaru mogło być podpalenie". Dziś parcela stoi pusta.
- Maj 2012 r.: Kolejny raz palił się drewniany dom przy ul. Chopina 3. Opuszczony w czerwcu 2005 r., a już w październiku podpalony przez "nieznanych sprawców". Administrowany przez Zarząd Mienia Komunalnego, przed drugim pożarem planowo miał być przekazany stowarzyszeniu Nasze Bojary do stworzenia izby bojarskiej. Służby konserwatorskie widziały możliwość odbudowania domu po pierwszym pożarze, ale nigdy do tego nie doszło. Działka dzisiaj stoi pusta, służąc jako parking dla mieszkańców okolicznych bloków.
- 19 czerwca 2012 r.: Po godzinie pierwszej w nocy strażacy znaleźli ciało mężczyzny w płonącym budynku przy ul. Piasta 35. Drewniany dom z lat 20. poprzedniego wieku był dobrze zachowany przez właścicieli, a w 2005 r. pracownicy konserwatora sporządzili kartę ewidencji zabytku. Dzisiaj nie ma po nim śladu, a wciśnięty jest tam dwupiętrowy blok.
W tamtym czasie przez miasto przetoczyła się seria podpaleń. Na osiedlu sąsiadującym z Bojarami, również w czerwcu 2012 r., spalił się należący do miasta opuszczony dom, a w nim znaleziono czterech bezdomnych. Kilka tygodni później biegły z zakresu pożarnictwa stwierdził, że doszło do podpalenia. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że ofiary pożaru śmiertelnie się zaczadziły. Pożar przy ul. Ciepłej 38 wybuchł w korytarzu i odciął drogę ucieczki tym, którzy byli w środku. Mało prawdopodobne było więc, że ogień mógł zaprószyć któryś z bezdomnych.
Chichot historii: Dom Szymańskiego przy Starobojarskiej 30
Na rogu ulic Starobojarskiej i Łąkowej, w domu, 15 sierpnia 1921 r. gościł Józef Piłsudski, przyjmowany przez prezydenta Białegostoku Bolesława Szymańskiego. Prezydent Tadeusz Truskolaski, 90 lat po wizycie marszałka, w listopadzie 2011 r. zapowiedział w mediach, że nie wyklucza wniosku do konserwatora o uznanie dawnego domu Szymańskiego za zabytek. W grudniu dom płonie. Dziś stoi tu blok zbudowany przez firmę, która ku czci Piłsudskiego ufundowała i przykleiła do fasady bloku tablicę z "czekoladowym" popiersiem marszałka. Zdarzenie to rzuca światło na "białostocki styl i metodę, jak wyczyścić działkę wyprzedzając objęcie historycznego domu ochroną prawną".

Dewastacja willi przy Artyleryjskiej 2/5
Do końca 2014 r. przy ul. Artyleryjskiej 2/5 w centrum miasta stała unikatowa w skali kraju modernistyczna willa, wzniesiona w 1936 r. przez Józefa Zaczeniuka, znanego białostockiego budowlańca i filantropa. Niezamieszkały budynek, wpisany do ewidencji zabytków, niszczał przez lata. Mimo że właścicielki - makijażystka gwiazd Marta G. i właścicielka salonu barberskiego Emilia D. - wiedziały o zakazie modyfikacji willi, w listopadzie 2014 r. po cichu zrównały ją z ziemią. Działały z premedytacją, gdyż miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego pozwalał w tym miejscu na budowę bloku. Sąd ustalił, że kobiety w momencie rozbiórki miały podpisaną umowę przedwstępną z jednym z białostockich deweloperów na kwotę sięgającą 430 tys. zł. Sąd skazał właścicielki na zapłatę 300 stawek dziennych po 20 zł oraz nawiązkę po 10 tys. zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Deweloper otrzymał czystą działkę, a kilka lat później, w 2022 r., sprzedawał już mieszkania w planowanym tu bloku.
Pożar domu Tazbirów przy Oskara Sosnowskiego 7
Przy ul. Oskara Sosnowskiego 7 (dawniej Grunwaldzka 7), niedaleko opery, 30 maja 2020 r. w sobotę nad ranem spalił się opuszczony dom z 1905 r. W międzywojniu mieszkała tu rodzina Tazbirów, z której wywodzi się znany polski historyk Janusz Tazbir. Dom był zabytkiem ewidencyjnym i jednym z przystanków na białostockim Szlaku architektury modernistycznej. Rok wcześniej paliła się tu drewniana szopa. Na tej działce również w plany wciągnął kolejny deweloper budowę bloku.

Inne wybrane pożary w Białymstoku
Oprócz tragicznych przypadków związanych z zabytkami, Białystok doświadczył wielu innych pożarów, które angażowały służby ratunkowe i często zagrażały życiu i mieniu mieszkańców. Poniżej przedstawiono wybrane incydenty:
- Pożar na Słonecznym Stoku: Policjanci z białostockiej patrolówki wyprowadzili z płonącego mieszkania dwie osoby i ostrzegli sąsiadów.
- Pożar wieżowca przy Sikorskiego 2: Do pożaru doszło na 11. piętrze w mieszkaniu przerobionym z suszarni. Nie żyje kobieta.
- Pożar domu przy Wyszyńskiego: Ogień pojawił się w jednym z pustostanów. Gasiło go siedem zastępów straży pożarnej.
- Pożar zakładu stolarskiego przy Orzeszkowej: Zakład produkujący trumny zapalił się nad ranem. Pracownicy o własnych siłach opuścili budynek.
- Pożar betoniarki na ulicy Sulika: Na obwodnicy Białegostoku spłonęła betoniarka.
- Pożar na balkonie przy Zachodniej: W godzinach wieczornych (16 lipca) doszło do pożaru w bloku na osiedlu Nowe Miasto.
- Pożar na balkonie przy Sienkiewicza: W piątek przed południem ogień pojawił się na balkonie w nowym bloku przy ul. Sienkiewicza na rogu Złotej. Na miejscu pracowały cztery zastępy strażaków.
- Ewakuacja z Rzemieślniczej: Policjanci ewakuowali blisko 40 osób z zadymionego budynku przy ulicy Rzemieślniczej.
- Spalona hurtownia kwiatów: Hurtownia Kwiatów DMB Flora S.C. straciła w pożarze towar, część siedziby i samochody dostawcze. Właściciele zorganizowali zbiórkę.
- Pożar mieszkania przy Rynku Kościuszki: W niedzielę wieczorem w kamienicy doszło do pożaru mieszkania. Lokator próbował gasić ogień śniegiem.
- Pożar domu na Ogrodniczki: W niedzielę wieczorem doszło do dużego pożaru drewnianego domu na ul. Ogrodniczki (osiedle Wysoki Stoczek). Trzy osoby trafiły do szpitala.
- Pożar piwnicy przy Klepackiej: Tuż po północy służby otrzymały zgłoszenie o pożarze jednego z boksów w piwnicy. Cztery osoby trafiły do szpitala z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla.
- Pożar poddasza w centrum: Odnotowano również pożar na poddaszu w centrum Białegostoku.
- Pożar pustostanu przy Wyszyńskiego: Palił się pustostan przy ulicy Wyszyńskiego, obok pierwszego w mieście McDonald's. Kłęby dymu unosiły się na kilkanaście metrów.
- Kolejny pożar pustostanu przy Przemysłowej: Murowany budynek gasiło pięć zastępów. Pojawiło się pytanie, czy to kolejne podpalenie.
- Pożar auta na Myśliwskiej: Na skrzyżowaniu ulicy Myśliwskiej z Kuronia doszło do groźnie wyglądającego pożaru auta. Starsze małżeństwo straciło pojazd, ale uszło z życiem.
- Interwencja na Ślusarskiej: W sobotę około godziny 17 na ul. Ślusarskiej miała miejsce interwencja straży pożarnej z powodu zadymienia w jednym z budynków.
- Pożar samochodu przy Wierzbowej: Przy ulicy Wierzbowej zapalił się samochód. Do akcji gaśniczej wysłano dwa zastępy straży pożarnej.
- Pożar magazynu na Przędzalnianej: Na ulicy Przędzalnianej doszło do pożaru magazynu w budynku produkcyjno-usługowym. Straty oszacowano na 400 tys. zł.