Pożary obiektów sakralnych w regionie białostockim

Region białostocki był świadkiem dwóch znaczących pożarów obiektów sakralnych w ostatnich latach. Pierwszy z nich dotyczył zabytkowej prawosławnej kaplicy w miejscowości Knorydy koło Bielska Podlaskiego, a jego konsekwencje prawne rozstrzygały się przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Drugie zdarzenie to pożar dachu kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego, który miał miejsce bezpośrednio w Białymstoku.

Pożar prawosławnej kaplicy w Knorydach (2016)

W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 2016 roku doszło do tragicznego pożaru, który strawił drewnianą kaplicę Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość” w Knorydach, położonej niedaleko Bielska Podlaskiego. Kaplica, wzniesiona w 1872 roku, była świętym miejscem prawosławia, szczególnie znanym dzięki cudownemu źródełku.

Zgliszcza spalonej drewnianej kaplicy prawosławnej w Knorydach

Przebieg zdarzenia i działania ratunkowe

Sygnał o pożarze kaplicy dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (WSKR) otrzymał 24 minuty po północy. Ogień wybuchł około północy, a drewniana konstrukcja kaplicy zajęła się ogniem w mgnieniu oka. Na ratunek ruszyły trzy zastępy straży pożarnej. Kiedy pierwsi strażacy dotarli na miejsce, drewniany budynek był już całkowicie objęty płomieniami. Akcja gaśnicza trwała dwie godziny, jednak pomimo szybkiego przyjazdu strażaków, nie udało się uratować niczego - z kaplicy pozostały tylko zgliszcza. Wstępny szacunek strat materialnych wyniósł 50 tysięcy złotych, jednak trudno było oszacować straty duchowe, biorąc pod uwagę wartość kulturową i religijną obiektu. W ciągu niespełna roku wierni odbudowali w tym samym miejscu jeszcze bardziej okazałą kaplicę.

Historia i legenda cudownego źródełka

Kaplica w Knorydach była wzniesiona w 1872 roku i znajdowała się na łące w miejscu, z którego wypływa cudowne źródełko, zwane „krynicą”. Jest to święte miejsce prawosławia, z którym związana jest podlaska legenda. Według niej, dawno temu przechodził tędy ojciec z niewidomym synem. Kiedy zatrzymali się na podmokłej łące, ukazała im się nagle Matka Boża, stojąca na dużym kamieniu. Niewidomy chłopiec chciał dotknąć jej świecących szat, lecz postać zniknęła. Na kamieniu pozostał ślad jej bosej stopy, a tuż obok wytrysnęło źródełko. Od tego czasu wierni uznali źródło za cudowne i wybudowali w tym miejscu cerkiew, a następnie kaplicę.

Zdjęcie cudownego kamienia ze śladem stopy i źródełka w Knorydach

Dzisiaj święty kamień, głaz o owalnym kształcie (około metra długości i pół metra wysokości), jest wyeksponowany na betonowym podwyższeniu, wykonanym przez mieszkańców wsi. Na jego powierzchni widoczne są tajemnicze bruzdy, a po dokładnym przyjrzeniu się można dostrzec coś, co przypomina odcisk gołej stopy. Spod fundamentu cerkwi nieprzerwanie wypływa woda, którą wyznawcy prawosławia uważają za uzdrawiającą, szczególnie pomagającą na chore oczy. Przy głazie stoją drewniane krzyże proszalne i dziękczynne, ozdobione kwiatami i wstążkami, z wypisanymi prośbami o zdrowie i podziękowaniami za doznane łaski. Mieszkańcy Knoryd opowiadają również, że w czasie II wojny światowej kamień chronił wieś przed zniszczeniem; większość okolicznych miejscowości została spalona, ale w Knorydach żaden dom nie ucierpiał.

W Knorydach znajduje się jeszcze jedna kaplica prawosławna - pod wezwaniem św. Jerzego Zwycięzcy, położona na cmentarzu.

Proces sądowy w Białymstoku w sprawie podpalenia kaplicy

W związku z pożarem kaplicy w Knorydach, przed Sądem Okręgowym w Białymstoku toczył się proces odwoławczy. Sąd pierwszej instancji skazał Jakuba B. oraz Sylwestra A. na bezwzględne kary więzienia za podpalenie. Obaj złożyli apelację.

19-letni Sylwester A., który usłyszał wyrok roku i 4 miesięcy więzienia, prosił sąd o łagodniejszą karę lub warunkowe zawieszenie jej wykonania. Twierdził, że się zmienił, został ojcem, pracuje i planuje ślub cywilny. W przeciwieństwie do niego, 21-letni Jakub B. na rozprawę został doprowadzony w kajdankach z zakładu karnego, gdzie odbywał inne zaległe kary, m.in. za kradzieże. Obrońca Jakuba B. wnosił o uniewinnienie, argumentując brakiem jednoznacznych dowodów na to, że oskarżony przebywał w kapliczce w dacie zdarzenia i dokonał podpalenia. Podkreślał, że sąd pierwszej instancji oparł się głównie na wyjaśnieniach współoskarżonego, które nie były wiarygodne.

Obrońca Jakuba B. wskazał również na rzekomy konflikt między oskarżonymi, ponieważ Jakub B. był podejrzewany o zgwałcenie siostry 19-latka (ostatecznie nie usłyszał zarzutów). Ponadto, jako dowód na niewinność Jakuba B., obrona podawała, że w kluczowym dniu miał on przemieszczać się białym Renault, które kupił prawie dwa tygodnie po pożarze kaplicy. Prokurator wnosił o oddalenie obu apelacji i utrzymanie wyroku w mocy, stanowczo zaznaczając, że zawieszenie kary nie wchodzi w grę. Wyrok w tej sprawie miał zostać ogłoszony za dwa tygodnie od daty rozprawy odwoławczej.

Pożar dachu Kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego w Białymstoku (2021)

21 kwietnia 2021 roku, około godziny 11:00, w Białymstoku wybuchł pożar remontowanego dachu kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego. W momencie zdarzenia w kościele odbywała się msza święta, co wymusiło natychmiastową ewakuację świątyni. Na szczęście, w pożarze nikt nie ucierpiał.

Zdjęcie kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego z płonącym dachem

Akcja gaśnicza i straty

Na miejsce zdarzenia przybyło kilkanaście jednostek straży pożarnej, w tym 16 zastępów Państwowej Straży Pożarnej (PSP) oraz 2 zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP), łącznie 54 strażaków. Wstępnie pożar obejmował około 200 m² dachu. Działania gaśnicze polegały na podaniu w pierwszej fazie dwóch prądów gaśniczych w natarciu - jednego po klatce schodowej przez wyłaz na dach, drugiego z działka wodno-pianowego z drabiny mechanicznej. Po przybyciu dodatkowych sił podano kolejne prądy gaśnicze z drugiej strony kościoła i z kolejnej drabiny.

MM Białystok - pożar dachu kamienicy przy Malmeda - akcja gaśnicza 02 / 25.08.2009

Strażacy pracowali w sprzęcie ochrony dróg oddechowych oraz zabezpieczeniu do prac na wysokości. Na miejsce działań ratowniczych przybyła grupa operacyjna Komendanta Miejskiego PSP w Białymstoku oraz grupa operacyjna Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, który przejął kierowanie działaniami. Akcja gaśnicza trwała ponad 4,5 godziny. Pomimo początkowych trudności, kiedy płomienie buchnęły ponownie po krótkotrwałym opanowaniu, udało się uratować mienie o szacunkowej wartości około 10 milionów złotych.

Niestety, drewniana konstrukcja dachu spłonęła doszczętnie. Zdjęto całe pokrycie dachowe na powierzchni objętej pożarem, około 400 m². Dach znajdował się na betonowym stropie, który według oceny strażaków, nie został znacząco uszkodzony. Pod poszyciem dachu z blachy znajdowała się izolacja z wełny mineralnej. Spaleniu uległy przede wszystkim krokwie i łaty. Otoczenie kościoła było zastawione zgromadzonymi materiałami remontowo-budowlanymi, co utrudniało manewrowanie pojazdami i prowadzenie działań gaśniczych. Według wstępnych ustaleń strażaków, do pożaru remontowanego dachu mogło dojść w trakcie zgrzewania papy.

Konsekwencje dla parafii

Kościół, będący budowlą z przełomu lat 80. i 90. XX wieku, został zamknięty do odwołania. Jak podała parafia, msze święte w najbliższych dniach po pożarze były odprawiane w kaplicy na plebanii. Parafianie wyrażali smutek z powodu zniszczeń, doceniając trud włożony w remont obiektu.

tags: #pozar #kaplicy #w #bialymstoku