Jedna z największych tragedii w historii polskiego górnictwa, katastrofa w Kopalni Węgla Kamiennego "Halemba" w Rudzie Śląskiej, wydarzyła się 21 listopada 2006 roku. Ponad tysiąc metrów pod ziemią doszło wówczas do serii wybuchów metanu i pyłu węglowego, które pochłonęły życie 23 górników. Wydarzenie to na zawsze zapisało się w pamięci narodu, stając się symbolem tragicznych konsekwencji zaniedbań w bezpieczeństwie pracy.

Tragedia w Kopalni "Halemba"
Do tragedii doszło podczas demontażu sprzętu w likwidowanej ścianie wydobywczej, znajdującej się na głębokości 1030 metrów. Górnicy mieli za zadanie wydobycie wartego miliony złotych wyposażenia. Z 23 ofiar katastrofy, ośmiu górników było zatrudnionych bezpośrednio przez kopalnię, a piętnastu pracowało dla zewnętrznej firmy Mard, wykonującej roboty na zlecenie KWK "Halemba".
Z ustaleń śledztwa wynika, że przyczyną katastrofy było zaniechanie profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym. Po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku, doszło do eksplozji pyłu węglowego, co doprowadziło do rozległych zniszczeń i śmierci większości znajdujących się tam osób. Według prokuratury, pracownicy byli kierowani do prac mimo przekroczeń dopuszczalnych stężeń metanu, a w kopalni fałszowano dokumentację i próbki pyłu węglowego, by wykazać jego neutralizację pyłem kamiennym.
Przebieg Śledztwa i Procesów Sądowych
Śledztwo w sprawie katastrofy, prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach, objęło w sumie 27 osób. Część z nich dobrowolnie poddała się karze, natomiast w głównym procesie, który ruszył cztery lata po tragedii, na ławie oskarżonych zasiadło 17 osób. Zarzuty dotyczyły m.in. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, narażenia górników na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, niedopełnienia przepisów bezpieczeństwa oraz fałszowania dokumentów.

Zarzuty wobec Marka Z.
Najpoważniejsze zarzuty ciążyły na Marku Z., głównym inżynierze ds. wentylacji kopalni i kierowniku jej działu wentylacji w czasie tragedii. Oskarżono go o sprowadzenie katastrofy, w której zginęli górnicy, oraz o to, że nie przerywał prac mimo istniejącego zagrożenia. Marek Z. nie przyznał się do winy, składając obszerne wyjaśnienia przed gliwickim sądem. Uważał, że działał zgodnie z przepisami i stanowczo zaprzeczał, by nakłaniał podwładnych do pracy w niebezpieczeństwie. Podkreślał, że w chwili samej tragedii nie było go w pracy, a jego decyzje opierały się na raportach podwładnych, które nie sygnalizowały niebezpieczeństwa. Bronił się również, twierdząc, że "chwilowe i miejscowe" przekroczenia stężeń metanu są naturalne podczas likwidacji ścian, a o wycofaniu załogi decyduje osoba nadzorująca pracę w danym rejonie, nie on sam, chyba że był w zagrożonym rejonie osobiście.
Marek Z. nie zgodził się z zarzutem dopuszczania do prowadzenia prac mimo zagrożenia wybuchem metanu, tłumacząc, że specjaliści zalecają utrzymywanie pewnych stężeń tego gazu w zrobach, by wypierał tlen i zmniejszał zagrożenie pożarowe. W kwestii pyłu węglowego powoływał się na wyniki kontroli sprzed wypadku, które nie wykazały zagrożenia wybuchem, a dużą ilość pyłu po katastrofie tłumaczył jego wyrzuceniem ze zrobów w czasie wybuchu. Zapewniał, że zapory przeciwdziałające przeniesieniu wybuchu pyłu węglowego były w dobrym stanie, a urząd górniczy nie wymagał utrzymania stref zabezpieczających w samej ścianie.
Fałszowanie próbek pyłu węglowego
W toku śledztwa ujawniono również kwestię fałszowania próbek pyłu węglowego. Nadsztygar wentylacji Ryszard J. miał polecać podwładnym przedstawianie do badań spreparowanych próbek, zamiast tych pobranych z miejsc prowadzenia prac. Pył węglowy w kopalni, zmieszany z powietrzem, może tworzyć wybuchową mieszaninę, dlatego jest neutralizowany pyłem kamiennym. Fałszywe próbki dawały nieprawdziwy obraz sytuacji, maskując realne zagrożenie wybuchem. Wcześniej zarzuty związane z fałszowaniem próbek postawiono trzem innym osobom, w tym sztygarowi Dariuszowi G. oraz pracownikom odpowiedzialnym za pobieranie próbek - Zbigniewowi B. i Marianowi S.
Inni oskarżeni i ustalenia
Prokuratura ustaliła, że osoby nadzorujące pracę w "Halembie" wiedziały o warunkach zagrażających życiu i zdrowiu górników, ale mimo to nie zdecydowały o wycofaniu załogi z zagrożonego rejonu. Zarzuty usłyszał również były pracownik zewnętrznej firmy Mard, Franciszek S., oskarżony o składanie fałszywych zeznań, do czego się przyznał. W innym wątku, dotyczącym przetargów w kopalni, prokuratura zarzuciła poświadczanie nieprawdy w dokumentacji m.in. prezesowi i właścicielowi Mardu, Marianowi D., który również przyznał się do winy.
Wyroki sądowe
Sprawy trzech głównych oskarżonych były ponownie rozpoznawane przez gliwicki sąd okręgowy po wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach. W 2019 roku Marek Z. został skazany na karę łączną roku i dwóch miesięcy więzienia, uznany za winnego m.in. sprowadzenia niebezpieczeństwa. Były dyrektor kopalni, Kazimierz D., został skazany przez sąd gliwicki na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Od wyroków tych odwołały się obie strony - obrona i prokuratura.
W 2021 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał byłego dyrektora zakładu Kazimierza D. na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności, a Marka Z., byłego szefa działu wentylacji, na podobną karę, zwiększając jej wymiar. Obaj zostali uznani za winnych sprowadzenia niebezpieczeństwa w kopalni w okresie poprzedzającym tragedię. Sąd Apelacyjny, w przeciwieństwie do sądu pierwszej instancji, zdecydował, że kara dla byłego dyrektora nie zostanie zawieszona, zwracając uwagę na społeczne oddziaływanie wyroku. W orzeczeniu SA podkreślono, że Marek Z., nadzorując prace i wiedząc o szczególnie niebezpiecznych warunkach, polecał kontynuowanie prac i nie wycofał załogi. Były naczelny inżynier Jan J. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata oraz grzywnę.
Oficjalne Raporty i Przyczyny Katastrofy
Niezależnie od prokuratury, przyczyny katastrofy badała specjalna komisja Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) oraz Okręgowy Urząd Górniczy (OUG) w Gliwicach. Komisja ekspertów WUG stwierdziła w swoim raporcie liczne naruszenia przepisów, które przyczyniły się do tragedii. Wskazano, że roboty były źle zorganizowane i nadzorowane, górnicy pracowali mimo przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu, a czujniki metanowe ustawiano tak, aby zaniżyć ich wskazania. Zlekceważono również zagrożenie wybuchem pyłu węglowego.
Nowa Pandemia? PRAWDA o wirusie Andes i statku MV Hondius
Raport WUG ujawnił, że w likwidowanej ścianie wydobywczej pracowały urządzenia niespełniające norm, a pozostawienie sekcji obudowy zmechanizowanej w chodniku zamiast wywiezienia na powierzchnię stanowiło poważne naruszenie technologii prac. Chodnik był nieprawidłowo przewietrzany, a podziemny transport źle zorganizowany. Komisja WUG uznała, że za nieprawidłowości odpowiedzialnych jest 19 osób - 16 z kierownictwa, dozoru i służby dyspozytorskiej kopalni oraz trzy z firmy Mard.
Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach, prowadzący własne postępowanie, ogłosił, że skala nieprawidłowości i naruszeń zasad bezpieczeństwa w "Halembie" była większa, niż ustalił WUG. OUG wskazał, że za złamanie przepisów odpowiedzialnych jest 29 pracowników kopalni, 6 z firmy Mard oraz 2 z innej firmy usługowej.
Także Najwyższa Izba Kontroli (NIK) badała sprawę, stwierdzając nieprawidłowości przy przetargach i zlecaniu prac zewnętrznym firmom, co, zdaniem Izby, miało istotne znaczenie dla przyczyn katastrofy.
Pamięć o Ofiarach i Rocznicowe Uroczystości
Pamięć o ofiarach katastrofy w Halembie jest pielęgnowana przez lata. Co roku, w rocznicę tragedii, odbywają się uroczystości upamiętniające zmarłych górników. Mieszkańcy Rudy Śląskiej i przedstawiciele władz oddają hołd tym, którzy stracili życie.

Wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, podczas swojej wizyty w województwie śląskim, odwiedził Rudę Śląską, aby uczcić pamięć ofiar. Na miejscowym cmentarzu złożył wieniec pod tablicą poświęconą górnikom, którzy zginęli w katastrofach i wypadkach w Kopalni Węgla Kamiennego Halemba, a także ofiarom wojen i represji XX wieku. Na tablicy tej widnieje około 200 nazwisk - tyle osób, według oficjalnych statystyk, zginęło w Halembie od początku istnienia kopalni. Wizycie towarzyszyła grupa mieszkańców oraz poczty sztandarowe, głównie górnicze. Prezydent spotkał się także z mieszkańcami Rudy Śląskiej.
Rocznicowe Obchody
Co roku pamięć ofiar katastrofy jest uczczona poranną mszą świętą w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej oraz modlitwą na cmentarzu komunalnym. Uczestnicy uroczystości składają kwiaty i zapalają znicze przy krzyżu i tablicy upamiętniającej górników, a także pod zegarem przy kopalni. W osiemnastą rocznicę tragedii, w Rudzie Śląskiej odbyły się uroczystości, podczas których przypomniano, że "tragedia była jednym z najtrudniejszych momentów w historii naszego miasta". Oddano hołd 23 górnikom, którzy stracili życie, przypominając, że katastrofa w Halembie była największą tragedią w polskim górnictwie od blisko 30 lat.
Tragiczna Historia Kopalni "Halemba" i Polskiego Górnictwa
Kopalnia "Halemba", obecnie należąca do kopalni Ruda wchodzącej w skład Polskiej Grupy Górniczej, ma za sobą tragiczną historię. Zagrożenie metanowe jest szczególnie duże w głębszych pokładach, a Halemba należy do najgłębszych kopalń w Polsce. Metan nie po raz pierwszy był przyczyną olbrzymich tragedii. W 1990 roku w wybuchu metanu zginęło tam 19 górników, a 20 zostało rannych.
Katastrofa w "Halembie" w 2006 roku była największym tego typu zdarzeniem w polskim górnictwie w ostatnich dekadach. Poprzednie tragedie o tak dużej liczbie ofiar miały miejsce jeszcze w czasach PRL. W czerwcu 1974 roku w kopalni "Silesia" w Czechowicach-Dziedzicach zginęły 34 osoby po wybuchu metanu, a pięć lat później w tej samej kopalni pożar pochłonął życie 21 górników.
tags: #pozar #kopalnia #halemba #dozynki #prezydenta