Historia górnictwa na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim naznaczona jest licznymi tragediami, w tym pożarami i wybuchami, które pochłonęły życie wielu górników. Poniżej przedstawiamy informacje o kilku z nich, od najtragiczniejszych wydarzeń historycznych po współczesne incydenty.
Tragedia w kopalni „Kleofas” w 1896 roku
W tym roku mija 130 lat od jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii Katowic - pożaru w kopalni „Kleofas”, w którym zginęło 104 górników. Noc z 3 na 4 marca 1896 roku na zawsze zapisała się w pamięci mieszkańców Załęża jako symbol bólu, solidarności i żałoby całej lokalnej społeczności.

Przyczyny i przebieg pożaru
Katastrofa górnicza w kopalni „Kleofas” w Załężu wydarzyła się w nocy z 3 na 4 marca 1896 roku, gdy w wyrobiskach wybuchł pożar. Jak wynikało z przeprowadzonego wówczas dochodzenia, przyczyną pożaru była najprawdopodobniej nieostrożność maszynisty - Karola Kotta, który podczas przelewania nafty do płonącej lampy, spowodował pożar.
Płomienie ogarnęły drewnianą obudowę, a ogień bardzo szybko objął kolejne partie kopalni. Sprzyjały temu drewniane pomosty w szybach oraz otwarte tamy wentylacyjne. Pożar rozprzestrzenił się w rejony pozostałych szybów kopalni.
Skutki i akcja ratunkowa
Ewakuację utrudniała zbyt mała liczba szybów zjazdowych. W wyniku tragedii śmierć poniosło 104 górników. 70 górników, którzy zjechali szybem Recke, zdołało się uratować. Tragiczny los spotkał 104 spośród 144 pracujących w rejonie szybu Walthera. Dojście do szybu Walthera prowadziło przez palący się szyb Frankenberg, co zmusiło górników do ucieczki w kierunku szybów Szwarzenfeld i Cezar. Niestety, nie miały one żadnych urządzeń do wyciągania ludzi z kopalni poza kubłem na linie (szyb Szwarzenfeld służył do spuszczania drewna do kopalni).
Od Skarbu do Apokalipsy: Jak Dwóch Mężczyzn Rozpętało Radioaktywne Piekło
Upamiętnienie ofiar
Koszty pogrzebów i przygotowania mogił pokrył właściciel kopalni - koncern „Georg von Giesche's Erben”. W dniu uroczystości żałobnych setki mieszkańców zgromadziły się przed cechowniami i kuźnią kopalni „Kleofas”. Krótkie przemówienie wygłosił ks. Victor Schmidt, dziekan i proboszcz parafii Kościoła Mariackiego w Katowicach, po czym duchowni odmówili modlitwy nad trumnami ofiar. W ceremonii uczestniczył również dyrektor generalny koncernu spadkobierców Georga Gieschego, tajny radca górniczy Friedrich Bernhardi.
Dla uczczenia pamięci zmarłych górników złożono obietnicę budowy kościoła: „Dla uczczenia drogiej pamięci naszych ukochanych współbraci śp., co poginęli dnia 3 marca na kopalni Kleofas - więcej jeszcze dla przebłagania gniewu boskiego - obiecujemy Panu Bogu najwyższemu stawić kościół w Załężu i na ten cel ofiary według naszej możności przynosić, aby ów kościół służył Panu Bogu na chwałę, nam i drogim zmarłym na korzyść zbawienną.”
Do dziś na cmentarzu w Dębie zachowała się zbiorowa mogiła 42 poległych. Nazwiska części ofiar upamiętniono w nazwach ulic na terenie Kolonii Mościckiego. Pamięć o górnikach przywołuje także Skwer Ofiar Tragedii 1896 roku w Kopalni Kleofas, położony w Katowicach na rogu ulic S. Kossutha, W.
Katastrofa w kopalni „Jankowice” w 1950 roku
4 maja 1950 roku w kopalni „Jankowice” w Rybniku doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii śląskiego górnictwa. W wyniku wybuchu metanu i wtórnej eksplozji pyłu węglowego zginęło 31 górników.

Kontekst historyczny i przyczyny
Lata 1949-1950 były okresem gwałtownego wzrostu wymagań wobec kopalń. Wprowadzono współzawodnictwo pracy, a niewykonanie planu groziło karami finansowymi i publiczną krytyką. Władza wysyłała do zakładów tzw. artykuł powstał na podstawie materiału opublikowanego na stronie „Jankowice - naszo gruba” autorstwa T.
Przebieg i następstwa tragedii
Do katastrofy doszło 4 maja 1950 r. o godzinie 16:00, podczas robót strzałowych prowadzonych na poziomie 250 m, w przekopie V, w rejonie pokładu 506-507. W zasięgu wybuchu znalazło się około 2 tys. metrów wyrobisk w pokładzie 507. W katastrofie zginęło 31 górników - mężczyzn w wieku od 19 do 53 lat, większość z nich miała rodziny i dzieci.
Katastrofa w KWK Jankowice w tragiczny sposób dowiodła, jak niebezpieczna jest eksploatacja pokładów gazowych. Rodziny ofiar wzywano na kopalnię i zastraszano funkcjonariuszami bezpieki. Sprawę skierowano do prokuratury, a następnie do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
Pożar w nieczynnej kopalni „Kazimierz-Juliusz”
Na terenie dawnej kopalni w Sosnowcu wybuchł dziś pożar! Straż pożarna wezwana do dawnej kopalni węgla kamiennego „Kazimierz-Juliusz”. Ogień pojawił się na terenie nieczynnej już kopalni węgla w Sosnowcu, w Zagłębiu Dąbrowskim. Dziś, 28 marca pojawiły się tam wozy strażackie.

Historia i znaczenie kopalni
Dawna Kopalnia Węgla Kamiennego „Kazimierz-Juliusz” to nieczynny już zakład w Zagłębiu Dąbrowskim. Przez lata była jednym z ważniejszych zakładów górniczych w regionie, a jej historia dobrze pokazuje rozwój i upadek przemysłu węglowego w tej części Polski. Kopalnia powstała z połączenia dwóch starszych zakładów - „Kazimierz” i „Juliusz”. Działała jeszcze w XIX wieku, kiedy wydobycie węgla było podstawą lokalnej gospodarki. „Kazimierz-Juliusz” była jedną z ostatnich czynnych kopalń w Zagłębiu Dąbrowskim, a jej zamknięcie miało duże znaczenie symboliczne. Ostatecznie wydobycie zakończono w 2015 roku, mimo protestów załogi i związków zawodowych kopalnia została zamknięta.
Współczesny pożar i jego kontekst
Na terenie dawnej kopalni węgla kamiennego „Kazimierz-Juliusz” wybuchł dziś pożar - poinformował nas Czytelnik. Na miejscu pojawiły się wozy strażackie. Na zdjęciach, które otrzymaliśmy, widać niewielkie zadymienie i akcję strażaków. Brak informacji o osobach poszkodowanych. Dziś teren dawnej kopalni częściowo zmienia swoje przeznaczenie. Pojawiają się pomysły na zagospodarowanie obiektów poprzemysłowych, choć nie wszystko udało się zachować.