Pożary, szczególnie te, które wybuchają w domach mieszkalnych, często prowadzą do tragicznych konsekwencji. Kotłownie, ze względu na charakter przechowywanych materiałów opałowych i działające urządzenia grzewcze, stanowią miejsca podwyższonego ryzyka. Poniżej przedstawiamy szczegółowe relacje z kilku takich zdarzeń.
Dramat rodziny Wróbel w Budach Rządowych

Tegoroczne Święto Zmarłych okazało się tragiczne dla rodziny Wróbel, mieszkającej w miejscowości Budy Rządowe w gminie Jednorożec. Tego dnia tradycyjnie cała rodzina zasiadała do wspólnego obiadu i wspominała swoich zmarłych. Anna Wróbel, opowiadając o wydarzeniach, wspomina, że ten rok był bardzo smutny, ponieważ na własne życie targnął się ukochany wnuczek, przed którym świat stał otworem. Wieczorową porą spotkanie rodzinne się zakończyło. Anna Wróbel pomogła posprzątać swojej 84-letniej matce i bratu, a następnie udała się do swojego domu, mieszczącego się na tym samym podwórku. Nie spodziewała się, że za chwilę może dojść do tragedii.
Chwile grozy i heroiczna walka z ogniem
"Około 20 odchodziłam od mamy. Było wszystko dobrze. Tak, jak zawsze u mamy jest bardzo dużo osób na Wszystkich Świętych, bo tata nie żyje, brat i teraz wnuczek. Same takie tragedie nas nie omijają. U mamusi zawsze jest obiad, gdyż mówi, że dopóki żyje, chce, aby był on u niej w domu. Jest zawsze około dwudziestu paru osób. Posprzątałyśmy, ja ostatnia wyszłam, bo najbliżej mieszkam. Było gdzieś po dwudziestej. Nic nie zapowiadało żadnego pożaru. Brat już spał, bo rano szedł do pracy i mama też się już położyła. Poprosiła, abym jej przełączyła telewizor na wydarzenia. Tego dnia o godzinie 21 wszyscy spaliśmy, oprócz córki" - opowiada Anna Wróbel.
To właśnie córka jako pierwsza zauważyła niebezpieczeństwo. "Ona wpadła i nas przebudziła mówiąc: mamo, ktoś jakby po podwórku biegał i krzyczał. Zerwałam się z łóżka, a za mną mój partner. Zauważyliśmy, że wujek biega koło ganku i łapie się za głowę wołając ratunku ostatnimi siłami. Ratunku, pomocy, pali się!" - relacjonuje Anna Wróbel. Córka wraz ze swoim partnerem natychmiast ruszyła na pomoc matce i bratu.
"Szybko wbiegłam do mamy, do kuchni. Już nie dało się wejść. Janusz zaczął krzyczeć i płakać. On płacze, ja płaczę. Nie wiemy, co mamy robić. Przypomniało mi się, że drzwi są u mamy, tam stolik stawialiśmy po obiedzie. Stolik szybko przewróciłam i drzwi szybko otworzyłam. Mama akurat doszła. Brat spał" - kontynuuje swoją dramatyczną opowieść pani Anna. Mimo swojego wieku i problemów z poruszaniem się, matka Anny, 84-letnia kobieta, zdołała dotrzeć do wyjścia bez laseczki. Janusz natychmiast ją złapał, gdy ta zaczęła słabnąć i osuwać się na nogach.
W tym chaosie Anna Wróbel pamiętała tylko, jak matka założyła na siebie kołdrę. Płomień pokazywał się od kuchni. Jej brat był nieprzytomny. "Mówię do Janusza, weź mamusię szybko do nas, do domu. Wujek zaczął reanimować brata, był przytomny, tylko troszkę poparzony, brat jakby złapał powietrza. Zawołał, co się stało. Ja mówię do niego, Jacek pomóż mi, bo musze ciebie zabrać, dom się pali. Jakoś go doprowadziłam do schodów, do kotłowni. Dym wydostawał się na całe podwórko, gryzło w gardle. Szybko zabrałam go do domu" - opowiada ze łzami w oczach i zaciśniętym gardłem kobieta.
Pożar budynku mieszkalnego i zabudowań gospodarczych w Słopnicach
Skutki pożaru i apel o pomoc
Córka Anny Wróbel natychmiast wezwała karetkę i powiadomiła dalszych sąsiadów. Przyszedł kolega z synem, rozłożyli wąż, ale "co tam tym wężem. Wszystko się paliło". Straż pożarna szybko przyjechała na miejsce zdarzenia. 84-letnią kobietę zabrano do szpitala, a zaraz po niej jej syna. Spędziła ona tam dwa tygodnie, a mężczyzna tydzień. Oboje nie są w dobrym stanie psychicznym. Stracili dom. Spaliły się wszystkie rodzinne pamiątki, nawet te po ukochanym zmarłym wnuczku, który włożył wiele swojej pracy w remont domu. Nic nie pozostało. Wszystko zabrał ogień.
W gminie ogłoszono zbiórkę datków na odbudowę domu. Brakuje przede wszystkim materiałów budowlanych, które pomogłyby odbudować dom dla starszej kobiety. Apelujemy o pomoc. Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzinie państwa Wróbel, prosimy o kontakt z Urzędem Gminy w Jednorożcu. Potrzebne są cegły i inne materiały budowlane.
Inne incydenty pożarów kotłowni
Pożar w kotłowni w Nakle
W sobotę, 23 grudnia około godziny [informacja o godzinie jest niepełna w szkicu] w Nakle doszło do pożaru w budynku. W obiekcie znajdowało się sześć osób, które zdołały ewakuować się jeszcze przed przybyciem służb. Dyżurny PSP w Nakle poinformował, że w kotłowni paliły się składowane przy piecu materiały. Na szczęście, w wyniku zdarzenia nikt nie został poszkodowany. Pożar został w porę ugaszony.
Akcja OSP Bystra Żywiecka w Juszczynie
W dniu 26 kwietnia 2019 roku o godzinie 20:08 jednostka OSP Bystra Żywiecka została zadysponowana do pożaru kotłowni w miejscowości Juszczyn. Po przybyciu na miejsce, zastępy straży pożarnej przystąpiły do zabezpieczenia miejsca zdarzenia, rozwinięcia jednej linii gaśniczej w natarciu oraz wprowadzenia ratowników wyposażonych w aparaty ODO (ochrony dróg oddechowych) i kamerę termowizyjną. Po lokalizacji źródła ognia i jego ugaszeniu, strażacy przystąpili do oddymienia budynku.
