Tragiczne wydarzenia nocy z 9 na 10 kwietnia
W nocy z 9 na 10 kwietnia 2018 roku doszło do dramatycznego pożaru na targowisku przy ulicy Ruskiej w Lublinie. Ogień strawił ponad 200 straganów, obejmując obszar około 2,5 hektara. Straty materialne oszacowano wstępnie na ponad 2 miliony złotych, a w późniejszych analizach na 1,6 miliona złotych. W grudniu 2018 roku Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ umorzyła postępowanie w sprawie celowego podpalenia z powodu niewykrycia sprawcy.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Lublinie 9 kwietnia 2018 roku o godzinie 22:45. W pierwszym rzucie do działań zadysponowano 4 zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że pożarem objęty został niemalże cały teren targowiska, w tym stanowiska handlowe i kontenery wypełnione towarem. Powierzchnia objęta ogniem wynosiła 2600 m².

Akcja ratowniczo-gaśnicza
W związku z rozwojem sytuacji pożarowej, na miejsce skierowano dodatkowe siły i środki. Teren akcji podzielono na 3 odcinki bojowe. Strażacy prowadzili działania w natarciu, mające na celu ugaszenie pożaru. Ze względu na wysokie temperatury i silne zadymienie, praca strażaków odbywała się w aparatach ochrony dróg oddechowych. Około północy pożar udało się zlokalizować. Następnie przystąpiono do prac rozbiórkowych zagrażających elementów obiektu oraz dogaszania pogorzeliska.
Działania ratowniczo-gaśnicze zakończyły się 10 kwietnia o godzinie 2:50. W gaszeniu pożaru brało udział łącznie 60 strażaków: 9 zastępów PSP (27 strażaków) oraz 5 zastępów OSP (31 strażaków). W akcji wspierali ich również przedstawiciele Pogotowia Ratunkowego, Pogotowia Energetycznego, Policji oraz Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Analiza spalonych elementów wykazała użycie substancji łatwopalnej, prawdopodobnie benzyny. W momencie zdarzenia nikt nie znajdował się na terenie targu, dzięki czemu nie ucierpiały osoby postronne. Pomimo opanowania ognia, prace porządkowe i dogaszanie trwały jeszcze przez wiele godzin.

Straty i świadectwa kupców
Właściciele stoisk i pracownicy z bólem obserwowali działania straży pożarnej, tracąc cały swój majątek. Godzinami czekali na jakiekolwiek wieści, nie mogąc podejść do swoich stoisk, by ocenić, czy cokolwiek udało się uratować. Szanse na odzyskanie czegokolwiek nadającego się do użytku były znikome.
Wielu kupców, którzy stracili swoje miejsca pracy, wyrażało determinację w odbudowie targowiska. "Jesteśmy zdeterminowani i odbudujemy to. Wrócimy i dalej będziemy tu pracować. To my tworzyliśmy ten targ. 6 lat temu tu przyszliśmy i zaczęliśmy handel. Targowisko zaczęło się rozrastać, my je modernizowaliśmy. Ciągle mieliśmy kontrole, ale spełnialiśmy wymogi. Uczciwie zarabialiśmy pieniądze, żeby utrzymać rodziny" - mówili.
Większość straganów należała do handlujących obcokrajowców, głównie Bułgarów, ale także Rumunów, Ukraińców i Gruzinów. Handlowali oni głównie odzieżą, bielizną i butami. Klienci doceniali to miejsce za możliwość zakupu tanich i ładnych rzeczy, podkreślając, że w Lublinie nie ma drugiego takiego miejsca.
Niektórzy kupcy sugerowali możliwość celowego podpalenia, wskazując na naciski ze strony konkurencji. "Od trzech lat jesteśmy naciskani i atakowani przez konkurencję. Nie chcę na nikogo wydawać wyroku, ale to było podpalenie. Podobno w trzech miejscach ktoś podrzucił koktajl Mołotowy. Tylko dlaczego winić tych ludzi za to, że mają tańsze towary?" - pytał jeden z handlujących.
Panorama 03.04.2026
Działania policji i prokuratury
Policja zabezpieczyła teren pogorzeliska, ogradzając go taśmą. Wstrzymano ruch pojazdów w rejonie działań straży pożarnej. Właściciele stoisk, nie bacząc na niebezpieczeństwo, próbowali dostać się na teren płonącego targowiska, aby ratować swój dobytek, jednak byli powstrzymywani przez policjantów.
Wiadomo, że godzinę przed pożarem ratownicy medyczni i policjanci interweniowali wobec osób nietrzeźwych znajdujących się na terenie targowiska. Strażacy musieli również otworzyć wszystkie boksy handlowe, które były wypełnione tlącymi się ubraniami.
Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ prowadziła postępowanie w sprawie przyczyn pożaru. Analiza spalonych desek wykazała użycie substancji łatwopalnej. Mimo podejrzeń o celowe podpalenie, postępowanie zostało umorzone w grudniu 2018 roku z powodu niewykrycia sprawcy.
