Pożar w warszawskim metrze: incydent na stacji Racławicka i jego konsekwencje

W nocy z 30 czerwca na 1 lipca 2025 roku w warszawskim metrze doszło do poważnego pożaru, który sparaliżował linię M1 i zakłócił funkcjonowanie linii M2. Incydent miał miejsce na stacji Racławicka, w rejonie podstacji energetycznej, i wymagał zaangażowania wielu służb ratunkowych oraz doprowadził do znaczących utrudnień w komunikacji miejskiej.

Wybuch pożaru i działania służb ratunkowych

Pożar wybuchł około godziny 1:00 w nocy z 30 czerwca na 1 lipca 2025 roku. Pracownice firmy sprzątającej peron stacji Metro Racławicka, na wysokości podstacji energetycznej, zauważyły dym i natychmiast zawiadomiły dyżurną stacji metra.

Z obiektu ewakuowano cztery osoby z personelu, z których żadna nie odniosła obrażeń. Na miejsce zdarzenia skierowano 11 zastępów straży pożarnej, a w szczytowym momencie działania prowadziło 45 strażaków. Akcja gaśnicza zakończyła się około godziny 7:00 rano 1 lipca.

Akcja straży pożarnej w warszawskim metrze, dym wydobywający się z wejścia do stacji

Jak przekazał rzecznik straży pożarnej, po dojechaniu na miejsce odnotowano zadymienie w jednym z pomieszczeń, gdzie znajdowały się transformatory. Ze względu na wysokie napięcie, które początkowo zagrażało bezpieczeństwu strażaków, podjęto szczególne środki ostrożności. Ogień zlokalizowany był w zamkniętym kanale technicznym, w którym przebiegały kable energetyczne i światłowody. Strażacy odłączyli dopływ prądu i uziemili transformatory. Ogień nie przedostał się poza pierwotną strefę objętą zadymieniem.

Przyczyny i skala uszkodzeń

Wstępne ustalenia wskazują, że ogień pojawił się w kanale kablowym w podłodze technicznej, czyli pod pomieszczeniami. Spłonęło około 70 metrów instalacji znajdujących się w tamtejszym tunelu kablowym. Uszkodzeniu uległy urządzenia związane z zasilaniem i sterowaniem ruchem pociągów, w tym światłowody. To krytyczne uszkodzenie sparaliżowało linię M1 i wpłynęło na funkcjonowanie linii M2.

Infografika przedstawiająca schemat technicznych kanałów kablowych w metrze

Rzeczniczka warszawskiego metra w rozmowie z TVN24 zapewniła, że w pożarze nikt nie został poszkodowany, ale podkreśliła, że uszkodzenia związane ze sterowaniem ruchem pociągów są poważne, co wymusiło czasowe wyłączenie całej pierwszej linii metra.

Wstępnie wykluczono udział osób trzecich, co potwierdziła rzeczniczka stołecznego ratusza Monika Beuth, wskazując na awarię, prawdopodobnie zwarcie, jako przyczynę zdarzenia. Policja prowadzi swoje działania w celu wyjaśnienia ostatecznych przyczyn.

Konsekwencje dla ruchu metra i komunikacja zastępcza

Nocny pożar w warszawskim metrze wywołał w stolicy chaos komunikacyjny. Prezydent miasta Rafał Trzaskowski poinformował o zwołaniu sztabu w Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa w związku z pożarem. Podkreślił, że uszkodzenia są poważne i naprawa urządzeń do sterowania ruchem pociągów na południowym odcinku metra potrwa co najmniej kilkanaście godzin, po których nastąpią kilkugodzinne testy, aby upewnić się, że cały system poprawnie zadziała i nic nie zagrozi bezpieczeństwu pasażerów.

W związku z wyłączeniem ruchu na linii M1, Warszawski Transport Publiczny zorganizował komunikację zastępczą:

  • Na odcinku Metro Młociny - Os. Kabaty kursuje zastępcza linia autobusowa: Metro Młociny 17 - Kasprowicza - Sacharowa - Żeromskiego - Słowackiego - Mickiewicza - Andersa - Marszałkowska - Pl. Konstytucji - Waryńskiego - Batorego - Al. Niepodległości - Al. Wilanowska - Metro Wilanowska - Rolna - Harcerzy Rzeczypospolitej - Al.KEN - Os.Kabaty 06.
  • Na odcinku Metro Młociny - Metro Wilanowska kursuje zastępcza linia tramwajowa: Metro Młociny - Al. gen. Marii Wittek - Marymoncka - Słowackiego - Mickiewicza - Andersa - Stawki - al. Jana Pawła II - Chałubińskiego - al. Niepodległości - Nowowiejska - Puławska - Metro Wilanowska 06.

Pojazdy linii zastępczych wyjeżdżają na trasę z częstotliwością około 4 minut.

Mimo, że zdarzenie miało wpływ na funkcjonowanie linii M2, ruch dla pasażerów na całej trasie wznowiono od godziny 05:55. Linia M1 kursowała początkowo jedynie na odcinku Młociny - Dw. Gdański, a następnie na odcinku Kabaty-Wilanowska oraz na trasie Centrum-Młociny i Młociny-Świętokrzyska. Z ruchu wyłączone były stacje: Politechnika, Pole Mokotowskie, Racławicka, Wierzbno.

Dochodzenie i wnioski z incydentu

Pożar na stacji Racławicka był pierwszym tego typu zdarzeniem w historii kolei podziemnej w stolicy.

W dniu zdarzenia, pod nadzorem prokuratora, przeprowadzono oględziny pomieszczeń objętych pożarem przy udziale biegłego z zakresu pożarnictwa. Czynności procesowe przerwano na kilka godzin z uwagi na konieczność przewietrzenia tzw. wentylatorni, gdzie prawdopodobnie powstało zarzewie pożaru, a następnie wznowiono. Śledczy przesłuchali świadków, zabezpieczyli historię zadziałania czujek przeciwpożarowych z systemu sygnalizacji pożaru oraz podjęli działania zmierzające do zabezpieczenia nagrań z monitoringu. Gromadzona jest także dokumentacja techniczna Metra Warszawskiego.

Opinia biegłego ma stwierdzić przede wszystkim, co było przyczyną pożaru, jakie ślady przemawiają za przyjęciem stwierdzonej przyczyny, wskazać miejsce zarzewia pożaru oraz szczegółowo opisać jego przebieg i charakter. Ma również odpowiedzieć na pytanie, czy spowodowany pożar faktycznie zagrażał życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach.

Incydent uwidocznił istotne słabości systemów warszawskiego metra, zwłaszcza w zakresie lokalizacji kluczowych elementów. Na stacjach nieparzystych, takich jak Racławicka, znajdują się podstacje trakcyjno-energetyczne, które są jednymi z najbardziej wrażliwych punktów. W tunelu, którym poprowadzono kabel zasilający te urządzenia, znajdowały się również inne przewody, odpowiadające m.in. za radiołączność czy sterowanie ruchem pociągów. Taka koncentracja krytycznych kabli, choć nie jest niedozwolona, w przypadku pożaru skutkuje rozległymi problemami.

Warszawska kolej podziemna wykorzystuje System Ograniczenia Prędkości (SOP-2) na linii M1, który automatycznie wyhamowuje pociąg w określonym punkcie lub przed semaforem, a także monitoruje zajętość toru. Wyłączenie tego systemu w połączeniu z brakiem radiołączności i semaforów sprawia, że maszynista jest zdany wyłącznie na siebie, co potęguje skalę utrudnień.

Zaleca się, aby w przyszłości rozważyć konieczność oddzielenia kabli zasilających od tych odpowiedzialnych za sterowanie ruchem i radiołączność, przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe, na wszystkich stacjach I linii metra. W krytycznych miejscach powinno się również rozważyć możliwość zamontowania zapasowych kabli, omijających „gorące punkty”, dzięki czemu negatywne skutki podobnych zdarzeń mogłyby zostać ograniczone do pojedynczej stacji.

tags: #pozar #w #warszawskim #metrze