W Gorzowie Wielkopolskim istniała kiedyś charakterystyczna wieża wraz z budynkiem remizy strażackiej, będąca pamiątką po dawnym Stilonie. Obiekt ten, z charakterystyczną wieżą i zegarem, był przedmiotem troski mieszkańców, którzy obawiali się jego rozbiórki. Na szczęście, właściciel złożył obietnicę pięknego odrestaurowania tego zabytku.

Początki przemysłu w Gorzowie Wielkopolskim: Zakłady Mechaniczne „Gorzów” i „Ursus”
Przez ponad pół wieku Zakłady Mechaniczne „Gorzów” uchodziły za pierwszy i najstarszy zakład przemysłowy w powojennym Gorzowie. Jednakże, w rzeczywistości zakłady te były młodsze o prawie dwa lata. Późniejszy „Ursus” nie miał żadnych związków organizacyjnych ani terytorialnych z powstałym w 1945 roku Przedsiębiorstwem Traktorów i Maszyn Rolniczych.
Pierwszy okrągły jubileusz święcono bodajże w 1965 roku. Pięć lat wcześniej nie znano prawdopodobnie dokładnej daty powstania zakładu. W pierwszym powojennym przewodniku po mieście, który ukazał się w maju 1960 roku, napisano dość ogólnie i nieprecyzyjnie, iż „Ursus”, bo tak ZM „Gorzów” nazywały się w pierwszych latach po wojnie, rozpoczął produkcję w pierwszym roku po wyzwoleniu.
Pięć lat później, z okazji 20-lecia Zakładów Mechanicznych, rozegrano turniej żużlowy z udziałem czołowych zawodników ZSRR i Czechosłowacji. Z okazji 25-lecia zakładów wydana została jednodniówka „Gorzowski Metalowiec”: 19 czerwca 1970 roku mija 25 lat od chwili, gdy w wyzwolonym Gorzowie rozpoczął swoją działalność pierwszy zakład przemysłowy - dzisiejsze Zakłady Mechaniczne - pisał we wstępniaku ówczesny dyrektor Stanisław Jaskuła. Właśnie 19 czerwca zakład święcił swoje kolejne rocznice, w latach zakończonych 5 lub 0 - bardziej uroczyście.
Nie wiadomo tylko, skąd wzięła się ta data, skoro w wydanej w 1964 roku pierwszej monografii Gorzowa pod red. Jana Wąsickiego napisano, iż Zakłady Mechaniczne „Gorzów” powstały 20 czerwca 1945 roku jako Państwowe Przedsiębiorstwo Traktorów i Maszyn Rolniczych w Gorzowie i przejęły szczątki byłych warsztatów naprawy samochodów i odlewni żeliwa przy ul. Fabrycznej. Powtórzył to 5 lat później Zenon Bauer, powołując się także na manuskrypt Kroniki Zakładów Mechanicznych „Gorzów w Gorzowie Wlkp. C. Początki były trudne.
Geneza powstania i pierwsze lata działalności
Obie daty, nie wiadomo na jakiej podstawie wyspekulowane, są błędne, a co najmniej spóźnione. Jan Mühsam, organizator przedsiębiorstwa w Gorzowie, który 30 maja został oddelegowany przez poznański oddział PPTiMR do Gorzowa celem zorganizowania Powiatowej Stacji Traktorowej, już tydzień później przesłał Sprawozdanie kierownika stacji traktorowej i maszyn rolniczych w Gorzowie, ul. Fabryczna 1.6.1945 - 7.6.1945 r. Kopia tego sprawozdania została 20 marca 1946 roku przekazana do Referatu Oświaty, Kultury i Sztuki w celu umieszczenia w planowanej przez Stefana Paternowskiego kronice pionierskich lat miasta. Dokument ten, gdzie wyraźnie zaznaczono, iż PPTiMR powstało w Gorzowie 1 czerwca 1945 roku, przeleżał niezauważenie w gorzowskim archiwum do 2001 roku, kiedy został opublikowany przez Dariusza Rymara w książce „Trudne początki”.
Przedsiębiorstwo Traktorów i Maszyn Rolniczych z centralą w Łodzi zostało powołane dekretem z 30.03.1945 roku z zadaniem przejęcia maszyn i sprzętu rolniczego z majątków poobszarniczych i świadczenia usług w pracach polowych. W tym celu już w początkowym okresie zorganizowano 421 stacji i podstacji traktorowych. Przedsiębiorstwo istniało zaledwie dwa lata, ale z powodu ogromnej sieci tych stacji, które stały się później TOR-ami, POM-ami itp., kilkadziesiąt, może nawet kilkaset firm w całym kraju przyznawało się później do powinowactwa z PPTiMR, niektóre nawet teraz.
Po przyjeździe do Gorzowa Jan Mühsam spotkał się z pełnomocnikiem Rządu dla Przemysłu por. Zaporowskim, który przydzielił stosowny lokal warsztatowy. Pierwszy kierownik stacji uważał, iż lepszym obiektem na stację traktorową byłyby warsztaty samochodowe Weichmann przy ul. Żukowa 29/31. Piękne, przestronne i nowoczesne hale, ładne boksy, duży i przejrzysty teren. Wymienione warsztaty były jednak zajęte przez Armię Czerwoną - pisał w pierwszym sprawozdaniu. Ostatecznie na potrzeby firmy zostały przydzielone obiekty Vereinigte Modellwerke und Metallgiesserei C. Zinke przy ul. Fabrycznej 13-17.
Stan techniczny i wyposażenie początkowych obiektów
Według pierwszego meldunku, teren fabryki był dość duży. Budynki stare, niezbyt dobrze rozmieszczone na terenie, liczne przy- i dobudówki. Hale warsztatowe niektóre obszerne i jasne, większość jednakże zawiłe i ciasne. Wszystkie dobre obrabiarki zostały wywiezione, to samo dotyczy transformatorów itd. Kilka obrabiarek starszego typu pozostało, częściowo z napędem jednostkowym, częściowo na transmisje. Obrabiarki te nadawały się do napraw maszyn rolniczych.
Druga część fabryki stanowiła odlewnia żeliwa (2 żeliwiarki). Wszystkie maszyny formierskie jak i wszystkie skrzynki formierskie i wentylator zostały wywiezione. Kilka boksów, jak i mniejszych i większych pomieszczeń istniało, wszystko zawalone najróżniejszymi rupieciami. Brakowało zupełnie narzędzi, pilników, wierteł, noży tokarskich itd. Biura niezbyt wielkie, lecz nowocześnie urządzone, jednakże bez zasadniczych mebli biurowych. Stołówka była dość ładna, lecz brakowało kuchni, naczyń i talerzy.

Pierwsi pracownicy i pierwsze sukcesy
Pierwszymi pracownikami nowego przedsiębiorstwa byli: Czesław Lasecki - aprowizacja, Kazimierz Chmura - kierownik personalny, Kazimierz Stefaniszyn - murarz, Jan Malczuk - spawacz, Józef Chmura - magazynier, Bolesław Bibrowicz - szofer-mechanik, Franciszek Chałas - ślusarz, Leon Genster - ślusarz, Stanisław Kozanecki - kalkulator, Henryk Szczepański - buchalter-dysponent. Niektórzy z nich zapewne przyjechali razem z Mühsamem z Poznania, inni zostali zatrudnieni na miejscu.
Już w październiku 1945 roku ukazał się pierwszy reportaż prasowy z terenu działalności przedsiębiorstwa. Okazją był dwudniowy zjazd wójtów i sołtysów pow. gorzowskiego, który odbył się 13-14 października. Drugiego dnia, a była to niedziela, zebrani udali się za Wartę, gdzie rozkłada się gorzowska fabryka traktorów, jedyna na Ziemiach Odzyskanych. Objaśnień udzielał kierownik fabryki, pełen energii i zapału inż. Mühsam.
Reportaż opisuje oglądane przez rolników traktory-inwalidów, ściągnięte z powiatu, pługi wieloskibowe i części pługów. Rolnicy z zainteresowaniem oglądali maszyny, pytając o możliwość ich naprawy. Inżynier Mühsam zapewniał, że nawet z najbardziej zużytych maszyn można odzyskać części i złożyć sprawne, zachęcając do przysyłania nawet najbardziej zniszczonych egzemplarzy.
W reportażu wspomniano również o pracy odlewni, gdzie dwa piece pławiły żeliwo, a w formach z piasku stygnęły odlewy - części maszyn. W kolejnej hali odbywało się czyszczenie i polerowanie odlewów. Sprowadzono z Łodzi specjalny piec do mosiądzu i aluminium. Gotowe odlewy, części wymienne do maszyn, były wysyłane do odbiorców, np. do Santoka.

Zmiany organizacyjne i przekształcenia przedsiębiorstwa
Stacja Traktorów, bliższa statutowej działalności przedsiębiorstwa, została 10 października 1945 roku przeniesiona z ul. Fabrycznej na ul. Jagiełło 56-57, dziś ul. Kosynierów Gdyńskich. Niewiele wiemy o jej działalności. W każdym razie już w listopadzie 1945 roku zorganizowano kurs kierowców traktorowych.
Na kurs przyjmowani byli kandydaci z ukończonym 17. rokiem życia, którzy zobowiązali się po ukończeniu kursu do przepracowania jednego roku w Państwowym Przedsiębiorstwie Traktorów i Maszyn Rolniczych na warunkach uposażenia obowiązujących w Przedsiębiorstwie. W razie zerwania umowy służbowej zwracano koszty nauki w stosunku do przepracowanych miesięcy. Łatwo zauważyć, że to Stacja Traktorów mieściła się na tyłach fabryki Wichmanna przy ul. Mieszka I 29-31, zajmowanej przez Sowietów. Inż. Mühsam nie tracił nadziei, że zdoła ulokować całe przedsiębiorstwo na jednym terenie, jednak nie zdążył.
28 lutego 1946 roku ustąpił ze stanowiska, być może sam, być może został zmuszony. Jego miejsce zajął inż. Niewiele wiemy o firmie o nazwie Techniczna Obsługa Rolnictwa w Gorzowie. Przedsiębiorstwo to przed końcem 1950 roku przejęło część terenu byłej fabryki C. Jaehne przy ul. Ponieważ historia lubi zataczać koła, stało się tak i w tym przypadku. W miejsce zakładu nr 4 w 1957 roku powstał Zakład Produkcyjny Mechanizacji Rolnictwa w Gorzowie, od 1958 roku pod nazwą Zakładów Sprzętu Mechanicznego, który w styczniu 1959 roku.
Likwidacja PPTiMR i powstanie TOR-u
Tymczasem w końcu 1946 roku okazało się, że formuła przedsiębiorstwa wyczerpała się. Przynajmniej można tak wnioskować z faktu, iż 30 stycznia 1947 roku Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie likwidacji Państwowego Przedsiębiorstwa Traktorów i Maszyn Rolniczych, zaś minister Rolnictwa i Reform Rolnych w porozumieniu z ministrem Skarbu i prezesem Centralnego Urzędu Planowania wydał 10 lutego 1947 roku zarządzenie o utworzeniu Przedsiębiorstwa Państwowego „Techniczna Obsługa Rolnictwa - Przedsiębiorstwo Państwowe”.
W oparciu o te decyzje powstała Komisja Likwidacyjna Państwowego Przedsiębiorstwa Traktorów i Maszyn Rolniczych, która na łamach „Monitora Polskiego” nr 102, który ukazał się dopiero 29 lipca 1947 roku. To oczywiste, że sprawa w Gorzowie znana była co najmniej od początku roku, wszak uchwała Rady Ministrów musiała być przygotowana wcześniej i zapewne w jakimś zakresie mogła być konsultowana także nad Wartą. Można sobie wyobrazić, jak wiadomość ta bulwersowała załogę, zwłaszcza, że przedsiębiorstwo postawiono w stan likwidacji, a pewni pracy byli tylko pracownicy Stacji Traktorów. Na jej bowiem bazie powstał ośrodek Technicznej Obsługi Rolnictwa (TOR), który zajął obiekty przy ul. Kosynierów Gdyńskich 56-57. TOR istniał co najmniej do 1956 roku, i w końcu lat 50.
Przejęcie przez Państwowe Zakłady Inżynierii „Ursus”
W latach 20. XX wieku, m.in. z powodu budowy Państwowych Zakładów Inżynieryjnych „URSUS”, zaczęła dynamicznie rozwijać się osada Czechowice. Nastąpił wzrost liczby mieszkańców. W ocenie tamtejszej społeczności konieczne stało się odpowiednie zabezpieczenie terenów pod względem ochrony przeciwpożarowej. Jednym z decydujących czynników o utworzeniu ochotniczej straży pożarnej na tym terenie była seria pożarów z roku 1925, m.in. pożar cegielni.
Warto zaznaczyć, że zlokalizowana najbliżej jednostka straży pożarnej znajdowała się przy ul. Chłodnej w Warszawie. Czas dojazdu na tereny osady Czechowice wynosił około jednej godziny. Dlatego, w roku 1925 ze społecznej inicjatywy powołano do istnienia Ochotniczą Straż Pożarną w ówczesnej osadzie Czechowice. Założycielem oraz pierwszym prezesem został działacz społeczny i wójt gminy Skorosze - Franciszek Adolf Acher, zaś pierwszym naczelnikiem Franciszek Kulpa.
Na początku OSP posiadała swoją siedzibę we Włochach. W 1928 roku przeniesiono jednostkę do Skoroszy. Strażacy ochotnicy mieli w tamtym czasie do dyspozycji: ręczną pompę, kilka węży strażackich, sprzęt burzący, m.in. topory, łomy, kilofy, bosaki. Trzy lata po powstaniu jednostki do wyposażenia dołączono samochód pożarniczy konstrukcji Państwowych Zakładów Inżynieryjnych „URSUS” na podwoziu marki Fiat. Służył on do czasu wybuchu II wojny światowej. Następnie został zarekwirowany przez Niemców. Samochód poza przystosowaniem do prowadzenia działań gaśniczych posiadał autopompę.
W 1930 roku dyrekcja PZInż. „URSUS” zwróciła się do strażaków z prośbą dot. zabezpieczenia przeciwpożarowego fabryki. Jednostkę przeniesiono. Jednak, z uwagi na utworzenie w latach późniejszych zakładowej straży pożarnej, strażacy ochotnicy musieli szukać nowej lokalizacji. Dzięki ofiarności mieszkańców, a także samych strażaków, przekazano plac a następnie w latach 1937 - 1939 wybudowano strażnicę. Budowę przerwał wybuch II wojny światowej. Siedzibę rozbudowano w latach 1967 - 1969. Od tej pory OSP Ursus mieści się przy ul. Rynkowej 8. Szczególne zasługi w organizacji budowy i rozbudowy jednostki miał Ryszard Bocheński - naczelnik OSP Ursus w latach 1949 - 1990.

Rozwój i wyposażenie Ochotniczej Straży Pożarnej Ursus
W Ochotniczej Straży Pożarnej Ursus funkcjonuje Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza zrzeszająca młodzież od 12 do 18 roku życia. Początków młodzieżowych drużyn funkcjonujących w OSP Ursus należy szukać w roku 1958, kiedy to ówczesny Zarząd jednostki podjął decyzję o utworzeniu Harcerskiej Drużyny Pożarniczej.
W 1967 roku jednostka OSP Ursus otrzymała sztandar. W dalszym ciągu jest on prezentowany podczas ważnych uroczystości, w tym religijnych, patriotycznych i społecznych. Stanowi on o ciągłości strażackiej służby w duchu ochotniczego pożarnictwa i odwołuje się do poprzednich pokoleń tworzących struktury ochrony przeciwpożarowej na terenie naszej dzielnicy, jak i m.st. Warszawy.
Strażacy OSP Ursus przez cały okres działalności przywiązywali dużą wagę do jakości sprzętu, który znajdował się na wyposażeniu jednostki. W ramach zaradzania potrzebom sprzętowym przystosowali do potrzeb pożarniczych kilka pojazdów, m.in.:
- W latach 50. - Dodge’a 60,
- W latach 60. - GMC,
- W latach 70. - Stara 26.
W 1993 roku dzięki środkom z funduszu jednostki oraz ówczesnej gminy Warszawa - Ochota, OSP Ursus pozyskała nowy samochód marki Ford Transit służący do realizacji specjalistycznego ratownictwa technicznego. Pojazd wyposażony był m.in. w narzędzia hydrauliczne firmy Holmatro, poduszki pneumatyczne, uszczelniacze do likwidacji wycieków substancji niebezpiecznych, agregat prądotwórczy Honda, osprzęt oświetleniowy, pilarki do cięcia stali, betonu, drewna, sprzęt ochrony układu oddechowego, drabinę, radiostację i inny sprzęt. Co istotne, był to trzeci w Polsce pojazd przeznaczony do realizacji specjalistycznego ratownictwa technicznego. Pojazd służył w OSP Ursus do roku 2019.
W roku 1999 na wyposażeniu jednostki znajdowały się pojazdy: dwa samochody marki Jelcz 004, Mercedes - Benz 1519/Ziegler z modułem proszkowym, Ford Transit oraz przyczepa gaśnicza PG-8. W kolejnych latach z podziału bojowego zniknął samochód marki Mercedes, a jego miejsce zajął samochód marki Star 1142.
Ochotnicza Straż Pożarna Ursus od roku 1995, tj. od początku funkcjonowania Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego włączona jest w jego struktury. Na ścianie frontowej strażnicy zlokalizowanej od strony ul. Rynkowej, znajduje się pamiątkowa tablica odsłonięta w 1982 roku. Upamiętnia strażaków OSP Ursus, pierwszego prezesa i założyciela - Franciszka Adolfa Achera oraz Stanisława Bodycha ps. Rawicz - naczelnika jednostki w latach 1940 - 1944, dowódcę kompanii w 7. pułku Armii Krajowej „Garłuch”. Aresztowanego i zamordowanego w grudniu 1944 roku przez hitlerowców w lasach pod Magdalenką.
Strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej Ursus przez cały okres istnienia jednostki nieśli potrzebną pomoc mieszkańcom Ursusa i okolic. Uczestniczyli w wielu akcjach ratowniczo-gaśniczych. Wiele faktów, zawartych m.in. w kronikach, świadczy, że na strażaków ochotników z Ursusa „zawsze można liczyć”. Warto też wspomnieć, że w okresie okupacji jednostka OSP Ursus nie zawiesiła działalności.
Marzęcin: Tragiczna historia wsi i pamiątki po przeszłości
Wioska Marzęcin, położona w okolicach Gorzowa Wielkopolskiego, ma tragiczną historię związaną z wydarzeniami przełomu stycznia i lutego 1945 roku. W tym czasie wojska radzieckie prowadziły ofensywę, a w okolicznych lasach dochodziło do starć z ukrywającymi się niemieckimi żołnierzami.
Marienspring (obecnie Marzęcin) była wsią ukrytą w leśnych ostępach, która przez 120 lat istniała i rozwijała się. W 1782 roku Fryderyk II Wielki zdecydował o założeniu tu kuźnicy, produkującej m.in. kartacze. Zakład wytapiający żelazo z rudy darniowej istniał tu do 1818 roku. W 1825 roku dobra trafiły do sprzedaży i kupił je Ernst Gotthilf Rasch, który uruchomił papiernię, przekształconą z czasem w młyn zbożowy. Wtedy też powstała nazwa Marienspring. We wsi znajduje się źródełko nazwane imieniem córki Rascha - Marii, które istnieje do dziś.
Jak Niemcy zniszczyli Warszawę. Historia Bez Cenzury
Wydarzenia z przełomu stycznia i lutego 1945 roku
Wspomniane starcia w okolicach Marzęcina, gdzie ukrywali się niemieccy żołnierze, doprowadziły do śmierci czterech rosyjskich żołnierzy. Według relacji, Niemcy, nie zdając sobie sprawy z przewagi wroga, zaatakowali rosyjski zwiad. Po tym incydencie, rozwścieczeni Rosjanie postanowili doszczętnie spalić wieś.
Około godziny 13 nadjechały trzy sowieckie czołgi od północnej strony wsi. Dwa z nich stanęły na drodze, a trzeci zatrzymał się po zachodniej stronie Marienspring. Z czołgów wysiedli żołnierze i nakazywali mieszkańcom opuszczanie zagród, zezwalając na zabranie jedynie najpotrzebniejszych rzeczy. Następnie wszystkie domy zostały podpalone.
W jednym z podpalonych domów zginęła 9-letnia Erika Sommerfeld. Do dziś można odnaleźć obelisk poświęcony jej pamięci, ustawiony w 2007 roku przez uczniów ze Szkoły Podstawowej w Kłodawie. Na obelisku widnieje podobizna dziewczynki i data jej śmierci - 30 stycznia 1945 roku. Niektóre źródła podają jednak, że wieś została spalona w lutym.
Pozostałości po dawnej wsi i dzisiejszy wygląd
Ruiny po zabudowaniach w Marzęcinie istniały jeszcze do 1983 roku, gdy władze zdecydowały o ich rozebraniu. Od tego czasu dawna wieś powoli jest wchłaniana przez las. Obecnie na miejscu stoi replika dawnej dzwonnicy, zachowany jest obelisk poświęcony ofiarom I wojny światowej, spośród których siedem pochodziło z Marzęcina. Na brzegu jeziora zebrano tablice nagrobne z tutejszych cmentarzy, tworząc małe lapidarium.
Wystarczy zboczyć z wydeptanych duktów, aby natrafić na więcej pamiątek po dawnej wsi. Do Marzęcina warto pojechać, gdy na drzewach nie będzie liści, wówczas relikty dawnej wsi są dość dobrze widoczne. Tuż przy lapidarium, w lesie, odnajdujemy pozostałości po kolejnych nagrobkach. Niektóre są porozrzucane w nieładzie, inne stoją w rzędach. Wyglądają na nienaruszone. Chodząc między krzakami, co chwilę napotykamy na pozostałości solidnych, kamiennych fundamentów przeróżnych budowli. Wystarczy ruszyć nogą w ziemi, aby natknąć się na roztrzaskane dachówki i cegły. Niektóre z nich wręcz wrosły w drzewa, które wyrosły na gruzach dawnej wsi.
Miejsce po dawnej wsi do dziś zachwyca swoim urokiem. Marzęcin położony był przy przesmyku między dwoma jeziorami. Działał tu młyn, którego pozostałości można znaleźć po dziś dzień. A pobliskie źródło Marii wciąż bije, mimo tragicznych wydarzeń, których było świadkiem.