Wesele to polski komediodramat filmowy z 2004 roku w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Film przedstawia tytułowe wesele córki małomiasteczkowego badylarza, które w wyniku niezwykłego zbiegu wypadków zmienia się w katastrofę. Akcja filmu rozgrywa się w województwie podkarpackim, najprawdopodobniej w gminie Jedlicze, gdyż w dialogach pada informacja, iż o 15 km od domu weselnego oddalona jest wieś Piotrówka.

Fabuła filmu
Wiesław Wojnar, miejscowy ogrodnik, wydaje za mąż córkę, Kasię. Studentka wychodzi za Janusza, chłopaka z tej samej wsi, choć jak się okazuje, dziewczyna w czasach szkolnych nie zwróciła na niego uwagi. Dla gospodarza najważniejsze jest to, aby wesele wypadło w oczach gości okazale, przy jednocześnie jak najmniejszych kosztach. Organizując wesele, Wojnar chce podkreślić swoją pozycję i umocnić swój prestiż. W tym celu wynajmuje salę w remizie OSP. Od początku wypadki toczą się w nieoczekiwanym kierunku. Ku przerażeniu Wojnara, uroczystość nie przebiega tak, jak to zaplanował - jako organizator w trakcie wesela raz po raz zmuszony jest wydawać pieniądze w związku z koniecznością opłacania należności i żądań różnych osób.
Największy problem i przyczyna zbiegu wypadków wiąże się z prezentem ślubnym dla zięcia. Pierwotnie Wojnar zamówił za pośrednictwem szwagra, miejscowego księdza, luksusowe auto sprowadzone z Niemiec. Nieoczekiwanie nie zjawia się sam szwagier - Waldek z Wałbrzycha, lecz wysłany przez niego w zastępstwie kolega, który dostarcza zamówiony pojazd - auto sportowe Audi TT, którym para młoda po weselu miała pojechać w podróż poślubną na Chorwację. Dostawca samochodu okazuje się gangsterem. Część należności za auto inkasuje w formie gotówki, a potem domaga się dokumentu formalnego przekazania dwóch hektarów ziemi położonej przy głównej drodze, co zostało uprzednio ustalone jako zapłata za sprowadzenie pojazdu. Jednakże uprawniona do tego osoba, nestor rodziny (ojciec Wojnarowej i dziadek Kasi), nie chce oddać umówionej ziemi. Podpisanie aktu zrzeczenia się przez niego własności ziemskiej faktycznie nie dochodzi do skutku, gdyż Wincenty Mróz umiera nagle w toalecie w momencie przekonywania go, żeby zrezygnował z areału.
Następnie akcja filmu konsekwentnie zmierza ku końcowej katastrofie. Z pomocą notariusza Jana Janochy, Wojnar dokonuje fałszerstwa aktu zrzeczenia się ziemi, po czym dzięki informacji udzielonej mu przez znajomych policjantów dowiaduje się, że zakupione auto zostało wcześniej skradzione w Hamburgu. Pomimo narastających przeszkód i niepowodzeń gospodarz wciąż stara się ratować twarz i doprowadzić wesele do końca. Za wszelką cenę próbuje uniknąć wstydu dla rodziny i nie żałuje przy tym pieniędzy na wszelkie dodatkowe wydatki. Jednak w końcu traci wszystko - żona, przyłapawszy go na zdradzie, odchodzi oznajmiając mu, że kocha innego mężczyznę, Mundka, który jest jego znajomym. Gospodarza zostawia także córka - zorientowawszy się, że Janusz nie poślubił jej z miłości, a jedynie po to, by otrzymać nowy samochód. Jak się okazuje, Kasia jest w ciąży z innym mężczyzną, a Janusz zgodził się na małżeństwo z nią, przekonany przez Wojnara obietnicą sprezentowania mu luksusowego auta. W przypływie złości Kasia niszczy sprezentowany pojazd, a następnie ucieka z Mateuszem. Wojnar zostaje okaleczony przez gangstera (ten odstrzeliwuje mu palec u dłoni) i okradziony ze wszystkich zaoszczędzonych pieniędzy.
WESELE - oficjalny zwiastun nowego filmu Wojtka Smarzowskiego
Produkcja i inspiracje
Po sukcesie "Kuracji", spektaklu Teatru Telewizji według książki Jacka Głębskiego, Smarzowski miał w planach realizację "Domu złego". Ponieważ jednak nie znalazł nań inwestorów, musiał napisać scenariusz poświęcony innemu zjawisku. Jak twierdził po latach: "Zastanawiałem się, co mnie najbardziej wkurza, i pomyślałem: «Chyba to, że światem rządzi pieniądz»". W ten sposób wpadł na pomysł nakręcenia "Wesela", swojego pełnometrażowego debiutu fabularnego.
Film został nakręcony w dniach od 18 czerwca do 29 lipca 2003 roku. Za plenery posłużyły mazowieckie miejscowości Pieczyska, Gościeńczyce i Grójec, a także okolice Komańczy i Rzepedzi na Podkarpaciu. Producentami filmu byli Anna Iwaszkiewicz, Dariusz Pietrykowski oraz Bartłomiej Topa (odtwórca roli pana młodego), a wsparcia projektowi udzielili również Andrzej Serdiukow z Telewizji Polskiej - Agencji Filmowej, Kazimierz Sioma z Agencji Produkcji Filmowej oraz Włodzimierz Niderhaus z Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Operatorem zdjęć był Andrzej Szulkowski, scenografię wykonała Barbara Ostapowicz, kostiumy dla aktorów zaprojektowała Magdalena Maciejewska, natomiast muzykę do filmu napisał Tymon Tymański, który jednocześnie wcielił się w epizodyczną rolę szefa orkiestry weselnej.
Premiera filmu odbyła się 15 października 2004 roku. Film zdobył wiele prestiżowych nagród w kraju i za granicą.
Ciekawostki i szczegóły produkcji
- W scenie, w której szwagier księdza podjeżdża pod Kościół nowym samochodem dla Pary Młodej, możemy zauważyć, że nie ma balonów przyczepionych na aucie. Natomiast gdy Państwo Młodzi wyjeżdżają z bramy i w trakcie jazdy na salę weselną balony są już widoczne.
- Zdjęcia do filmu realizowano w Gościeńczycach, Grójcu oraz okolicach Komańczy i Rzepedzi (Polska).
- Zdjęcia trwały od 18 czerwca do 29 lipca 2003 roku.
- Scena, w której Wojnar zostaje oblany bigosem była kręcona kilkakrotnie. Problemem było to, że Iwona Bielska, która miała rzucać tym bigosem, nie mogła trafić w Mariana Dziędziela. Gdy w końcu jej się to udało, oblała także siebie.
- Na planie było tylko jedno Audi TT, więc wiadomo było, że nie będzie dubli. Tamarze Arciuch mimo starań nie udało się efektownie zniszczyć samochodu, za to tego samego dnia tak bolały ją nadgarstki, że musiała jechać na pogotowie.
"Wesele" Smarzowskiego - kontekst i odbiór
W 2021 roku Wojciech Smarzowski nakręcił kolejne "Wesele", które nie ma nic wspólnego z filmem z 2004 roku. Ten nowy film, jak pisał Paweł Piotrowicz, wystawił polskości - ale także człowieczeństwu - bardzo surowe świadectwo, wskazując, że nie ma wielkiej różnicy między antysemityzmem, który z wielu uczynił w latach 30. i 40. XX w. morderców, a wrogością wobec LGBT.
Debiut fabularny Smarzowskiego, "Wesele" z 2004 roku, okazało się przełomem zarówno dla reżysera, jak i dla wielu aktorów. Film zobaczyło w kinach blisko 200 tys. widzów, co jak na polskie realia roku 2004 było liczbą niemałą. Podobnie przełomowa była dla Mariana Dziędziela rola Wojnara - reżyser poznał aktora na planie "Sezonu na leszcza". Do "Wesela" Dziędziel pojawiał się na dużym i małym ekranie głównie w epizodach i na drugim planie.
Marian Dziędziel w rozmowie z serwisem Enter the Room mówił: "Myślę, że Smarzolowi udało się dotknąć w nim uniwersalnej prawdy o pewnych aspektach polskiej mentalności. Obserwacje te są na tyle gorzkie, że część odbiorców woli ich nie dostrzegać i traktować film jak lekką komedię." Aktor, który zagrał potem u Smarzowskiego także w "Domu złym", "Róży", "Drogówce" i "Pod Mocnym Aniołem", bywa nazywany "jego" aktorem. Podkreślał precyzję reżysera, widoczną choćby w układaniu obsady, gdzie Smarzowski nie boi się ryzykować i wprowadzać do swojego świata kogoś zupełnie nowego.
W "Weselu" oprócz Mariana Dziędziela zagrali m.in. Iwona Bielska, Tamara Arciuch, Maciej Stuhr, Bartłomiej Topa, Jerzy Rogalski, Arkadiusz Jakubik, Lech Dyblik czy Andrzej Mastalerz. Wnikliwy, gorzko-ironiczny portret polskiego społeczeństwa, demaskatorska krytyka różnych grup społecznych, które spotykają się na wiejskim weselu, ujawniający różne postawy, ambicje, interesy. Znacznie istotniejsze okazuje się dążenie do tego, by "się postawić", pokazać, zakłuć sąsiadów w oczy swoją pozycją i bogactwem. W trakcie zabawy wychodzą też na jaw skrywane rodzinne grzeszki, niskie pobudki, sknerstwo, egoizm, chciwość, obłuda. Lejący się strumieniami alkohol odziera z masek, obnaża prawdziwą naturę: eleganccy goście stają się coraz bardziej prostaccy, pazerni, pozbawieni zasad.

Wojciech Smarzowski po pokazach na festiwalu w Gdyni mówił: "100 lat temu Wyspiański napisał »Wesele« - wielki, narodowy dramat o walce o niepodległość. Teraz niepodległość już mamy, należy tylko jeszcze odzyskać wartości i zasady. Podobno każde pokolenie Polaków ma takie »Wesele«, na jakie zasługuje. Najkrócej ideę filmu można streścić następująco: to film o tym, jak nie oszaleć na punkcie kasy". Film jest hiperrealistyczny, to znaczy tak realistyczny, że aż wykreowany. W "Weselu" wszystko obraca się wokół pieniędzy. Za bardzo drogi samochód Pan Młody zgadza się poślubić Katarzynę, która jest już w ciąży z innym. Za sowity datek na kościół proboszcz załatwia u swojego szwagra samochód za okazyjną cenę.