Samochody strażackie Chevrolet w Polsce: Historia i Rola

Historia samochodów strażackich marki Chevrolet w Polsce jest bogata i sięga czasów przedwojennych, obejmując okresy importu, krajowej produkcji, zniszczeń wojennych oraz powojennej odbudowy taboru pożarniczego. Chevrolety odegrały znaczącą rolę w rozwoju polskiego pożarnictwa, stając się często podstawą dla budowy wozów bojowych zarówno w jednostkach zawodowych, jak i ochotniczych.

Początki Chevroleta w polskiej straży pożarnej (lata 20. i 30. XX wieku)

W latach 1926-1927 polski importer sprowadził z montowni w Kopenhadze kilkadziesiąt ciężarowych podwozi Chevroleta. Część z nich została skarosowana jako wozy pożarnicze i wcielona do jednostek Zawodowej Straży Pożarnej na terenie całej Polski.

Rozwój produkcji krajowej i dostępność

Sytuacja zmieniła się diametralnie latem 1928 roku, kiedy to z warszawskiej montowni Chevroleta zaczęły wyjeżdżać samochody osobowe i ciężarowe oraz kompletne podwozia przeznaczone do karosowania we własnym zakresie. Za sprawą dobrze zorganizowanego cyklu produkcji, ceny pojazdów były bezkonkurencyjnie niskie. Dzięki temu na zakup samochodu mogły pozwolić sobie nawet oddziały z małych miast.

W latach 1925-1930 sam tylko Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych przeznaczył na ochronę przeciwpożarową 20 milionów złotych. Z tej sumy ponad sto miejscowości zakupiło samochody strażackie. Pożarnicze Chevrolety pojawiły się w oddziałach straży pożarnej - zawodowej i fabrycznej - we wszystkich dużych miastach. Lista miast obejmowała m.in.:

  • Warszawę
  • Poznań
  • Kraków
  • Łódź
  • Kielce
  • Lublin
  • Białystok
  • Grodno
  • Brześć
  • Gdynię
  • Katowice
  • Częstochowę
  • Siedlce
  • Lwów
  • Wilno

Ceny podwozi Chevroleta były na tyle przystępne, że mogły pozwolić sobie na nie nawet Ochotnicze Straże Pożarne. Na przykład, w 1929 roku OSP w Staniszewie kupiła pożarniczego Chevroleta, który pozostawał w służbie aż do roku 1962. Kolejna fala zakupów przyszła wraz z uruchomieniem w Warszawie drugiej montowni Chevroleta w latach 1936-1939. Pożarnicze auta tej marki trafiły m.in. do OSP w Chęcinach, Mosinie i Rembertowie. W 1938 roku Siedlce zakupiły dwa Chevrolety dla Miejskiej Straży Ogniowej.

Na koniec listopada 1938 roku urzędy zarejestrowały 784 pożarnicze samochody, a minimalne zapotrzebowanie było oceniane jeszcze na 300. Polskie Chevrolety były trzecimi w kolejności po Ursusie i Polskim Fiacie samochodami strażackimi produkowanymi fabrycznie w Polsce.

historyczne zdjęcie samochodu strażackiego Chevrolet w Polsce z lat 30. XX wieku

Charakterystyka polskiego Chevroleta strażackiego

Polskiego Chevroleta produkowano od 1936 roku w montowni „Lilpop Rau i Löwenstein” w Warszawie. Fabryka ta podpisała umowę licencyjną z amerykańskim koncernem GMC, który był zarazem właścicielem Chevroleta. Wersję pożarniczą polskiego Chevroleta napędzał 6-cylindrowy silnik górnozaworowy o mocy 78 KM. Zabudowę pożarniczą wykonała warszawska firma „Liefeldt i Schiffner”. Składała się ona z:

  • zbiornika na 700 litrów wody
  • motopompy przewożonej na tylnym podeście
  • drabiny przystawnej i wysuwnej-łańcuchowej
  • zwijadła na węże

Za kabiną znajdowały się odkryte siedziska dla czteroosobowej załogi.

Okres II wojny światowej i straty

W czasie wojny polska straż pożarna straciła większość taboru - został zniszczony podczas przejścia frontów albo zagrabili go niemieccy i rosyjscy okupanci. W znajdującym się w archiwum Muzeum Pożarnictwa w Warszawie wykazie samochodów pożarniczych stanowiących własność Warszawskiej Straży Pożarnej, zarekwirowanych i wywiezionych przez Niemców w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku, wymienionych jest 40 samochodów pożarniczych, w tym 8 Chevroletów (7 ciężarowych i 1 osobowy). Po wojnie strażacy oceniali, że wycofujący się Niemcy zrabowali około 80% taboru.

Powojenny tabor: Chevrolety z demobilu i nowe źródła

W okresie powojennym zrabowane auta zostały zastąpione przez Chevrolety, które w latach 1945-1947 trafiły do Polski różnymi drogami: programy Lend-Lease, UNRRA oraz zakupy rządowe w zachodnim demobilu. Sama tylko UNRRA przysłała 2400 aut strażackich. Po adaptacjach, demobilowe Chevrolety stawały się wozami pożarniczymi oddziałów Zawodowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.

Źródła pozyskiwania pojazdów

Zaopatrzenie ze strony UNRRA, dzięki której do Polski trafiło około 25 tysięcy samochodów demobilowych, było tylko jedną z dróg pozyskiwania pojazdów w latach 1945-1947. Inne to wojenne dostawy Lend-Lease oraz zakupy rządu polskiego w demobilach zachodnich. Nie należy też zapominać, że w znacznej części samochody ciężarowe stanowiły sprzęt zdobyczny i pozostawiony w Polsce przez Niemców po działaniach wojennych. Pozyskiwano je w różny, niekiedy niecodzienny sposób, np. poprzez wydobywanie zatopionego sprzętu z Zalewu Wiślanego, gdzie Niemcy, uciekając, pozostawili duże ilości taboru.

Niemieckie ciężarówki trafiały też do Polski w ramach powojennej rewindykacji mienia z terenów niemieckich. W 1949 roku w grupie samochodów ciężarowych większość stanowiły u nas pojazdy pochodzące z powojennego demobilu. Najliczniejszą z grup tworzyły pojazdy marek Bedford, Chevrolet, Dodge, Ford, Fordson, GMC i Studebaker.

Wyzwania w dystrybucji i stan pojazdów

Kluczowa była kwestia rozdzielania tych pojazdów. Bezwzględny priorytet miało wojsko. Drugie w kolejności były służby „utrwalające władze ludową”, czyli bezpieka, KBW, milicja i podległe im formacje. Po nich w kolejce ustawiały się przedsiębiorstwa odbudowujące kraj, zapewniające zaopatrzenie, firmy komunikacyjne, służby sanitarne, władze lokalne i na samym końcu straż pożarna. Faktycznie wyglądało to tak, że dla strażaków pozostawały ostatki zaopatrzenia motoryzacyjnego w dalece niewystarczającej liczbie - pojazdy w najgorszym stanie technicznym, modele bardzo trudne w naprawie i wyeksploatowany sprzęt poniemiecki. Ewentualnie przekazywano im auta już wcześniej zużyte przez inne podmioty.

Chevrolety były długowieczne. Służyły m.in. w powstałej w 1946 roku Zakładowej Straży Pożarnej w Zakładach Papierniczych w Fordonie (aż do 1970 roku!). Chevroleta miała także cukrownia w Szamotułach. Jeszcze w 1964 roku strażacy OSP z Więcławic kupili od Przyzakładowej Straży Pożarnej Kopalni w Jaworzynie samochód terenowy marki Chevrolet. Pojazd miał napęd 4x4 i wyciągarkę mechaniczną. Nie był zbyt szybki, ale za to nie bał się bezdroży. Do dziś w jednostce wspominana jest akcja podczas pożaru w Żerkowicach: „Wjeżdżając pod strome wzniesienie Chevrolet został wyprzedzony przez samochód strażacki Star, ze straży w sąsiedniej gminie. Załoga Stara śmiała się z powolnego Chevroleta. Kawałek dalej Star ugrzązł w błocie, a Chevrolet pojechał przed siebie.”

zdjęcie powojennego samochodu strażackiego Chevrolet w akcji

Chevrolet i General Motors w Polsce

Koncern General Motors, którego twórcą był w 1908 roku William Durant, specjalizował się w produkcji ciężarówek. W 1928 roku założono w Warszawie montownię „GMC” na terenie firmy „Elibor”, kierowaną przez Johna Pawlowskiego. Składano w niej 4- i 6-cylindrowe samochody „Chevrolet” i podwozia „GMC” na bazie amerykańskich części. Na tych podwoziach inne polskie firmy prowadziły m.in. zabudowę pożarniczą. W 1936 roku koncern podpisał umowę licencyjną z warszawską firmą „Lilpop, Rau i Löwnenstein”, gdzie montowano potem ciężarowe i osobowe „Chevrolety”, na których także powstawały zabudowy pożarnicze.

Ciężarówki GMC CCKW w powojennej Polsce

W związku z toczącą się w Europie wojną, amerykański „US Army Ordnance Corps” opracował projekt dwuipółtonowej ciężarówki wojskowej, której montaż zlecono firmie „GMC”. Pojazd oznaczono symbolem „CCKW”. Każda litera oznaczała kolejno: rok wykonania projektu (1941), standardową kabinę kierowcy, napęd na wszystkie koła (AWD), podwójny most tylny. Napęd typu 6x6 umożliwiał skuteczny transport na bezdrożach pola walki. W ramach pomocy UNRRA przekazywano po wojnie do państw bloku socjalistycznego wspomniane ciężarówki wojskowe, stąd obecność ciężarówek GMC w Polsce. Pojazdy te trafiały także do straży pożarnych, gdzie strażacy wykonywali na nich zabudowę pożarniczą systemem gospodarczym.

Model z CMP (Centralnego Muzeum Pożarnictwa) wyprodukowano w 1943 roku. Pojazd napędzał 6-cylindrowy silnik „Herkules” o mocy 102 KM, umożliwiający maksymalną prędkość 72 km/h. Przewoził zbiornik na wodę o pojemności 2 tysięcy litrów. Obok zbiornika znajdowały się skrytki na węże strażackie, z tyłu na podeście przewożono motopompę „Polonia PO3” firmy „WSM” Bielsko-Biała. W środkowej części zbudowano przedział dla ośmioosobowej załogi zadaszony plandeką. W górnej części zamontowano stelaż na drabinę. Samochód znajdował się na wyposażeniu straży pożarnej w Bielsku-Białej.

schemat lub przekrój ciężarówki GMC CCKW 6x6

Zachowane egzemplarze i współczesne wykorzystanie

Pożarnicze Chevrolety należą obecnie do rzadkości. W zbiorach oddziału Centralnego Muzeum Pożarnictwa (CMP) w Rakoniewicach znajdują się dwa Chevrolety, karosowane przez firmę „Elibor” z Warszawy, która montowała je nieseryjnie w latach 20. XX wieku. Wartym odnotowania jest również Chevrolet, którego w pierwszych latach po wojnie otrzymała OSP Młochów. Nie było to auto demobilowe, a wóz strażacki z przełomu lat 20. i 30., prawdopodobnie zbudowany w warszawskiej montowni Chevroleta.

W zbiorach CMP znajduje się album fotograficzny pt. „Miejska Straż Ogniowa Zawodowa w Lublinie”, prezentujący m.in. samochody pożarnicze zakupione dla tej jednostki w latach 30. XX wieku, w tym pożarniczego Chevroleta. Sukcesy firmy „Lilpop, Rau i Löwenstein” skłoniły zarząd do budowy nowoczesnej fabryki w Lublinie. Z powodu wojny inwestycji nie dokończono. Po wojnie, na bazie inwestycji Lilpopa w Lublinie, uruchomiono Fabrykę Samochodów Ciężarowych (FSC).

zdjęcie zachowanego wozu strażackiego Chevrolet w muzeum

Współczesne wykorzystanie przez służby ratownicze

Warto również wspomnieć, że w ostatnich latach służby ratownicze nadal korzystały z samochodów marki Chevrolet. Przykładem tego jest choćby Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (GOPR), które wyposażone zostało w model Captiva.

tags: #samochod #strazacki #chevloret