Pożar Mostu Łazienkowskiego w 1975 roku: Przebieg, Skutki i Odbudowa

Wydarzenia z 21 września 1975 roku wstrząsnęły mieszkańcami Warszawy, gdy nowoczesny Most Łazienkowski, oddany do użytku zaledwie rok wcześniej, stanął w płomieniach. Ten dramatyczny pożar, który miał miejsce „za Gierka”, pozostawił trwały ślad w historii stolicy i był jednym z najpoważniejszych incydentów technicznych w powojennej Polsce. Porównywany bywa często z podobnymi zdarzeniami, w tym z pożarem z 2015 roku, który ponownie zwrócił uwagę na specyfikę konstrukcji mostu.

Most Łazienkowski w trakcie budowy w Warszawie, lata 70.

Budowa i Znaczenie Mostu Łazienkowskiego

Most Łazienkowski powstał w odpowiedzi na rosnące potrzeby komunikacyjne dynamicznie rozwijającej się Warszawy. Ponad czterdzieści lat temu krajobraz w stolicy wyglądał zupełnie inaczej; między Mostem Poniatowskiego a Górą Kalwarią nie było żadnej przeprawy przez Wisłę. Było to utrudnienie, zwłaszcza że na Grochowie, Ochocie i Mokotowie jak grzyby po deszczu wyrastały nowe osiedla. Zaczęto więc budowę Trasy Łazienkowskiej, która trwała 34 miesiące. 19 lipca 1974 roku przedstawiciele władz miasta i Edward Gierek uroczyście otworzyli trasę.

Most Łazienkowski, stanowiący kluczowy element trasy, był chlubą socjalistycznych budowniczych i symbolem sukcesów dekady gierkowskiej. Wykonany z nitowanych i spawanych elementów stalowych, miał być w zasadzie niepalny. Jego długość wynosi 425 metrów, a szerokość 27,5 metra. Główne elementy mostu stanowią cztery nośne dźwigary stalowe (pełne) oparte na filarach żelbetowych. Rozpiętość filarów w świetle wynosi 90 metrów. Most ma jezdnię dwukierunkową o trzech pasmach ruchu w każdym kierunku oraz z obydwu stron chodniki dla pieszych. Całość przykryta jest nawierzchnią asfaltową na podłożu betonowym. Od spodu (pod jezdnią) do konstrukcji stalowej podwieszone są przewody wodociągowe, CO, gazowe i kable elektryczne, w większości w izolacji z waty szklanej. W odległości pionowej 2,20 metra od sklepienia mostu wykonano podesty z desek o grubości 3 cali, oparte na dźwigarach oraz na konstrukcji stalowej. Pomosty te miały umożliwić brygadom remontowym prowadzenie napraw i bieżącej konserwacji instalacji. Pod mostem utworzono trzy przestrzenie, zamknięte od góry jezdnią, z boków dźwigarami, a od spodu pomostami, stanowiące tunele dla rurociągów i kabli biegnących wzdłuż przęseł na całej długości mostu.

Warto również zaznaczyć, że Trasa Łazienkowska wraz z mostem "grała" w wielu polskich filmach. Jeszcze w budowie i podczas uroczystości otwarcia pojawiła się w kultowym serialu "Czterdziestolatek", a także w komedii "Poszukiwany, poszukiwana", filmie sensacyjnym "Przepraszam, czy tu biją", słynnym "Człowieku z marmuru" czy w obrazie "Con amore".

Pożar 21 Września 1975 Roku: Przebieg Akcji Gaśniczej

Pożar Mostu Łazienkowskiego wybuchł 21 września 1975 roku. Zapalił się drewniany pomost remontowy, znajdujący się pod nawierzchnią mostu. Rafał Jabłoński w "Życiu Warszawy" w 2007 roku opisywał, że "szły nim szyny do transportu materiałów konserwacyjnych. Od ognia wygięły się, podobnie jak nawierzchnia, która została sfalowana nawet na pół metra w górę".

Odkrycie i początek działań

  • Pożar został zauważony o godzinie 15:56 przez funkcjonariusza Milicji, który o godzinie 15:57 telefonicznie zaalarmował Stanowisko Kierowania Straży Pożarnej (SKSP), powiadamiając o pożarze drewnianej szopy usytuowanej pod mostem Łazienkowskim.
  • Pod środkowym pomostem remontowym na brzegu Wisły, po stronie zachodniej, zlokalizowana była nieużytkowana szopa o wymiarach 2 x 2 x 2,33 m, wykonana z drewna i obita papą. Przy szopie składowano okrągłe drewniane belki o długości 2,50 m i średnicy 0,15 m.
  • Pierwszy zastęp (GBAM 2000/8/8 z Oddziału III ZSP m.st. Warszawy) przybył na miejsce o godzinie 15:59. W tym momencie dopalała się drewniana szopa, a ogień objął składowane przy niej drewniane okrąglaki i drewniany pomost mostu.
  • Od godziny 16:14 na miejsce akcji, zarówno od strony zachodniej, jak i wschodniej mostu, zaczęły przybywać kolejne jednostki straży pożarnej. W wyniku rozpoznania stwierdzono, że pali się pomost remontowy o długości około 75 metrów w środkowej komorze mostu (szerokości 9,5 m), w której znajdowały się przewody CO (Ø 0,9 m), magistralny przewód wodociągowy (Ø 1 m) oraz dwa przewody gazowe (Ø 0,2 i Ø 0,3 m).

Eskalacja i specjalistyczne działania

  • Działania gaśnicze początkowo prowadzono z brzegu Wisły, od dołu.
  • O godzinie 16:18 na miejsce akcji przybyła grupa operacyjna SKSP, która objęła dowództwo. Z uwagi na brak dojścia do miejsca pożaru, podjęto decyzję o uruchomieniu planu organizacji ratownictwa technicznego (ORT). Wezwano jednostki straży pożarnych dysponujące zastępami ratownictwa technicznego i chemicznego, a także miejskie służby techniczne ze sprzętem do prac inżynierskich (młoty pneumatyczne, palniki do cięcia metali), aby wykonać drogi natarcia na pożar.
  • O godzinie 16:23 na miejsce pożaru zadysponowano sprzęt pływający: zestaw pchacza i barki z Warszawskiej Żeglugi Rzecznej oraz kuter motorowy Związku Harcerstwa Polskiego.
  • O godzinie 16:30 pożar obejmował pomosty mostu na odległość 120 metrów i nadal rozprzestrzeniał się w kierunku wschodnim. Lokalizacja pożaru w tej fazie była utrudniona, a wręcz niemożliwa, ze względu na brak sprzętu pływającego i dróg dojścia.
  • Jednostki straży pożarnych przybywające w trzecim rzucie otrzymały zadanie wprowadzenia prądów gaśniczych na boczne pomosty.
  • O godzinie 17:00 do akcji wszedł kuter motorowy ZHP, którego załoga podawała dwa prądy gaśnicze wody, chłodząc konstrukcję mostu od dołu.
  • O godzinie 17:20 wprowadzono zestaw pchacz-barka z plutonem gaśniczym, który podał cztery prądy gaśnicze „75”, tworząc w ten sposób odcinek bojowy wodny.

Opanowanie pożaru i dogaszanie

  • O godzinie 18:00 zatrzymano rozprzestrzenianie się pożaru, który w tym czasie obejmował już pomost na długości 160 metrów, licząc od zachodniego brzegu Wisły w kierunku wschodnim.
  • Około godziny 18:30 zastępy specjalne straży pożarnej wykonały od dołu otwór w pomoście od strony wschodniego brzegu Wisły. Tą drogą wprowadzono prądy piany średniej, którą wypełniono przestrzenie komór, tworząc zaporę (korek pianowy) ograniczającą ewentualne rozprzestrzenianie się pożaru.
  • Przybyłe ekipy miejskich służb technicznych, przy współpracy zastępu ratownictwa technicznego, wykonały siedem kolejnych otworów w nawierzchni mostu za pomocą młotów pneumatycznych oraz wycięły palnikami otwory w płycie stalowej pod asfaltem. Otwory wykonano na całej długości mostu, w odstępach 50 metrów. Otworami tymi tłoczono pianę ciężką i średnią do wnętrza komory środkowej.
  • O godzinie 19:20 podawano dwa prądy z działek samochodowych ze strony zachodniej, sześć prądów wody ze strony wschodniej, sześć prądów wody z barki i pchacza, sześć prądów piany ciężkiej i dwa prądy piany średniej przez otwory w nawierzchni mostu oraz cztery prądy wody przez otwór w podeście od strony wschodniej.
  • Około godziny 19:45 pożar został opanowany, rozpoczęła się faza dogaszania z obydwu kierunków oraz od dołu z barki i kutra na Wiśle.
  • Akcję gaśniczą zakończono około godziny 23:00. Chłodzenie konstrukcji stalowej prądami wody trwało do godziny 0:30.
  • W czasie trwania akcji gaśniczej wypadkowi uległo dwóch strażaków, którym udzielono pomocy w szpitalach MON.

Pożar Mostu Łazienkowskiego - fragment akcji gaśniczej

Skutki pożaru i śledztwo

W wyniku pożaru spaleniu uległa drewniana szopa oraz 2 tys. m² drewnianego pomostu remontowego. Straty materialne oszacowano na 36 milionów ówczesnych złotych, co było równowartością około 360 małych fiatów. Konstrukcja stalowa mostu uległa poważnym uszkodzeniom. Profesor Henryk Zobel z Politechniki Warszawskiej relacjonował: "Na moście nastąpiły wybrzuszenia konstrukcji stalowej. Odkształcenia są tak duże, że nastąpiła degradacja stali".

Dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru, prowadzone 40 lat temu, zakończyło się stosunkowo szybko. Zdaniem śledczych, winni byli trzej uczniowie warszawskich szkół, którzy podpalili drewnianą budkę znajdującą się pod mostem na lewym brzegu Wisły. Wprawdzie niektórzy eksperci dowodzili, że płomienie z budki nie mogły dosięgnąć drewnianego pomostu, ale nie miało to wpływu na decyzję sądu.

Pożar Mostu Łazienkowskiego we wrześniu 1975 roku odbił się szerokim echem w kraju, ponieważ zaledwie dwa dni wcześniej w Warszawie spłonął Centralny Dom Towarowy, później nazwany "Smykiem". Krążyły hipotezy, niewygodne dla komunistycznych władz, że oba pożary były wynikiem podpaleń i łączono je ze zbliżającym się terminem VII Zjazdu PZPR. Historia techniki notowała wówczas jeszcze tylko dwa takie wypadki.

Zdjęcie Mostu Łazienkowskiego po pożarze w 1975 roku, widoczne uszkodzenia konstrukcji

Odbudowa Mostu i Jego Dalsze Losy

Komunistyczne władze szybko podjęły decyzję o remoncie Mostu Łazienkowskiego. Odbudowę zniszczonej przeprawy rozpoczęto zaledwie tydzień po pożarze. W drugiej połowie lat 70. do wyposażenia ZSP m.st. Warszawy wprowadzono specjalistyczny sprzęt ratowniczo-gaśniczy, w tym statek pożarniczy typu „Juchas” z Portowej Straży Pożarnej w Gdańsku, a później nowy pchacz typu „Łoś” zaadaptowany na statek pożarniczy. W latach 80. flota powiększyła się o trzy duże transportery pływające typu BAW, dwa samochody pływające typu MAW i dwa kutry typu BMK z jednostek WP. Załogę oddziału stanowiło 26 strażaków z kwalifikacjami płetwonurków i oficerów żeglugi śródlądowej.

Po remoncie spowodowanym pożarem w 1975 roku, Most Łazienkowski wraz z przyległymi doń "ślimakami" co kilka lat przechodził drobne modernizacje i kolejne naprawy. Na przestrzeni lat stał się jedną z głównych przepraw przez Wisłę. Wyliczono, że w 2014 roku przejął około 18 procent ruchu samochodowego na wszystkich warszawskich mostach.

Porównanie z Pożarem z 2015 Roku

Podobnie jak w 1975 roku, 14 lutego 2015 roku warszawski Most Łazienkowski ponownie stanął w ogniu. Ogień, podobnie jak wcześniej, rozprzestrzenił się od drewnianych podestów technicznych. Jednak w 1975 roku pożar nie był tak rozległy, jak ten z 2015 roku. Profesor Henryk Zobel z Politechniki Warszawskiej komentował, że „na moście nastąpiły wybrzuszenia konstrukcji stalowej. Odkształcenia są tak duże, że nastąpiła degradacja stali”. O ile po pożarze w 1975 roku odbudowę rozpoczęto tydzień później, o tyle w 2015 roku całą przeprawę praktycznie trzeba było postawić od nowa, a prace trwały kilkanaście miesięcy. O ile dochodzenie w sprawie przyczyn tegorocznego pożaru (2015) nadal trwało, o tyle to sprzed 40 lat zakończyło się stosunkowo szybko.

tags: #sb #a #podpalenie #trasy #lazienkowskiej #1975