Pożar w Osmelakowej Dolinie w Bystrzycy Kłodzkiej
Niedawno miejscowość Bystrzyca Kłodzka dotknęła tragedia. W agroturystyce „Osmelakowa Dolina” wybuchł pożar, który doszczętnie strawił dom Marioli i Zbyszka Osmelaków.
Osmelakowa Dolina to było miejsce wyjątkowe - goście nie tylko znajdowali tu wygodny nocleg, ale także mogli skosztować słynnego pstrąga z przydomowej smażalni, a zimą spędzać czas na pobliskim stoku. Jednak tym, co przyciągało najbardziej, była domowa atmosfera i serdeczność gospodarzy - ich gościnność i otwarte serca sprawiały, że wielu wracało tu rok po roku.
Dziś po tym wszystkim pozostały tylko zgliszcza. Tragedia spotkała ludzi, którzy zawsze byli gotowi nieść pomoc innym. Teraz sami jej potrzebują - i nie zostają z tym sami.
Właśnie dlatego zorganizowano zbiórkę na rzecz odbudowy Osmelakowej Doliny. Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma znaczenie i przybliża Mariolę i Zbyszka do odzyskania dachu nad głową i możliwości dalszego przyjmowania gości. Na portalu Pomagam.pl trwa zbiórka, której cel to 300 tys. złotych; zaledwie kilka godzin po utworzeniu udało się zebrać blisko 45 tys.

Sytuacja Powodziowa i Ochrona Kotliny Kłodzkiej
Kłodzko, Lądek-Zdrój i Stronie Śląskie wciąż otrząsają się po wielkiej, wrześniowej powodzi, jakiej na tym terenie nie było od 1997 roku. Choć woda opadła, pytanie, czy dało się tego uniknąć, wciąż pozostaje aktualne. Samorządowcy i politycy zarówno opozycji, jak i koalicji rządzącej, przekonują, że Ziemia Kłodzka byłaby bezpieczniejsza, gdyby powstało więcej zbiorników przeciwpowodziowych.
Wstępne szacunki strat z powodzi w Kotlinie Kłodzkiej, przedstawione przez burmistrza Kłodzka Michała Piszko, przekraczają 200 mln zł i obejmują jedynie infrastrukturę komunalną, w tym mieszkania komunalne. W 1997 roku Kotlinę Kłodzką objęła olbrzymia fala powodziowa, która zniszczyła znaczną część miasta, a straty oszacowano na ponad 90 mln zł.
Plany Budowy Zbiorników Przeciwpowodziowych: Historia i Kontrowersje
Początek dyskusji o intensyfikacji ochrony przeciwpowodziowej w regionie to 2019 rok, kiedy Wody Polskie zleciły firmie Sweco stworzenie dokumentu pt. „Analiza zwiększenia retencji powodziowej w Kotlinie Kłodzkiej”.
Koncepcja dziewięciu zbiorników (2019)
W opracowaniu Sweco analizowano 16 lokalizacji zbiorników przeciwpowodziowych, ale zarekomendowano wybudowanie dziewięciu. Finansowanie na ten cel miała zapewnić pożyczka z Banku Światowego. Ten plan podczas powodzi przypominali politycy, w tym ówczesna ministra edukacji i europosłanka Anna Zalewska. W 2019 roku sama Zalewska na spotkaniu z mieszkańcami ogłaszała jednak, że zaproponowane przez Sweco inwestycje nie powstaną, uspokajając w ten sposób protestujących mieszkańców.
Budowa czterech zbiorników to zupełnie inna inwestycja niż planowanych dziewięć. Koncepcja dziewięciu zbiorników pojawiła się w 2018 roku, a w 2019 została przedstawiona publicznie. Projekt budowy czterech, które teraz chronią Ziemię Kłodzką: w Krosnowicach, Roztokach, Boboszowie i Szalejowie, pojawił się wcześniej, pod koniec rządu PO-PSL. PiS przeprowadził tę inwestycję i doprowadził ją do końca, jednak to był zupełnie inny projekt niż dziewięć kolejnych zbiorników, o których pisała Zalewska. Realizacja tej inwestycji rozpoczęła się 1 stycznia 2016 r. i miała potrwać do 31 grudnia 2021 r., a jej całkowity koszt wyniósł 544 mln zł, z czego 317 mln zł pochodziło z unijnej kasy. Przedsięwzięcie to, nazwane "Ochrona przed powodzią Kotliny Kłodzkiej ze szczególnym uwzględnieniem ochrony Miasta Kłodzka", jest jedną z kluczowych części kompleksowego "Projektu ochrony przeciwpowodziowej w dorzeczu Odry i Wisły".

Protesty społeczne i opinie ekspertów
Plan powstania dziewięciu zbiorników oznaczałby wysiedlenie 300 domów, co wywołało silne protesty mieszkańców. Mieszkańcy stworzyli petycję, w której pisali: „Wysiedlenia oraz wyburzenia domów, często zabytkowych, mają objąć Stary Gierałtów, Radochów, Wilkanów, Gorzanów, Stary Waliszów, Pławnicę, Nagodzice, Nową Bystrzycę. Długopole Górne miałoby całkowicie zniknąć (…). W miejscowości Sarny zbiornik suchy miałby się pojawić w miejscu pałacowego parku, z pomnikową aleją dębową. Podobny los przewidziano dla przypałacowego parku w Gorzanowie”.
Mieszkańcy ostrzegali również przed dewastacją przyrody, zniszczeniem siedlisk 88 gatunków chronionych zwierząt oraz wycinką cennych ekosystemów leśnych. Bali się utraty domów, szczególnie że już budowane w tamtym momencie cztery zbiorniki budziły kontrowersje, a wysiedleńcy nie otrzymywali godziwych rekompensat.
Koalicja Ratujmy Rzeki w 2019 roku wydała negatywną opinię w sprawie dziewięciu zbiorników. Roman Konieczny, specjalista ds. ograniczania skutków powodzi i były pracownik IMGW, wspomina, że Koalicja o planie budowy suchych zbiorników dowiedziała się w lutym 2019. Eksperci Koalicji wskazywali, że „skuteczność wybranych zbiorników nie jest zbyt duża”, a dla Kłodzka budowa dziewięciu zbiorników oznaczałaby redukcję zwierciadła wody o zaledwie 54 cm w razie ewentualnej powodzi 1 proc. (zdarzającej się raz na sto lat). Znacząca redukcja, czyli powyżej 100 centymetrów, wystąpiłaby jedynie na 7 z 36 analizowanych punktów.
Koalicja wyliczała również, że finansowo większy sens niż budowa dziewięciu zbiorników miałby program dobrowolnych wykupów domów z terenów zalewowych. Koszty sumaryczne budowy były o 4,8 razy większe niż uzyskiwane efekty w postaci redukcji strat powodziowych. Wykup 1901 budynków chronionych przez te zbiorniki stanowiłby 665 mln złotych w porównaniu do kosztu realizacji wybranych zbiorników - 1,65 mld złotych, co dawałoby prawie miliard złotych oszczędności.
Rola i Skuteczność Istniejących Zbiorników oraz Plany na Przyszłość
Przepełnienia i awarie w 2024 roku
Podczas powodzi w 2024 roku, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) prognozował sumę opadów sięgającą 150 litrów na metr kwadratowy w województwach dolnośląskim, opolskim, śląskim i małopolskim, co mogło spowodować gwałtowne powodzie. Stacje hydrologiczne w zlewni Nysy Kłodzkiej notowały wówczas wzrosty powyżej stanów alarmowych, między innymi na stacjach Kłodzko, Lądek Zdrój i Bystrzyca Kłodzka.
Fundacja WWF po powodzi 2024 przekonywała, że nawet gdyby plan budowy dziewięciu zbiorników nie został porzucony, zbiorniki nie miałyby dziś wpływu na powódź w Kłodzku, ponieważ żaden z nich nie zdążyłby powstać. Maksymalny poziom wody w Kłodzku 15 września 2024 osiągnął 793 cm, czyli o 138 cm więcej niż podczas powodzi w 1997 roku i o 5,5 m powyżej stanu alarmowego. Fala powodziowa miała objętość 180-200 mln m³, natomiast pojemność zbiorników poniżej Kłodzka była szacowana na 30 mln m³. Przy fali tej wysokości, jaką zanotowano 15 września, redukcja na poziomie 50-70 cm nie miałaby żadnego wpływu na przebieg powodzi w Kłodzku.
Krytyczna sytuacja wystąpiła na zbiornikach Międzygórze na Wilczce i Stronie Śląskie na Morawce z powodu błyskawicznego naporu wody. Poziom wody przekroczył na obu stan krytyczny i woda przelewała się przelewami powierzchniowymi. Mieszkańcy niżej położonych miejscowości byli ewakuowani. Wody Polskie poinformowały, że w Stroniu Śląskim doszło do awarii automatycznego systemu kontrolno-pomiarowego obiektu, co uniemożliwiło odczyt stanów wody i sterowanie urządzeniami. Zbiorniki Międzygórze i Krosnowice przepełniły się. Zbiornik w Stroniu Śląskim uległ awarii, woda zaczęła się przelewać, a lewe ziemne ramię zbiornika zostało rozmyte, potęgując powódź i doprowadzając do katastrofy.
Zapora na potoku Wilczka w Międzygórzu, wzniesiona na początku XX w., ma 29 metrów wysokości, a zbiornik przeciwpowodziowy może pomieścić prawie 1 milion metrów sześciennych wody. W czasie powodzi 1997 r. to nie wystarczyło - woda przelała się przez zaporę. Zapora wodna na Morawce w Stroniu Śląskim powstała na przełomie XIX i XX w. i ma 16 m wysokości. W 1997 r. tama ochroniła niżej położone tereny przed wielką wodą.

Odbudowa zbiornika Stronie Śląskie i nowe plany
W odpowiedzi na awarię z 2024 roku, Wody Polskie podpisały umowę na opracowanie kompleksowej dokumentacji projektowej wraz z uzyskaniem wszystkich niezbędnych decyzji administracyjnych dla zadania pn. „Odbudowa zbiornika Stronie Śląskie”. Jest to inwestycja o strategicznym znaczeniu dla mieszkańców regionu oraz dla Programu redukcji ryzyka powodziowego w zlewni Nysy Kłodzkiej. Sygnatariuszami umowy byli Jacek Drabiński, Zastępca Dyrektora RZGW we Wrocławiu ds. Ochrony Przed Powodzią i Suszą oraz Narcyz Stefańczyk, Członek Zarządu firmy Sweco Polska SP. Prace docelowe będą dotyczyły odbudowy, przebudowy istniejącej zapory lub budowy nowego obiektu - wariant zostanie wskazany po przeprowadzeniu analiz projektowych i modelowania obliczeniowego. Do 31 marca 2025 r. zakończono prace zabezpieczające suchy zbiornik przeciwpowodziowy na potoku Morawka.
Wody Polskie przedstawiły także propozycję budowy zabezpieczeń przed kolejną powodzią na południu Dolnego Śląska. Zgodnie z założeniami, należy odbudować zbiornik w Stroniu Śląskim, a także postawić trzy nowe suche zbiorniki:
- Goszów na Białej Lądeckiej (powyżej Stronia Śląskiego),
- Bolesławów na Morawce (powyżej Stronia Śląskiego),
- Stójków, współpracujący z polderem Rudawka.
Ostatnia z propozycji jest efektem konsultacji społecznych, które rozpoczęły się pod koniec lutego 2025 roku, 5 miesięcy po powodzi. Po analizach okazało się, że pomysł mieszkańców może okazać się lepszy od wcześniejszego planu, zakładającego budowę zbiornika w Radochowie. Wody Polskie przychyliły się do tej koncepcji. W trakcie konsultacji zgłoszono aż 425 uwag oraz 17 propozycji konkretnych rozwiązań przeciwpowodziowych dla pięciu obszarów zlewni Nysy Kłodzkiej. Rozwiązanie Wód Polskich zostało zaakceptowane przez zespół doradczy ds. odporności po powodzi w MSWiA.
Poszukiwanie kompromisu w planowaniu
W Stroniu Śląskim odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej, na której prof. Janusz Zaleski, odpowiedzialny za przygotowanie programu redukcji ryzyka powodziowego, przedstawił radnym i mieszkańcom założenia i warianty. Przedstawiono dodatkową propozycję, nazwaną roboczo W2C, będącą próbą szukania kompromisu pomiędzy oczekiwaniami społecznymi a możliwościami zatrzymania nadmiaru wody. Wariant W2C zakłada zastąpienie budzącego największy sprzeciw społeczny dużego zbiornika w Goszowie trzema mniejszymi: w Bielicach, Młynowcu oraz w Starym Gierałtowie. Pozostałe lokalizacje zbiorników pozostałyby bez zmian: odbudowany zbiornik Stronie Śląskie, zbiornik Bolesławów i Stójków z przerzutem do zbiornika Rudawka.
Po przeliczeniu okazało się, że ten wariant jest porównywalny w efektach retencji z rekomendowanym W2 i dlatego zostanie on także zaproponowany do dalszych prac jako równoważny. Profesor Zaleski zaznaczył, że rozwiązania te będą droższe, ale mniej kosztowne społecznie. Cały program redukcji ryzyka powodziowego, obejmujący zlewnie Białej Lądeckiej, Ścinawki, Bystrzycy Dusznickiej i Białej Głuchołaskiej, ma zostać zaprezentowany komisji ekspertów MSWiA. Studium wykonalności ma określić koszty i uzyskać niezbędne zgody środowiskowe w ciągu około roku.
Radni i mieszkańcy podkreślają pilność rozwiązania problemu, a także pytają o utrzymanie zbiorników i systemy ostrzegania. Prof. Józef Sawicki, twórca alternatywnej koncepcji zabezpieczenia Stronia Śląskiego i Lądka-Zdroju, opartej na budowie sztolni odprowadzającej nadmiar wody i akweduktu, podkreśla, że jego pomysł nie wymaga przesiedleń. Jego koncepcja została jednak odrzucona przez zespół z powodu „transferu ryzyka w dół”, ale uzyskał zapewnienie, że zostanie ponownie przedstawiona zespołowi MSWiA. Wody Polskie zapewniają, że będą kontynuować rozmowy z mieszkańcami, aby znaleźć rozwiązania akceptowalne społecznie, mimo postawy "NIMBY" (Not In My Back Yard), która utrudnia kompromis.
Warto odnotować, że po raz pierwszy w historii jednocześnie wodę piętrzyło wszystkie 15 suchych zbiorników przeciwpowodziowych na terenie zarządzanym przez RZGW we Wrocławiu. Były to zbiorniki: Boboszów, Roztoki, Krosnowice, Szalejów Górny, Mysłakowice, Cieplice, Sobieszów, Mirsk, Krzeszów I, Krzeszów II, Międzygórze, Stronie Śląskie, Bolków, Kaczorów i Świerzawa.
Jak działa system zarządzania ryzykiem powodziowym (animacja)
Alternatywne i Uzupełniające Metody Ochrony Przeciwpowodziowej
Eksperci podkreślają, że opieranie ochrony mieszkańców wyłącznie na zbiornikach może być tragiczne w skutkach, ponieważ awaria jednego z nich może doprowadzić do katastrofy. Zbiorniki powinny być wyposażone w system ostrzegania mieszkańców przed takimi zdarzeniami, jednak „część z nich takie systemy ma, ale są one tajne”, co Roman Konieczny uważa za „kompletny bezsens”.
Fundacja WWF po powodzi 2024 podkreślała: „Zbiorniki, ale także np. wały, mogą również powodować fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Politycy obiecują, że po budowie zbiornika lub szeregu zbiorników ludzie będą już bezpieczni, a to nieprawda. Nie da się zaplanować i zrealizować takich zabezpieczeń technicznych, które zawsze, wszystkich i wszędzie uchronią przed powodzią”.
Roman Konieczny zaznaczył, że cała koncepcja ochrony przeciwpowodziowej w Kotlinie Kłodzkiej była błędna z założenia, ponieważ zakładała, że ochrona powinna opierać się wyłącznie na hydrotechnice. Hydrotechnika jest przydatna, można robić suche zbiorniki, ale zabudowanie Ziemi Kłodzkiej zbiornikami bez żadnych dodatkowych działań nie rozwiąże problemu powodzi, które od setek lat regularnie na tym terenie występują.
Naturalna retencja i gospodarka leśna
„W Kotlinie Kłodzkiej problemem są również wycinki drzew” - mówi Roman Konieczny. Zrzuty ściętych drzew następują po pionowych ścieżkach z lasów wzdłuż stoku, co podczas ulewnych deszczów tworzy potoki, a woda spływa błyskawicznie w dół, zalewając kotlinę. Istotne jest również to, jak realizowana jest gospodarka leśna. W miejscach, gdzie prowadzone są intensywne wycinki, woda opadowa spływa szybciej.
Doktor Sebastian Szklarek, ekohydrolog z Polskiej Akademii Nauk, pisał, że „las jest jednym z przykładów naturalnej retencji, długofalowo działa jak gąbka”. Prof. Krzysztof Świerkosz z Uniwersytetu Wrocławskiego podkreśla, że lasy górskie odgrywają ogromną rolę retencyjną i powinny pełnić funkcję wodo- i glebochronną, a nie głównie produkcję drewna. Zauważa, że monokulturowe świerczyny w Sudetach nie retencjonują wody tak efektywnie, jak naturalne lasy mieszane czy bukowe z grubą warstwą ściółki liściastej, i konieczna jest ich przebudowa.
Odsuwanie wałów i odporne budownictwo
Naturalnych sposobów zapobiegania skutkom powodzi jest więcej. Jednym z nich jest odsuwanie wałów od rzeki, dając jej przestrzeń do wylewania. To udało się do tej pory przeprowadzić tylko w jednym miejscu, nad Odrą, w gminie Wołów na Dolnym Śląsku, co ochroniło gminę przed powodzią w 2020 roku i zdało egzamin również we wrześniu 2024.
Tam, gdzie jest to możliwe, eksperci rekomendują odtwarzanie torfowisk. Prof. Witold Kotowski z Uniwersytetu Warszawskiego mówił: „Taka zielono-błękitna infrastruktura się nie starzeje, a staje się tylko coraz skuteczniejsza wraz ze wzrostem roślinności”.
Problemem jest również zabudowa terenów zalewowych i stawianie tam domów, które nie są przygotowane na katastrofę. „Domy powinny być budowane tak, żeby były odporne na zniszczenia powodziowe. Bez piwnic, bez drewnianych podłóg, ze ścianami, które szybko schną. W Kotlinie Kłodzkiej stoją stare, poniemieckie domy, które były budowane w ten sposób - nowe już nie są tak odporne” - dodaje Roman Konieczny.
Czy dziewięć nowych zbiorników, porzuconych w 2019 roku, złagodziłoby skutki tegorocznej powodzi? Odpowiedź brzmi: najprawdopodobniej nie. Same zbiorniki nie byłyby w stanie pomóc. Rozwiązaniem byłoby skumulowanie wszystkich wymienianych przez ekspertów rozwiązań - zabezpieczanie domów, brak zabudowy terenów zalewowych, suche zbiorniki (dobrze zaprojektowane i poddane ocenie), renaturalizacja rzek, odbudowa terenów zalewowych, właściwa gospodarka leśna i torfowiskowa.
tags: #spalona #bystrzyca #klodzka #zbiornik #przeciwpozarowy