Ogniomistrz Krzysztof Skubik z Jawiszowic (gmina Brzeszcze), obecnie w wieku 40 lat, jest zawodowym strażakiem, który w pracy ryzykuje życie, walcząc z pożarami. Po godzinach pracy, z narażeniem własnego życia i zdrowia gasi pożary, a po godzinach rozpala żywioł i w ten sposób „maluje” obrazy. Krzysztof Skubik odreagowuje stres związany z pracą strażaka, tworząc prawdziwe arcydzieła, specjalizując się w pirografii, czyli malowaniu ogniem. Jego pasja do sztuki wypalania w drewnie to nie tylko hobby, ale także sposób na twórcze wyrażanie siebie.

Czym jest pirografia?
Pirografia to jedna z najstarszych technik zdobniczych, polegająca na dekorowaniu przedmiotów poprzez wypalanie w drewnie naniesionych wzorów. Dekoracje wykonuje się przy użyciu specjalistycznych narzędzi, zwanych pirografami, lub metalowego narzędzia podgrzewanego w ogniu. Urządzenie to przypomina długopis lub pióro i jest rodzajem lutownicy z wymiennymi końcówkami.
Narzędzia i technika pracy
Jak podkreśla twórca obrazów w drewnie, do ich wykonywania nie jest potrzebny kosztowny inwentarz. Pirograf można kupić za około 30 złotych. Krzysztof Skubik nie używa sprzętu najwyższej klasy, bo jak sam mówi, „trening czyni mistrza”. Pirograf musi być rozgrzany do temperatury 550 stopni Celsjusza. Im dłużej przytrzymuje się rysik na drewnie, tym ślad wypalenia jest ciemniejszy, co pozwala na „malowanie” obrazów. Cienie uzyskuje się odpowiednim przeciąganiem pirografu. W przypadku, gdy pirograf zostanie za mocno przytrzymany na desce i powstanie wypalony dół, trzeba ratować się papierem ściernym. Po zakończeniu wypalania, gotowe dzieło wystarczy polakierować. Do pracy potrzebna jest dobrze wysuszona deska, a gatunek drewna jest nieważny, co czyni materiały tanimi i łatwo osiągalnymi.
Wypalanie drewna dla początkujących (pirografia) – jak zacząć
Początki pasji i odkrycie talentu
Krzysztof Skubik nigdy nie uczył się rysunku ani nie ukończył żadnej artystycznej szkoły czy kursu. Jest natomiast absolwentem Technikum Drzewnego w Janowie Lubelskim, co niewątpliwie pomaga mu realizować się w pirografii. Swój talent artystyczny odkrył w sobie przypadkiem, około sześciu lat temu, gdy kolega, który jest myśliwym, poprosił go o pomoc przy malowaniu ogniem głowy jelenia na drzwiach domu. Krzysztof przyjął wyzwanie bez dłuższego zastanowienia. Efekt był zaskakująco dobry, bo jeleń przypominał jelenia, a rezultaty przerosły jego najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że ma wrodzony talent, a spod jego ręki wychodzą prawdziwe arcydzieła.
Pierwsze zlecenia i rozwój tematyki
Po tym przypadkowym odkryciu, zlecenia posypały się niczym lawina. Na początku były to zamówienia od leśniczych i łowczych, a także od przełożonych Krzysztofa z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pszczynie, gdzie pracuje. Pokaźnych rozmiarów obrazy przedstawiały głównie portretowanych w towarzystwie bądź to św. Floriana, patrona strażaków, bądź jeleni. Pan Krzysztof zaczął więc tworzyć portrety św. Floriana dla strażaków odchodzących na emeryturę czy obrazki dla bliskich na urodziny. Z czasem posypały się zlecenia od dzieci jubilatów świętujących okrągłe rocznice pożycia małżeńskiego. Na początku malował głównie zwierzęta i krajobrazy, ale z czasem zdecydował się na tworzenie portretów i reprodukcji znanych obrazów.
Ewolucja pracowni i medialna rozpoznawalność
W którymś momencie pracy było tak dużo, że już nie wystarczał do pracy kącik wygospodarowany na klatce schodowej bloku, w którym mieszkał. Tam, na plastikowym stoliku, najpierw wypalał obrazy. Potem jednak, kiedy zamówień było coraz więcej, a format obrazów zaczął się powiększać, postanowił przenieść się do pracowni na działce. Ogniomistrz wyznaje: „Mam tu ciszę i spokój i nikomu nie przeszkadzam. Problem tylko w tym, że nie ma mnie kto kontrolować. Często bywa tak, że przy tym moim malowaniu tracę poczucie czasu. I wtedy do rzeczywistości przywraca mnie dzwonek telefonu. W środku nocy dzwoni moja żona z pytaniem, kiedy wracam”.
Droga do rozpoznawalności
Wieść o strażaku malującym ogniem szybko rozeszła się w Polsce. Krzysztof pokazał swoje prace siostrze, dyrektorce domu kultury w swoich rodzinnych stronach na Lubelszczyźnie. Początkowo nie wierzyła w komercyjny sukces, ale już po roku odezwał się do niego Teleexpress, gdzie został gościem „Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych”. Po dwóch latach przyjechało do niego TVN24, a Krzysztofa gościliśmy w programie „Dzień Dobry TVN”.

Znani odbiorcy i działalność społeczna
Z czasem zaczęły napływać zamówienia od znanych postaci i celebrytów. Wśród nich są takie osobistości jak szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurek Owsiak, zawodnik MMA Mariusz Pudzianowski, dziennikarz Maciej Orłoś, muzyk Krzysztof Skiba i zespół Big Cyc. Krzysztof Skubik wykonał również prace dla aktora Roberta Moskwy i jego żony Patrycji, wokalisty Piotra Cugowskiego oraz mistrza świata w pływaniu Radka Kawęckiego. Na długiej liście są także piłkarze Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek.
Krzysztof Skubik aktywnie angażuje się również w działalność społeczną. Część swoich prac wystawia na aukcjach charytatywnych, aby zdobyte na nich fundusze przekazywać potrzebującym. Prowadzi także warsztaty dla dzieci cierpiących na autyzm i zespół Downa, a także dla osób starszych. Regularnie spotyka się z młodzieżą, opowiadając o swojej pasji, jak to miało miejsce podczas spotkania w Technikum Budowlanym w Cieszynie, gdzie dzielił się swoją historią i doświadczeniem z uczniami.