Ogień od zarania ludzkości posiadał podwójną naturę - ujarzmiony stanowił dobrodziejstwo, jako żywioł stawał się siłą niszczycielską. Z potrzeby przeciwstawienia się temu zagrożeniu pojawili się ludzie walczący z ogniem i związane z tym zajęciem przepisy.

Pierwotne zagrożenie ogniem i wczesne regulacje
Pożary od wieków niszczyły nasz kraj, obracając w perzynę nie tylko dobytek ludzi, ale i dorobek kulturalny. Największe straty występowały w dużych miastach, będących skupiskami ludności, zajmującej się handlem i rzemiosłem. W czasie pożarów pastwą płomieni padały nie tylko warsztaty pracy, majątek ruchomy, domy mieszczańskie, ale i zabytkowe obiekty: zamki, kościoły, klasztory. Często zdarzało się, że pożar doprowadzał do ruiny materialnej społeczności miast, które już nie mogły powrócić do dawnej świetności.
W okresie średniowiecza główna przyczyna tych klęsk wynikała z faktu, że prawie całe budownictwo mieszkalne, sakralne, a nawet obronne wznoszono z drewna. Tak było do XIV wieku. Dopiero w okresie panowania króla Kazimierza Wielkiego i jego następców można mówić o pewnej zmianie jakościowej budownictwa na korzyść Polski murowanej, ale też zazwyczaj dotyczyło to niektórych obiektów: zamków, kościołów, murów obronnych. Nic dziwnego, że w okresie poprzedzającym tę zmianę, w wyniku pożarów uległo całkowitemu zniszczeniu w miastach wiele drewnianych kościołów, dworów, budynków mieszkalnych. Zdecydowanie gorsza sytuacja była na wsiach, gdzie budowano wyłącznie z drewna, kryto słomą, jeszcze w XVIII w. nie znano kominów, a dym z paleniska wewnątrz izby rozchodził się po całej chacie, znajdując ujście nieszczelnym drewnianym dachem. Pożary były najstraszniejszą plagą polskich wsi, niszcząc je doszczętnie, co przy gęstej, palnej zabudowie, braku przerw ogniowych i ludzi obeznanych z gaszeniem ognia było częstym zjawiskiem. Powszechnie też praktykowano różne zabobony i wierzenia, rzekomo zabezpieczające przed tą klęską.
Wczesne osiedla miejskie budowano z drewna, co gorsza zazwyczaj bez żadnego planu. Nagminnym zjawiskiem było dostawianie drewnianych krużganków, ganków, schodów i schowków, co występowało nawet w późniejszych wiekach. Na przykład w Warszawie ratusz, usytuowany na środku Rynku Staromiejskiego, był jeszcze do początku XIX w. dosłownie obudowany kramami i warsztatami rzemieślników. W Krakowie powszechnie stosowano drewniane dobudówki i takie pokrycia dachowe. Jeszcze w XVI w. było tam dużo drewnianych domów krytych słomą. Niektóre budynki nie miały szyb, a otwory okienne zabezpieczano tylko okiennicami. Plagę pożarów najlepiej ilustruje sytuacja w dwóch najważniejszych miastach Polski: Krakowie i Warszawie.
Duża liczba wybuchających pożarów, a przede wszystkim ich niszczycielska siła, spowodowała zainteresowanie się dość wcześnie tą problematyką władz miejskich oraz właścicieli miast, co owocowało uchwalaniem tzw. porządków ogniowych. Były one wzorowane na podobnych przepisach obowiązujących w miastach Europy Zachodniej. Stale ulepszane i doskonalone przetrwały do końca Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Jako pierwsze wprowadziły je największe polskie miasta. Już w 1374 r. uchwaliła je krakowska Rada Miejska. Były to zazwyczaj zakazy i nakazy wzmacniające bezpieczeństwo pożarowe. Podobnie Rada Miejska Warszawy uchwałami z lat 1546, 1548, 1550 wprowadziła porządki ogniowe, zobowiązujące mieszkańców do czynnego udziału w gaszeniu pożarów.
Sprawy bezpieczeństwa pożarowego były przedmiotem uwagi tylko lokalnych społeczności i nie miały sankcji ogólnopaństwowych. Król Zygmunt I Stary nakazał przeniesienie poza obręb miasta wszystkich browarów, a Stefan Batory rozszerzył go później na gorzelnie, piece garncarskie i wytwórnie świec. Królowa Bona, zjechawszy do Warszawy, doprowadziła do wydania w 1548 r. przepisów zobowiązujących mieszczan do gromadzenia w domach sprzętu gaśniczego. Wielu wybitnych polityków, uczonych i pisarzy tamtego okresu zwracało uwagę na tę klęskę, sugerując różne rozwiązania profilaktyczne.
Dużo uwagi tym sprawom poświęcił Andrzej Frycz Modrzewski w swym wiekopomnym dziele O poprawie Rzeczypospolitej, wydanym w 1557 r. Jako główną przyczynę pożarów wskazywał drewniane budownictwo. Proponował budowanie domów z cegieł, z bezpiecznymi kominami i w związku z tym przygotowanie odpowiedniej liczby rzemieślników. Modrzewski zalecał też wyposażenie domów i obejść gospodarczych w drabiny i sprzęt gaśniczy, przygotowanie zespołów ratowniczych, przeprowadzanie okresowych kontroli prewencyjnych, wszystko to zabezpieczone odpowiednimi przepisami i sankcjami. Zaproponowana przez Modrzewskiego idea powoływania w miastach straży ogniowych (obowiązkowych) wyprzedziła o wiele lat swą epokę. W dziesięć lat po jego śmierci mieszczanie sieradzcy powołali miejską straż ogniową według modelu zbliżonego do propozycji Modrzewskiego.
Wiele miast utrzymywało specjalnych stróżów nocnych, których zadaniem było czuwanie, by pospólstwo nie wznieciło ognia w nocy i by pożar nie zaskoczył mieszkańców podczas snu. Książę Karol Radziwiłł w swoich dobrach wprowadzał kompleksowe przepisy przeciwpożarowe, które ściśle egzekwowano. W miastach i wsiach znajdował się sprzęt przeciwpożarowy (weborki skórzane, bosaki, siekiery, ręczne sikawki, skóry do osłaniania dachów) rozdzielony między chłopów. Byli oni podzieleni na oddziały 10-osobowe z dowódcą dziesiętnikiem na czele, odpowiedzialnym za prowadzenie akcji ratowniczych. W miastach znajdowały się sikawki parokonne i czterokonne wraz ze stałą obsługą. Na odgłos dzwonu mieszkańcy biegli do pożaru ze sprzętem.
Wiek XVIII przynosi w dziedzinie walki z pożarami zdecydowaną ingerencję władzy centralnej. W roku 1760 marszałek wielki koronny Franciszek Bieliński ogłasza dla Warszawy przepisy przeciwpożarowe. Przepisy te wprowadzały nakazy: poprawy stanu kominów, przeniesienia za miasto zakładów wykorzystujących duży ogień, wysyłania do ognia z każdego domu po dwóch ludzi, gromadzenia w warsztatach sprzętu gaśniczego oraz przestrzegania zakazu budowy domów drewnianych w miejscach zagrożonych. W 1764 r. burmistrz Warszawy Michał Sakres wydał przepisy dotyczące podatku ogniowego, a także określające zasady prowadzenia akcji gaśniczych. Następca Bielińskiego, marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski, wydał dalsze szczegółowe przepisy ogniowe w latach 1767, 1775, 1779, 1782. Najważniejszy zbiór przepisów ogłosił on w 1779 r. jako Porządek ogniowy w Warszawie od Marszałka Wielkiego Koronnego na mocy prawa ustanowiony. Przepis ten utrzymywał w mocy dotychczasowe postanowienia, ale modernizował je i rozszerzał.
Narodziny zorganizowanego pożarnictwa pod zaborami
Rozbiory Polski zahamowały rozwój państwa. Wstrzymany też został proces reformowania ochrony przeciwpożarowej, która po upadku Rzeczypospolitej kształtowała się odmiennie w zależności od systemów i przyzwolenia państw zaborczych.
Pożarnictwo w zaborze rosyjskim (Królestwo Polskie)
Utrata niepodległości spowodowała funkcjonowanie odrębnych przepisów przeciwpożarowych w każdym zaborze. Przed założeniem ochotniczej straży pożarnej sposoby walki z pożarami były normowane przez rosyjskie rozporządzenia policyjne. W czasach Księstwa Warszawskiego, przy komendzie policji zostaje utworzony Oddział Pożarny (1806), a w 1810 r. w okresie powstania listopadowego (1831 r.) Rząd Narodowy wydaje dokument pt. Dodatkowa organizacja straży ogniowej w stolicy w czasie oblężenia, który powołał do życia korpus pompierów (oficerów i szeregowców) i określił ich profesjonalną organizację. Wzrastająca klęska pożarów zmusiła władze zaborcze do zajęcia się bezpieczeństwem pożarowym. Podstawowym dokumentem, który nakładał na obywateli obowiązki w tym zakresie była ustawa o policji ogniowej dla gmin wiejskich z 1786 r.
Pierwszą próbę utworzenia zawodowej straży ogniowej podjął w 1829 r. mieszkaniec Warszawy Jan Rudnicki. Ostatecznie 1 stycznia 1836 r. Straż Ogniowa w Warszawie rozpoczęła służbę. Dopiero kilkanaście lat później, ze względu na utrudnienia zaborców, zaczęły powstawać towarzystwa ochotniczych straży ogniowych w miastach. Najwcześniej straże ochotnicze w Królestwie Polskim powstały w Kaliszu (1864), Częstochowie (1871), Turku i Zgierzu (1874), Łęczycy, Płocku i Włocławku (1875). W 1882 r. było już 33 straży ochotniczych. Niektóre z nich należały do Rosyjskiego Towarzystwa Pożarniczego, utworzonego w 1892 roku, które nie przejawiało inicjatywy ani w tworzeniu straży, ani też w udzielaniu pomocy istniejącym strażom.
W Królestwie Polskim pierwsze towarzystwa ochotniczych straży ogniowych organizowane były na podstawie indywidualnych statutów zatwierdzanych przez ministra spraw wewnętrznych. Od 1887 r. straże ochotnicze powoływano do życia, opierając się na przepisach wprowadzonego przez władze zaborcze statutu normalnego (wzorcowego), znowelizowanego w lutym 1882 r. W grudniu 1898 r. minister spraw wewnętrznych zatwierdził Ustawę normalną straży ogniowych w Królestwie Polskim, zgodnie z którą straże ochotnicze mogły być tworzone nie tylko w miastach, ale i w osadach. Pod koniec 1907 r., po opanowaniu sytuacji rewolucyjnej na obszarze Królestwa Polskiego, władze rosyjskie nie zezwalały już na organizowanie straży ogniowych na podstawie prawa o stowarzyszeniach i związkach.
Zakładając straże pożarne, myślano przede wszystkim o obronie przed pożarami, nękającymi polskie wsie i miasta, o które władze rosyjskie nie dbały. Niemniej ważnym zadaniem było skupienie w tych organizacjach ludzi o nastawieniu patriotycznym, gotowych w odpowiedniej chwili do podjęcia walki o niepodległość. Służył temu głęboko ukrywany przed władzami zaborczymi wojskowy charakter powstających straży. Straże musiały opierać swoją egzystencję na ofiarności publicznej. Mimo tych trudności, garnęło się do nich wielu dzielnych ludzi. W zaborze rosyjskim ważną rolę odegrała Instytucja Ubezpieczeń Wzajemnych Budowli od Ognia, która wspomagała działalność straży, szczególnie w okresie prezesury Bolesława Chomicza. Pokrywała ona straty poniesione przez poszkodowanych podczas pożarów i nagradzała osoby, które szybko dostarczyły sikawki na teren akcji gaśniczej.
Pożarnictwo w zaborze austriackim (Galicja)
Ważną rolę w rozwoju pożarnictwa odegrała pierwsza w Galicji Ochotnicza Straż Pożarna utworzona w Krakowie w 1865 r. Jako organizacja skupiająca przedstawicieli wszystkich stanów, szybko stała się ośrodkiem życia obywatelskiego i narodowego, skupiając przede wszystkim młodzież rzemieślniczą i akademicką, promieniując przykładem na inne większe miasta Galicji. Sprawom bezpieczeństwa pożarowego wiele uwagi poświęcał utworzony w 1875 r. Krajowy Związek Ochotniczych Straży Pożarnych. Ważną rolę w łagodzeniu skutków pożarów odegrały towarzystwa asekuracyjne: utworzona w 1860 r. Florianka oraz działająca od stycznia 1909 r. Krajowa Ubezpieczalnia od Ognia.
Lokalne inicjatywy i rozwój OSP do I wojny światowej
Pierwsze ochotnicze straże pożarne zaczęły powstawać w połowie XIX w. Do regularnych oddziałów strażackich zaborcy utrudniali Polakom wstęp.
Łódzka Straż Ogniowa Ochotnicza
Na terenie obecnego województwa łódzkiego pierwsze ochotnicze straże pożarne powstały w 1874 r. w Zgierzu, w 1875 r. - w Łęczycy i w Sieradzu, a w 1876 - w Łodzi (Łódzka Straż Ogniowa Ochotnicza). W Łodzi początkowo za bezpieczeństwo pożarowe odpowiadali policjanci. Niska skuteczność ich działań była powodem zorganizowania samoobrony przeciwpożarowej. Pierwsze zespoły przeciwpożarowe złożone z pracowników swoich fabryk utworzył Ludwik Grohman w 1873 r., po nim zrobili to kolejni fabrykanci. W 1874 r. organizacją straży zajął się komitet założycielski straży pożarnej, powstały z inicjatywy Leopolda Zonera, który zatrudnił instruktorów oraz zakupił mundury i sprzęt. 4 marca 1876 r. miało miejsce zebranie założycielskie. Miasto podzielono na trzy dzielnice pożarowe, każda z nich stanowiła rejon działania jednego samodzielnego oddziału. Na komendanta wybrano Ludwika Grohmana. Wspólne ćwiczenia wszystkich oddziałów odbyły się 14 maja 1876 r. i jest to data formalnego rozpoczęcia działalności przez Łódzką Straż Ogniową Ochotniczą. Chrzest ogniowy przeszła ona przy gaszeniu pożaru drukarni 20 maja 1876 r. Dewizą straży stało się hasło: "Bogu na chwałę, bliźnim na pożytek".
Według stanu na 31 grudnia 1876 r. Łódzka Straż Ogniowa Ochotnicza liczyła 579 strażaków wyposażonych w kilkanaście sikawek oraz wozy rekwizytowe z narzędziami i drabinami. Powstawały też nowe, dobrze wyposażone oddziały fabryczne, stające się niekiedy częścią ŁSOO (jak powstała 10 czerwca 1884 r. jednostka z zakładów Karola Scheiblera).
Zamojska Straż Ogniowa
W XIX wieku w Zamościu podobnie jak innych miastach przeważała drewniana zabudowa, sprzyjająca powstawania pożarów. Panująca sytuacja wymagała powołania zorganizowanej grupy ludzi wyposażonej w sprzęt do walki z pożarami. Z inicjatywy zamojskiego aptekarza Karola Kłossowskiego 30 czerwca 1882 r. powołano Zamojską Straż Ogniową (ZSO), który też został jej pierwszym prezesem. Była to pierwsza ochotnicza straż na terenie ówczesnego powiatu zamojskiego. Strażnica ZSO mieściła się w budynku dawnej stajni kozackiej przy ul. Partyzantów.
Działająca pod carskim zaborem straż pomimo nieprzychylności zaborcy krzewiła ducha polskości. Działania ZSO spotykały się z dużym uznaniem mieszkańców miasta, czego dowodem był ufundowany przez społeczeństwo sztandar. Poświęcenia jego dokonał 29 czerwca 1918 r. w kościele kolegialnym ks. Józef Dąbrowski w obecności Bolesława Chomicza, Prezesa Instytucji Ubezpieczeń Wzajemnych Budowli od Ognia w Królestwie Polskim, a także Prezesa Związku Florańskiego.
Ochotnicza Straż Pożarna w Żninie
W architekturze miejskiej Żnina przez długie wieki dominowały budynki z łatwopalnych elementów jak drewno, słoma i trzcina. Sprzyjało to obejmującym całe miasto pożarom. Żnin został kilkukrotnie strawiony przez ten groźny żywioł. W 1447 roku z wielkiego pożaru ocalały tylko kościół parafialny, wieża ratusza i mury obronne. W kolejnych wielkich pożogach w drugiej połowie XVIII wieku ocalały tylko nieliczne budynki, a ogień zniszczył niemal doszczętnie dobytek mieszkańców. Obrona przed pożarami była zatem stałą troską żninian (patronem najstarszej parafii w mieście wybrano św. Floriana, patrona strażaków, dzisiaj także patrona Żnina). Problem obrony przed ogniem zaprzątał także uwagę władz miasta. Podobnie jak w innych miastach wszyscy mieszkańcy Żnina byli zobowiązani do uczestnictwa w akcjach gaśniczych oraz wykorzystania miejskiego sprzętu przeciwpożarowego. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na stałe oddziały przeciwpożarowe zrodziła się myśl powołania Ochotniczej Straży Pożarnej.
Właściwą uchwałę władze miasta podjęły 8 maja 1887 roku. Wśród założycieli znajdujemy w zdecydowanej większości żninian pochodzenia polskiego, ale także kilku niemieckiego i dwoje żydowskiego. Zgodnie z urzędową nomenklaturą prezesem OSP został burmistrz Wodke. W pierwszym roku działania jednostki wstąpiło do niej jeszcze kolejnych 18 osób, także liczba czynnych członków wynosiła 42.
W 1891 roku władze miasta przystąpiły do budowy strażnicy parterowej remizy przy ulicy Pocztowej (obecnie Sienkiewicza 4). Do użytku została oddana w ostatnich latach przed 1900 rokiem. Niepublikowane do tej pory dokumenty archiwalne wskazują, że mógł to być rok 1896. Na dokumentach, pochodzących być może z odbioru do użytku budynku, widnieje podpis ówczesnego burmistrza Żnina Wodke. Archiwalne plany i rysunki strażnicy ukazują jej otoczenie: ulice Pocztową (Postrasse) i Podmurną (Mauerstrasse), drogę do Jeziora Małego, działkę ziemi należącą do burmistrza Wodke, ogród pani Rogalińskiej. Pierwszy naczelnik straży - Michał Smorowski swoją funkcję pełnił do 1904 roku.
Sprzęt i systemy alarmowania przed I wojną światową
W czasach Łodzi rolniczej i w przemysłowych początkach miasta obrona przed ogniem polegała na samopomocy mieszkańców, wyposażonych w bosaki, siekiery, wiadra i płachty. Sprzęt samych strażaków łódzkich był początkowo ubogi (ciężkie sikawki i drabiny) i przenoszony na miejsce akcji własnoręcznie, z braku koni i wozów.
Wczesne narzędzia gaśnicze
We wczesnych czasach gaszenie pożarów opierało się na prymitywnych metodach. Pierwszym "sprzętem" były skórzane wiadra, które pozwalały na przenoszenie niewielkich ilości wody. Dopiero w XIV wieku wynaleziono szpryce, które do Polski dotarły w XVI wieku, stając się początkowo wyposażeniem jedynie większych miast. Szpryce, wykonane z drewna lub mosiądzu, działały na zasadzie dzisiejszej strzykawki. Wciągano do nich wodę, a następnie pod ciśnieniem wyrzucano ją na niewielką odległość. Pojemność jednej szprycy wahała się od litra do siedmiu litrów. Obsługiwana przez jedną osobę, stanowiła prymitywne, lecz ważne narzędzie w walce z ogniem. Prawdziwym przełomem w sprzęcie strażackim okazały się sikawki. Choć pojawiły się już w XVII wieku, w Polsce zaczęto je stosować na szerszą skalę w XIX wieku. Zarówno modele do zaprzęgów konnych, jak i mniejsze, przenośne sikawki "taczkowe" były drogie i nie każda jednostka mogła sobie na nie pozwolić.
Dawniej, obowiązek posiadania podstawowego sprzętu przeciwpożarowego spoczywał na każdym mieszkańcu. Na chałupie musiał wisieć bosak, wiadro lub drabina, które można było wykorzystać do gaszenia pożaru przed przyjazdem straży. Zachował się dokument Antoniego Lubomirskiego z 1762 roku, który szczegółowo określał obowiązki mieszkańców w zakresie ochrony przeciwpożarowej, w tym budowę murowanych kominów i posiadanie przy domach kadzi z wodą. W specjalnych skrzyniach przy sikawkach przechowywano klucze do łączenia węży oraz toporki, które każdy strażak nosił przy pasie. Służyły one do wybijania okien czy wyważania drzwi. Sikawki wyposażano również w latarnie (naftowe, karbidowe, świecowe), niezbędne do oświetlenia akcji nocnych.
Obowiązkowym wyposażeniem były drabiny dwuhakowe (strzechowe), które można było zaczepić o dach, a także składane drabiny Szczerbowskiego (piramidki). Do zdejmowania palącej się słomy używano bosaków strzechowych, przypominających widły. Praktycznym sprzętem były także pływaki utrzymujące wąż na powierzchni wody oraz tłumice do gaszenia trawy i ściółki leśnej, które są używane do dziś.

Systemy alarmowania: od dzwonów do trąbek
Wezwanie straży pożarnej na wsiach opierało się na różnorodnych sygnałach dźwiękowych. W użyciu były gongi wykonane z felg od kół, pocisków artyleryjskich czy części pługów. W mniejszych miejscowościach wystarczał jeden lub dwa takie urządzenia. Na dachach remiz strażackich wieszano dzwonki, do których dochodziły długie sznury, umożliwiające pociągnięcie na alarm. Niekiedy wykorzystywano również dzwony kościelne. W Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku znajduje się dzwon z 1748 roku, który pochodzi z dzwonnicy dawnej cerkwi w Grzęsce i był używany podczas pożarów.
Do alarmowania początkowo służyły trąbki, od 1880 r. zastąpione w Łodzi syrenami parowymi. W Zamościu do alarmowania również używano trąbki, na dźwięk której do strażnicy dostarczane były konie. W Żninie, wraz z zakupem pierwszego sprzętu w 1887 roku, nabyto także 2 trąbki. W 1912 roku zakupiono dodatkowo cztery trąbki sygnałowe.
Umundurowanie i hełmy
Dawne remizy strażackie często były po prostu starymi drewnianymi szopami, stodołami lub opuszczonymi domami. Mundury bojowe znacząco różniły się od dzisiejszych. Strażacy nosili ubrania z płótna lnianego, składające się ze spodni i koszuli przypominającej katanę, często szytych przez żony strażaków. Stroje galowe, używane podczas uroczystości, były bardziej zbliżone do współczesnych.
Hełmy bojowe, wykonane z mosiądzu, posiadały grzebień chroniący głowę przed spadającymi elementami, a z tyłu kołnierze chroniące szyję. Szczególne wrażenie robią skórzane i mosiężne hełmy paradne, ozdobione pięknymi ornamentami, będące przykładami sztuki rzemieślniczej. W zbiorach muzeum można obejrzeć hełmy z okresu zaboru austriackiego, zdobione wizerunkiem sokoła z inicjałami SO (Straż Ogniowa), a także hełmy pruskie, rosyjskie.
Producenci sprzętu pożarniczego
Na przełomie XIX i XX wieku rozwijało się również rodzime wytwórstwo sprzętu pożarniczego. Silnym ośrodkiem polskiego przedwojennego pożarnictwa był Lwów. Z Lwowem związana była firma Zakład Budowy Wodociągów i Pomp, założona w 1883 r. przez Czecha Antoniego Kunza. Zakład specjalizował się w budowie wodociągów i studni głębinowych, ale produkował również sprzęt pożarniczy: sikawki ręczne, czterokołowe, beczkowozy i armaturę wodną. Do mniej znanych należała firma Galicyjskie Akcyjne Towarzystwo Handlowe, która powstała 1 kwietnia 1893 r. Była to centralna składnica sikawek i narzędzi pożarnych, zaopatrująca straże ochotnicze, gminy i powiaty w sprzęt przeciwpożarowy. Założycielom przyświecała idea doposażenia jednostek w sprzęt adekwatny do zagrożeń. Przed oddaniem wyrobów do sprzedaży dokonywano prób w obecności naczelnika ochotniczej straży pożarnej ze Lwowa i rzeczoznawców.
Istniały również mniejsze manufaktury, takie jak Fabryka Sprzętu Pożarniczego i Maszyn braci Keslich w Paczkowie, która do 1945 roku produkowała sikawki konne.
Świadectwa historii: Kolekcjonerskie trąbki strażackie
Współczesna pasja kolekcjonowania historycznego sprzętu pożarniczego pozwala na zachowanie i prezentowanie dziedzictwa walki z ogniem. Jednym z entuzjastów jest Remigiusz Gołębski, który przez prawie dwa lata zgromadził dwadzieścia hełmów z różnych epok i państw (francuskie, belgijskie, szwajcarskie, pruskie i polskie), dwanaście czapek strażackich, niezliczoną ilość odznaczeń, stare stroje strażackie, karty pocztowe i widokówki straży pożarnej.
Wśród najcenniejszych eksponatów w jego kolekcji znajdują się dwie trąbki sygnałowe z 1900 roku, sprzed I wojny światowej, co stanowi bezpośrednie nawiązanie do tradycyjnych metod alarmowania, używanych zanim syreny stały się powszechne. Gołębski planuje wzbogacić swoją kolekcję o prądownicę i skórzane wiadra, a także starą sikawkę, małą ręczną pompę strażacką sprzed I wojny światowej. Stare, oryginalne pamiątki strażackie można znaleźć na giełdach staroci, przez Internet, a także dzięki kontaktom wśród znajomych i innych kolekcjonerów, takich jak Edward Dalibóg, który otworzył Izbę Pamięci Pożarnictwa w Strzelcach Opolskich.