Współczesne społeczeństwo charakteryzuje się dynamicznie zmieniającym się postrzeganiem różnych profesji. Badania opinii publicznej regularnie weryfikują poziom zaufania i szacunku, jakim darzone są poszczególne grupy zawodowe. Artykuł ten przygląda się miejscom zajmowanym przez strażaków, księży i biznesmenów w hierarchii społecznego prestiżu, a także analizuje konkretne sytuacje, w których role te wzajemnie się przenikają lub wchodzą w konflikt, ukazując złożoność współczesnych relacji społecznych.
Zaufanie społeczne do zawodów: strażak na szczycie, ksiądz i polityk na dole
Polacy uznali, że największym zaufaniem oraz uznaniem można obdarzyć strażaka. Z kolei najmniej można polegać i mało kto może zaufać politykom i księżom. Ankieterzy CBOS-u postanowili sprawdzić kogo społeczeństwo darzy największym zaufaniem. W badaniu „Prestiż zawodów” stwierdzono, jakim poważaniem cieszą się dzisiaj poszczególne profesje i funkcje.
Jak się okazało, niezmiennie od wielu lat na pierwszym miejscu znajduje się strażak. Uzyskał on 87% deklaracji najwyższego poważania. Wynika to m.in. z tego, że w ten zawód wpisane jest osobiste ryzyko wynikające z bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Dodatkowo strażacy i ich działania bardzo rzadko są przedmiotem krytycznych doniesień, mówi się o nich na ogół dobrze lub bardzo dobrze.
Na drugim miejscu uplasował się profesor uniwersytetu, któremu przyznano 82% deklaracji dużego szacunku, a za nim trzecią i czwartą pozycję zajmują robotnicy wykwalifikowani. W przypadku profesora decyduje przede wszystkim ekspercki charakter tej profesji oraz tradycja, przypisująca jej wysoki prestiż społeczny. Zaś robotnik wykwalifikowany, a zwłaszcza górnik to zawody związane z ciężką pracą fizyczną. Zawody te są użyteczne dla społeczeństwa oraz wiążą się z posiadaniem fachowej wiedzy, która ma duże znaczenie dla ich pracy.
Wysoko w rankingu znajdują się również zawody mające dużą użyteczność społeczną, takie jak pielęgniarki (78%), nauczyciele (74%) oraz lekarze (71%) wysokiego szacunku. Do prestiżowych i zasługujących na duży szacunek zawodów zalicza się również zawód rolnika, jednak jak stwierdzili ankietowani, chodzi im o osoby prowadzące samodzielnie małe gospodarstwa.
Z kolei słabo cenionymi zawodami są sprzedawca, robotnik niewykwalifikowany czy też referent w biurze. Zaś na samym końcu zestawienia znaleźli się ksiądz, minister, makler giełdowy, radny, poseł na sejm oraz działacz partii politycznej. O ile nie dziwi niska pozycja zawodów związanych z polityką, to pozycja księdza na samym dole zestawienia jest nowością.

Ksiądz i biznesmen: proceder fikcyjnych darowizn
Nowe doniesienia prokuratury ujawniają, jak niektórzy biznesmeni we współpracy z księdzem wykorzystywali fikcyjne darowizny na cele kultu religijnego do unikania płacenia podatków.
Prokurator Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach poinformował Polską Agencję Prasową, że w najbliższym czasie planowane jest przedstawienie zarzutów kolejnym osobom. Zarzuty dotyczą zarówno dokonywanych oszustw (zagrożonych karą do 12 lat więzienia), jak i przestępstw karnoskarbowych. Podejrzani to menadżerowie spółek i przedsiębiorcy, m.in. z woj. mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, łódzkiego, lubelskiego i śląskiego, którzy ze względu na wysokie dochody musieli co roku płacić fiskusowi wysoki podatek dochodowy.
Aby zmniejszyć te kwoty, postanowili wykorzystać możliwość odpisu od podatku z tytułu darowizn na cele kultu religijnego. Do współpracy na tym polu okazał się chętny proboszcz parafii w Budach Barcząckich koło Mińska Mazowieckiego. Biznesmeni pocztą pantoflową mieli polecać sobie jego nietypowe usługi. Przestępczy proceder polegał na corocznym dokonywaniu przez podejrzanych w latach 2016-2024 fikcyjnych darowizn na cele kultu religijnego. Były to kwoty od 10 do 350 tys. zł.
Według śledczych, po wpłynięciu określonych kwot na rachunek parafii, ksiądz dokonywał gotówkowych wypłat z rachunku i - po potrąceniu z każdej kwoty tzw. prowizji - zwracał darczyńcom pozostałą część środków, stanowiącą 90 proc. pierwotnie wpłaconej kwoty. Proboszcz wystawiał "zaświadczenia" potwierdzające dokonanie darowizny konkretnej kwoty na cele kultu religijnego. W ocenie śledczych, zachowanie podejrzanych ukierunkowane było na stworzenie pozoru udzielania przez nich darowizn i wykazywanie tej okoliczności w rocznym rozliczeniu podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych.
W efekcie tych przestępczych zabiegów "darczyńcy" płacili mniejsze kwoty należnego podatku lub otrzymywali zwrot nadpłaty. Podawali też nieprawdę w składanych deklaracjach podatkowych. W związku z przestępczym procederem Skarb Państwa stracił ponad 2,5 mln zł. Do zatrzymań pierwszych osób doszło jesienią ubiegłego roku. Wobec części podejrzanych początkowo sąd stosował areszty tymczasowe, z czasem zmieniono je na wolnościowe środki zapobiegawcze, takie jak poręczenia majątkowe, dozór policji oraz zakaz kontaktowania się z ustalonymi osobami. Do tej pory zabezpieczono od podejrzanych mienie na łączną kwotę prawie 14 mln zł.
Architektoniczny symbol afery w Funduszu. Reporter TVN24 nadaje z budowy "Archipelagu" @TVN24
Kontrowersje i współpraca: księża i strażacy
Zawieszony duchowny zakłada straż pożarną
Piotr Natanek, suspendowany od 2011 r. duchowny, wciąż prowadzi działalność duszpasterską, wygłaszając kazania w sanktuarium w Grzechyni. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi były ksiądz nie może sprawować funkcji kapłańskich, w tym odprawiać mszy. Teraz wpadł na nietypowy pomysł, którym podzielił się podczas jednego ze swoich kazań - podał portal sucha24.pl. Natanek poinformował o założeniu straży pożarnej na terenie pustelni.
- Dostaliśmy wóz strażacki. Prawdziwy, duży, mający 40 bar ciśnienia i pojemnik na dwa kubiki wody. Cała technologia i auto sprawne - mówił suspendowany duchowny. Dodał, że wkrótce zostaną przeprowadzone „generalne ćwiczenia” wśród mężczyzn.
Natanek zdradził, że na razie pojazd będzie wykorzystywany do podlewania roślin w Grzechyni oraz do mycia betonów pod dużym ciśnieniem. - Pójdzie to bardzo sprawnie. Wjedziemy autem, ma węża na 60 metrów. Idziemy i haratamy. Czy też choćby do podlewania. Nagle jest susza. Jedziemy sobie do naszych zbiorników po wodę. Na górze jest armatka - paszcza smoka albo sobie węża otworzę i duży areał zwilżę wodą - tłumaczył były ksiądz.
Inicjatywa ta wynika z faktu, że większość budynków na terenie sanktuarium w Grzechyni Natanek zbudował nielegalnie. Dodatkowo na terenie pustelni już dwa razy dochodziło do pożarów. Po raz ostatni w kwietniu 2021 r. Wówczas na miejsce zdarzenia wysłano Państwową Straż Pożarną, ale część jednostek została zawrócona. Strażacy zwracali uwagę, że budynki nie spełniają norm bezpieczeństwa i mogą zagrażać przebywającym wewnątrz ludziom.

Konflikt w Czarnej Dąbrówce: Warta przy Grobie Pańskim
Nie ustaje konflikt między strażakami z Czarnej Dąbrówki oraz proboszczem lokalnej parafii. Ochotnicy z miejscowej straży pożarnej usiłowali porozmawiać z księdzem, aby wyjaśnić nieporozumienia, przez które nie odbędzie się tradycyjna warta przy Grobie Pańskim. Od kilku dni trwał konflikt między obiema stronami, w wyniku którego strażacy nie wzięli udziału w warcie przy Grobie Pańskim podczas najbliższych świąt wielkanocnych. Sporu nie załagodziła wizyta strażaków na plebanii - po 10 minutach rozmowy ksiądz wyrzucił swoich gości z budynku.
4 kwietnia strażacy z Czarnej Dąbrówki poinformowali, że w tym roku nie będą uczestniczyli w tradycyjnych obchodach Wielkanocy. Przyczyną miały być żądania finansowe księdza, który udział strażaków w ceremonii uzależnił od tego, czy dokonają oni wymaganych przez proboszcza wpłat na kościół. Strażacy postanowili spotkać się w tej sprawie z duchownym. "Spotkaliśmy się z księdzem na naszą wyraźną prośbę, wczoraj (tj. 5 kwietnia - red.) o godzinie 20 w budynku plebanii (...). Ksiądz na samym wstępie poinformował nas o tym, że ze względu na medialny charakter sprawy będzie nagrywał spotkanie dyktafonem, my w odpowiedzi również włączyliśmy nagrywanie" - czytamy w komunikacie.
Strażakom szybko dano do zrozumienia, że ich plany załagodzenia konfliktu spełzną na niczym. Ksiądz przedstawił nierozsądne, zdaniem strażaków, żądania, po czym wyprosił ich z budynku plebanii. "Po rozmowach z Księdzem z naszej parafii wyrażamy bezsilność, bezradność i ogromne zdziwienie tak karygodną w naszym odczuciu postawą proboszcza" - stwierdzili.
Strażacy uznali za nieakceptowalne m.in. żądanie usunięcia wpisu na temat uzależnienia dopuszczenia ochotników ze straży pożarnej do uczestnictwa w warcie przy Grobie Pańskim od wpłacenia składek na kościół. Proboszcz miał powiedzieć, że jeśli wpis nie zostanie usunięty, dalszy dialog będzie niemożliwy. Ksiądz chciał także, aby strażacy przeprosili parafian. Gdy strażacy zostali wyproszeni z plebanii, przypomnieli duchownemu, że wnieśli oni istotny wkład w budowę obiektu. Zgodnie z relacją strażaków proboszcz zareagował na to ironiczną uwagą: "właśnie widać jacy to fachowcy robili - tak że ja muszę wszystko teraz remontować" (ta wypowiedź odbyła się już na zewnątrz i nie została zarejestrowana).
"Pisanie na grupie do rodziców dzieci, które przygotowują się do sakramentu cyt. 'Uprzejmie informuje, że na skutek publikacji OSP Czarna Dąbrówka jestem zmuszony zawiadomić nadzór budowlany o stanie w jakim znajduje się kościół. (...) Jeśli w związku z tym kościół zostanie zamknięty to proszę podziękować strażakom za rozpoczętą akcje' - uważamy za teksty poniżej godności a kontynuacja cyt. 'Proszę wpłynąć na strażaków żeby usunęli post', 'Jak chcecie mieć komunie rozmawiajcie ze strażakami' to już zakrawa o SZANTAŻ i jest zachowaniem odrażającym i niedopuszczalnym. Jak można szantażować rodziców dzieci w celu zamiecenia pod dywan sprawy z egzekwowaniem składek na kościół" - dodają strażacy. Strażacy podkreślili również, że zamierzają stanowczo bronić swoich racji w sporze z proboszczem. "Smutne jest to, że w okresie Świąt Wielkiej Nocy musimy brać udział w ujawnianiu takich rzeczy - natomiast nie może być zgody i cichego przyzwolenia na powyższe działania. Zdecydowanie sprzeciwiamy się takiej postawie zaprezentowanej przez Księdza w ostatnich dniach" - oświadczyli.

Spór o poświęcenie nowego wozu strażackiego w Książenicach
Nowy wóz dla OSP w Książenicach kosztował 1,3 mln zł. Druhowie zorganizowali z okazji powitania nowego nabytku huczną imprezę. Lokalne media relacjonując wydarzenie z 17 marca piszą, że "była feta, race, wyły syreny i lał się szampan". Nie zabrakło też przedstawicieli samorządu. Duchowny nie zawahał się upomnieć za to OSP.
- Jednak muszę to powiedzieć, nie mogę tego przemilczeć. Wczoraj odbyła się huczna impreza z fajerwerkami, nowy wóz strażacki, ale strażacy już wszystko po nowemu. Nie chcieli ani mszy świętej, ani poświęcenia tego wozu, tylko impreza świecka - mówił z ambony ksiądz. Po tych słowach strażacy ochotnicy pospieszyli z wyjaśnieniami. Druhowie przyznali, że powinni wcześniej omówić z duchownym sprawę powitania wozu. Zapewnili jednak, że sytuacja została już wyjaśniona.
Beata Strzelczyk, naczelnik OSP w Książenicach, w rozmowie z Radio 90 zaznaczyła też, że poświęcenie od samego początku było planowane, ale w innym terminie. Strzelczyk dodała, że sprawa została wyjaśniona z duchownym. Ksiądz Laksa w rozmowie z portalem rybnik.com.pl tłumaczył, że z początku nie wiedział o planach poświęcenia pojazdu. Ksiądz również potwierdził, że sprawa została wyjaśniona z przedstawicielami straży pożarnej.
Zakup nowego wozu strażackiego kosztował 1,3 mln zł. Środki pochodziły z różnych źródeł:
| Źródło finansowania | Kwota |
|---|---|
| Całkowity koszt | 1 300 000 zł |
| Gmina Czerwionka-Leszczyny | 682 000 zł |
| Państwowa Straż Pożarna | 450 000 zł |
| Województwo śląskie | 178 000 zł |
| WFOŚiGW w Katowicach | 100 000 zł |
| Starostwo Powiatowe w Rybniku | 20 000 zł |

Ksiądz-strażak ratuje życie: przykład Dobrego Samarytanina
Wśród strażaków znajdują się również osoby duchowne, które łączą służbę Bogu ze służbą ludziom. Ze wszystkich służb to strażacy najpełniej realizują Chrystusowe prawo miłości i dobroci - mówi proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Częstochowie ks. Adam Glajcar, będący jednocześnie starszym kapitanem Państwowej Straży Pożarnej. Ks. Glajcar podkreśla, że pożarnictwo ma wyssane z mlekiem matki, a jego dziadek był prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w rodzinnej miejscowości Puńców koło Cieszyna, gdzie od powstania w 1893 r. komenda zawsze była wyłącznie w języku polskim.
Dramatyczne zdarzenie na trasie Błogoszów-Lipno w powiecie jędrzejowskim, które miało miejsce 20 listopada, pokazało znaczenie szybkiej reakcji. W zaparkowanym na poboczu samochodzie znajdował się mężczyzna, który prawdopodobnie zasłabł, leżąc z nogami wysuniętymi na zewnątrz. Kilka samochodów minęło miejsce zdarzenia, ale żaden z nich nie zatrzymał się, aby sprawdzić, czy potrzebna jest pomoc. Zatrzymał się dopiero ks. Staniek.
Gdy policjanci dotarli na miejsce, 72-latkowi pomocy udzielali już wezwani przez księdza ratownicy medyczni. Później mężczyzna trafił do szpitala, gdzie nadal się znajduje. W zaistniałym przypadku najgroźniejsza była nie tylko sytuacja zdrowotna kierowcy, ale również brak reakcji ze strony osób przejeżdżających tą samą drogą. Reakcja księdza-strażaka, jak komentują policjanci, okazała się skuteczna i kluczowa.
- My, strażacy, mamy ukończone kwalifikowane kursy pierwszej pomocy, a ks. Staniek, z tego co wiem, strażakiem był od dziecka i w tej sytuacji zachował się, jak należy - mówi KAI ks. Łukasz Zygmunt, kapelan Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach i Powiatu Kieleckiego. - Uczulam nie tylko druhów strażaków, ale wszystkich, abyśmy chcieli reagować w sytuacji niepewnej, gdy ktoś zachowuje się nietypowo, leży na ulicy, gdy komuś dzieje się krzywda. Pamiętajmy na postawę Dobrego Samarytanina - dodaje.
Ks. Konrad Staniek jest wikariuszem w parafii Łopuszno. Urodził się w 1991 r. w Oksie, święcenia kapłańskie przyjął w 2016 r. Dzięki swojej szybkiej reakcji i umiejętnościom zdobytym jako strażak, uratował życie nieprzytomnemu mężczyźnie na drodze. Jego postawa jest przykładem dla innych, jak ważne jest reagowanie w sytuacjach kryzysowych.
