Tragiczny Wypadek i Śmierć Strażaka Macieja Ciunowicza w Kętrzynie

W czerwcu 2018 roku doszło do tragicznego wypadku na terenie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie, w wyniku którego młody strażak, Maciej Ciunowicz, stracił życie. Zdarzenie to zapoczątkowało długotrwałe śledztwo i serię procesów sądowych, ujawniając próbę zatajenia prawdziwych okoliczności wypadku i budząc pytania o odpowiedzialność przełożonych.

zdjęcie Macieja Ciunowicza w mundurze strażackim

Okoliczności Tragedii w Kętrzynie

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 14 czerwca 2018 roku na terenie Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie. Tego dnia zorganizowano szkolenie, które miało obejmować jedynie rozkładanie i składanie skokochronu - urządzenia służącego do amortyzacji skoków z wysokości. Niestety, podczas ćwiczeń doszło do tragedii, gdy Maciej Ciunowicz skoczył na nadmuchaną poduszkę, co jest niedozwolone. W czasie ćwiczeń trenuje się tylko jego rozkładanie i składanie, a nie skoki. Strażacy powinni ćwiczyć, potrafić uruchomić skokochron w parę chwil, ale skakanie na skokochron jest zabronione.

Jak ustalono, tego dnia odbywały się skoki na skokochronie, najpierw z podnośnika samochodu, a potem z dachu garażu. Nie było żadnego zabezpieczenia, strażacy nie mieli nic na głowie. Maciej Ciunowicz doznał poważnych obrażeń głowy - miał pękniętą czaszkę i wylew w lewej półkuli. Po wypadku został ciężko ranny i przewieziony do szpitala. Pomimo leczenia, miesiąc później, 14 lipca 2018 roku, 23-letni Maciej Ciunowicz zmarł w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie, nie odzyskawszy przytomności. Bliscy Macieja podkreślają: "My oddaliśmy do straży młodego, zdrowego człowieka, a zwrócono nam go w trumnie."

ilustracja przedstawiająca skokochron i jego przeznaczenie

Kim Był Maciej Ciunowicz?

Maciej Ciunowicz (†23 l.) od dziecka marzył, aby zostać strażakiem. Wychował się w strażackiej rodzinie, a jego tata był strażakiem ochotnikiem. Od 16. roku życia służył w ochotniczej straży pożarnej, później w państwowej straży w Kętrzynie. Służył w dobromiejskiej ochotniczej straży pożarnej od kilku lat, a od niespełna roku był strażakiem zawodowym w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie. Jak wspominała siostra Macieja, Justyna Roczeń, "Straż była jego życiem. Mówił, że kocha straż tak samo jak mnie." Maciej miał założyć rodzinę, wszystko było przygotowane do ślubu, lecz niestety tragiczny wypadek przekreślił te plany.

Ukończył studia ratownictwa medycznego, był ratownikiem WOPR i honorowym krwiodawcą. Jako druh i strażak-ratownik swojej jednostki wielokrotnie brał udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych, nierzadko trudnych i wymagających dużego wysiłku, niosąc pomoc zawsze tam, gdzie była ona potrzebna. Maciej dopiął swego, ale w jednostce służył zaledwie kilka miesięcy.

Próby Zatajenia Prawdy

Zaraz po wypadku dowódca zmiany i inni strażacy przekazali policjantom, że podczas przerwy w ćwiczeniach pan Maciej zasłabł. Rodzinie przekazano informację, że "brat przewrócił się, stracił przytomność, miał tętniaka w głowie i uderzył głową o butlę z tlenem, a ona przygniotła mu głowę." Rodzina, pogrążona w żałobie, nie uwierzyła jednak w tę wersję zdarzeń. Siostra Macieja, Justyna Roczeń, podkreślała, że "od początku informacja, że przewrócił się, była nierealna. Takich obrażeń nie mają ludzie, którzy się potkną i przewrócą. Maciek miał roztrzaskaną czaszkę."

Okazało się, że przyczyny wypadku chciano zatuszować. Siostra Macieja samodzielnie ustaliła, że tego dnia odbywały się skoki na skokochronie bez żadnego zabezpieczenia, a Maciej, upadając, prawdopodobnie uderzył głową w twarde podłoże. Doszło również do zacierania śladów i wycierania krwi ze skokochronu. Opóźnienie w udzieleniu prawdziwych informacji miało poważne konsekwencje dla leczenia Macieja: "Wypadek był około godziny 10:30, a mój brat trafił na blok operacyjny przed 14:00. Powinien być jak najszybciej operowany, a mimo to lekarze nie uzyskali od strażaków informacji, która była prawdziwa i neurochirurg szukała tętniaka tracąc czas, który przy urazie czaszkowo-mózgowym jest bardzo ważny." Bliscy Macieja długo walczyli o ujawnienie prawdy dotyczącej okoliczności śmierci młodego strażaka.

Postępowania Prokuratorskie i Sądowe

W wyniku śledztwa Prokuratura Okręgowa w Olsztynie oraz Sąd Rejonowy w Kętrzynie podjęły działania mające na celu ustalenie odpowiedzialności za tragiczny wypadek i próbę jego zatajenia. Był to pierwszy przypadek w historii Państwowej Straży Pożarnej, gdy cała zmiana jednostki ratowniczo-gaśniczej usłyszała prokuratorskie zarzuty.

Odpowiedzialność Dowódcy Zmiany - Marcina L.

Dowódca zmiany, młodszy kapitan Marcin L. (43 l.), który odpowiadał za zorganizowanie ćwiczeń, jako jedyny początkowo usłyszał prokuratorskie zarzuty. Prokurator przedstawił mu trzy zarzuty: umyślnego niedopełnienia obowiązku w związku z wypadkiem przy pracy i nieumyślnym spowodowaniem śmierci, nakłaniania kilku strażaków do składania fałszywych zeznań, a także złożenia fałszywych wyjaśnień. Ponadto zarzucono mu narażenie funkcjonariuszy na utratę życia i zdrowia oraz nakłanianie do mataczenia.

Jego sprawa przeszła przez dwie instancje, a obie nie miały wątpliwości, że oskarżony jest winny nieumyślnego spowodowania śmierci strażaka oraz podżegania do składania fałszywych zeznań. Wyrok to rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres trzech lat oraz trzyletni zakaz wykonywania zawodu strażaka. Marcin L. został też dyscyplinarnie wydalony ze służby. Według siostry Macieja, skazano go za wszystkie zarzuty, prócz składania fałszywych zeznań, co wynikało z prawa osoby obwinionej do kłamania.

Odpowiedzialność Pozostałych Strażaków

Pięciu strażaków ze zmiany Macieja Ciunowicza zostało oskarżonych o składanie fałszywych zeznań i zatajenie prawdy co do okoliczności, przebiegu i przyczyny śmiertelnego wypadku ich kolegi. W 2020 roku Sąd Rejonowy w Kętrzynie uznał ich za winnych. Postępowanie wobec nich warunkowo umorzono na okres dwuletniej próby, uznając, że dopuścili się zarzucanych czynów z obawy przed grożącą im odpowiedzialnością karną. Strażacy przyznali się do winy, wyrażając żal i skruchę. Początkowo usiłowali zataić sprawę, ale po kilku dniach zaczęli prostować swoje kłamstwa.

Rola i Proces Byłego Komendanta Szymona S.

Konsekwencji w sprawie tragicznego wypadku długo unikał Szymon S., ówczesny p.o. komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie. Oskarżony miał namawiać pięciu podległych mu strażaków do trzymania się ustalonej wersji zdarzeń, zatajającej fakt, że w trakcie szkolenia oddawano skoki z wysokości na skokochron. W rezultacie strażacy złożyli fałszywe zeznania na policji.

Z kętrzyńską komendą Szymon S. związany był ponad 20 lat. Dwa miesiące po feralnym wypadku został oficjalnie powołany na stanowisko komendanta. Później, w lutym 2020 roku, został komendantem powiatowym w Państwowej Straży Pożarnej w Mrągowie. Rok później komendant wojewódzki odwołał go z tego stanowiska. Po miesiącu od odwołania, Szymon S. w wieku 45 lat złożył raport o zwolnienie ze służby i przeszedł na emeryturę "z honorami i pamiątkowym zdjęciem na stronie mrągowskiej komendy".

Mimo to, 28 lutego 2022 roku do sądu w Kętrzynie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Szymonowi S. Prokuratura zarzuciła byłemu komendantowi podżeganie strażaków do składania fałszywych zeznań co do rzeczywistego przebiegu wypadku. Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, informował, że Szymon S. jako Komendant Powiatowej PSP w Kętrzynie, przekroczył swoje uprawnienia, podżegając strażaków do składania fałszywych zeznań. Szymonowi S. groziła kara do ośmiu lat pozbawienia wolności; nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Od maja 2022 roku do kwietnia tego roku przed Sądem Rejonowym w Kętrzynie trwał proces Szymona S. Sąd uznał oskarżonego za winnego przekroczenia swoich uprawnień, skazując go na karę 8 miesięcy pozbawienia wolności, zawieszoną na okres 2 lat próby. W ocenie sądu, na oskarżonym jako komendancie straży pożarnej ciążyła szczególna odpowiedzialność, ponieważ zawód strażaka to zawód zaufania społecznego.

Dziś Szymona S. można spotkać w Urzędzie Gminy w podkętrzyńskich Barcianach, gdzie zajmuje się obroną cywilną, zarządzaniem kryzysowym, BHP i PPOŻ. Rodzina Macieja Ciunowicza określa tę sytuację mianem "Skandalu". Siostra Macieja, Justyna Roczeń, podkreślała, że "tymi zadaniami w gminie powinien zajmować się pracownik samorządowy, który ma nieposzlakowaną opinię." Z odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej wynika, że Szymon S. jest pracownikiem gminy od 1 stycznia 2022 roku na umowę zlecenie. Komisja Dyscyplinarna przy Mazowieckim Komendancie Wojewódzkim Państwowej Straży Pożarnej wydała 30 marca 2022 roku orzeczenie w sprawie bryg. w st. spocz. Szymona S., uznając obwinionego za niewinnego zarzucanych czynów, ale uniewinnienie to jest nieprawomocne.

zdjęcie tablicy poświęconej pamięci Macieja Ciunowicza w Kętrzynie

Pamięć i Apel Rodziny

W komendzie powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie zawieszono tablicę poświęconą pamięci Macieja Ciunowicza. „W głębokim smutku informujemy, że w dniu dzisiejszym, w godzinach porannych, w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie zmarł Maciej Ciunowicz. Nasz Kolega odszedł na dalszą wieczną służbę. Cześć Jego Pamięci” - tak brzmiał komunikat na stronie Ochotniczej Straży Pożarnej.

Siostra Macieja, Justyna Roczeń, podsumowała bolesne doświadczenia rodziny słowami: "Gdybym miała powiedzieć, co po tych prawie czterech latach najbardziej mnie boli, to właśnie brak konsekwencji społecznych dla byłego komendanta. Bo o ile jakiekolwiek konsekwencje poniósł dowódca, koledzy ze zmiany, tak jemu włos z głowy nie spadł i jeszcze został nagrodzony. Ja brata z grobu już nie podniosę, ale nie wyobrażam sobie nie wyciągnięcia wniosków z takiej tragedii i nie nauczenia się tego, że każde kłamstwo ma swoje konsekwencje i że nie można wykorzystywać swego autorytetu kosztem ludzi, którzy są podlegli. Może na tym świecie nie ma sprawiedliwości, ale niech będzie chociaż prawda."

OPERACJA LAWINA- FILM DOKUMENTALNY 2018.

tags: #strazak #maciek #zginal