W ostatnich miesiącach Państwowa Straż Pożarna (PSP) publicznie zaprzeczyła zarzutom byłego komendanta głównego PSP, gen. Andrzeja Bartkowiaka, dotyczącym rzekomej niesprawności czujek dymu i tlenku węgla, rozdawanych w ramach rządowej akcji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Formacja zarzuciła byłemu szefowi rozpowszechnianie "kłamliwych informacji" i oceniła jego publiczne wypowiedzi jako "niegodne byłego funkcjonariusza". Spór ten dotyczy jakości urządzeń przekazywanych obywatelom w ramach programu mającego na celu zwiększenie bezpieczeństwa przeciwpożarowego w domach i mieszkaniach.

Zarzuty byłego komendanta głównego PSP gen. Andrzeja Bartkowiaka
Początkowe doniesienia i publiczne oświadczenia
Andrzej Bartkowiak, który stał na czele Państwowej Straży Pożarnej w latach 2019-2024, napisał w mediach społecznościowych, że docierają do niego sygnały z różnych części kraju o rzekomej niesprawności czujek. Stwierdził, że urządzenia te "po prostu nie działają" i zaapelował o nagłośnienie sprawy. W jednym z wpisów na platformie X Bartkowiak wskazywał, że czujniki dymu, które miały ratować życie i ostrzegać o zagrożeniu pożarowym - rozdawane w ramach akcji MSWiA i PSP z Radiem ZET - "po prostu nie działają", dodając: "Mamy do czynienia z ogromną awarią. Jeśli to prawda, sprawa musi natychmiast zostać nagłośniona. Nie ma tu miejsca na kompromisy!".
Rzekomy mechanizm działania i informacje od strażaków
Były komendant opisał również rzekomy mechanizm działania czujek, twierdząc, że "czujka po aktywacji i teście wchodzi w 8-godzinną przerwę... po której się aktywuje do pracy, po czym jak wykryję zagrożenie, włącza alarm i znów się wyłącza na 8 godzin... dziwne zasady działania... nie słyszałem o takich czujkach... strażacy cały czas próbują rozwiązać problem...". Gen. Bartkowiak twierdził, że strażacy po zamontowaniu urządzeń zaczęli je sprawdzać i zauważyli, że "im to nie działało". Według jego relacji, "na pięć czujek dymu działa jedna albo i mniej", a strażacy próbują aktywować urządzenia, dymiąc je, jednak te się nie aktywują. Informacje te, jak wskazywał, napływały do niego bezpośrednio od funkcjonariuszy PSP.
Bezpieczeństwo młodych strażaków | Odc. 2: Czujniki dymu i tlenku węgla
Stanowisko Państwowej Straży Pożarnej i MSWiA
Oficjalne dementi i zapewnienia o sprawności urządzeń
Państwowa Straż Pożarna w wydanym oświadczeniu stanowczo zaprzeczyła doniesieniom gen. Bartkowiaka. Podkreśliła, że nie posiada potwierdzonych informacji o wadach technicznych urządzeń, a sprzęt spełnia wymagane normy i posiada stosowne certyfikaty. Formacja zaznaczyła również, że czujniki powinny być instalowane i użytkowane zgodnie z instrukcją producenta. Komenda Główna PSP zdementowała doniesienia o wadliwości sprzętu, wskazując, że do służb nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie potwierdzające wadę urządzeń, a wszystkie czujki są certyfikowane i zgodne z obowiązującymi normami.
Do sprawy odniosło się także Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które nadzoruje PSP. Resort wskazał w komunikacie, że akcja rozdawania czujek ma charakter profilaktyczny i służy ograniczeniu liczby ofiar pożarów oraz zatruć tlenkiem węgla. Według MSWiA podważanie wiarygodności programu bez przedstawienia dowodów może wprowadzać opinię publiczną w błąd. PSP oceniła, że ze względu na pełnioną wcześniej funkcję były komendant powinien mieć świadomość skutków swoich wypowiedzi dla zaufania do służb i prowadzonych działań prewencyjnych.
Wiceszef MSWiA, Wiesław Szczepański, podczas pytań w Sejmie, podkreślił, że bezpieczeństwo, a przede wszystkim bezpieczeństwo osób, jest dla resortu najważniejsze. Dodał, że od 1 października ubiegłego roku do dnia złożenia oświadczenia z powodu tlenku węgla zmarło 65 osób, a w wyniku pożaru zginęło ponad 100 osób. Poinformował, że w październiku ubiegłego roku ogłoszono przetarg o wartości około 20 mln zł, w wyniku którego zakupiono 90 tys. czujek jednego rodzaju (do wykrywania tlenku węgla) oraz 50 tys. drugiego (do wykrywania dymu), co łącznie dało 140 tysięcy bezpłatnych czujek. Zapewnił, że wszystkie urządzenia posiadają wymagane certyfikaty - francuskie, niemieckie, polskie i brytyjskie - oraz są zgodne z prawem Unii Europejskiej. Po sygnale na platformie X, 226 czujek zostało zbadanych w sześciu komendach wojewódzkich, a "na 226 czujek tylko jedna nie zadziałała w pierwszym sygnale, zadziałała w drugim", co potwierdziło sprawność urządzeń.
Kwestia błędnej instrukcji i wyjaśnienia wiceministra
Kluczową kwestią okazał się zapis w instrukcji czujek. Wiesław Szczepański wyjaśnił, że doszło do błędu w tłumaczeniu - "W instrukcję wkradł się błąd, dlatego że jest napisane »8 h«, a powinno być »8 minut«". Oznacza to, że czujka po aktywacji i teście przechodzi w stan czuwania i po ośmiu minutach powinna się włączyć, a nie po ośmiu godzinach. Firma dostarczająca urządzenia potwierdziła pomyłkę, a instrukcja jest korygowana.
Reakcja Klubu Generałów PSP i rzecznika
Do wpisów byłego szefa PSP gen. Andrzeja Bartkowiaka odniósł się również Klub Generałów Państwowej Straży Pożarnej RP, zarzucając byłemu szefowi formacji rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. W stanowisku Klubu podkreślono, że problem dotyczy "rozmiarów szkodliwości społecznej pomówień motywowanych wyłącznie względami politycznymi, nie zaś prawdziwą troską o bezpieczeństwo". Generałowie PSP zaznaczyli również, że "tego rodzaju dezinformacyjne i szkalujące PSP działania, ze strony Andrzeja Bartkowiaka, miały już niejednokrotnie miejsce w ciągu minionych 2 lat". Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, również zdementował doniesienia o niedziałających urządzeniach, podkreślając, że "bezpieczeństwo ludzi to nie jest materiał do politycznych narracji".
Kampania "Czujka na straży bezpieczeństwa" i dystrybucja czujek
Cel akcji i zasady dystrybucji
Państwowa Straż Pożarna prowadzi intensywne akcje edukacyjne oraz dystrybucyjne czujek dymu i tlenku węgla, m.in. w ramach ogólnopolskiej kampanii "Czujka na straży bezpieczeństwa". Strażacy informują mieszkańców o zagrożeniach związanych z czadem i pożarami. Podczas interwencji lub wizyt profilaktycznych mogą również przekazywać czujki dymu i tlenku węgla całkowicie bezpłatnie, a w razie potrzeby pomagają w ich montażu oraz tłumaczą, jak prawidłowo korzystać z urządzenia. Akcja prowadzona jest we współpracy z lokalnymi ośrodkami pomocy społecznej, co pozwala dotrzeć z czujkami przede wszystkim do osób starszych, samotnych i rodzin w trudnej sytuacji. Jeśli strażacy uczestniczą w takich działaniach, zawsze towarzyszy im pracownik socjalny.
Czujki są dystrybuowane dwoma kanałami: przez Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej, a następnie przez Komendy Wojewódzkie, Ochotnicze Straże Pożarne (OSP), docierając do osób, które nigdy by tych czujek nie kupiły czy też nigdy by ich nie zamontowały. W Krakowie akcja przekazywania czujników odbywa się podczas spotkań informacyjno-edukacyjnych oraz w trakcie bezpośrednich wizyt strażaków w mieszkaniach osób wskazanych przez pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i Zarządu Budynków Komunalnych. W pierwszej kolejności wsparcie trafia do seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Dla uczniów szkół podstawowych organizowane są również zajęcia w sali edukacyjnej PSP „Ognik”.
Obowiązek montażu czujek
W Polsce obowiązują regulacje dotyczące montażu czujek dymu i czadu:
- Od grudnia 2024 r. czujki dymu i czadu są obowiązkowe przy oddawaniu do użytku nowo budowanych mieszkań i domów.
- Właściciele hoteli, pensjonatów, pokoi oraz lokali udostępnianych jako usługa hotelarska lub najem krótkoterminowy muszą mieć zainstalowane czujniki do 30 czerwca 2026 r.
- Powszechny obowiązek montażu czujek we wszystkich istniejących lokalach mieszkalnych, szczególnie tam, gdzie znajdują się urządzenia spalające paliwo (gaz, węgiel lub olej), zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2030 r.
Tlenek węgla - cichy zabójca
Charakterystyka i zagrożenia
Tlenek węgla, potocznie nazywany czadem, jest określane mianem cichego zabójcy. Nie ma smaku, zapachu, barwy, nie szczypie w oczy i nie "dusi w gardle". Jest lżejszy od powietrza, co powoduje, że w zamkniętych pomieszczeniach gromadzi się głównie pod sufitem, przenika przez ściany i stropy. Wdychanie nawet niewielkiej ilości tlenku węgla może spowodować zatrucie, silny ból głowy, wymioty, zapadnięcie w śpiączkę, a nawet zgon. Z powodu zatrucia czadem rocznie ginie w Polsce kilkadziesiąt osób. W wyniku pożarów również ginie wielu ludzi.
Koszt czujnika tlenku węgla
Koszt czujnika tlenku węgla to około 100 zł, co stanowi niewielki wydatek w porównaniu do potencjalnych korzyści związanych z ochroną życia i zdrowia.
Ostrzeżenia przed oszustami podszywającymi się pod strażaków
Metody działania oszustów
Państwowa Straż Pożarna apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności wobec osób podających się za strażaków i oferujących sprzedaż czujek dymu lub tlenku węgla. Oszuści mogą podszywać się pod służby, próbując sprzedać drogie urządzenia lub dostać się do mieszkań. Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu informuje, że strażacy nie sprzedają i nigdy nie sprzedawali takich urządzeń, a sygnały o osobach oferujących płatne detektory pojawiły się po licznych pytaniach mieszkańców.
Oszuści odwiedzają mieszkańców w różnych częściach kraju, a pierwsze zgłoszenia napłynęły z powiatu kłodzkiego, gdzie mężczyzna oferował odpłatne „sprawdzanie” szczelności pieców oraz działania czujników dymu i czadu.
Zalecenia Państwowej Straży Pożarnej
Straż pożarna przypomina, że nie pobiera żadnych opłat za kontrolę pieców, czujek ani za udzielanie instruktażu. W związku z tym strażacy apelują o zachowanie ostrożności:
- niewpuszczanie do domów osób podających się za funkcjonariuszy bez możliwości weryfikacji,
- nieprzekazywanie pieniędzy za rzekome kontrole lub czujki dymu.
W razie wątpliwości należy bezzwłocznie skontaktować się z lokalną strażą pożarną lub policją.
Prawidłowe użytkowanie i testowanie czujek
Instalacja i sprawdzanie
Niezawodność sprzętu idzie w parze z jego właściwym użytkowaniem i montażem. Czujkę dymu należy instalować zgodnie z instrukcją, najlepiej na środku sufitu w korytarzu lub przy sypialniach. Czujkę tlenku węgla powinno się montować na ścianie na wysokości głowy dorosłego człowieka, zachowując odpowiednią odległość (określoną w instrukcji) od urządzeń mogących być potencjalnym źródłem emisji tlenku węgla.
Użytkownik może w każdej chwili samodzielnie potwierdzić poprawne działanie czujki, naciskając lub przytrzymując przycisk TEST. Alarm akustyczny wraz z migającą diodą LED włączy się, jeśli wszystkie obwody elektroniczne urządzenia, syrena oraz bateria są sprawne. Jednocześnie Państwowa Straż Pożarna przestrzega przed stosowaniem innych metod testowania czujki niż zalecanych w instrukcji obsługi urządzenia, takich jak dym z papierosa czy zapałki, co może zabrudzić sensor i wywołać fałszywe odczyty lub trwałe uszkodzenie urządzenia.
Znaczenie certyfikatów i norm
Wszystkie czujki dymu dystrybuowane przez PSP spełniają wymagania rygorystycznej europejskiej normy EN 14604:2005+AC:2008 i posiadają oznakowanie CE. Czujki tlenku węgla są zgodne z polską normą PN-EN 50291-1 i opatrzone znakiem budowlanym B. Te certyfikaty są gwarancją jakości i bezpieczeństwa urządzeń. Strażacy PSP i OSP, rozdając te urządzenia, przekazują nie tylko nowoczesny sprzęt, ale przede wszystkim realną szansę na bezpieczny dom. Apeluje się o rozwagę, opieranie się na faktach i zaufaniu do urządzeń spełniających normy bezpieczeństwa, które każdego dnia ratują ludzkie życie.
tags: #strazak #mowi #o #czujniku #biologicznym