Profesjonalni strażacy często kojarzeni są z ratowaniem ludzkiego życia i mienia, jednak ich misja obejmuje również ochronę zwierząt. Poniższe historie pokazują, jak szybka i fachowa interwencja strażaków potrafi uratować koty, które znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, wymagając resuscytacji.
Dramatyczne ratowanie kota z kanału Raduni w Gdańsku
Zgłoszenie i przybycie na miejsce
W pewien niedzielny poranek strażacy z Gdańska przeprowadzili wyjątkową akcję ratunkową, która - na szczęście - zakończyła się sukcesem. Dramatyczne zgłoszenie o świcie, po piątej rano, strażacy otrzymali od okolicznego przechodnia. Informacja dotyczyła kota walczącego o życie w kanale Raduni.
Wybetonowane brzegi uniemożliwiały zwierzęciu samodzielne wydostanie się z wody, a jego siły słabły z minuty na minutę. Kiedy strażacy przybyli na miejsce zdarzenia, kot ledwo utrzymywał się na powierzchni.
Błyskawiczna reanimacja
Ratunek pojawił się w dosłownie ostatnim momencie. Zwierzę było już tak wyczerpane walką o życie, że zaczynało tonąć na oczach przybyłych strażaków. „W momencie zauważenia, zwierzę wzięło ostatni oddech i całkowicie opuściło główkę pod wodę.” - relacjonowali świadkowie.
Strażak nie zwlekał ani sekundy i natychmiast przystąpił do resuscytacji, wykonując uciśnięcia klatki piersiowej. Po chwili kot zaczął samodzielnie oddychać, zaczął cicho miauczeć i poruszać łapkami.

Bohaterstwo w Gostyniu: Reanimacja kota po pożarze
Akcja ratunkowa podczas pożaru
Inna historia, równie wzruszająca, rozegrała się w Gostyniu i przypominała sceny prosto z amerykańskiego filmu. Wezwani do pożaru strażacy z Kamienia Pomorskiego oprócz ludzi z płonącego budynku ewakuowali także kota. Zwierzak był nieprzytomny.
Straż Pożarna została wezwana do palącego się mieszkania w Gostyniu. Po ewakuowaniu ludzi okazało się, że z mieszkania wyciągnięto również nieprzytomnego kota właścicieli. Zwierzę nie dawało żadnych oznak życia.
Uratowany dzięki masażowi serca
„Zacząłem masaż serca, starałem się robić to najdelikatniej, jak potrafię” - powiedział strażak, który podjął się reanimacji. Nikt nie wierzył, że zwierzaka uda się uratować.
Jednak po kilkunastu minutach intensywnych działań zwierzę poruszyło się. Zaczęło mu bić serce i samodzielnie oddychał. Gdy kotka całkowicie odzyskała przytomność, strażak Mariusz Faerber oddał ją chłopcu, również uratowanemu z pożaru.