Rola strażaka wykracza daleko poza samą służbę, obejmując stałą gotowość do niesienia pomocy i ochrony życia oraz mienia. W obliczu zagrożenia pożarowego lub innego zdarzenia wymagającego interwencji, funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej (PSP) stają przed szeregiem wyzwań, w tym często koniecznością wejścia do zamkniętych obiektów. Kwestia ta budzi dyskusje dotyczące uprawnień, procedur i odpowiedzialności.
Zaangażowanie Strażaka: Służba Poza Czasem
„Strażakiem się jest cały czas, a nie tylko podczas służby” - tą maksymą kierują się strażacy, co często potwierdzają, niosąc pomoc nawet w czasie wolnym. Poniższe przykłady świadczą o ich nieustannej gotowości i poświęceniu.
- W czwartek 20 stycznia 2022 roku, po godzinie 7:00, mł. ogn. Adam Niesłony z JRG w Krapkowicach, wracając do domu w czasie wolnym od służby, zauważył pożar w budynku wielorodzinnym w Opolu przy ulicy Jagiellonów. Mł. ogn. Niesłony natychmiast rozpoczął ewakuację starszej osoby. Po pozostawieniu ewakuowanej osoby na zewnątrz, powiadomił rodzinę z dziećmi o pożarze na poddaszu budynku, obejmującym już sąsiednie mieszkanie, a następnie rozpoczął ewakuację zagrożonej rodziny. Po ewakuacji udzielił pomocy przedmedycznej osobie wymagającej takiej interwencji. Do czasu przyjazdu jednostek ochrony przeciwpożarowej, strażak pozostał z osobami ewakuowanymi poza obiektem.
- W niedzielę 16 stycznia 2022 roku, około godziny 16:40, mł. bryg. Krzysztof Wiciak z KP PSP w Prudniku, w trakcie spaceru, był świadkiem zasłabnięcia i osunięcia się na chodnik starszego mężczyzny. Strażak czym prędzej ruszył z pomocą, rozpoczynając udzielanie kwalifikowanej pierwszej pomocy i jednocześnie powiadamiając służby ratownictwa medycznego o zaistniałym zdarzeniu.
- W piątek 14 stycznia 2022 roku, po godzinie 17:00, tuż po wizycie w przychodni, kpt. Dariusz Pryga z JRG w Nysie zauważył, że w jednym z domów jednorodzinnych w Łambinowicach pali się sadza w kominie. Strażak bez zastanowienia powiadomił mieszkańców o zdarzeniu, poinformował Państwową Straż Pożarną oraz wraz z lokatorami rozpoczął wygaszanie kotła centralnego ogrzewania. Kpt. Pryga pozostał na miejscu do czasu przyjazdu funkcjonariuszy PSP.

Dostęp do Obiektów Zamkniętych: Wyzwania i Decyzje
Jednym z kluczowych aspektów pracy straży pożarnej jest kwestia dostępu do obiektów, w których doszło do zagrożenia. Sytuacja ta jest szczególnie skomplikowana, gdy obiekt jest zamknięty, a właściciel lub upoważniony przedstawiciel jest nieobecny.
Interwencja w Obiektach Handlowych - Casus Marketu
W przypadku pożaru w markecie, który jest zamknięty i chroniony elektronicznymi systemami alarmowymi, a przedstawiciel sklepu ma na dojazd około 30 minut, pojawia się pytanie: „Czy straż pożarna może wejść do środka obiektu i podjąć akcję gaśniczą bez obecności właściciela?” Odpowiedź jest jednoznaczna: jak najbardziej. Jeżeli właścicielowi się to nie podoba, to jego sprawa. W przypadku gdyby straż nie weszła, a market się spalił, właściciel prawdopodobnie powiedziałby: „to ich wina, przecież nie zabraniałem im wchodzić”.
Często spotykana jest sytuacja, gdy ochrona, przybywając na miejsce, nie ma klucza i twierdzi, że "kierowniczka" dojedzie za 30 minut. Życie uczy, że najlepiej na zdyscyplinowanie różnego rodzaju "centrali firmy" działa natychmiastowe podjęcie działań zmierzających do usunięcia pożaru poprzez utorowanie sobie drogi, np. wyważając drzwi za parę tysięcy złotych. Markety do najbiedniejszych raczej nie należą, więc stać ich na wymianę drzwi nawet po fałszywym alarmie. Większe problemy pojawią się, jeśli straż nie zareaguje i pójdzie z dymem mienie za kilka milionów. Prawo stoi po stronie kierującego działaniami ratowniczymi.
Centrala firmy, która sugeruje upoważnienie straży do pobrania klucza rezerwowego zdeponowanego w "zaprzyjaźnionym" sąsiednim markecie, powinna się "puknąć w puste łby". Gaśnice i hydranty również można zdeponować w sąsiednim markecie i biegać tam w razie potrzeby, albo niech przedstawiciel trzyma klucz w domu i dowozi w pół godziny.
Dylematy Dowódcy Akcji (KDR)
Zgłoszenie z instalacji jest zgłoszeniem o pożarze, a w celu sprawdzenia, czy faktycznie pożar się nie rozprzestrzenia, można wyważyć drzwi i przeszukać pomieszczenia. Dowódca akcji, kierujący działaniami ratowniczymi (KDR), ma uprawnienia przewidziane w rozporządzeniu o szczególnych uprawnieniach, które mają za zadanie umożliwiać działanie straży pożarnej, a nie czynić z niej jednostki demolującej wszystko, co stanie na jej drodze.
Pojawia się tu debata: "Myślący KDR nie wejdzie siłowo bez zewnętrznych oznak pożaru bazując jedynie na zgłoszeniu z monitoringu; idiota jak najbardziej;". Jednakże, myślący dowódca wie (zakładając potencjalny pożar), że czujka zadziałała w początkowej fazie pożaru i przy szybkim dotarciu do miejsca zdarzenia niekoniecznie muszą wystąpić zewnętrzne objawy pożaru. Przy obecnych powierzchniach marketów, jeśli pożar zostanie zauważony już na zewnątrz, może być za późno. Zgodnie z tym, "idiota będzie czekał na zewnętrzne objawy". W jednej z komend dowódca otrzymał reprymendę za oczekiwanie na klucze, mimo że alarm okazał się fałszywy. Prawo jest za nami i nie ma co trząść gaciami.
Niektórzy strażacy osobiście wolą poczekać za Policją albo ochroną, jeśli nie ma oznak zewnętrznych pożaru lub zagrożenia życia. Wynika to z obaw przed fałszywymi oskarżeniami, takimi jak zniknięcie przedmiotów (np. telefonów) po interwencji. „Moi koledzy całymi zastępami już jeździli, gdy niezadowolony obywatel sobie przypomniał po otrzymaniu 500 zł mandatu w KM, że w tej łazience, gdzie to suszył buty na grzejniku, to jeszcze dwa telefony leżały i znikły po interwencji SP, pierwsze kroki kierując na Komisariat Policji.” W takich sytuacjach wejście siłowe w asyście Policji jest rozwiązaniem, gdyż funkcjonariusze Policji mogą być na miejscu już po 5 minutach, a nie po 30. Oczywiście, rozsądny dowódca sprawdzi z zewnątrz oznaki pożaru, skontroluje przez szybę, co dzieje się w środku i zaczeka na klucz, który przyniesie ktoś z ochrony. Jeśli klucz jest w markecie obok, czas ten nie przekroczy nawet minuty. Jeżdżenie za kluczem na pewno nie jest zadaniem dowódcy.
Warto również zwrócić uwagę na spostrzeżenia nadbryg. Schroedera, który w swojej książce o stratach przy pożarach udowadnia, że bardzo dużą część szkód przy działaniach ratowniczo-gaśniczych tworzymy my sami poprzez szybkie, nieprzemyślane decyzje oraz poprzez stosowanie środków niewspółmiernych do realnego zagrożenia.

Mieszkania Prywatne: Czy SP może wejść bez właściciela?
W przypadku lokali mieszkalnych, straż pożarna również ma uprawnienia do wejścia w celu podjęcia działań gaśniczych bez obecności właścicieli i lokatorów. Takie wejście powinno odbywać się w asyście Policji.
Systemy Sygnalizacji Pożaru i Fałszywe Alarmy
System sygnalizacji pożaru (instalacja wykrywania pożaru), jak sama nazwa wskazuje, informuje o pożarze. Jeśli powstaje alarm, to znaczy, że jest pożar, a więc powinno się podjąć działania. Niestety, nadzwyczaj często alarmy są fałszywe, co jest wyłącznie winą niewłaściwego użytkowania i konserwacji systemu lub użytkowania pomieszczeń niezgodnie z przeznaczeniem. Niemniej jednak, alarm z centrali jest dla straży zgłoszeniem pożaru i tak musi być traktowany, nawet jeśli w duchu wiadomo, że to kolejna fałszywka.
Był czas, że strażacy niemal codziennie "gonili tzw. dzwonki", czyli fałszywe alarmy, nawet w obiektach, których nie było aż tak dużo, jak np. w oddziale Muzeum Narodowego, gdzie alarmy potrafiły włączać się dwa razy w tygodniu o 3 w nocy. Fakt, komenda miejska (KM) zaczęła serwować mandaty w wysokości 500 zł operatorom, co spowodowało znaczne zmniejszenie liczby fałszywych zgłoszeń.
Co do tego ma statystyka? Jeżeli będzie 10% zgłoszeń z monitoringu pożarowego, gdzie faktycznie jest pożar, a 90% alarmów fałszywych, to jakie to ma znaczenie? Systemy sygnalizacji pożaru powinny być tak zaprojektowane, by wykorzystać alarm I stopnia (czas zwłoki na ewentualne sprawdzenie oznak pożaru lub załączenie się alarmu II stopnia - czyli rozwinięcie się pożaru). Dopiero alarm II stopnia powinien być automatycznie wysyłany do MSK/PSK (załącza się on również np. po włączeniu ROP-a albo po załączeniu dwóch czujek lub czujek na dwóch liniach dozorowych).
Dyżurny nie powinien zastanawiać się, wydzwaniać na jakieś dziwne telefony, czekać czy wykonywać inne niż zadysponowanie odpowiednich sił i środków działania. Te siły i środki powinny być zdefiniowane w planach chronionych obiektów. Czas od momentu wychwycenia zagrożenia przez systemy do zaalarmowania w stanowisku kierowania, dysponowania i dojazdu na miejsce alarmu, to jest czas na ewentualne rozwinięcie się pożaru. Jeśli mimo tego po dojeździe nie ma oznak pożaru, to raczej kończy się to fałszywką. Tutaj decyzję musi podjąć KDR na podstawie rozpoznania (słowo klucz). Czasem nie ma innego wyjścia i trzeba wejść siłowo, czasem są inne sposoby, czasem można pozwolić sobie na te kilka minut zwłoki (widzimy przez wszystkie okna, że nic się nie dzieje itp.). Jednak jeśli sygnał wpłynął do straży pożarnej, to po pierwsze trzeba zareagować, a po drugie nie ma co żałować na kary, bo jeśli nic się nie dzieje, to coś jest nie tak z systemem.
Problemem są również banki, w których często nie ma ochrony całodobowej. Po załączeniu alarmu jest wykaz telefonów do osób funkcyjnych, które mają klucze od drzwi wejściowych, a do wejścia do środka często wymagane są dwie osoby upoważnione. Czas oczekiwania może wynosić od 20 minut do 1 godziny. Niektóre firmy monitoringowe oferują już usługę całodobową z podglądem pomieszczeń przez wewnętrzny monitoring kamer, co pozwala na wstępną ocenę zagrożenia w ciągu kilku minut.
Jak działają systemy alarmów przeciwpożarowych | Point Monitor Corporation
Przygotowanie i Współpraca w Obiektach Specjalnych
Każdy obiekt użyteczności publicznej, w którym przebywają ludzie, podlega kontroli oraz rozpoznaniu między innymi przez Państwową Straż Pożarną. Doskonałym przykładem jest ponowne otwarcie Domu Pomocy Społecznej w Bliżynie - placówki przeznaczonej dla osób o ograniczonej zdolności poruszania się. Stanowi on jeden z kluczowych obiektów, w którym przebywają osoby starsze i niepełnosprawne na terenie powiatu. Z tego względu strażacy muszą być zaznajomieni z jego specyfiką, układem dróg dojazdowych oraz instalacjami przeciwpożarowymi znajdującymi się w budynku.
W dniach 24, 25 i 26 listopada br. strażacy ze wszystkich zmian służbowych Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Skarżysku-Kamiennej, a także strażacy-ratownicy z najbliższej jednostki OSP Bliżyn, przeprowadzili praktyczne ćwiczenia w obiekcie. Realizowane zadania obejmowały m.in. współdziałanie z personelem DPS podczas ewakuacji mieszkańców, udzielanie kwalifikowanej pierwszej pomocy, wykonanie czynności związanych z oddymianiem budynku oraz lokalizację i likwidację źródła pożaru. Tego typu działania są kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa w tego rodzaju placówkach.
