Członkostwo w Ochotniczej Straży Pożarnej wiąże się z dużym zaufaniem społecznym i wymaga przestrzegania wysokich standardów etycznych. Niestety, w mediach regularnie pojawiają się doniesienia o strażakach, którzy zostali usunięci ze swoich jednostek z powodu zachowań niegodnych munduru, zarówno w trakcie służby, jak i poza nią. Poniżej przedstawiamy wybrane przypadki, które ilustrują różnorodność sytuacji prowadzących do takich decyzji.

Nieodpowiednie Komentarze w Mediach Społecznościowych
Incydent w OSP Tymowa: Kontrowersyjny wpis po akcji ratunkowej
Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Tymowej podjął decyzję o usunięciu jednego z członków swojej jednostki po tym, jak jego wypowiedzi w internecie wywołały szerokie oburzenie. Kilka dni wcześniej strażacy OSP Tymowa zostali wezwani do pomocy nietrzeźwemu mężczyźnie z zawałem serca. Mimo błyskawicznej interwencji, mężczyzny nie udało się uratować.
Kilka godzin później jeden z ochotników opisał akcję w internecie słowami: "jednego menela mniej". Wpis zawierał również fragment: „Co za gnom tam siedzi na punkcie w Lubinie że nas wzywa do reanimacji menela w Ścinawie (szczęśliwie jednego menela mniej) a teraz Ścinawę do lasu co się pali między Tymową a Składowicą?” (pisownia oryginalna).
Były strażak, druh Tomasz, twierdzi, że nie ma zamiaru usuwać swojego wpisu. Tłumaczy, że w ten sposób chce protestować przeciwko absurdom w systemie ratownictwa. Wielokrotnie bowiem był świadkiem, jak osoby nietrzeźwe, w asyście policji, były obsługiwane przez lekarzy priorytetowo. Broniąc swojego stanowiska, stwierdził: „Psa nazywam psem, kurę kurą, a menela menelem. Stwierdzam jedynie fakt, nikogo nie obrażam. A gdy dyskusja osiąga pewne stadium, zwykle przeciwna strona, nie mając nic interesującego do dodania, obraża mnie, nazywając takim i innym i od razu sugerują terapię. Trochę jestem rozczarowany. Schematy dyskusji wyniesione z podstawówki” (pisownia oryginalna).
W odpowiedzi na to, zarząd OSP Tymowa oświadczył, że „Wypowiedzi tego typu nie są godne postawy strażaka i szkodzą wizerunkowi naszej jednostki”. W związku z tym druh Tomasz został skreślony z listy członków.
Homofobiczne Wypowiedzi: OSP Brzezinka
Komendant Ochotniczej Straży Pożarnej z Brzezinki (woj. małopolskie) usunął strażaka Marcina J. z jednostki po tym, jak umieścił on w sieci napastliwy wpis o charakterze homofobicznym. Komentarz brzmiał: „Kur** jakie związki co wy pie*****cie. Zapraszam do mnie w okolice - zobaczycie, jak pięknie są tutaj traktowani pedały.”
Zarząd OSP w Brzezince zebrał się w sprawie strażaka-ochotnika dzień po umieszczeniu wpisu. Decyzję o wykluczeniu mężczyzny ze swoich szeregów podjęto 5 czerwca. W oświadczeniu napisano: "Wpis uznajemy za odbiegający od zasad, którymi się kierujemy jako strażacy". Przedstawiciele OSP odnieśli się również do słów Marcina J. sugerujących, że nie będzie ratował życia homoseksualistów podczas pożarów, podkreślając, że „Życie, zdrowie oraz Ideały OSP/PSP to coś więcej niż własne poglądy”.
Działania Niegodne Strażaka na Służbie i Poza Nią
Nietrzeźwość podczas Akcji Ratunkowej: OSP Łąg
W piątek wieczorem strażacy z OSP Łąg zostali wezwani do akcji reanimacyjnej starszej kobiety. Ochotnicy jako pierwsi dotarli na miejsce i przez cztery minuty prowadzili resuscytację, zanim na miejsce dotarli strażacy z Czerska, a następnie Zespół Ratownictwa Medycznego. Niestety, mimo udzielonej pomocy, kobieta zmarła.
Po zakończeniu akcji strażacy z OSP Łąg mieli wypadek. Na miejscu policjanci przebadali kierowcę wozu strażackiego i dowódcę. Obaj, według policji, byli pod wpływem alkoholu. Oficer prasowy chojnickiej policji asp. Magdalena Zblewska poinformowała, że kierowca miał promil alkoholu w wydychanym powietrzu, natomiast dowódca akcji miał około 2 promile. Policjanci zatrzymali prawo jazdy kierującemu wozem strażackim i ustalają wszystkie okoliczności tego zdarzenia.
Komendant PSP w Chojnicach bryg. Błażej Chamier Cieminski poinformował, że obaj strażacy z OSP Łąg "zostali wyłączeni z podziału bojowego i w związku z tym nie będą wyjeżdżać i uczestniczyć w działaniach ratowniczo-gaśniczych". Za wykonywanie czynności przez osobę do tego niezdolną grozi kara aresztu bądź grzywny, a za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu - do 3 lat więzienia.
Zarząd OSP w Łęgu, po nadzwyczajnym posiedzeniu, podjął decyzję o wykluczeniu jednego ze strażaków z członkostwa w jednostce, jako powód podając "niegodne zachowanie". Drugi ze strażaków, kierowca wozu strażackiego, został zawieszony. Zarząd wyjaśnił, że mimo iż strażak był trzeźwy podczas akcji, jego członkostwo zostaje zawieszone do czasu wyjaśnienia całej sytuacji przez odpowiednie organy.
W oświadczeniu podkreślono, że "w akcji reanimacyjnej brało udział dwóch innych strażaków ochotników, którzy byli odpowiednio przeszkoleni do używania defibrylatora". Zarząd OSP Łąg wyraził ubolewanie, że "jedna czarna owca może zepsuć wizerunek pozostałych strażaków ochotników, którzy są niezwykle oddani służbie i niesieniu bezinteresownej pomocy społeczeństwu o każdej porze dnia i nocy". Zaapelowano o zrozumienie i obiektywną ocenę sytuacji, podkreślając, że postawa jednego niezdyscyplinowanego i nieodpowiedzialnego strażaka nie powinna wpływać na wizerunek całej jednostki, służącej od 1905 roku.
Jazda pod Wpływem Alkoholu na Akcję: OSP Borek Szlachecki
Do podobnego, lecz tragicznego w skutkach zdarzenia doszło 24 grudnia w OSP Borek Szlachecki. Ochotnicza Straż Pożarna wykluczyła ze swoich szeregów strażaka, który pijany kierował wozem jadącym na akcję ratunkową. Mężczyzna miał w organizmie blisko dwa promile alkoholu.
Czterech strażaków z OSP Borek Szlachecki jechało na pomoc osobie, która upadła z wysokości. Kierujący pojazdem stracił panowanie nad kierownicą i wypadł z drogi. Jeden ze strażaków doznał obrażeń i został przewieziony do szpitala, pozostali wyszli bez poważniejszych obrażeń. Policja zbadała kierowcę alkomatem.
Zarząd OSP wydał oświadczenie, w którym stanowczo potępił zachowanie strażaka, podkreślając: „Jazda pod wpływem alkoholu jest całkowitym zaprzeczeniem etosu strażaka i wartości, którym służymy”. Jednostka wykluczyła winnego ze swoich szeregów. W oświadczeniu zaznaczono również, że nikt z załogi nie miał świadomości stanu psychofizycznego kierowcy. Apelowano, aby nie oceniać całej OSP przez pryzmat zachowania jednej osoby, a strażacy współpracują z policją w wyjaśnieniu wszystkich okoliczności sprawy.
Poważne Zarzuty Kryminalne: OSP Janków Pierwszy
Oskarżenia wobec 49-letniego strażaka OSP z Jankowa Pierwszego pod Kaliszem (woj. wielkopolskie) wstrząsnęły lokalnym środowiskiem. 49-letni strażak OSP został zatrzymany przez tzw. „łowców pedofilów” w weekend 15 listopada. Mężczyzna miał przez wiele miesięcy prowadzić rozmowy o charakterze seksualnym z osobą, która podawała się za 11-latkę. Na początku przedstawiał się jako strażak-ochotnik, opisywał służbę i wysyłał zdjęcia z remizy oraz wozów strażackich.
Podczas finału akcji, określanej przez grupę G.R.A.D. jako obywatelskie zatrzymanie, 49-latek miał przyznać się do zachowania, które przedstawiano mu jako przestępcze. Z relacji grupy wynika, że mężczyzna miał wiedzieć, z jak młodą osobą rozmawia.
49-latka zatrzymano i przekazano w ręce policji. Szybko na jaw wyszło, że podejrzewany jest członkiem lokalnego OSP. Po zatrzymaniu został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut z art. 200 § 3 kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy prezentowania osobie poniżej 15. roku życia treści pornograficznych, udostępniania jej przedmiotów o takim charakterze lub rozpowszechniania treści pornograficznych w sposób umożliwiający dziecku zapoznanie się z nimi. Śledczy zastosowali wobec mężczyzny dozór policji oraz poręczenie majątkowe.
Na informacje o sprawie zareagował zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Jankowie Pierwszym. W oświadczeniu datowanym na 17 listopada 2025 r. OSP w Jankowie Pierwszym opublikowała komunikat, w którym przyznała, że wobec jednego z dotychczasowych członków zarządu prowadzone jest przez śledczych postępowanie dotyczące poważnych przestępstw o charakterze seksualnym wobec małoletnich. Jednostka podkreśliła, że wcześniej nie miała wiedzy o działaniach, które mogłyby sygnalizować możliwość popełnienia takich czynów. Zaznaczono również, że osoba, której dotyczą zarzuty, nie prowadziła szkoleń ani zajęć dla dzieci, jak również nie przebywała samodzielnie w ich otoczeniu podczas działań lub wydarzeń organizowanych przez OSP.
W trosce o dobro jednostki, zarząd OSP 15 listopada 2025 r. podjął decyzję o natychmiastowym usunięciu mężczyzny zarówno z zarządu, jak i ze struktur OSP w Jankowie Pierwszym. W oświadczeniu czytamy, że OSP "stanowczo potępia wszelkie formy przemocy oraz naruszania praw dzieci".

Konflikty i Bójki w Jednostce: Tragiczne Wydarzenie w OSP Biały Dunajec
Do szokującego zdarzenia doszło w remizie OSP w Białym Dunajcu w nocy z czwartku na piątek - 2 sierpnia około godziny 2 w nocy. W nowotarskim szpitalu o życie walczy 25-letni strażak z Podhala, Paweł Z., który został poważnie pobity. Ma on poważne obrażenia głowy.
Według ustaleń Onetu, Pawła Z. miał pobić starszy druh z jednostki. Obaj panowie się nie lubili. Tatrzańscy policjanci wyjaśniają okoliczności uszkodzenia ciała 25-letniego mężczyzny. Jak mówi asp. sztab. Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji, obecnie trwają intensywne czynności śledczych wykonywane pod nadzorem prokuratury, mające za zadanie wyjaśnienie wszelkich okoliczności zdarzenia oraz przyczyn powstania obrażeń ciała młodego mężczyzny.
Poszkodowany, Paweł Z., był wielkim miłośnikiem straży pożarnej, żył służbą w jednostce. Prowadził stronę internetową OSP Biały Dunajec i był zazwyczaj jednym z pierwszych, który pojawiał się przed remizą po tym, gdy ochotników wzywała syrena. Rodzina Z. mieszka niedaleko remizy.
Mieszkańcy wsi są wstrząśnięci. Jeden z nich, słysząc w nocy krzyki, relacjonował: „To było w nocy. Usłyszałem, jak ktoś krzyczy się na ulicy "Władek, bier go". Władek to sąsiad. Ktoś krzyczał kilka razy. Później był spokój, a za chwilę słyszałem płacz. Kilka minut później na sygnale przyjechała karetka”. Dodał również: „Takie rzeczy u strażaków? To się nie mieści w głowie. Mam nadzieję, że tego bandytę co skatował tego chłopaka, spotka kara”. Bójka w remizie jest głównym tematem większości rozmów w Białym Dunajcu.

Przebieg Tragicznego Wieczoru
W czwartek wieczorem do jednostki zeszli się służący w niej strażacy ochotnicy. Remiza stoi w centrum wsi. Druhowie standardowo najpierw konserwowali swój sprzęt, a atmosfera takich spotkań często kończy się nieformalnymi rozmowami i spożywaniem alkoholu. Zdaniem rozmówców Onetu tym razem było podobnie.
Nie wszyscy z obecnych w remizie byli jednak w dobrym nastroju. Dwaj strażacy, 25-letni Paweł Z. i dużo starszy druh, zachowywali się do siebie wrogo. Jak mówi osoba zbliżona do białodunajeckiej remizy OSP: „Ten starszy Pawła bardzo "tępił". Ciągle miał do niego jakieś pretensje, wyśmiewał młodego i rzucał w jego stronę obelgi. Paweł w czwartek mu odpowiedział i wywiązała się szarpanina. Niestety, inni strażacy, zamiast rozdzielić tę dwójkę, to wyrzucili ich na zewnątrz. Reszta drużyny powiedziała, że swoje sprawy mają załatwić poza remizą. Nikt wtedy nie wiedział, że dojdzie do tragedii”.
Prezes jednostki, Wiesław Walkosz, odmówił komentarza w tej sprawie, odsyłając do prokuratury.
Stan Zdrowia Poszkodowanego i Śledztwo
Rodzina walczącego o życie 25-latka jest wstrząśnięta. Mama poszkodowanego mówi: „Modlimy się, by nasz syn wrócił do zdrowia. To dobry, spokojny chłopak. Mam nadzieję, że tego, co to zrobił, czeka sprawiedliwość”. Zapewniają, że jeśli ktoś będzie próbował zacierać ślady ws. pobicia ich syna, to wówczas powiedzą "o wszystkim, co wiedzą".
Według relacji najbliższych sąsiadów rodziny, mocno pobitego Pawła Z. przyprowadził w nocy przed rodzinny dom ten sam strażak, który go zaatakował. Miał zostawić poszkodowanego na podwórku, wcześniej budząc jego rodziców i żądając, by się nim zajęli. Starszy ze strażaków rzucał przy tym przekleństwami i cały czas ubliżał swojej ofierze. Wówczas Paweł Z. był jeszcze przytomny, lecz miał obrażenia głowy. Powiedział do swojej mamy i siostry, że został pobity i nie wie, gdzie jest jego telefon komórkowy. Po tym zemdlał i nie obudził się do dziś.
Marek Wierzba, dyrektor nowotarskiego szpitala, informuje: „Stan młodego mężczyzny jest bardzo ciężki. Lekarze z naszego oddziału neurochirurgii przeprowadzili u niego operację głowy. Miał tam liczne obrażenia. Lekarze walczą o jego życie”.
Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Zakopanem pod kątem artykułu 157 § 1, który dotyczy przestępstwa wywołującego średni i lekki uszczerbek na zdrowiu, zagrożonego karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Prokurator Barbara Bogdanowicz, szefowa zakopiańskiej prokuratury, nie wyklucza zmiany kwalifikacji prawnej czynu. Nieoficjalnie ustalono, że obrażenia głowy Pawła Z. świadczą o tym, że był on uderzany czymś ciężkim i twardym.
Zdarzenie z Podhala jest szeroko komentowane przez strażaków OSP z całej Polski na forach internetowych, którzy zgodnie uznają to za skandal. Wielu wyraża obawę, że zarząd jednostki może próbować "zamieść sprawę pod dywan".